23 Wrz Nie czytaj mi, mamo! Prawdziwe, mroczne oblicze znanych baśni, cz. 1

Napisał Dział: Felietony Komentarze DISQUS_COMMENTS

mroczne oblicze basni2

Postać Kopciuszka czy Królewny Śnieżki poznało niemal każde dziecko. Wszystkie te uznawane dzisiaj za absolutne klasyki baśnie, z których wiele spisali bracia Grimm, są obecne nie tylko na księgarnianych półkach, ale także w telewizji i kinie. Oczywiście – wieki popularności, nowych tłumaczeń i kolejnych adaptacji sprawiły, że to, co czytamy dziś, znacznie odbiega od oryginału. Uwspółcześnione historie mają bowiem za zadanie zmotywować odbiorców do dobrego zachowania, bo to dobro zawsze przynosi owoce i zawsze też jest na tyle silne, by pokonać największego nikczemnika. Tymczasem ich oryginały powstawały w czasach, gdy życie było surowe, a najlepszym „motywatorem” był po prostu strach. I tak jak my czytamy swoim dzieciom czy rodzeństwu o walecznych rycerzach i królewiczach na koniu, tak nasze praprapra...babki opowiadały swoim potomkom historie o złamanych sercach i wielkich tragediach. W dzisiejszym felietonie przyjrzymy się tym drugim, oryginalnym i zdecydowanie mniej optymistycznym baśniom.

 

Fotolia 120551310 S

Czerwony Kapturek

Wielu z Was spotkało się z dziewczynką w czerwonym ubranku już w podstawówce albo jeszcze wcześniej. Choć korzeni tej historii dopatrzeć się można nawet w nordyckiej mitologii, to badacze uznają, że w pełni wykształciła się na gruncie średniowiecznej Francji (choć opowiadali ją sobie także włoscy i bułgarscy chłopi). Istniało kilka wersji przekazywanej ustnie baśni, jedna gorsza od drugiej. Powiadano, że wilk podstępem zmusił Kapturka do zjedzenia mięsa babci, a następnie pożarł biedną dziewczynkę. Inna wersja mówi o tym, że wilk każe się rozebrać Kapturkowi, a potem zjada ją w babcinym łóżku. Optymistyczne wariacje zakładały, że dziewczynka dzięki wrodzonemu sprytowi wyrywa się z łap oprawcy. Czasem także zmieniał się sam antagonista – w Chinach był to tygrys, a w Niemczech ogr lub wilkołak. Charles Perrault w zbiorze „Bajek Babci Gąski” z 1697 roku upodobał sobie bardziej drastyczną wersję, bo jego Kapturek zostaje pożarty wraz z babcią. Była to pierwsza drukowana wersja tej baśni i wtedy też pojawił się charakterystyczny kolor ubrania bohaterki. Bracia Grimm, opierając się o inne przekazy nieco tę historię złagodzili i tak oto w przygodach Kapturka pojawił się dzielny myśliwy, który ratuje zarówno dziewczynkę, jak i babcię, a wilkowi wymierza srogą karę. Co ciekawe, w pierwszej połowie XIX wieku pojawia się tutaj także wątek miłosny. W komentarzu do baśni z 1827 roku James N. Baker przedstawia sytuację, w której to babcia opowiada swoich wnuczkom o tragicznych losach Kapturka, wilka utożsamiając ze ślepą miłością, która może doprowadzić do tragedii.

 

kopciusze1

Kopciuszek

Kopciuszek to jedna z tych baśniowych postaci, z którą chętnie identyfikują się kilkuletnie dziewczynki. Ot, poniżana w domu, samotna bohaterka, z dnia na dzień staje się księżniczką. To po prostu przepiękna historia o tym, że każdy ma szansę na szczęśliwe życie, niezależnie od pochodzenia czy wpływów rodziny. Co ciekawe, do pewnego momentu wszystkie wersje baśni są identyczne. Współczesna wariacja losów Kopciuszka odbiega od oryginału w momencie, w którym zazdrosnym siostrom bohaterki przychodzi mierzyć upragniony, znaleziony przez królewicza trzewik. W spisanej przez braci Grimm wersji zdesperowane siostry sięgają po dość krwawe rozwiązania, by bucik pasował – jedna obcina sobie pięty, a druga palce. Na szczęście królewicz dowiaduje się o tym procederze i poznaje Kopciuszka, którego ostatecznie poślubia. Choć przyszły władca jest szczęśliwy z powodu odnalezienia wybranki, nie zapomina o tych, które chciały go oszukać. Chcąc ukarać zazdrośnice królewicz nakazuje gołębiom, by wydłubały oczy dziewczynom, skazując je tym samym na pełne cierpienia życie. Pozornie więc oryginalna historia Kopciuszka to nadal opowieść w stylu „żyli długo i szczęśliwie”, ale pokazuje także, że nikt nie jest idealny i nawet wymarzony książę może mieć mroczne oblicze.

 

Flecista z Hameln

Flecista z Hameln

Baśń ta nie należy do grona najpopularniejszych, ale inspirowane nią wątki pojawiają się w popkulturze tak często, że założenia tej historii większość dobrze zna. Sama opowieść spisana m.in. przez braci Grimm bazuje na średniowiecznym podaniu ludowym. W 1284 Miasto Hameln jest terroryzowane przez plagę szczurów. Mieszkańcy wynajmują szczurołapa, który dzięki swojej przepięknej grze na flecie wyprowadza szczury daleko poza miasto i topi je w rzece. We współczesnej wersji wszystko kończy się szczęśliwie, ale w oryginale chciwi mieszkańcy postanawiają nie płacić szczurołapowi. Mężczyzna poprzysięga im zemstę i odchodzi. W momencie, w którym miastowi nie pamiętają już o groźbach szczurołapa, ten pojawia się znowu, by wcielić w życie swój okrutny plan. Jego słodka muzyka sprawia, że miasto opuszczają wszystkie dzieci i przepadają bez wieści, a dotknięte tą tragedią miasteczko powoli wymiera.

Wielu z badaczy korzeni tej historii upatruje w epidemii dżumy, która zdziesiątkowała średniowieczną Europę. Ich zdaniem szczurołap może być symbolem choroby, która zabierała najsłabszych lub może oznaczać grabarza, który wówczas wzbudzał szczególną niechęć i strach. Oczywiście, na tę historię można patrzeć także z punktu widzenia jej moralizatorskiego znaczenia – wtedy utrata dzieci jest dla mieszkańców Hameln po prostu karą za nieuczciwe zachowanie.

 

Goldilocks 1912

Złotowłosa i trzy niedźwiadki

„To łóżko jest za twarde!” – przygody Złotowłosej kojarzą się przede wszystkim z zabawnym monologiem kapryśnej dziewczynki, która nie słuchając rodziców zbacza z leśnej ścieżki i trafia do chatki zamieszkiwanej przez niedźwiadki. Dziewczynka co rusz kręci nosem, narzekając na temperaturę owsianki czy znajdujące się w domu meble, nie zważając na to, że zwyczajnie wtargnęła na czyjeś włości. Gdy rodzina misiów wraca do domu szybko przegania intruza, a Złotowłosa raz na zawsze uczy się, że rodziców słuchać należy, tak samo jak szanować cudzą własność. Tę historię po raz pierwszy opublikował w 1837 roku brytyjski pisarz Robert Southey, ale jej pierwsze ustne wersje pojawiały się na długo przed tym. Wtedy jednak trzy misie były częściej rosłymi i groźnymi mężczyznami. Sama Złotowłosa także się zmieniała – czasem była staruszką, która zwyczajnie zabłądziła, a niekiedy też chytrą lisicą. Niezależnie jednak od postaci spotykała ją surowa kara – mężczyźni (bądź też agresywne niedźwiedzie) po prostu uśmiercali bohaterkę na różne, mniej lub bardziej krwawe sposoby.

 

małaplywalna

Mała syrenka

Choć rudowłosa syrena dla wielu zawsze będzie miała disneyowskie oblicze, to w rzeczywistości jej losy są o wiele bardziej tragiczne, niż przedstawia nam to wytwórnia. Baśń Hansa Christana Andersena opowiada bowiem o nieszczęśliwej miłości i jej tragicznym finale. Do pewnego momentu wszystko się zgadza z pierwowzorem – gdy morska księżniczka po raz pierwszy opuszcza głębiny widzi ogromny statek, a na nim pięknego młodzieńca. Nieszczęśliwym zrządzeniem losu dochodzi do katastrofy, jednak syrenie udaje się uratować chłopaka, który wkrótce okazuje się być królewiczem. Zakochana syrena postanawia (za cenę głosu i niemożność powrotu do morza) zostać człowiekiem. Gdy w ludzkiej postaci przybywa na dwór wybranka ten przyjmuje ją nader życzliwie i otacza opieką. I tutaj losy disneyowskiej Ariel zaczynają odbiegać od pierwowzoru – młodzieniec nie pamięta, że syrena uratowała mu życie. Jego zdaniem zrobiła to inna ludzka księżniczka, która przybyła na miejsce po odpłynięciu syreny. I tak nasza bohaterka staje się mimowolnym świadkiem rodzącego się między nimi uczucia. W dniu ślubu jej ukochanego z morza wypływają siostry syreny, które przynoszą jej zaczarowany nóż. Twierdzą, że gdy tylko zabije nim królewicza odzyska rybi ogon oraz głos i będzie mogła powrócić do morskiego królestwa. Bohaterka nie jest w stanie tego zrobić i w akcie rozpaczy rzuca się do morza. Zakończenie zmienia się w zależności od wersji: w jednej z opresji ratują ją córy powietrza w drugiej –po zetknięciu z wodą po prostu ginie, zamieniając się w morską pianę.

Co ciekawe, w księgarniach bez problemu znajdziemy oryginalną historię syrenki. Zapewne dlatego, że jej tragiczne losy nie są opowiedziane tak dosadnie, jak to się miało w przypadku innych przytoczonych tu baśni. Poza tym, nawet w tej nieco smutniejszej wersji syrenka miała szansę na swoistą „nagrodę” – pilnując wraz z córami powietrza ludzkich dzieci mogła sobie zasłużyć na duszę, której normalnie syreny nie posiadały.

Na tym kończymy pierwszą część naszego zestawienia. Jak widzicie, fabuła znanych baśni ewoluowała z biegiem czasu, przystosowując się do zmian zachodzących w społeczeństwie. Pytanie tylko, czy wyszło nam to na dobre? Jak sądzicie, które baśnie mają większą moc wychowawczą – brutalne pierwowzory czy ich łagodne, współczesne wersje?

Ostatnio zmieniany piątek, 23 wrzesień 2016 21:27