20 Lis Gra o tron, czyli teoria teorię teorią pogania, cz. VII

Napisała Dział: Felietony Komentarze DISQUS_COMMENTS

GOT teorie 7 2

W 1996 roku ukazała się powieść George’a R.R. Martina zatytułowana „Gra o tron”. Pisarz prace nad nią rozpoczął w 1991 roku, a do roku 2012 ukazały się cztery kolejne tomy cyklu „Pieśń Lodu i Ognia”: „Starcie królów”, „Nawałnica mieczy” (w wydaniu polskim rozbita na dwa tomy, „Stal i śnieg” oraz „Krew i złoto”), „Uczta dla wron” („Cienie śmierci” i „Sieć spisków”) oraz „Taniec ze smokami” („Część I” i „Część II”). Zakończenie sagi poznamy jednak dopiero wtedy, gdy ukażą się „Wichry zimy” oraz „Sen o wiośnie”, a na te zapewne przyjdzie nam jeszcze poczekać…


Wielowątkowa fabuła, świat prezentowany oczyma różnych bohaterów, smaczki ukryte między wierszami, a także czas oczekiwania na kolejne tomy sprawiają, że fani próbują podążać według zostawionych przez autora tropów i rozwiązać jego zagadki. Rozmaitych teorii dotyczących „Gry o tron” powstało wiele: przyjrzyjmy się niektórym z nich, mniej i bardziej prawdopodobnym.

W pierwszej części cyklu zastanawialiśmy się nad pochodzeniem Jona Snowa, później – nad Ogarem i Górą, Melisandree i Timettem, by w końcu zastanowić się, czy Rhaegar Targaryen żyje oraz jak doszło do jego spłodzenia. W tym odcinku zastanowimy się, czy miał przyrodnie rodzeństwo, bowiem wychodzę od tezy, że…

Tywin Lannister nie spłodził żadnego dziecka

Brzmi idiotycznie, prawda? Wszak Tyrion, Jaime i Cersei to jedni z najważniejszych bohaterów sagi. A jednak…

Po pierwsze wyjaśnijmy ich potencjalne pochodzenie: zarówno Tyrion, jak i złote bliźniaki posądzane są o pochodzenie od Aerysa II, czyli Szalonego Króla. Joanna Lannister, kuzynka Tywina, wyjątkowo przypadła królowi do gustu. Gdy Barristan Selmy opowiadał Daenerys o jej ojcu, wspomniał o niewybrednym zachowaniu władcy w czasie pokładzin… I poczerwieniał, pozostawiając pole dla wyobraźni. Wiadomo, że Jaime i Cersei byli piękni oraz pożądali się wzajemnie – co miałoby być dowodem na targaryeńskie pochodzenie. Cersei miałaby odziedziczyć po Szalonym Królu swoje psychozy. Owszem, potomstwo bliźniąt wygląda jak Lannisterowie, ale wszak z Lannisterów pochodziła Joanna, więc geny Tywina byłyby zbędne. Najważniejszy trop przedstawia „Świat Lodu i Ognia” – maester wspomina w nim, iż krążyły plotki, że Joanna oddała swoje dziewictwo Aerysowi w dniu koronacji jego ojca… I co prawda kronikarz podkreśla fałsz tych plotek, ale pamiętajmy, że jest to księga spisywana w czasie rządów Tommena, a więc nastawiona na podlizywanie się rodzinie panującej. Wiadomość, że królowa-matka jest bękartem, zdecydowanie nie byłaby mile widziana.

Mamy więc uzasadnienie dla pochodzenia złotych bliźniaków, ale gdzie w tym Tyrion? Wszak królowa oburzona w końcu pozbawiła Joannę tytułu damy dworu i ta powróciła do Casterly Rock. Przybyła jednak do Królewskiej Przystani, by przedstawić bliźnięta. Aerys nie zapomniał o kobiecie, której pożądał – wszak do ślubu z Rhaellą został zmuszony – komentował przykładowo, jak karmienie wpływa na jej biust, by zawstydzić Tywina. Rok po tym wydarzeniu na świat przyszedł Tyrion…

Tyrion narodził się zniekształcony – co było popularne wśród Targaryenów wskutek ich kazirodztwa. W trakcie „Gry o tron” rodzi się martwy Rhaego, syn Daenerys. Dziecko jest okropne, m.in. ma ogon. O posiadanie ogona oskarżało się także Tyriona… Martwą córkę, Visenyę II, z dziurą w miejscy serca i z ogonem urodziła Rhaenyra Targaryen. Maegor Okrutny nigdy nie spłodził niezdeformowanego potomka, bez względu na to, którą kobietę brał do łoża. Można więc uznać, że dotknęło go nieszczęście towarzyszące innym smoczym dzieciom, jednak domieszka lannisterskiej krwi ocaliła jego życie. Dodatkowo książkowy Tyrion miał część włosów blond, a część białych – co sugerowałoby powinowactwo z królem. Oraz, oczywiście, całe życie śnił o smokach…
Tak naprawdę żadna z tych przesłanek nie byłaby dość przekonująca, by uznać ostatecznie, że Tyrion, bliźniaki lub cała trójka były bękartami Aerysa II. Jest jednak pewna kwestia, która na to wskazuje.

George R.R. Martin uwielbia sugerować, że historia się powtarza oraz stosować tak zwany foreshadowing – czyli wskazówki pozwalające domniemywać, co się wydarzy. Przykładowo Sam Tarly rozważa zabranie dziecka Goździk do Horn Hill i podanie go za swojego bękarta, zaś Jon Snow go do tego przekonuje. Tak właśnie, Jon Snow, podejrzewany o bycie synem Rhaegara Targaryena i Lyanny Stark, którego brat Lyanny miałby zabrać do Winterfell i podać za swojego bękarta

I teraz pomyślmy: Cersei Lannister wydana za Roberta Baratheona urodziła troje dzieci. Jak wiemy, wszystkie były bękartami spłodzonymi z Jaime’im. Król Robert nie doczekał się żadnego prawowitego potomka. Choć trudno powiedzieć, by był opętany na punkcie przedłużenia swojego rodu, to sprawa bez wątpienia była dla niego ważna; widać to choćby w momencie, kiedy rozmawia z Nedem o przyszłym ożenku Joffreya i Sansy, by w końcu połączyć rody Baratheonów i Starków. Bez wątpienia jednak na punkcie rodu opętany był Tywin. Imię rodu znaczyło dla niego więcej niż dobro dowolnego z jego członków. Jakże więc gorzką ironią byłoby, gdyby przez całe życie trudził się, by zapewnić przyszłość bękartom króla, który go poniżał i nie doceniał.

Spójrzmy jeszcze na sytuację Jaime’ego Lannistera. Szalony Król nakazał mu zamordowanie ojca – gdyby rzeczywiście byłby nim Aerys II, nie Tywin – Jaime posłuchałby rozkazu… Czyżby foreshadowing? Historia Jaime’ego przypominałaby wówczas losy Edypa, a powszechnie wiadomo, że Martin chętnie puszcza oko do czytelnika. A wszelkie niedogodności, które spotkały mężczyznę, mogłyby okazać się karą od bogów za ojcobójstwo.