Pisarz ten od dawna pasjonuje się historią, zwłaszcza średniowiecza i starożytności. Owocem tej fascynacji był do tej pory cykl powieściowy opisujący wojnę z Zakonem Krzyżackim. Tym razem Domagalski postanowił przybliżyć czytelnikom żywot hospodara wołoskiego, którego żywot i przydomek tak bardzo poruszyły wyobraźnię Brama Stokera. Nie bez powodu recenzję tę otwiera cytat z tekstu poświęconego adaptacji jego słynnej powieści – już na wstępie chciałabym bowiem zaznaczyć, że polskiemu autorowi udała się bardzo trudna sztuka: nie tylko „odkurzył” trochę już zapomnianą postać srogiego hospodara, ale i udowodnił, że wydarzenia historyczne mogą być równie atrakcyjne i poruszające, jak nawet najbardziej fantastyczne fabuły. Podczas lektury może nam towarzyszyć prawdziwa groza, niedowierzanie, a nawet obrzydzenie – a z każdą kolejną stroną nasze zainteresowanie będzie wzrastać. Co więcej, oprócz „symfonii grozy” powieść zdecydowanie zawiera w sobie „coś więcej”.
Vlad Palownik urodził się w 1431 roku w Siedmiogrodzie. Jego ojciec, Vlad Diabeł, był hospodarem wołoskim i członkiem Zakonu Smoka (od którego nazwy pochodzi jego przydomek) stworzonego do obrony świata chrześcijańskiego przed Imperium Osmańskim. Akcja powieści Domagalskiego rozpoczyna się w 1462 roku – jej tytułowy bohater już od kilku lat rządzi Wołoszczyzną, a jego metody z jednej strony przerażają okrucieństwem, a z drugiej wzbudzają szacunek skutecznością. Nie zamierza on podporządkować się sułtanowi Imperium Osmańskiego, który snuje bezwzględne plany ekspansji nie tylko na jego kraj, ale i na całą Europę. Śmiałe poczynania Vlada wzbudzają zainteresowanie króla Węgier, Macieja Korwina – władca zastanawia się, czy ten niezwykły Wołoch może sprostać zadaniu poprowadzenia krucjaty przeciwko Turkom: krucjaty, która wydaje się ostatnią deską ratunku w walce z Mehmedem II. Aby się tego dowiedzieć, wysyła w tajnej misji Janosa Lechoczky: wraz z oddziałem rycerzy z gwardii Czarnych Szeregów ma on udać się na dwór księcia i sprawdzić, kim tak naprawdę jest Vlad Palownik, o którym krąży tyle przedziwnych historii – włącznie z tą, że hospodar nie jest człowiekiem, lecz okrutnym potworem, synem samego Szatana. Kapitan wyrusza więc w nieznane, nie przypuszczając nawet, z czym przyjdzie mu się zmierzyć.
Książkę Domagalskiego można analizować w kilku aspektach – najważniejsze z nich to oczywiście konstrukcja świata przedstawionego oraz umieszczonych w nim bohaterów. Trzeba przyznać, że ten pierwszy wykreowany jest z niezwykłą pieczołowitością i dbałością o szczegóły. Pisarz zadbał o wierność realiom oraz wydarzeniom historycznym – trud włożony w stworzenie spójnej wizji świata i wiarygodnych bohaterów widać w każdym akapicie, ba – wręcz w każdym słowie. Autor sprawnie wplata w narrację liczne pojęcia historyczne (znaczenie trudniejszych podane jest w przypisach), jednak czyni to w taki sposób, że nie wywołują one w czytelniku wrażenia, iż ma do czynienia z fabularyzowanym podręcznikiem do historii. Dzieje się wręcz przeciwnie: to właśnie one tworzą niezwykły klimat powieści i pozwalają odbiorcy dogłębnie wniknąć w atmosferę tamtej epoki. Domagalski zadbał o każdy szczegół: od przebiegu opisywanych bitew, aż po elementy wyposażenia poszczególnych wojsk. Obficie czerpał ze znanych historykom faktów na temat życia wołoskiego władcy, przy czym należy zaznaczyć, że wykorzystał je w sposób jak najbardziej twórczy, a nie jedynie odtwórczy, i skonstruował wciągającą, momentami wręcz sensacyjną fabułę. Nie wrzucił przy tym bezmyślnie do kotła wszystkich legend i mitów, jakie krążą o Draculi – wyraźnie widać, że w swojej pracy opierał się na wiarygodnych źródłach: jego Vlad Țepeș to nie byle jaka sklejka wszystkich stereotypowych wyobrażeń funkcjonujących w obiegu kultury popularnej, ale wyrazista, intrygująca postać z krwi i kości. Ciekawie opisany jest zresztą nie tylko tytułowy bohater – Janos Lechoczky, którego oczami patrzymy na rozwój wydarzeń, wzbudza wiele sympatii, podobnie jak zaufani ludzie Palownika. Z kolei postacie z „obozu tureckiego”, w tym sułtan i Radu Piękny, nie są jedynie konstruktami stereotypowych „tych złych”, lecz zbiorem ludzi wyposażonych w indywidualne cechy, mających własne motywacje, często ukryte i ujawniające się znienacka przy zwrotach akcji. Jako powieść historyczna recenzowany tekst jest wręcz wzorowy. W pełni usatysfakcjonuje zarówno osoby szukające w nim prawdy historycznej, niezwykłych faktów i realiów tamtej epoki, jak i te, które spragnione są mrożących krew w żyłach opowieści o tajemniczym Wołochu, który... no właśnie: był czy nie był wampirem, demonem w ludzkiej skórze? Na to pytanie będziecie musieli odpowiedzieć sobie sami – podczas lektury.
Jak już wspominałam, fabuła jest wciągająca, skonstruowana bardzo sprawnie – aż do samego, bardzo poruszającego, zakończenia. Domagalski prowadzi czytelników poprzez pola bitew, mroczne, kryjące wiele tajemnic puszcze Wołoszczyzny, sale zamku Palownika i pola czerwone od krwi jeńców wbitych na pal. Wszystkie te miejsca opisuje niezwykle barwnie i obrazowo: skutek tego jest taki, że niektóre sceny tortur i kaźni mogą wzbudzić w co wrażliwszych odbiorcach lęk, a może nawet odrazę. Jest to wbrew pozorom komplement – kiedy tematem powieści jest taka postać jak Dracula, owijanie czegokolwiek w bawełnę byłoby zwyczajnie karygodne: autorowi zaś udało się wycisnąć z życiorysu tego władcy dokładnie tyle smakowitej krw... to znaczy, tyle soków, ile trzeba. Myliliby się jednak ci, którzy szukaliby w powieści taniej sensacji czy wulgarnej oraz niepotrzebnej eskalacji przemocy: narracja bywa brutalna, jednakże cały czas mamy do czynienia ze świetną powieścią historyczną, a nie podrzędną literaturą klasy B czy slasherem.
Podsumowując: najnowsza powieść Domagalskiego to lektura obowiązkowa zarówno dla miłośników literatury historycznej, jak i dla osób pragnących bliżej poznać tego, który od dziesiątków lat inspirował artystów przeróżnych dziedzin. Idealna pozycja na długie, ciemne jesienne i zimowe wieczory, podczas których wiatr ponuro zawodzi za oknem, a światło bardzo szybko ustępuje ciemności. Radzę tylko, by w trakcie czytania mieć na podorędziu kołek i choć odrobinę czosnku: kto wie, jak to naprawdę było z tym Draculą...
Autor: Dariusz Domagalski
Tytuł: Vlad Dracula
Wydawnictwo: Bellona, Runa
Data wydania: 26 października 2011
Okładka: miękka
Ilustracja na okładce: Stephen Youll
ISBN: 978-83-11-12178-2
Liczba stron: 352
Format: 125x195 mm
Cena: 35 zł





Chcecie zobaczyć symfonię grozy? Możecie oczekiwać czegoś więcej!







