12 Cze Wywiad z Danielem Portmanem, serialowym Podrickiem ‘Podem’ Payne`em

Napisane przez Dział: Wywiady Komentarze DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

pod wywiad

Zdaje się, że przypadł Wam do gustu nasz wywiad z Jonathanem Prycem wcielającym się w rolę Wielkiego Wróbla w serialu HBO "Gra o tron" będącego adaptacją sagi "Pieśń Lodu i Ognia" autorstwa George'a R.R. Martina. Chcielibyśmy więc zaprosić Was do lektury kolejnego unikatowego materiału, czyli wywiadu z kolejnym członkiem obsady - z Danielem Portmanem czyli serialowym Podrickiem Payne'em, giermkiem Tyriona Lannistera, a później Brienne z Tarthu. Mamy nadzieję, że także tym razem lektura wywiadu sprawi Wam przyjemność i dostarczy odpowiedzi na zadawane sobie pytania.

Co słychać u Poda na początku sezonu szóstego?

Kiedy po raz ostatni raz wiedzieliśmy Brienne i Poda w sezonie piątym, Brienne stanęła przed dylematem. Uważała, że powinna zrobić dwie rzeczy, ale ostatecznie wybrała tylko jedną z nich. Widzowie widzieli nas po raz ostatni, kiedy wyruszaliśmy w drogę, ale nie było jasne, czy zamierzamy stanąć do walki czy nie. W sezonie szóstym po raz kolejny spotykamynaszą dwójkę w środku zimy, gdzieś na pokrytych śniegiem obrzeżach Winterfell. Brienne znajduje tam Sansę, z czego bardzo się cieszy, bo od dawna bezskutecznie szukała córek Starka i wiele razy przeżyła rozczarowanie. Po kilku latach nasza wędrówka dobiega końca - nie szukamy już Sansy, bo udało się nam ją znaleźć. Robimy teraz wszystko, co w naszej mocy, by ją chronić, pomóc jej stanąć na nogi i wykorzystać jej wpływy na Północy, by zaszkodzić jej przeciwnikom i zmienić trochę układ sił.

Wiem, że Pod kogoś zabija. Czy w tym sezonie wyjdzie w końcu ze swojej skorupy?

Pod po raz drugi zabija innego człowieka. Jest z natury małomówny, co nie oznacza, że jest głupi. To moim zdaniem nieporozumienie. Nigdy nie był głupi. Jest bardzo bystry i posiada liczne talenty. Ma też świetnego mistrza fechtunku, czyli Brienne, która uczy go władać szablą. Przez jakiś czas pracował w Królewskiej Przystani, a potem przez kilka lat tułał się po świecie. Jest młodym mężczyzną i nie ma w tym nic dziwnego, że śpi gdzie popadnie i czasem zdarza mu się walczyć o własne życie. Jeśli chce przeżyć, to musi kogoś zabić. Powoli staje się mężczyzną. Nie jest już niezdarnym, niepewnym siebie i nie umiejącym się wysławiać nastolatkiem. Kiedy zacząłem grać w serialu miałem 19 lat. Teraz mam 24 lata i na swój sposób dorastałem razem z moim bohaterem. Zmieniałem się wraz z nim.

A jak układa się Twoja współpraca z Gwendoline?

Szybko znaleźliśmy wspólny język. Gwendoline jest bardzo bezpośrednią osobą. Jest fantastyczna. Dzięki niej wszystko staje się prostsze. Złapaliśmy bardzo dobry kontakt na planie i prywatnie. Mogę z nią rozmawiać na każdy temat. Z drugiej strony, oboje wiemy, że kiedy wchodzimy na plan, to musimy przede wszystkim skupić się na pracy. Dopiero potem możemy się powygłupiać. To kobieta o wielkim sercu i wspaniałej osobowości. Jej radość i dobry nastrój są zaraźliwe. A poza tym jest wielką aktorką. Miałem dużo szczęścia, że to właśnie z nią gram na planie większość scen.

A czy relacja Brienne i Poda zmienia się kiedy dołącza do nich Sansa?

To zrozumiałe, że wszystko staje się inne. Brienne jest w stosunku do Sansy niezwykle opiekuńcza. Zachowuje się jak jej prywatny ochroniarz, a nasza relacja zmienia się, bo nie podróżujemy już tylko we dwoje. Pod doskonale to rozumie, bo dobrze zna swoje miejsce. Nauczył się tego w Królewskiej Przystani i kiedy był giermkiem Tyriona. Zawsze uważałem, że Podrick traktuje Sansę inaczej. Chcę przez to powiedzieć, że wie, jak była traktowana i bardzo jej współczuje. Podejrzewam, że teraz czuje ulgę, bo jest bezpieczna, cała i zdrowa. Być może później w serialu wydarzy się coś, co sprawi, że nie będzie nas już tylko troje, ale więcej. To był dla mnie bardzo ciekawy rok. Przez całe dwa sezony pracowałem w zasadzie z tylko jedną osobą, a teraz miałem okazję zagrać w kilku scenach grupowych.

A co w tym roku najbardziej zapadło Ci w pamięć podczas pracy na planie?

Miecze! Zdecydowanie miecze! Czekałem na to od kilku lat. Nie mogłem doczekać się chwili, w której będę mógł wziąć do ręki miecz. Poza tym w tym roku nakręciłem scenę, w której siedzę w siodle i wymachuję mieczem. O tym właśnie marzyłem będąc dzieckiem! W tym roku dostałem własny miecz i praktycznie każdego dnia paradowałem z nim po planie, prosząc wszystkich, aby obejrzeli go z bliska. Chyba w końcu wszyscy mieli mnie dosyć...

Czy miałeś własnego konia?

Tak! Nazywa się Tornado. Gdyby chciał, pewnie mógłby mnie ponieść, ale był bardzo miły, dobrze ułożony i nigdy tego nie zrobił.

A co robiłeś, by zwalniał tempo? Czy słuchał się Ciebie, kiedy ściągałeś lejce?

O tak! To naprawdę świetnie ułożony koń. Bardzo często szeptałem mu do ucha przez cały dzień, by mieć pewność, że nadajemy na tych samych falach. Jestem pewien, że wspomina naszą współpracę równie dobrze, jak ja. Chociaż mógłby też powiedzieć, że chłopak, z którym pracował jest przekonany, że świetnie radzi sobie z końmi, a on był po prostu miły i nie chciał mu udowadniać, że tak nie jest. Ale to prawda, że kocham zwierzęta i cieszę się, kiedy mogę z nimi pracować. Pewnie strzelam sobie teraz w stopę, ale nie wycofuję się z tego, co powiedziałem. Cieszę się z każdej możliwości pracy ze zwierzętami. Są fascynujące, uwielbiam je oglądać, podpatrywać ich zachowania i reakcje.

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się grać w innym kostiumie niż zwykle na planie Gry o tron? Pytam się o to, bo wątek Poda jest bardzo szczególny...

Nie, zawsze występuję w tym samym kostiumie. To, co trochę się zmienia od czasu do czasu, to akcesoria. Miałem w swojej garderobie dwie różne peleryny, których nie noszę od pewnego czasu, ale kostium był zawsze ten sam.

Musi być trochę sfatygowany...

Kiedy zacząłem grać w serialu byłem sporo niższy. Co roku idę na nowe przymiarki, bo mam na przykład coraz szersze ramiona i rosnę, ale jest coś takiego w moim kostiumie, co sprawia, że bardzo lubię go nosić i zupełnie nie przeszkadza mi, że ciągle - praktycznie od mojego pierwszego odcinka - mam na sobie to samo. Moim zdaniem to jest fajne. Kiedy zakładam kostium, staję się moim bohaterem. To może zabrzmieć dziwnie, ale po pięciu latach noszenia go, mam do niego ogromny sentyment. Prywatnie chyba nie zdarzyło mi się nosić tych samych ubrań aż przez pięć lat, ale na planie kostium przypomina mi wcześniejsze sezony, w których wiernie mi towarzyszył.

Jesteś już od dawna członkiem obsady Gry o tron. Czy widzisz jak zmienia się serial?

Tak, stał się fenomenem kulturowym. Gra o tron wywołuje ogromne emocje, choć czasem jest przerażająca. Na początku chyba nikt nie podejrzewał, że zdobędzie tak wielką popularność. Świat oszalał na jej punkcie, z czego bardzo się cieszę i widzę, że mamy coraz więcej fanów. Bardzo często kiedy wsiadam do taksówki, kierowca pyta się mnie, czym się zajmuję. Kiedy odpowiadam, że jestem aktorem, jest ciekaw w czym zagrałem. A kiedy wreszcie pada hasło „Gra o tron” okazuje się, że albo sam ogląda serial albo oglądają go dzieci lub żona.

Najlepszym dowodem na olbrzymią popularność naszej produkcji jest to, że jestem coraz częściej rozpoznawany na ulicy. A więc tak, mam tego świadomość. Każdego kolejnego roku zastanawiam się, czy jest możliwe, aby najnowszy sezon Gry o tron obejrzało jeszcze więcej ludzi, a potem okazuje się, że tak. Jestem przekonany, że będzie tak aż do ostatniego odcinka, bo jesteśmy na fali i nie ma powodu, żeby to się zmieniło.

Czy Pod ma swoich fanów? Czy masz swoje grono wielbicieli?

Nie wiem, czy jakoś się nazywają... A jakbyś je nazwał? Podetki? Wiem, że widzowie lubią mojego bohatera, co bardzo mnie cieszy. Pod jest z gruntu dobrym człowiekiem, ale żyje w świecie rządzonym przez ludzi, których motywy działania nie zawsze są szlachetnie, bo wierzą, że cel uświęca środki. Pod to postać owiana legendą. Pewnie wielu ludzi chciałoby postawić mu piwo, a więc jeśli zobaczycie mnie w barze, proszę zebrać w sobie odwagę i kupić mi drinka.

Najnowszy sezon nie jest już adaptacją kolejnej części powieści. Nie wiemy co wydarzy się za chwilę. Jak chciałbyś zakończyć historię Poda?

Chciałbym, żeby znowu służył Tyrionowi i został w końcu pasowany na rycerza. Ma wszelkie ku temu predyspozycje. Jest prawy, szlachetnie urodzony, uczciwy, wprawiony w walce, z szacunkiem traktuje damy - posiada wszelkie cechy, jakie powinien mieć rycerz. Bardzo chciałbym, żeby Tyrion wzruszył się, widząc go po tak długim czasie, albo żeby Pod mógł uratować mu życie. Mogliby też tak po prostu wpaść na siebie, by wszyscy żyli potem długo i szczęśliwie. Uważam, że taki scenariusz jest całkiem prawdopodobny.

Ostatnio zmieniany niedziela, 12 czerwiec 2016 20:53