02 Wrz Gra o tron, czyli teorie teorię teorią pogania, cz. I

Napisała Dział: Felietony Komentarze DISQUS_COMMENTS

got3b

W 1996 roku ukazała się powieść George’a R.R. Martina zatytułowana „Gra o tron”. Pisarz prace nad nią rozpoczął w 1991 roku, a do roku 2012 ukazały się cztery kolejne tomy cyklu „Pieśń Lodu i Ognia” – czyli „Starcie królów”, „Nawałnica mieczy” (w wydaniu polskim rozbita na dwa tomy, „Stal i śnieg” oraz „Krew i złoto”), „Uczta dla wron” („Cienie śmierci” i „Sieć spisków”) oraz „Taniec ze smokami” („Część I” i „Część II”). Zakończenie sagi poznamy jednak dopiero wtedy, gdy ukażą się „Wichry zimy” oraz „Sen o wiośnie”, a na te zapewne przyjdzie nam jeszcze poczekać…

 

Wielowątkowa fabuła, świat prezentowany oczyma różnych bohaterów, smaczki ukryte między wierszami, a także czas oczekiwania na kolejne tomy sprawiają, że fani próbują podążać według zostawionych przez autora tropów i rozwiązać jego zagadki. Rozmaitych teorii dotyczących „Gry o tron” powstało wiele: przyjrzyjmy się niektórym z nich, mniej i bardziej prawdopodobnym.

Na pierwszy ogień zajmijmy się hipotezą chyba najbardziej znaną i najdokładniej przedyskutowaną pod każdym względem. (Seria oczywiście pełen będzie spoilerów ze wszystkich tomów „PLiO”.)

Teoria nad teorie, czyli R+L=J

To tajemnicze równanie zna każdy fan „Gry o tron”, który kiedykolwiek zabłąkał się na dowolne forum dyskusyjne. Dotyczy ona pochodzenia Jona Snow.

Chłopak formalnie jest uznanym przez ojca – Eddarda Starka – bękartem spłodzonym z anonimową kobietą. Ned zabrał syna do Winterfell i wychował wraz z własnymi dziećmi (przede wszystkim z Robbem, rówieśnikiem Jona z prawego łoża). Catelyn Stark nienawidzi pasierba, którzy przypomina jej o zdradzie męża – zwłaszcza iż odziedziczył charakterystyczne rysy Starków, a jej własne potomstwo (z wyjątkiem dzikiej i nieokrzesanej Aryi) wygląda jak typowi potomkowie jej własnego rodu, Tullych. Od niemal pierwszych stron możemy jednak podejrzewać, że z pochodzeniem Jona jest coś nie tak…

Ned nigdy nie wspomniał nikomu o matce Jona. Chłopak nie zna jej imienia, nie poznała go także Catelyn. Najlepszy przyjaciel Starka wyciągnął z niego tylko imię – Wylla, oraz informację, że nie chce o niej rozmawiać.

Z Wyllą wiąże się więc pierwsza teoria – zdawałoby się, najbardziej prawdopodobna, dotycząca pochodzenia Jona.

Dziewczyna była służącą w Starfall, które Eddard niejednokrotnie odwiedzał. Bez względu na to, czy urodziła Jona, najprawdopodobniej karmiła go piersią. Dowiadujemy się tego, gdy Edric Dayne (zwany „Nedem”) opowiada tę historię Aryi.

– Skąd wiesz o Jonie? – Jest moim mlecznym bratem. – Bratem? – Arya go nie zrozumiała. – Ale ty jesteś z Dorne. Jak możecie być z Jonem jednej krwi?

– Mlecznym bratem. Nie krewnym. Moja pani matka nie miała mleka, kiedy byłem mały, więc musiała mnie karmić Wylla. Arya nadal nic z tego nie pojmowała. – Kto to jest Wylla? – Matka Jona Snow. Nigdy ci o niej nie opowiadał? Służyła u nas długie lata. Od czasów jeszcze przed moim urodzeniem. – Jon Snow nie znał swej matki. Nie wiedział nawet, jak miała na imię. – Obrzuciła Neda podejrzliwym spojrzeniem. – Znasz ją? Naprawdę? – Czy sobie ze mnie żartuje? – Jeśli kłamiesz, dostaniesz w nos. – Wylla była moją mamką – powtórzył z powagą. – Przysięgam na honor mojego rodu.

Nie jest jednak wykluczone, że Edric jest bezpośrednio spokrewniony z Jonem. Kolejną osobą typowaną na matkę młodego Snowa jest bowiem lady Starfall, Ashara Dayne. To właśnie ją podejrzewała Catelyn, co doprowadziło Neda do wściekłości. Zabronił on wówczas wymawiania imienia Ashary w swojej obecności.

Eddard poznał Asharę na turnieju rycerskim w Harrenhal. Ned był nieśmiały, ale Brandon, jego starszy brat, namówił dziewczynę, by poprosiła spokojnego młodzieńca do tańca. Podobno Ned i Ashara zakochali się w sobie z wzajemnością. Z pewnością wiadomo, że Ned bywał w Starfall... ale ono znajdowało się w Dorne. Ashara, piękność o fioletowych włosach, była damą dworu Elli Martell, żony księcia Rhaegara, mieszkała zatem w Królewskiej Przystani. I choć nikt nie przyłapał ich na schadzce, wiele osób w stolicy było świadomych uczucia, którym Stark darzył Asharę. W kłótni wyrzucała to Nedowi Cersei:

Sam masz swojego bękarta, widziałam go. Ciekawe, kim była jego matka? (…) pogrążona w smutku siostra, lady Ashara? Podobno rzuciła się do morza. Dlaczego? Z powodu brata, którego zabiłeś, czy może dziecka, które skradłeś?

Ser Barristan Selmy wspominając samobójstwo lady Starfall, twierdził, iż rzuciła się z wieży z powodu urodzenia martwej córeczki, która została spłodzona właśnie w czasie turnieju w Harrenhal.

Śmierć ser Arthura Dayne’a, brata Ashary, wiąże się bezpośrednio z teorią najbardziej znaną i chyba najmocniej popieraną przez czytelników George’a R.R. Martina. Jej początek miał miejsce na tym samym turnieju, na którym poznali się Ashara i Ned.

Zgodnie z tradycją zwycięzca turnieju mógł ukoronować dowolną damę na Królową Miłości i Piękna. Laur zwycięzcy przypadł następcy tronu, księciu Rhaegarowi Targaryenowi. I właśnie postać smoczego księcia należy przybliżyć, by zrozumieć resztę historii. Przyszedł on na świat w czasie Tragedii w Summerhall – w pożarze zginęli wówczas król Aegon V oraz jego spadkobierca, książę Duncan Mały (pożar najprawdopodobniej był skutkiem próby wyklucia ostatnich westeroskich smoczych jaj. Młody Rhaegar nie interesował się wojaczką, pochłaniał księgi oraz grał na harfie. To jednak zmieniło się, gdy natrafił w księgach na dawne proroctwo:

Gdy popłynie krew czerwonej gwiazdy i zbiorą się ciemności, pośród dymu i soli Azor Ahai narodzi się na nowo jako książę, którego obiecano, jego pieśń będzie pieśnią lodu i ognia, a celem obudzenie śpiących w kamieniu smoków.

Rhaegar był przekonany, iż proroctwo mówi o nim – wszak urodził się w dymie pożaru Summerhall oraz soli żałobnych łez wylanych po królu i księciu. Wtedy też całkowicie odmienił swoje życie, rozpoczął naukę szermierki i wkrótce został świetnym rycerzem. Dowiódł tego m.in. w Harrenhal. Choć Rhaegar był już wówczas żonaty z Ellią Martell, na Królową Miłości i Piękna ukoronował Lyannę Stark, córkę lorda z Północy. I tutaj także spojrzeć trzeba na historię smoczego rodu – w czasie Podboju, który doprowadził do zjednoczenia Siedmiu Królestw pod władzą Targaryenów, Aegonowi I (zwanemu Aegonem Zdobywcą) towarzyszyły jego dwie siostry-żony: Rhaenys i Visenya. Cała trójka dosiadała smoków. Liczba trzy była niezwykle istotna dla młodego księcia. Wiele lat później w wizji w Domu Nieśmiertelnych Daenerys zobaczy rozmowę Rhaegara z żoną:

Nieznajomy miał włosy jej brata, był jednak wyższy, a jego oczy nie były liliowe, lecz miały barwę ciemnego indygo. – Aegon – powiedział do kobiety, która leżała w wielkim, drewnianym łożu, karmiąc piersią noworodka. – Jakie imię mogłoby być lepsze dla króla? – Czy ułożysz dla niego pieśń? – zapytała. – On już ma pieśń – odparł mężczyzna. – Jest księciem, którego obiecano, a jego pieśń to pieśń lodu i ognia. – Gdy to powiedział, uniósł wzrok i spojrzał w oczy Dany. Wydawało się, że ją zobaczył, chociaż stała za drzwiami. – Potrzebne jest jeszcze jedno – rzekł, nie wiedziała do niej, czy do kobiety leżącej na łożu. – Smok ma trzy głowy.

Rhaegar i Ellia mieli dwójkę dzieci: Rhaenys oraz Aegona. Brakowało jednak trzeciej głowy smoka… A dornijska księżniczka była niezwykle słabego zdrowia i nic nie wskazywało na to, by przeżyła kolejny powód. Ponieważ jednak w panującym rodzie poligamiczne związki nie należały do rzadkości, Rhaegar chcąc spełnić proroctwo, mógł wziąć kolejną żonę. Według teorii miałaby być nią Lyanna. Po turnieju para uciekła razem. Choć w oczach Północy było to porwanie i gwałt, wątpliwość na to rzuca wcześniejsza rozmowa Lyanny z Nedem. Dziewczyna była zaręczona z młodym lordem Końca Burzy – Robertem Baratheonem. Nie była jednak szczęśliwa z tego powodu. Bratu opowiadała:

Robert nigdy nie wytrzyma w jednym łóżku (…). Podobno ma już dziecko z jakąś dziewczyna z Yale. (…) Miłość jest słodka, najdroższy Nedzie, ale nie potrafi zmienić natury człowieka.

Romantyczny i utalentowany książę o fiołkowych oczach i srebrnych włosach zdawał się całkowitym przeciwieństwem potężnego, czarnowłosego Roberta, kochającego wojaczkę, wino, kobiety i posługującego się potężnym młotem. O wiele więc bardziej prawdopodobne, że Lyanna podążyła za Rhaegarem z własnej woli… nie miało to jednak wpływu na wojnę, która z jej powodu wybuchła.

Pierwszymi ofiarami byli Rickard Stark (ojciec Lyanny) oraz jej najstarszy brat, Brandon. Zażądali oni od króla Aerysa II, by nakazał synowi zwrócić brankę. Aerys jednak nie bez powodu przeszedł do historii jako Szalony Król i brutalnie zamordował obu. Aby upewnić się, że żaden z potencjalnych mścicieli nie pozostanie przy życiu, nakazał Jonowi Arrynowi z Doliny wydanie Koronie swoich

wychowanków: Eddarda Starka i Roberta Baratheona. Arryn odmówił i zebrał chorągnie, by rozpocząć wojnę, która zakończy panowanie smoczej dynastii. W Westeros została ona zapamiętana jako Rebelia Roberta, ale dla lojalistów na zawsze pozostała ona Wojną Uzurpatora.

Rhaegar przez większość starć nie był obecny. Przebywał wraz z Lyanną na pograniczu Dorne w miejscu zwanym Wieża Radości. Opuścił kobietę dopiero na wyraźny rozkaz ojca, nakazującego mu zakończyć rebelię. W bitwie nad Tridentem starł się z Robertem i przegrał. We wszystkich relacjach przytaczano, iż książę zginął z imieniem ukochanej kobiety na ustach… jednak żadna z nich nie podaje, jakie było to imię. Stąd też pole domysłu dla czytelników: Ellia Martell czy jednak Lyanna Stark?

Już po finale starć doszło do zdarzenia najdziwniejszego. Ned z grupą przyjaciół udał się do Wieży Radości, by uwolnić siostrę. Okazało się jednak, iż broni jej trzech najlepszych rycerzy w całym królestwie – ser Arthur Dayne, ser Gerold Hightower oraz ser Oswell Whent. Byli to członkowie Gwardii Królewskiej, przysięgający za cenę własnego życia chronić króla i jego rodzinę. Gwardia zaś liczyła zaledwie siedmiu członków. Kim była Lyanna dla Rhaegara, że niemal połowę najlepszych ludzi pozostawił przy niej, być może doprowadzając tym do śmierci własnej, żony, dzieci i ojca? Najlepszym przychodzącym na myśl wyjaśnieniem jest, iż Lyanna spodziewała się dziecka, które książę chciał ocalić za wszelką cenę.

Starcie pod wieżą przeżyli tylko Ned i Howland Reed. Słynny wykuty z meteorytu miecz ser Arthura Dayne’a lord Stark zwrócił później Asharze, jednak nie tylko ona tego dnia pogrążyła się w żałobie. Ned zastał Lyannę umierającą.

- Byłem przy niej w chwili śmierci – przypomniał Ned Królowi. – Pragnęła wrócić do domu i spocząć obok Brandona i ojca. – Niekiedy wciąż jeszcze słyszał jej słowa. Obiecaj mi, mówiła, płacząc w pokoju przesyconym zapachem krwi i róż. Obiecaj mi, Ned. Gorączka pozbawiła ją sił, dlatego mówiła ledwo słyszalnym szeptem, lecz kiedy obiecał spełnić jej prośbę, strach z oczu jego siostry ustąpił. Ned pamiętał, jak się wtedy uśmiechnęła, jak mocno ścisnęła mu dłoń, zanim wypuściła nić życia – z jej dłoni wysypały się płatki róży, czarne i martwe. Potem już nic nie pamiętał. Odnaleziono go uczepionego jej ciała, milczącego i pogrążonego w smutku. Howland Reed, mały wyspiarz, rozłączył ich dłonie, lecz tego Ned już nie pamiętał.

Charakterystyczny w opowieści Neda jest obraz krwi… bez wspomnienia o ranach. Ned nie mówi o chorobie, o tym, że Lyanna została skrzywdzona czy zgwałcona. Opowiada wyłącznie o gorączce oraz zapachu krwi... który mógł być śladem niedawnego porodu. Kilkakrotnie zaś wspomina słowa siostry „Obiecaj mi, Ned”. Przysięga, która nie dawała Starkowi spokoju przez resztę życia wydaje się zbyt trudna i istotna, by mogła dotyczyć tylko miejsca pochówku.

Znów jednak wyjaśnieniem może być dziecko. Jeśli Lyanna urodziła potomka Rhaegara, Robert z pewnością chciałby go zgładzić. Smoczy następca tronu byłby nie na rękę także wszystkim wrogom Targaryenów. Eddard, uznając chłopca za swego syna, ocaliłby mu życie, choć kosztem własnego honoru. To wyjaśniałoby ciężar decyzji i brzemię, które ciążyło Nedowi aż do końca.

I choć problemem może wydawać się wygląd Jona – noszącego charakterystyczne rysy Starków – w sadze nie raz pojawia się informacja, że najbardziej podobny był do Aryi… wyglądającej jak Lyanna w młodości. Ned zaś wielokrotnie mówi o chłopcu, iż ten jest z jego krwi, nigdy jednak nie używa

słowa „syn”. Czy to sposób, w który honorowy mężczyzna unika kolejnych kłamstw? Jednocześnie nigdy nie słyszymy, by Ned wypowiedział złe słowo o Rhaegarze. Ba, gdy porównuje go z Robertem, wybiela księcia, np. podejrzewając, że Targaryen nie chodziłby do burdeli. Nie przypomina to w niczym myślenia o gwałcicielu, porywaczu i pośredniemu mordercy Lyanny… Zaś inne myśli Neda – te o życiu w kłamstwie – nie przystają do sytuacji, w której Jon jest jego synem. Wszak zatajenie tożsamości jego matki kłamstwem nie jest.

Rozwiązanie zagadki może czekać po drugiej stronie Wąskiego Morza. Kwiatami Lyanny były niebieskie, niemal czarne zimowe róże. Wieniec z nich nosiła w Harrenhal, nimi była wypełniona jej komnata w Wieży Radości. Te same róże Ned składał pod jej posągiem w kryptach Winterfell. Niebieski kwiat pojawia się jednak też w niespodziewanym miejscu – w wizji Daenerys w Domu Nieśmiertelnych.

Ze szczeliny w lodowej ścianie wyrastał niebieski kwiat, który wypełniał powietrze słodyczą…

Czyżby kwiatem na Murze był Jon, będący synem Lyanny?

Z jednej strony pochodzenie Jona może okazać się nieważne – wszak Lyanna, Rhaegar, Robert i Ned dawno nie żyją. Co więcej, gdyby był synem Lyanny, i tak byłby bękartem, choć o innym nazwisku… chyba że Rhaegar i Lyanna zdążyli się pobrać. To czyniłoby Jona Targaryenem, prawowitym następcą smoczej dynastii. Bo choć złożył on śluby Nocnej Straży… zwalnia z nich śmierć, a jak już nie raz mogliśmy się przekonać, czerwoni kapłani R’hllora potrafią przywracać do życia. A Melisandre coraz częściej widzi Jona w swoich wizjach i zabiega o jego zaufanie.

Na Murze dzieje się też inna rzecz, która może przewrotnie sugerować pochodzenie Jona. By uratować przed spaleniem dziecko Mance’a Raydera, Jon i Samwell Tarly postanawiają wysłać je do Horn Hill… i podać za bękarta Sama. Czyżby autor puszczał oko do czytelnika?

Kolejny trop pojawia się w wywiadzie z George’em R.R. Martinem. Został on zapytany, kto nadał imiona Daenerys, Tyrionowi i Jonowi, skoro ich matki zmarły. Autor odpowiedział, że Dany – matka, zanim umarła; Tyrionowi – ojciec, a Jonowi – Ned. Czytelnicy szybko wychwycili, że w odpowiedzi padło właśnie „Ned”, a nie po prostu „ojciec”. Jest też inny wywiad, z Alfie Allenem (serialowym Theonem). Aktor oznajmił, że zapytał Martina o to, kim naprawdę są rodzice Jona i już wie, ale nie może tego wyjawić… niemniej jest to sytuacja przypominająca nieco historię Luke’a Skywalkera. Oczywiście Alfie mógł wpuszczać fanów w maliny (i nie byłby to pierwszy raz ze strony ekipy „Gry o tron”), ale mógł też sugerować, że ojcem Snowa jest ktoś z wrogiej – Targaryeańskiej – strony.

To najpopularniejsze z tez, choć pojawiają się też inne. Niektórzy uważają, iż Jon jest owocem kazirodczego związku Lyanny z Benjenem Starkiem – co miałoby być powodem jego wstąpienia do Nocnej Straży, a nawet z Brandonem. Inni twierdzą, że tak naprawdę było dwóch Jonów – np. syn Lyanny i syn Ashary – i chłopcy zostali podmienieni. Jedną z sąsiadujących tez jest to, iż martwo urodzona córeczka lady Starfall była dzieckiem Brandona, znanym z podbojów i romansów. Na kartach serii pojawia się jeszcze jedna Wylla – córka rybaka, z którą Ned płynął z Paluchów do Sisterton.

Ciąg dalszy (a w nim kolejne teorie dotyczące twórczości George’a R.R. Martina) nastąpi.

Ostatnio zmieniany środa, 02 wrzesień 2015 21:05