23 Cze Gra o tron, czyli teorie teorię teorią pogania, cz. IV

Napisała Dział: Felietony Komentarze DISQUS_COMMENTS

got timett

W 1996 roku ukazała się powieść George’a R.R. Martina zatytułowana „Gra o tron”. Pisarz prace nad nią rozpoczął w 1991 roku, a do roku 2012 ukazały się cztery kolejne tomy cyklu „Pieśń Lodu i Ognia” – „Starcie królów”, „Nawałnica mieczy” (w wydaniu polskim rozbita na dwa tomy, „Stal i śnieg” oraz „Krew i złoto”), „Uczta dla wron” („Cienie śmierci” i „Sieć spisków”) oraz „Taniec ze smokami” („Część I” i „Część II”). Zakończenie sagi poznamy jednak dopiero wtedy, gdy ukażą się „Wichry zimy” oraz „Sen o wiośnie”, a na te zapewne przyjdzie nam jeszcze poczekać…

Wielowątkowa fabuła, świat prezentowany oczyma różnych bohaterów, smaczki ukryte między wierszami, a także czas oczekiwania na kolejne tomy sprawiają, że fani próbują podążać według zostawionych przez autora tropów i rozwiązać jego zagadki. Rozmaitych teorii dotyczących „Gry o tron” powstało wiele: przyjrzyjmy się niektórym z nich, mniej i bardziej prawdopodobnym.

Prześledziliśmy już potencjalną genealogię Jona Snowa oraz Kobiety w Czerwieni, dla przyjaciół Melisandre, a także zgłębiliśmy przeszłe i potencjalne losy braci Clegane'ów. Dziś kolej na pewną postać z pierwszego tomu, o której mogliście zapomnieć w natłoku wydarzeń, choć byłoby szkoda...

Timett władcą Doliny?

Przypomnijmy pokrótce: Na Westeros, zwane Siedmiona Królestwami, składa się siedem w przeszłości odrębnych krain zjednoczonych przez Targaryenów wskutek podboju; są to: Dorzecze, Północ, Dolina, Skała, Krainy Burzy, Reach oraz Dorne (księstwo Dorne jako jedyne dołączyło do Siedmiu Królestw w drodze dyplomacji i zachowało największą odrębność, m.in. odmienne prawa dziedziczenia).

Dolina została podbita w nietypowy i bezkrwawy sposób – jej ostatni król, Ronnel Arryn, był świadkiem tego, jak Visenya Targaryen przeleciała nad stolicą Doliny i jej niezdobytym zamkiem na Vhagarze. Młodzieniec spotkał się z siostrą Aegona Zdobywcy i poprosił ją, by pozwoliła mu polecieć na swoim smoku. Visenya zgodziła się, a Dolina ugięła kolan, zaś ród Arrynów otrzymał zwierzchność nad Doliną. Gdy rozpoczyna się akcja "Gry o tron", dowiadujemy się o śmierci Jona Arryna, pełniącego dwie istotne funkcje: Namiestnika Króla oraz – co ważniejsze dla tego wątku – Namiestnika Wschodu. Stolica Doliny wciąż znajduje się w Eyrie, a domem rodu Arrynów pozostaje zamek Orle Gniazdo. Dzięki ugięciu kolan przed Visenyą Lysa Arryn może chwalić się, że Orle Gniazdo nigdy nie zostało zdobyte, a póki nie ma smoków, nie zanosi się na to, by ktokolwiek mógł tego dokonać... O tym jednak później.

Wspomnijmy jednak jeszcze wydarzenia sprzed śmierci Jona Arryna. Hoster Tully, głowa rodu Tullych władających Dorzeczem z Riverrun, przygarnął pod opiekę młodego chłopca z nieznaczącego rodu – Petyra Baelisha, który – ponieważ pochodził z wysp zwanych Paluchami i był niezwykle drobnego wzrostu – doczekał się od dzieci Hostera przydomku Littlefinger. Dziećmi tymi (zrodzonymi ze związku z Minisą z rodu Whentów) były dwie córki – starsza Catelyn i młodsza Lysa – oraz jedyny syn, Edmure, najmłodszy potomek Tullych i dziedzic rodu. Lady Minisa urodziła jeszcze dwóch chłopców, którzy nie przeżyli niemowlęctwa, a sama zmarła, próbując wydać na świat szóste dziecko.

Choć wydawałoby się, że Petyr powinien spędzać czas z młodym Tullym, o wiele lepiej odnajdował się w towarzystwie sióstr. Dziewczęta uczyły się z nim pocałunków i wspominały różne zabawne przygody. W dziecięcej zabawie kryła się jednak mroczna strona – Petyr zakochał się w Catelyn Tully, która traktowała go jak młodszego brata, zaś w Petyrze bez wzajemności zakochała się Lysa.

Skutki tych miłostek były dość opłakane – Lysa oddała Petyrowi dziewictwo i najprawdopodobniej zaszła w ciążę. Można to domniemywać na podstawie trzech faktów. Po pierwsze lord Hoster na łożu śmierci wyraźnie błagał Lysę o przebaczenie, wciąż wspominając rutę – czyli ziele używane do spędzania płodów (przez Catelyn z początku mylnie zrozumiane jako imię wieśniaczki, Ruta). Po drugie – fakt małżeństwa z Jonem Arrynem. Mężczyzna pełnił urząd Namiestnika Wschodu i mimo pochowania dwóch żon, wciąż nie doczekał się potomka. Ponieważ Arryn był już w podeszłym wieku, kolejna bezpłodna lub słabowita żona mogła położyć kres istnieniu rodu, konieczna była więc młoda dziewczyna, która już dowiodła swojej płodności... Padło na Lysę, co zdaje się potwierdzać jej domniemaną ciążę z Littlefingerem. Catelyn mozolnie składała te fakty, uświadamiając sobie chociażby, jaki ból sprawił Lysie widok nowonarodzonego Robba. Wreszcie najprawdopodobniej o dziecku wspomina Lysa Petyrowi, gdy już oficjalnie mogą być razem. (Swoją drogą wiadomo, że Littlefinger rozpowiada, że skradł dziewictwo obu sióstr Tully, choć nie wiadomo, czy rzeczywiście był pewien, że zamiast z Lysą, spędził noc z Cat, czy po prostu bawiła go ta historyjka.)

Mocniej na losach Littlefingera zaważyły relacje z Catelyn. Otóż po ogłoszeniu jej zaręczyn z Brandonem Starkiem, Petyr wyzwał rywala na pojedynek i omal nie stracił życia – litość nad nim wybłagała właśnie Cat. Littlefinger został odesłany potajemnie i otoczony niesławą, a dziewczyna nigdy nie odczytała listu od niego, mimo iż pochowała narzeczonego i wydana została za jego brata. Wtedy też odbył się ślub Lysy z Jonem Arrynem – Hoster pozbył się kłopotliwej córki, dla której ciężko byłoby mu zdobyć niezłą partię, a Namiestnik Wschodu zyskał szansę na potomka. (Na marginesie wspomnijmy jeszcze, że pierwotnie rozważano małżeństwo Lysy z Jaime'im Lannisterem, ale nim do tego doszło, Szalony Król wcielił go do Gwardii Królewskiej).

Nie wiadomo, czy wskutek powikłań po aborcji, czy z powodu zaawansowanego wieku Jona Arryna, Lysa wielokrotnie roniła lub rodziła martwe dzieci. Przeżył jedynie Robert Arryn zwany Słowiczkiem – mały, chorowity chłopiec. Istnieje wprawdzie teoria, że tak naprawdę jest to Robert Stone, bękart Litttlefingera (a odkrycie prawdy o romansie sprawiło, że Littlefinger i Lysa postanowili zamordować Jona Arryna), ale jeśli rzeczywiście tak było – raczej już się o tym nie dowiemy. Nic nie wskazuje na to, by Jon, Lysa lub Littlefinger wątpili w prawe pochodzenie młodego Roberta.

Wraz z biegiem wydarzeń, Littlefinger żeni się z Lysą, oficjalnie zostając wujem Roberta, a następnie morduje żonę, stając się jego jedynym opiekunem. W razie potencjalnej śmierci Słowiczka (a nie ma wątpliwości, że tę Baelish ma w planach – zadbał o to, by epilepsję podopiecznego leczono senniczką, która jest trucizną osadzającą się w organizmie) pojawi się problem z dziedziczeniem...

Zanim przejdziemy do tej kwestii, przypomnijmy sobie, kim jest Timett, syn Timetta.

Pamiętacie sytuację, gdy Catelyn pojmała Tyriona Lannistera i zabrała go do Doliny, by postawić karła przed sądem? Po drodze zostali zaatakowani przez górskie klany. Gdy Tyrion dowiódł swej niewinności w próbie walki, Lysa Arryn wygnała go wraz z Bronnem (jego reprezentantem), licząc na to, że dzicy ludzie regularnie atakujący rycerstwo Doliny dokończą dzieła, którego ona wykonać nie mogła – i zamordują Tyriona. Lannisterowi udaje się jednak przekonać górskich wojowników, że jest w stanie zaoferować im nie tylko złoto, ale przede wszystkim lepszą broń, która pozwoli im zemścić się na Arrynach i objąć władzę nad Doliną, by jednak mogli po nią sięgnąć, muszą odeskortować go żywego do ojca. Dzicy wojownicy stają się najbardziej zaufanymi ludźmi Tyriona i towarzyszą mu w wojnie, lecz gdy leży nieprzytomny po Bitwie nad Czarnym Nurtem, okazuje się, że część rozpierzchła się po okolicznych lasach, a część – powróciła do Doliny. W tej drugiej grupie znajdowali się Spaleni, klan dowodzony przez Timetta, syna Timetta. Otrzymał tytuł czerwonej ręki (równoznaczy z tytułem wodza), ponieważ w dowód odwagi wypalił sobie oko, podczas gdy pozostali mężczyźni z plemienia decydowali się raczej na uszkodzenie ucha czy pępka.

Pamiętajmy, Tyrion Lannister obiecał górskim klanom Dolinę – a powiedzenie rodu Lannisterów popularniejsze niż ich oficjalne rodowe zawołanie brzmi: "Lannister zawsze płaci swoje długi".

W kwestii dziedziczenia Doliny kluczowe informacje poznajemy dzięki rozmowie Littlefingera z Sansą. Ta w przebraniu i z ufarbowanymi włosami podróżuje wraz z nim do Doliny, opiekuje się Robertem i udaje bękarcią córkę Petyra Baelisha – Alayne Stone, on zaś jako opiekun Roberta Arryna sprawuje urząd Lorda Protektora Doliny. Oraz planuje zaręczyny Alayne. W toku tego pojawia się niezwykle ważna postać Harry'ego Dziedzica. Przeczytajmy, co George R.R. Martin ma do powiedzenia o tej postaci w "Uczcie dla wron. Sieci spisków". Uwaga! Fragment jest niezwykle długi, ale i genealogia Arrynów jest skomplikowana...

Petyr Baelish ujął ją za rękę i pociągnął sobie na kolana.

– Przywiozłem ci kontrakt małżeński.

– Małżeństwo... – Poczuła ucisk w gardle. Nie chciała wychodzić ponownie za mąż, nie w tej chwili, być może już nigdy. –- Nie... nie mogę wyjść za mąż. Ojcze, ja... – Spojrzała na drzwi, żeby się upewnić, czy są zamknięte. – ... ja już mam męża – wyszeptała. – Wiesz o tym.

Petyr położył palec na jej ustach, by ją uciszyć.

– Karzeł poślubił córkę Neda Starka, nie moją. Tak czy inaczej, to tylko zaręczyny. Z małżeństwem musimy zaczekać, aż Cersei upadnie, a Sansa bezpiecznie zostanie wdową. Musisz też poznać chłopaka i zdobyć jego aprobatę. Lady Waynwood stanowczo oznajmiła, że nie zmusi go do małżeństwa wbrew jego woli.

– Lady Waynwood. – Alayne ledwie mogła w to uwierzyć. – Dlaczego miałaby wydać jednego ze swoich synów za... za...

– ...bękarta? Przede wszystkim jesteś bękartem lorda protektora, nigdy o tym nie zapominaj. Waynwoodowie to bardzo stary i dumny ród, ale nie są tak bogaci, jak mogłoby się zdawać. Przekonałem się o tym, gdy zacząłem skupować ich długi. Co prawda, lady Anya nigdy nie sprzedałaby syna za złoto... ale podopieczny to co innego. Młody Harry jest tylko jej kuzynem, a posag, jaki zaoferowałem lady Anyi, jest jeszcze większy od tego, który właśnie zgarnął Lyonel Corbray. Musiał taki być, by zgodziła się narazić na gniew Spiżowego Yohna. To pokrzyżuje wszystkie jego plany. Jesteś obiecana Harroldowi Hardyngowi, słodziutka, pod warunkiem że uda ci się zdobyć jego chłopięce serce, co dla ciebie nie powinno być trudne.

– Harry’emu Dziedzicowi? – Alayne próbowała sobie przypomnieć, co Myranda opowiadała o nim po drodze. – Niedawno pasowano go na rycerza. I ma bękarcią córkę z jakąś nisko urodzoną dziewczyną.

– A drugi bękart, z inną dziewką, jest w drodze. Harry z pewnością potrafi być czarujący. Ma miękkie, rudoblond włosy i ciemnoniebieskie oczy, a kiedy się uśmiecha, robią mu się dołeczki na policzkach. Słyszałem też, że jest bardzo rycerski. – Uśmiechnął się do niej figlarnie. – Słodziutka, możesz być nieprawego pochodzenia, ale gdy ogłosimy te zaręczyny, będą ci zazdrościły wszystkie szlachetnie urodzone dziewczęta w Dolinie, a także niektóre w dorzeczu i w Reach.

– Dlaczego? – zapytała zbita z tropu Alayne. – Czy ser Harrold... jak może być dziedzicem lady Waynwood? Czy ona nie ma synów z własnej krwi?

– Ma trzech – przyznał Petyr. Czuła w jego oddechu woń wina, goździków i gałki muszkatołowej. – A także córki i wnuków.

– Czy oni wszyscy nie dziedziczą przed Harrym? Nic z tego nie rozumiem.

– Zaraz zrozumiesz. Posłuchaj. – Petyr ujął dłoń Alayne i pogłaskał delikatnie palcem jej wewnętrzną powierzchnię. – Zacznijmy od lorda Jaspera Arryna, ojca Jona Arryna. Miał troje dzieci, dwóch synów i córkę. Jon był z nich najstarszy, więc jemu przypadło Orle Gniazdo i tytuł lordowski. Jego siostra Alys wyszła za ser Elysa Waynwooda, stryja obecnej lady Waynwood. – Uśmiechnął się półgębkiem. – Elys i Alys, czy to nie zabawne? Młodszy syn lorda Jaspera, ser Ronnel Arryn, poślubił dziewczynę z rodu Belmore’ów, ale zrobił jej tylko jednego dzieciaka, nim umarł na chorobę brzucha. Ich syn Elbert rodził się w jednym łożu, a biedny Ronnel umierał w drugim, tuż obok. Słuchasz uważnie, słodziutka?

– Tak. Byli Jon, Alys i Ronnel, ale Ronnel umarł.

– Świetnie. Jon Arryn ożenił się trzy razy, ale dwie pierwsze żony nie dały mu dzieci, więc przez wiele lat jego dziedzicem był bratanek, Elbert. Tymczasem jednak Elys pracowicie obrabiał Alys, która co roku wydawała na świat kolejnego potomka. Dała mu w sumie dziewięcioro dzieci, osiem córek i jednego drogocennego syna, który również nazywał się Jasper, nim wreszcie zmarła z wyczerpania.
Heroiczne wysiłki, jakich wymagało spłodzenie chłopaka, na nic się nie zdały, bo kiedy miał trzy lata, kopnął go w głowę koń. Potem dwie córki umarły na francę i zostało sześć. Najstarsza wyszła za ser Denysa Arryna, dalekiego kuzyna lordów Orlego Gniazda. W Dolinie żyje kilka gałęzi rodu Arrynów, a wszystkie są tak samo dumne, jak ubogie, pomijając tylko Arrynów z Gulltown, którzy mieli na tyle rozsądku, że żenili się z córkami kupców. Są bogaci, ale mało okrzesani, więc nikt o nich nie mówi. Ser Denys wywodził się z jednej z tych ubogich i dumnych gałęzi... lecz okrył się sławą na turniejach, był przystojny, dzielny i nadzwyczaj uprzejmy. Nosił też owo magiczne nazwisko Arryn, co czyniło go idealnym kandydatem na męża najstarszej córki Waynwoodów. Ich dzieci byłyby Arrynami i zostałyby dziedzicami Orlego Gniazda, gdyby Elbertowi przydarzyło się coś złego. No cóż, tak się składa, że Elbertowi przydarzył się Obłąkany Król Aerys. Znasz tę historię?

Znała ją.

- Obłąkany Król go zamordował.

– W rzeczy samej. A niedługo później ser Denys opuścił ciężarną żonę i wyruszył na wojnę. Zginął w Bitwie Dzwonów, z powodu nadmiernej dzielności i uderzenia toporem. Kiedy jego żona o tym usłyszała, umarła z żalu, a jej nowo narodzony syn wkrótce podążył w jej ślady. Niemniej jednak Jon Arryn znalazł sobie podczas wojny nową żonę. Miał powody, by wierzyć, że jest płodna, jestem więc pewien, że był pełen nadziei. Oboje jednak wiemy, że wszystko, co mu dała Lysa, to seria martwo urodzonych dzieci, poronień i biedny Słowiczek. Wróćmy więc do pięciu pozostałych córek Elysa i Alys. Najstarszą straszliwie oszpeciła ta sama franca, która zabiła jej siostry, więc dziewczyna została septą. Drugą uwiódł najemnik. Ser Elys ją wygnał, a gdy jej bękarci syn umarł w kołysce, przystąpiła do milczących sióstr. Trzecia wyszła za lorda Sutków, lecz okazała się bezpłodna. Czwartą porwali Spaleni, gdy jechała do dorzecza, by wyjść za któregoś z Brackenów. Zostaje najmłodsza, ta wyszła za ycerza na włościach zaprzysiężonego Waynwoodom, dała mu syna, którego nazwała Harroldem, i umarła. – Odwrócił dłoń Alayne i delikatnie pocałował ją w nadgarstek. – A teraz powiedz mi, słodziutka, dlaczego Harry jest dziedzicem?

Otworzyła szeroko oczy.

– Nie jest dziedzicem lady Waynwood, tylko Roberta. Jeśli Robert umrze...

Petyr uniósł brwi.

– Nie „jeśli”, tylko „kiedy”. Nasz biedny, dzielny Słowiczek jest bardzo chorowitym chłopcem. To tylko kwestia czasu. Kiedy umrze, Harry Dziedzic zostanie lordem Harroldem, Obrońcą Doliny i lordem Orlego Gniazda. Chorążowie Jona Arryna nigdy nie pokochają mnie ani naszego głupiego, drżącego Roberta, ale Młodego Sokoła pokochają z pewnością... a kiedy przybędą na jego wesele i pokażesz się im z długimi, rdzawymi włosami, w biało-szarym płaszczu panny z wilkorem wyszytym na plecach... każdy rycerz w Dolinie poprzysięgnie ci pomoc w odzyskaniu dziedzictwa. Oto są moje dary dla ciebie, moja słodka Sanso... Harry, Orle Gniazdo i Winterfell. Nie uważasz, że zasłużyłem na jeszcze jeden pocałunek?

Na wszelki wypadek załączamy drzewo genealogiczne Arrynów.

drzewo1

Wydawałoby się, że sprawa jest jasna – Dolina przejdzie w ręce Harrolda Hardynga zwanego Harrym Dziedzicem, a jego potencjalny konkurent nie istnieje... ale czy na pewno? Z całej opowieści Littlefingera wyciągnijmy jedno zdanie, które ginie wśród wymienianki o zmarłych w młodym wieku Arrynach.

Czwartą porwali Spaleni, gdy jechała do dorzecza, by wyjść za któregoś z Brackenów.

Spaleni, czyli klan, którym przewodzi obecnie Timett, syn Timetta. Nie wiemy nic o ojcu Timetta, wiemy jednak, że mężczyźni z klanów porywali szlachetnie urodzone kobiety, by te rodziły im dzieci (czego dowiadujemy się w czasie napadu na Catelyn). Gdyby Waynwoodówna urodziła dziecko starszemu Timettowi, byłoby ono dziedzicem Doliny (oczywiście zakładając, że Spaleni praktykują coś w rodzaju ślubów). I najprawdopodobniej miałoby ono pierwszeństwo przed Harrym Dziedzicem, który był synem najmłodszej z sióstr. Oczywiście by coś takiego mogło nastąpić, pochodzenie Timetta (bądź innego bezimiennego Spalonego) musiałoby zostać ujawnione – potrzebowalibyśmy więc żywej Waynwoodówny. Nikt jednak nie potwierdził jej śmierci, a że w "Pieśni Lodu i Ognia" nikt nie jest naprawdę martwy, dopóki nie zobaczymy ciała...

Gdyby tak było, wówczas nasze drzewo genealogiczne mogłoby wyglądać następująco.

drzewo2

Wspomniałam o ślubach wśród Spalonych – nie wiemy, czy je praktykowano ani tym bardziej czy Spalony wziąłby za żonę brankę. Wiemy jednak, że król może zdjąć z każdego zmazę bękarctwa. Wówczas potomek Waynwoodówny i Spalonego (nasz stary znajomy Timett?) mógłby zostać zalegalizowany jako Waynwood i legalny dziedzic Arrynów. Tylko który król wpadłby na pomysł, by Dolinę, jedno z Siedmiu Królestw, wraz z niezdobytym Orlim Gniazdem, przekazać dzikusowi z gór?

Może... królowa? Jak wiadomo, Tyrion Lannister zmierza właśnie do Daenerys Targaryen, mając nadzieję na zostanie jej doradcą. Serial produkcji HBO "Gra o tron" będący adaptacją sagi George'a R.R. Martina sugeruje, że to właśnie nastąpi. Po przybyciu do Westeros Dany potrzebowałaby wiernych sobie poddanych, którzy zastąpią ludzi Uzurpatora. Dziewczyna wychowywała się w nienawiści do rodu Arrynów, określając Jona Arryna mianem jednego z wściekłych psów Uzurpatora. Trudno więc, by pozwoliła zachować urząd dziedzicom kogoś, kogo oskarża o upadek własnego rodu. Spaleni byliby idealnymi kandydatami w oczach Tyriona – dowiedli już wierności, pochodzili z Doliny i z pewnością nie sprzymierzyliby się ze znienawidzonym rycerstwem, którego wpływy nowa królowa chciałaby ograniczyć. A przecież Tyrion jako Lannister zawsze płaci swoje długi...

Oczywiście pozostaje kwestia tego, iż Orle Gniazdo nigdy nie zostało zdobyte i niejednokrotnie podkreślano, że by pokonać obrońców, należałoby atakować z powietrza. A za Wąskim Morzem Daenerys Targaryen dosiadła już Drogona... Pamiętajmy, że Ronnel Arryn nie podjął walki z Targaryenami, nic nie zagwarantuje więc, że zamek Namiestnika Wschodu okaże się smokoodporny.

Czy George R.R. Martin umieścił ponownie Spalonych w Dolinie przez przypadek? Czy przygotowuje ich do odebrania Doliny, która może okazać się nie tylko obiecanym przez Tyriona łupem, ale też ich prawdziwym dziedzictwem?