04 Gru Fragment powieści Murder Park. Park morderców

Napisał Dział: Książki Komentarze DISQUS_COMMENTS

PARK MORDERCOW top

Wydawnictwo Initium podzieliło się z czytelnikami fragmentem powieści Jonasa Winnera zatytułowanej „Murder Park. Park morderców”. Zapraszamy do lektury w rozwinięciu!

Oficjalny opis powieści, która zadebiutowała w Polsce 30 listopada:

Zodiac Island − samotna wyspa u wybrzeży USA, smagana wiatrem i falami wzburzonego morza. A na niej park rozrywki: dwanaście tematycznych sektorów poświęconych znakom zodiaku. Cukrowa wata, rozbawione rodziny, diabelski młyn, kolejka górska, strzelnice. I maniakalny morderca, który szczególnie upodobał sobie młode kobiety.

Mija dwadzieścia lat. Park, zamknięty po serii brutalnych morderstw, ma zostać ponownie otwarty. Wesołe miasteczko ze znakami zodiaku zmienia się w upiorny skansen słynnych zabójców i zbrodni, które wstrząsnęły światem. Manager parku zaprasza na długi weekend starannie wyselekcjonowaną grupę: ludzi mediów i tych, którzy pamiętają to miejsce sprzed dwóch dekad. Dwunastka wybrańców przybywa na wyspę, na której straszą jeszcze zardzewiałe karuzele. Ostatni prom odpływa. Nadciąga sztorm. Urywa się łączność. Zaczynają się dziać dziwne rzeczy. A do tego te upiorne pogłoski, że prawdziwy morderca nie został skazany, że wciąż jest na wolności…

Murder Park to mroczny thriller, w wyrafinowany sposób grający z klasyką gatunku. Jonas Winner sprytnie żongluje znanymi motywami, mając w zanadrzu niejedną niespodziankę. Nikt nie odgadnie, jak się zakończy upiorny weekend na wyspie.

okladka 3D PARK MORDERCOW kopia kopia 1

Jonas Winner
MURDER PARK. PARK MORDERCÓW
Premiera: 30/11/2017
thriller
ISBN: 978-83-62577-62-0
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Oprawa: miękka
Ilość stron: 480
Format: 125x195 mm
Rok wydania: 2017

Fragment:

Murder Park
Wkrótce otwarcie

Boston, MA, marzec 2017

Park rozrywki na Zodiac Island poświęcony tematyce seryjnych morderców zostanie otwarty jeszcze w tym roku. Właściciel parku, biznesmen Rupert Levin, wraz z grupą dziennikarzy, kon-sultantów i ekspertów odwiedzi Murder Park pod koniec miesiąca. Stare karuzele, kolejka górska, diabelski młyn i inne dawne atrakcje, rdzewieją-ce na Zodiac Island od lat dziewięćdziesiątych, zostaną częściowo przerobione i zintegrowane z nowym parkiem. Wesołe miasteczko na wyspie zamknięto w roku 1997 po serii brutalnych za-bójstw. Zginęły wówczas trzy kobiety.

Wywiad filmowy 1 z 12

Panna
Imię i nazwisko: Paul Greenblatt
Wiek: 24 lata
Zawód: reporter

Paul: Byłem jak opętany. Miałem wtedy książkę – już nie pamiętam jej tytułu. Traktowała o seryjnych mordercach, ale też o najsłynniejszych płatnych zabójcach w historii kryminalistyki. Na przykład o Richardzie Kuklinskim, legendarnym Icemanie, który zabijał na zlecenie mafii… Było w niej również o zabójcach szaleńcach, o uczniach, którzy dokonali masakry w Columbine Highschool… i tym podobnych. I było o morderstwach na tle seksualnym. O zbrodniarzach, którzy zabijają, bo muszą. Zabijają, bo chcą. Oczywiście trzeba rozróżnić ich i płatnych zabójców oraz szaleńców, gdyż u morderców zabijających pod wpływem popędu wielką rolę odgrywa seksualność. To dodaje sprawie podniety.
Sheldon: Czy to właśnie ta podnieta tak pana fascynowała?

Paul: Nie… nie od razu. A przynajmniej nie świadomie. To się zaczęło, kiedy miałem… ile? Dziesięć, może jedenaście lat. Tamta książka o mordercach należała do mojego przybrane-go ojca. To był duży ilustrowany tom z licznymi czarno-białymi fotografiami, zdjęciami policyjnymi, fotografiami z miejsc zbrodni, relacjami naocznych świadków. Od razu mnie to zafascynowało. Jakby te obrazy wciągały mnie w siebie. Więzienia, krzesła elektryczne. Twarze przechodniów, stojących na krawędzi chodnika, wpatrzonych w zbrodniarza odprowadzanego przez policję. Oblicza sprawców. Ze śladami spustoszenia po nocy. Cień zarostu, podkrążone oczy. Takie zakonserwowane, odległe, a jednak z tych zdjęć można było… Nie wiem, miałem wrażenie, że można było jakoś z nich wyczuć, że ci sfotografowani ludzie są żywi… albo byli. Jakby ta ich żywotność wsiąkła w zdjęcia, w które się wpatrywałem. Mój przybrany ojciec zobaczył kiedyś, jak leżę na podłodze z tą książką. „Jesteś na to o wiele za mały”, powiedział, choć ja wcale tak nie uważałem. Ale on o tym wiedział. On wiedział, i ja również. Dosłownie wśliznąłem się w tę książkę, jakbym był namydlony na całym ciele! Mój przybrany ojciec odebrał mi ją, ale… połknąłem wtedy haczyk, jeśli można to tak nazwać. Rozpalił się we mnie ogień.
Sheldon: I zaczął pan gruntownie zgłębiać te sprawy.
Paul: Byłem tym opętany. Na początku fascynowały mnie wszelkiego rodzaju opowieści o morderstwach, ale potem… z czasem… może ma pan rację… może z czasem rzeczywiście doszedł do tego jakiś element seksualny. Ja… racja… potem coraz bardziej się skupiałem na sprawcach, którzy… którzy…
Sheldon: Tak?
Paul: Nie, nic, to chyba nonsens.
Sheldon: Na pewno nie, Paul. Proszę mówić. Proszę mówić zupełnie swobodnie. Wszystko, o czym pan teraz opowie, zdarzyło się wiele lat temu. Nie musi pan być ostrożny, jestem pewien… wiem, że wszystko to zostawił pan za sobą.
Paul: Ale dlaczego… Dlaczego w takim razie chce pan ze mną o tym mówić?
Sheldon: Pan wie, dlaczego o tym rozmawiamy, Paul. Rupert Levin poprosił mnie, żebym przeprowadził rozmowy ze wszystkimi, którzy wezmą udział w tej imprezie. Oczywiście nie chcemy rozmawiać o tym, gdzie pan spędził ostatnie wakacje czy jaki sport pan uprawia. Chcemy porozmawiać o Bohnerze, Paul. O Jeffie Bohnerze, gdyż to o niego chodzi przede wszystkim w tym parku.
Paul: Tak, oczywiście, ma pan rację.
Sheldon: Więc?
Paul: Więc co?
Sheldon: Co pan chciał powiedzieć?
Paul: Ja… wyleciało mi z głowy.
Sheldon: Chciał pan opowiedzieć o tym, jak na po-czątku ogólnie interesował się pracą policji… Paul: Tak, zgadza się, to były niesamowite historie. Ale… kiedy byłem nieco starszy, to nie płatni zabójcy… ani mordujący szaleńcy… fascy-nowali mnie tak naprawdę. To byli kilerzy seksualni. Kuba Rozpruwacz. Ed Gein. Ted Bundy…
Sheldon: Tak?
Paul: Zacząłem zbierać wszystkie dostępne informacje na ich temat. Czytałem książki o nich, ale te dość prędko się wyczerpały, ich autorzy i tak większość przepisywali od siebie nawzajem. Zacząłem szukać oryginalnych dokumentów. Protokołów z przesłuchań, raportów ze śledztwa, dokumentacji procesowej. Wtedy byłem już nieco starszy, miałem trzynaście, czternaście lat. Pisałem do archiwów z prośbą o przysłanie kopii, podróżowałem do miast, w których przebywali sprawcy, brałem udział w oprowadzaniu i odwiedzałem miejsca zbrodni.
Sheldon: Pana ojczym…
Paul: Przybrany ojciec. Skapitulował. Moi przy-brani rodzice… Zawsze byli… bardzo wyrozumiali, rozumie pan?
Sheldon: Tak?
Paul: Ależ oczywiście. Mój przybrany ojciec, jak wspomniałem, musiał zdawać sobie sprawę, że to było coś w rodzaju chorej fascynacji, której sam nie umiałem zwalczyć – nie mówiąc o nim. Musiałem to po prostu robić, musiałem wiedzieć więcej o mężczyznach, o sprawcach – co ich napędzało, co myśleli, jak działali. Inni chłopcy w moim wieku spędzali po trzy godziny dziennie na boisku. Mnie to nie interesowało. Zacząłem się pogrążać w tym świecie, który… który zaczął porastać ściany mojego pokoju niczym jakiś liszaj. Wieszałem zdjęcia sprawców, miejsc zbrodni, ofiar, obok przyklejałem kopie protokołów, akt dotyczących śledztw i wycinki z gazet. Przekształciłem swój pokój w coś w rodzaju jaskini. Kiedy wchodziłem do tego refugium, ten odkryty przeze mnie świat praktycznie zamykał się nade mną. A ja to uwielbiałem. Uwielbiałem to uczucie, jakbym miał na karku oddech zabójcy. Nie wiem, ciągle zadawałem sobie pytanie: Dlaczego? Dlaczego nie chciałem robić nic innego, niż poruszać się w tej rzeczywistości, i myślę… ostatecznie sądzę, że w ten sposób chciałem być blisko niej. Nie uważa pan?
Sheldon: Blisko niej? Tej rzeczywistości?
Paul: Owszem, tej rzeczywistości, ale przede wszystkim blisko kobiety, która… no wie pan.
Sheldon: Ma pan na myśli… ją… pana matkę? Chciał pan w ten sposób zbliżyć się do niej?
Paul: Tak?
Sheldon: To całkiem możliwe, Paul, absolutnie.

Źródło: informacja prasowa