Eric Nylund - Wrzawa śmiertelnych (recenzja przedpremierowa)

Do lektury Wrzawy śmiertelnych Erica Nylunda skłonił mnie najpierw tytuł. Z jednej strony intrygował, obiecując interesującą fabułę, z drugiej – nie sposób było określić, czego spodziewać się po zawartości, jednak przywykłam do tego, że pozycje wydawane nakładem Prószyńskiego i S-ki nie sprawiały mi zawodu bez względu na tematykę, więc nie widziałam powodu, by nie zaryzykować. A potem zajrzałam do książki i wsiąkłam – z powodu noty wydawcy, poprzedzającej treść powieści:
Z uwagi na kontrowersyjny charakter wszystkich historii dotyczących rodziny Postów i ostatnio pojawiające się informacje, że niektóre książki oparte na faktach nie do końca wiernie opisują rzeczywistość, redakcja TOR Books podjęła decyzję o zaklasyfikowaniu Wrzawy śmiertelnych przynajmniej tymczasowo do działu powieści fikcyjnych. Nie interesuje nas włączanie się do toczącej się w prasie debaty nad autentycznością tej historii. Aby jednak ułatwić entuzjastom i specjalistom od współczesnej mitologii kontynuowanie badań i wyciąganie własnych wniosków w sprawie najbardziej fascynującej legendy naszych czasów, w całej książce dodano przypisy odsyłające do odpowiednich tekstów źródłowych.
Dom w głębi lasu (recenzja)
Od 27 kwietnia w kinach dostępny jest świetnie oceniany Dom w głębi lasu, który z założenia jest horrorem, ale prezentuje się wyśmienicie jako pastisz gatunku.
Horror to gatunek filmowy, który z założenia ma budzić w widzu lęk i sprawić, że po seansie nie będzie w stanie zasnąć bez zapalonego światła co najmniej przez dwa dni. Tymczasem ostatnimi czasy obserwuje się dość niepokojący spadek jakości tego rodzaju filmów. Wydaje się, że twórcy w starciu z konwencją nie są w stanie wymyśleć już niczego nowego. Co więcej fabuły stawały się coraz bardziej przewidywalne. Filmowcy brak pomysłów postanowili ukryć za wkładaniem w ręce czarnych charakterów coraz wymyślniejsze narzędzia tortur. Zaowocowało to jedynie tym, że współczesne horrory coraz częściej zamiast lęku tudzież dreszczyku emocji budzą jedynie obrzydzenie.
Nowy Wiedźmin powstanie!
Prawdopodobnie najgorętsza wiadomość w polskiej fantastyce 2012 roku doczekała się potwierdzenia! Andrzej Sapkowski w czasie spotkania z czytelnikami podczas III Warszawskich Targów Książki oznajmił, że mimo wcześniejszego zaprzeczania, będzie kontynuował cykl powieściowy o Wiedźminie. Nie podał jednak żadnych szczegółów. Poinformował, że kradzieże pomysłów zdarzają się na tyle często, że dla bezpieczeństwa woli mówić, iż nowy Wiedźmin będzie opowiadał o statkach parowych.
Trudno uwierzyć, że ten najpopularniejszy współczesny polski twórca fantastyki (po Stanisławie Lemie najczęściej tłumaczony na języki obce) kiedyś nie wyobrażał sobie, że będzie mógł utrzymać się z pisania. Jego popularność nie kończy się jednak na książkach, Wiedźmin doczekał się adaptacji w postaci komiksu, serialu, filmu oraz przede wszystkim gier komputerowych. Twórca w czasie spotkania nie dał się jednak namówić na zwierzenia co do jakości tych utworów; zaznacza, że powinno się wyraźnie oddzielić adaptację od oryginału.
Afirmacja życia (felieton Dariusza Domagalskiego)
Postanowiłem obejrzeć sobie film. Czasami przychodzi taki czas, że mam ochotę wieczorem zgasić wszystkie światła, zapalić świeczkę, zanurzyć się głęboko w fotel i dać się ponieść obrazowi. Miałem do wyboru Bitwę warszawską lub Wyścig z czasem. W polskich produkcjach alergicznie wręcz nie znoszę kiepskiego dźwięku; mam wrażenie, jakby właśnie to, nie wiedzieć czemu, było wyróżnikiem naszej rodzimej kinematografii. Nie sposób zrozumieć, o czym aktorzy mówią, pomimo że co niektórzy porozumiewają się nawet poprawną polszczyzną. Ponadto usłyszałem, że jest to musical w wykonaniu Nataszy Urbańskiej i postanowiłem zostawić go sobie na później. Natomiast Wyścig z czasem kusił nazwiskiem reżysera – Andrewa Niccola, twórcy genialnej Gattaki i Truman Show, więc można było się spodziewać dobrego, inteligentnego kina SF. Dodatkowo sama fabuła trąciła mi mocno Philipem K. Dickiem.
Wygraj Smoczą drogę!
Niedawno nakładem Ars Machiny okazała się powieść Daniela Abrahama zatytułowana Smocza droga. Jeśli jeszcze nie wiecie, czy chcecie wejśc w jej posiadanie, zapraszamy do lektury recenzji Piotra Saroty. A tych, którzy już się upewnili, do startu w konkursie, w którym do wygrania są trzy egzemplarze Smoczej drogi.
Aby je zdobyć, musicie poprawnie odpowiedzieć na trzy pytania i mieć trochę szczęścia w losowaniu.
1. W jakim mieście mieszka Daniel Abraham?
2. Jaki cykl w Ars Machinie rozpoczyna Smocza droga?
3. W 2011 roku (w Polsce w 2012) ukazał się komiks rysowany przez Tommy'ego Pattersona, będący adaptacją pewnej znanej powieści. Autorem adaptacji jest właśnie Daniel Abraham. Jaki tytuł nosi ta powieść?
Na odpowiedzi czekamy pod adresem konkurs@kawerna.pl – w temacie maila wpisujcie SMOK – do końca maja 2012.
Życzymy powodzenia!
Wywiad z Joanną Łukowską
Dzięki uprzejmości Oficyny Wydawniczej RW2010 zapraszamy Was do lektury wywiadu z Joanną Łukowską, autorką książki Znajda.
Maciej Ślużyński: Jak na osobę piszącą masz dość nietypowe wykształcenie... Skończyłaś matematykę na UAM w Poznaniu, kierunek – zastosowania matematyki, praca magisterska o grafach interwałowych... Czy grafy, takie czy inne, przydają się podczas pisania?
Joanna Łukowska: Oczywiście! Matematyka to jest nowoczesny język, język umysłu. Uczy precyzji myślenia, pozwala kojarzyć fakty i budować relacje wynikowo-skutkowe. Matematyka uczy logicznego myślenia. A to podczas pisania jest niezbędne. Szczególnie – podczas tworzenia fantastyki, niekoniecznie tej naukowej. Śmiem twierdzić, że nie zostałabym pisarzem, gdybym nie zdobyła wcześniej dyplomu matematyka (śmiech).
Daniel Abraham - Smocza droga (recenzja)
Zabawna sytuacja: kiedy za sprawą Gry o tron w wersji filmowej i literackiej książkami fantasy zaczynają się interesować osoby zwyczajowo omijające ten gatunek szerokim łukiem, ja czuję wewnętrzną niechęć przed czytaniem o niekończących się intrygach, wieloletnich kampaniach wojennych i epickich bitwach. Nic nie demotywuje mnie bardziej niż wizja setek postaci, które w większości i tak zapewne zginą, rozwlekłych opisów świata, naszpikowanych zupełnie nieistotnymi szczegółami oraz knowań zamotanych tak dalece, że bez rozpiski kto kogo, z kim, o kim i dlaczego się nie obejdzie. Wszystko to sprawiło, że do Smoczej drogi Daniela Abrahama podchodziłem bez specjalnego entuzjazmu i oczekiwań. I chyba to całkiem dobra metoda – jak już człowiek się rozczaruje, to raczej pozytywnie.
Wywiad z Romualdem Pawlakiem
Dzięki uprzejmości Oficyny Wydawniczej RW2010 publikujemy wywiad z Romualdem Pawlakiem przeprowadzony przez Macieja Ślużyńskiego.
Maciej Ślużyński: Zacznę nietypowo... Lubisz udzielać wywiadów?
Romuald Pawlak: Lubię. To jest pretekst do pokazania czytelnikowi, jak wygląda świat oczyma pisarza. W wywiadzie można powiedzieć, skąd się wziął pomysł na książkę, zainteresować nią czytelnika… albo opowiedzieć o fascynacji czymś, o czym się pewno nigdy nie napisze, bo się nie umie. Jak, w moim przypadku, o humbakach, niezwykle inteligentnych wielorybach :-) O, albo powiedzieć, że taki Rycerz bezkonny wziął się z autentyku, że rycerze tak biedni, że pasowali zwłoki, to nie jest żadne wariactwo autora, tylko tak było naprawdę! Że władze Florencji naprawdę zakazały pasowania trupów, a te wykradano z cmentarzy… Historia jest zakręcona i autentyczna. Ubawiła mnie, kiedy czytałem książkę o miastach w XIV wieku. I w wywiadzie mogę powiedzieć, że bohater Rycerza bezkonnego wziął się z lektury, a większość zamaskowanych cytatów to wyjątki z pism średniowiecznych poświęconych magii. Dziś bawią, kiedyś budziły grozę, a niejednego zaprowadziły na stos.
Konkurs: Wygraj Alkaloid!
Dla wszystkich, których zachęciła kawerniana recenzja Alkaloidu, mamy dobrą wiadomość. Wraz z wydawnictwem Powergraph przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania są trzy egzemplarze tej niezwykłej powieści autorstwa Aleksandra Głowackiego. Aby je zdobyć, musicie poprawnie odpowiedzieć na trzy pytania konkursowe i mieć trochę szczęścia w losowaniu.
1. Słowo "alkaloidy" wywodzi się najprawdopodobniej z określeń arabskiego i starogreckiego. Jakich i co te słowa oznaczają?
2. Aleksander Głowacki to nazwisko pewnego pisarza z kanonu literatury polskiej, który zasłynął pod pseudonimem. Jakim?
3. Wydawca określił Alkaloid Aleksandra Głowackiego jako przedstawiciela nowego, nietypowego podgatunku literackiego. Jakiego?
Na odpowiedzi czekamy pod adresem konkurs@kawerna.pl do 25 maja 2012 roku. W temacie maila wpisujcie ALKA.
Życzymy powodzenia!
The Avengers (recenzja Jakuba Ćwieka)
Już w piątek do polskich kin wchodzi "The Avengers". Tuż przed premierą przeczytajcie naszą recenzję, która utwierdzi Was w przekonaniu, że WARTO wybrać się na ten film!
Tak się montuje drużynę, Frodo!
„Nic, co widziałeś na tej ziemi, nie przygotowało cię na to, co zobaczysz” – krzyczeli kiedyś z plakatów twórcy filmu „Mortal Kombat”. Zabawne, zważywszy na to, że film ten oparty był na grze, której pierwowzorem był inny film, czyli „Wejście smoka”. Jak łatwo się więc domyślić, buńczuczny slogan nijak się nie miał do rzeczywistości. I potrzeba była naprawdę paru ładnych lat, by pojawił się film, który totalnie mnie zaskoczył. Choć przecież nie powinien.











