23 Maj Toń już w księgarniach

Napisał Dział: Książki Komentarze DISQUS_COMMENTS

toń top

Rodzinne sekrety, podróże w czasie, ukryte skarby i krwawa historia Dolnego Śląska... Czyli Marta Kisiel, tym razem serio. Powieść „Toń” ukazała się 23 maja nakładem wydawnictwa Uroboros, a już dziś możecie u nas zapoznać się z jej fragmentem!

Jeśli szukacie powieści o wartkiej akcji oraz intrygujących bohaterach, pełnej dobrego humoru i ironii, to koniecznie sięgnijcie po "Toń!" Marty Kisiel. Świetnie bawiłam się podczas lektury i już nie mogę się doczekać kontynuacji. Marta, chcemy więcej takich książek!
Katarzyna Berenika Miszczuk

„Toń” to oksymoron. Niczym eliksir, do którego dorzuca się pozornie niepasujące składniki, aż zacznie się dziać magia. Są więc barwne i nieco ekscentryczne siostry Stern, mroczna opowieść o sekretach w rodzinnej szafie, dzika przygoda z trupem ścielącym się gęsto, podróże w czasie i zaginione siedem ton wojennego złota, sporo humoru i ciepła. To jedna z tych książek, które próbujesz opisywać przyjaciołom, a potem kładziesz je przed nimi i mówisz, że po prostu muszą przeczytać.
Aneta Jadowska
Kiedy Dżusi Stern decyduje się wyświadczyć przysługę ciotce, jeszcze nie wie, że otwierając drzwi niewłaściwej osobie, uruchomi lawinę wydarzeń, których nie da się już cofnąć. Trzpiotowata dziewczyna, jej poukładana starsza siostra oraz kąśliwa ciotka nieoczekiwanie wplątują się w morderstwo — a to dopiero początek niebezpieczeństw, jakie na nie czyhają. Wszystkie tropy zdają się prowadzić prosto do tajemniczego mężczyzny imieniem Ramzes, o którym w środowisku antykwariuszy mówi się wyłącznie szeptem...
Przesiąknięta krwią i chciwością historia Wrocławia i Dolnego Śląska, rodzinne tajemnice i groza nie z tego świata.

Marta Kisiel (1982) – pisarka i tłumaczka, z wykształcenia polonistka. Debiutowała w 2006 roku na łamach internetowego magazynu Fahrenheit opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna. Na swoim koncie ma ukochany przez czytelników cykl Dożywocie (Dożywocie, Siła niższa, Szaławiła) oraz powieść Nomen omen (nominowaną do Nagrody im. Janusza A. Zajdla).
Zapraszamy na stronę autorki www.facebook.com/lurzowyklulik

„Toń” Marta Kisiel, wyd. Uroboros
Premiera 23 maja

Najpierw Dżusi zwracała do sedesu całą zawartość żołądka, w przerwach między kolejnymi falami wymiotów bełkocząc coś bez ładu i składu, że ona chce w Bieszczady. Przez kolejną godzinę to histerycznie płakały, to wydzierały się jedna na drugą, aż echo szło klatką schodową. Wyrzucały sobie nawzajem ciężkie skretynienie i przy okazji wylewały zaległe pretensje i żale, od czasów przedszkolnych aż po miniony wtorek, kiedy jedna z nich zjadła resztkę serka kanapkowego i zostawiła w lodówce puste opakowanie. A gdy już całkiem ochrypły i opadły z sił, wypuściły wreszcie nastroszonego kota z transportera i usiadły naprzeciwko siebie przy kuchennym stole. Obie wyglądały przy tym tak, jak gdyby wyczołgały się ze zbyt płytkiej mogiły.
— Może… może to po prostu fatalne zrządzenie losu? — wydusiła w końcu Dżusi przez zdarte gardło. — Przecież on tylko zamienił ze mną parę słów, na to się nie umiera!
— Idź i mu to powiedz, może się ogarnie — odparła ponuro jej siostra. Przymknęła oczy i wsparła głowę na ręce. — Jezu, Dżusi… kiedy ty zaczniesz najpierw myśleć, a dopiero potem robić?…
— A skąd ja mogłam wiedzieć, że okradam mordercę?!
— Zacznij może od tego, żeby nie okradać nikogo, a zapewniam, że potem pójdzie już z górki.
— To był pierwszy raz — bąknęła. — Nie planowałam tego, serio.
— Właśnie w tym sęk, Dżusi. Ty nigdy niczego nie planujesz.
— Och, za to ty…
— Dobrze, już! — W pojednawczym geście Eleonora uniosła dłonie. — Nie zaperzaj się tak, przepraszam! Posłuchaj. Jesteś absolutnie pewna, że cię nie widział?
— No… — Dobre pytanie. Wiała stamtąd, aż się za nią kurzyło, skupiona przede wszystkim na tym, żeby nie upuścić transportera ze wściekłym kotem ani nie zabić się na chodniku, który prawdopodobnie pamiętał jeszcze przemarsze wrażych wojsk podczas ostatniej wojny. I co najmniej jedno bombardowanie. Ani razu nie obejrzała się za siebie, ale słyszała głównie własne sapanie i krew dudniącą w uszach, żadnych krzyków „stój” ani „łapać złodzieja”, więc… — Raczej… no… raczej tak. A co?
— Ty pytasz poważnie? Zapomniałaś, co ci mówił facet z Oculusa?
— Ach, więc teraz to już nie są bezużyteczne plotki, tak?
— Dżusi, okradłaś niebezpiecznego człowieka! Kto wie, czy nie mordercę. Kto wie, czy jutro albo pojutrze nie zapuka do naszych drzwi. A może wcale nie zapuka, tylko wejdzie tu razem z nimi!!!
Dżusi zamyśliła się na krótką chwilę.
— El, wiem, że mi zaraz pewnie przydzwonią paragrafem za kradzież, ale może idźmy z tym na policję, co?… — zapytała niepewnie, czym w ułamku sekundy doprowadziła siostrę na skraj paniki.
— NIE!!! Zwariowałaś?! Mowy nie ma! Żadnej policji, nigdy! Ciotka by nas zabiła.
— Aha. Czyli wciąż bardziej boimy się ciotki niż mordercy, tak?
— A nie?!

ton fb

Źródło: informacja prasowa