17 Maj Najprawdziwszy artykuł Rity Skeeter - czyli J.K. Rowling oficjalnie o przyszłości głównych bohaterów Harry'ego Pottera

Napisane przez Dział: Książki Komentarze DISQUS_COMMENTS

harrypotter

W 2014 roku J.K. Rowling opublikowała na swojej stronie krótkie opowiadanie, w którym można było zapoznać się z dalszymi losami Harry'ego Pottera. Główny bohater w czasie akcji ma 34 lata, a na włosach ślady siwizny. Fabuła związana jest z finałami rozgrywek Quidditcha.

Opowiadanie ma formę artykułu dla Proroka Codziennego, zaś autorka podpisała się jako Rita Skeeter - żadnemu z fanów cyklu o młodym czarodzieju nie trzeba wyjaśniać tych terminów.

Zapraszamy wszystkich do zapoznania się z treścią opowiadania.

Gwardia Dumbledore’a jednoczy się podczas Finału Mistrzostw Świata w Quidditchu
korespondentka Proroka Codziennego, Rita Skeeter

„Są gwiazdy – no i są GWIAZDY. Widzieliśmy, że wiele znanych twarzy ze świata czarodziejów uświetnia trybuny tu, na Pustyni Patagońskiej; ministrowie i prezydenci, Celestyna Warbeck, kontrowersyjny amerykański zespół Znicze z Powyginanymi Skrzydełkami – wszyscy oni wywołali dreszcze podniecenia, a tłum przepychał się po autografy, rzucając nawet Zaklęcia Pomostowe, by ponad głowami innych przedostać się do loży VIP.

Kiedy jednak po obozowisku i stadionie rozniosła się plotka, że pewna szajka niesławnych czarodziejów (co prawda już nie tak młodych jak u szczytu sławy, niemniej jednak rozpoznawalnych) przyjechała na finał, podniecenie sięgnęło zenitu. Tłum pędził na oślep zrównując namioty z ziemią i tratując małe dzieci. Fani ze wszystkich stron świata szturmowali miejsce, gdzie członkowie Gwardii Dumbledore’a byli podobno widziani, desperacko pragnąc ujrzeć tego, którego wciąż nazywali Wybrańcem.

Rodzina Potterów i reszta Gwardii Dumbledore’a została rozlokowana w części obozowiska dla VIP-ów, chronionej silnymi zaklęciami i patrolowanej przez Czarodziejską Straż. Ich obecność sprawiła, że wzdłuż chronionej strefy kłębili się ludzie mający nadzieję, że ujrzą swoich bohaterów choć przez chwilę. Ich marzenie spełniło się dzisiaj o trzeciej po południu, kiedy Potter, w akompaniamencie głośnych okrzyków, zabrał swoich synów – Jamesa i Albusa – do obozowiska graczy, gdzie przedstawił ich bułgarskiemu szukającemu – Wiktorowi Krumowi.

Czarne włosy słynnego, niemal 34-letniego aurora, przyprószone są siwizną; wciąż jednak nosi charakterystyczne okrągłe okulary, o których niektórzy powiedzieliby, że lepiej pasowałyby pozbawionemu stylu dwunastolatkowi. Słynna blizna w kształcie błyskawicy ma towarzystwo: Potter obnosi się z paskudnym rozcięciem nad prawą kością policzkową. Na pytanie o jej pochodzenie Ministerstwo Magii udzieliło lakonicznej odpowiedzi: „Nie komentujemy ściśle tajnej pracy Departamentu Aurorów, o czym informowaliśmy panią nie mniej niż 514 razy, panno Skeeter”. Co zatem ukrywają? Czyżby Wybraniec był wplątany w nowe tajemnice, które pewnego dnia wyjdą na jaw, sprawiając, że zanurzymy się w nowej erze terroru i chaosu?

A może pochodzenie jego skaleczenia jest bardziej przyziemne, takie, które Potter pragnie ukryć za wszelką cenę? Być może jego żona go przeklęła? Czy na związku, który Potterowie promują jako udany, zaczynają pojawiać się rysy? Czy powinniśmy doszukiwać się czegoś w fakcie, że jego zona Ginevra z radością zostawiła męża i dzieci w Londynie, a sama relacjonuje ten turniej? Kwestią sporną pozostaje to, czy rzeczywiście ma na tyle talentu i doświadczenia, żeby wysłać ją na Mistrzostwa Świata w Quidditchu (odpowiadam: nie!)? Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – kiedy masz na nazwisko Potter, drzwi otwierają się, międzynarodowe organizacje sportowe kłaniają się w pas, a wydawcy Proroka Codziennego dają ci najlepsze fuchy.

Jak pamiętają oddani fani i zwolennicy, Potter i Krum współzawodniczyli w kontrowersyjnym Turnieju Trójmagicznym, jednak najwyraźniej żaden z nich nie chowa urazy, skoro zdecydowali się na spotkanie (co NAPRAWDĘ stało się w tym labiryncie? Spekulacje z pewnością nie zakończą się po tym, jak serdecznie się ze sobą przywitali). Po półgodzinnej pogawędce, Potter i jego synowie wrócili do obozowiska, gdzie – aż do wczesnych godzin porannych – spędzali czas w towarzystwie reszty Gwardii Dumbledore’a.

W kolejnym namiocie mieszka dwójka najbliższych towarzyszy Pottera – tych samych, którzy wiedzą o nim wszystko i nigdy nie chcą podzielić się tym z prasą. Czy obawiają się jego, czy też ujawnienia własnych tajemnic, które przyćmią blask zwycięstwa nad Tym-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać? Dziś są małżeństwem, kiedyś Ronald Weasley i Hermiona Granger byli z Potterem niemal na każdym kroku. Podobnie, jak pozostali członkowie Gwardii Dumbledore’a, walczyli w Bitwie o Hogwart i bez wątpienia zasługują na uznanie i nagrody za odwagę, którymi obsypuje ich wdzięczny świat czarodziejów.

Krótko po bitwie Weasley, którego słynna ruda czupryna wydaje się nieco przerzedzać, został zatrudniony w Ministerstwie Magii wespół z Potterem. Odszedł jednak po zaledwie dwóch latach, by współzarządzać święcącym triumfy imperium Magicznych Dowcipów Weasleyów. Czy był – jak wtedy twierdził – „zaszczycony, że może towarzyszyć bratu Georgowi w rozwijaniu biznesu, który zawsze kochał”? A może miał już dosyć stania w cieniu Pottera? Czy praca w Departamencie Aurorów wymagała zbyt wiele od kogoś, kto przyznał, że zniszczenie horkruksa Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać odcisnęło na nim swoje piętno? Z zewnątrz nie zdradza oznak choroby psychicznej, jednak nikt nie jest dopuszczony na tyle blisko, żeby móc to właściwie ocenić. Czy to nie jest podejrzane?
Hermiona Granger oczywiście zawsze była w tej paczce femme fatale. Doniesienia prasowe z dawnych czasów ujawniły, że jako nastolatka bawiła się uczuciami Pottera, zanim została uwiedziona przez muskularnego Wiktora Kruma, ostatecznie zostając wierną asystentką Pottera. Po błyskawicznym awansie na zastępcę dyrektora Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów mówi się teraz, że ma zajść jeszcze wyżej w strukturach Ministerstwa. Jest także matką dwójki dzieci – syna Hugo i córki Rose. Czy Hermiona Granger udowadnia, że czarownica rzeczywiście może osiągnąć wszystko? (Nie – spójrzcie tylko na jej włosy.)
Są jeszcze tacy członkowie Gwardii Dumbledore’a, którym poświęca się nieco mniej uwagi, niż Potterowi, Weasleyowi i Granger (czy żywią urazę? To niemal pewne). Neville Longbottom, który jest teraz znanym nauczycielem zielarstwa w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, jest tu, w Patagonii, ze swoja żoną, Hanną. Do niedawna para mieszkała nad Dziurawym Kotłem w Londynie, ale plotki mówią, że Hanna nie tylko zdobyła uprawnienia uzdrowicielki, ale też ubiega się o pracę w skrzydle szpitalnym Hogwartu. Pewnie to czcza gadanina, ale ponoć oboje wraz z mężem lubią Starą Ognistą Whisky Ogdena nieco bradziej, niż większość z nas spodziewałaby się po opiekunach naszych dzieci. Bez wątpienia jednak wszyscy życzymy jej szczęścia przy ubieganiu się o posadę.

Ostatnia z powołanych do Gwardii Dumbledore’a to, oczywiście, Luna Lovegood (obecnie żona Rolfa Scamandera, smagłego wnuka sławnego Newtona Scamandera). Wciąż rozkosznie ekscentryczna, Luna unosiła się w pobliżu loży dla VIPów w szacie uszytej z flag wszystkich szesnastu zakwalifikowanych krajów. Jej synowie, bliźniacy, są „w domu z dziadkiem”. Czy to eufemizm dla „zbyt niezrównoważeni, żeby pokazywać ich publicznie”? Z pewnością tylko ktoś bardzo niewychowany mógłby to zasugerować.

Oczywiście są tutaj i inni członkowie Gwardii, ale zainteresowanie skupia się w głównej mierze na wymienionej szóstce. Gdziekolwiek pojawi się ognista czupryna, można pokusić się o przypuszczenie, że należy ona do Weasleya. Trudno jednak powiedzieć czy to George (majętny współwłaściciel Magicznych Dowcipów Weasleyów), Charlie (opiekun smoków, wciąż nie ma żony – dlaczego?), czy Percy (szef Departamentu Transportu Magicznego – to jego wina, że Sieć Fiuu jest zbyt przeciążona!) Jedynym, którego łatwo rozpoznać jest Bill, biedaczyna, którego twarz jest pokryta bliznami od spotkania z wilkołakiem i wciąż jakiś sposobem (urok? Eliksir miłosny? Szantaż? Porwanie?) jest mężem niezaprzeczalnie pięknej (choć również niezaprzeczalnie głupiutkiej) Fleur Delacour.

Podobno zobaczymy ich i innych członków Gwardii Dumbledore’a w VIPowskich lożach podczas finału, co doda tej okazji blichtru. Miejmy nadzieję, że zachowanie dwóch z ich młodszych zwolenników nie skompromituje ich, przynosząc wstyd tym, którzy wcześniej przynieśli zaszczyt określeniu „czarodziej”.
Gdy ingeruje się w prywatność młodych ludzi, zawsze przychodzi moment zawahania, ale prawda jest taka, że każdy, kto jest blisko związany z Harrym Potterem zbiera korzyści, musi więc zapłacić za bycie na świeczniku. Bez wątpienia Potter będzie zaniepokojony wiedząc, że jego szesnastoletni chrześniak, Teddy Lupin – tyczkowaty pół-wilkołak z jasnoniebieskimi włosami – zachowywał się w sposób nieprzystający do majestatu przedstawiciela czarodziejskiej elity, odkąd pojawił się w obozowisku. Pewnie oczekuję zbyt wiele prosząc, by wiecznie zajęty Potter trzymał na krótszej smyczy tego dzikiego chłopca, którego powierzyli mu pod opiekę jego umierający rodzice, jednak już drżę na samą myśl o tym, czym stanie się panicz Lupin bez natychmiastowej interwencji. Tymczasem, pan Bill Weasley i jego żona chcieliby zapewne wiedzieć, że ich piękną blondwłosą córkę Wiktorię interesują te same ciemne zaułki, którymi zdaje się chadzać panicz Lupin. Dobre wieści są takie, że oboje bodaj wynaleźli metodę oddychania przez uszy. Nie widzę innego powodu, dla którego wytrzymaliby tyle podczas czynności, którą w moich młodych latach nazywano „obcałowywaniem się”.

Nie bądźmy jednak zbyt surowi. Harry Potter i jego świta nigdy nie udawali idealnych! A dla tych, którzy chcą dokładnie wiedzieć, jak są niedoskonali, mam nową biografię: „Gwardia Dumbledore’a: Ciemna Strona Demobilizacji”, która będzie dostępna w Księgarni Esy i Floresy już 31 lipca.

J.K. Rowling - Pottermore, tłumaczenie – Marta Szałaśna

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 16 maj 2016 21:27