Przyszłość
Ja, Informacja.
Jestem tylko informacją,
Wyłącznie myśli afirmacją.
Zamkniętą w ciałach nacji
Chęcią ekstrapolacji.
Wystarczy cyfryzacji dokonać,
Żeby starą kostuchę pokonać.
Trafić na mózgu matrioszki łono,
By istnienia nigdy nie zgaszono.
Kołysanka Błędnego ognika
(Małej Hannie)
Podź, podź… kochanie
Wszystko co zapragniesz wnet się stanie
Otul się w cieplutki koc
Podąż za mną w ciemną noc
Podąż za mną w ciemną noc
Kraina luster
W krainie luster jestem,
Ale nie jestem sama.
Ktoś jest naprzeciw, nieruchomy, w twardych rzeźbionych ramach.
Stoję zdumiona, nie mniej niż ona, co to za dziwna gra?
Która szybciej o to spyta?
Która z nas jest tą żywą?
Kto nam obu zabrał oddech? Kto nam myśli posplątywał?
W krainie luster jestem,
ale nie jestem sama.
Stuletni sen
Serce Muzyki
Białe gołębie rękawicą...
Me serce ocieplając swe strudzone tkanki nosić ją może
Chociaż myślałem że powinienem być mądry
Dobierając dla mego serca powłoki
Nadal udaje mi się nie zważać na modę och jak dobrze że tak jest...
I przyszłaś ty przyoblekając moje serce w barwy tęczy
Chciałem dojść do nieba i dzięki tobie udało nam się otworzyć jego bramy
Gdy ją otwieraliśmy, brama nieba skrzypiała tak głośno iż zdawać się mogło iż to chmury śpiewają
I niebo niebo przez tak wielu pożądane okazało się być bliskie choć nigdy będąc tam fizycznie nie znaleźliśmy swego miejsca
I ty weszłaś tam ze mną pchnąc mnie do przodu niczym do upadku,
wciągając mnie w świat który pokochać mogłem miłością potężniejszą niż wszystkie siły natury miłością
wzrastającą w siłę od dnia kiedy cie poznałem...
Białe gołębie nadziei białe ptaki parą lecą ku niebu by w parze drzwi nieba rozewrzeć.....
"Pieśń rycerska"
Gdzie książęce kończą się włości
Tam gdzie lecą kruki wrony
Dzikie psy obgryzają kości
"Wpiekłozstąpienie"
jestem ledwie jej cieniem,
już nie pełnym obrazem,
raczej mglistym zwidzeniem.
Ledwie mętnym zarysem,
co jak tafla się marszczy,
wyziębionym popiołem
rozgniecionym w garści.
Epitafium dla Jacka Kaczmarskiego
Do zrozumienia tekstu przydatna będzie znajomość twórczości Mistrza ;)
Nie patrz na nas z wyrzutem
Że tak zacznę, panie Jacku drogi
Twe istnienie było dla nas szczęścia łutem
Lecz ciebie od wędrówki bolały już nogi.
Przeprowadzałeś mnie jako ojciec kochający
Przez ciemne lasy, bajora grząskie
Teraz pozostałem sam, ja, pies łkający
Podczas wędrówki przez korytarze wąskie
Wiem, żeś diabli, boski i czyśćcowy
Ale ciężko bez twej poezji żyć
Bez niej czuję na nogach okowy
Nie mogę już tej mądrości pić
Miś zwany nieszczęściem
Tylko Bóg wie, gdzie poszłam
I diabli wiedzą, kiedy wrócę.
Na pewno się nie nawrócę!
Nie teraz, nie tu, nie dzisiaj,
Spotkałam swojego misia.
Misia nieszczęśliwego, płaczącego nieustannie,
Pragnącego śmierci w pustej wannie.
Wiem jedno - muszę go pocieszyć,
Zamierzam też go rozśmieszyć.
Myślicie, że mi się uda? Jesteście w błędzie,
Miś ów swe cierpienie rozsiewa wszędzie.
Cierpienie to przejdzie i na mnie,
Teraz będziemy razem, gdzie tylko popadnie.
Na zawsze razem, bo jego jest moim.
Ale... pamiętaj, może być i twoim!
Pozory mylą - miś miał uśmiech na twarzy,
Jego los, wydawałoby się, ode mnie zaważy.
A tu bzdura! Kłamstwo! I obłuda!
Usiłowanie ratowania go to żmuda.







