|
Wakacje.
Czas, który kojarzy się nam (Uczniom, których wakacje obowiązują. Przykro mi, drodzy pracujący i dorośli.) z wolnością, swobodą, nieograniczonym polem manewru.. Czas, kiedy jest nareszcie ciepło, dni są dłuższe od nocy (kto się cieszy, ten się cieszy..), kiedy odpoczywamy, nabieramy sił, dojrzewamy w świetle słońca (w cieniu rolet), kiedy beztrosko możemy wyjść na dwór, pograć w nogę ("Mundial, ach Mundial!"). Kiedy mamy okazję spotykać się z przyjaciółmi, ukochanymi, ze świadomością, że możemy to robić i dziś, i jutro, i przez następne dwa miesiące!..
I w końcu, przede wszystkim, kiedy..
.. najbardziej się nudzimy?
Zauważyłem pewną poprawność w moim własnym żywocie, że im mniej mam planów na dany dzień, tym bardziej czuję się nim znużony. Nie idzie mi odpoczywanie, kiedy nie mam po czym odpoczywać. A czas wakacyjny sprawia, że moje idee, które mam zamiar w życie wprowadzić, są bardzo rozłożone w czasie. Wydaje się, że istnieję od "eventu" do "eventu". I często nie mam czym wypełniać czas między nimi.
Sprawdziłem nawet na nonsensopedii, co to jest "nuda", żeby mieć obraz tego, z czym się borykam. "Negatywny stan emocjonalny charakteryzujący się słowami nic do roboty, zaraz mnie ku...ca strzeli!." - to by się zgadzało. Nawet napisali, że objawem nudy jest czytanie tegoż artykułu. Uprzejmi.
Boję się nudy. To słowo nieodzownie kojarzy mi się z nudnością. A o nudności nigdy nie zabiegam. Dziwne, "zabiegam". To mi się kojarzy z biegunką. To wszystko jest jakąś horrendalną karuzelą skojarzeń. Muszę znaleźć sobie coś do roboty.
Sesje RPG są, ale rzadko. Książki wypożyczam w bibliotece, w tygodniu zjadam koło czterech, może pięciu. Oglądam całkiem sporo filmów, ale ile można. Gram w League of Legends, Pokemony, wyżerające mózg internetowe minigierki, czasem nawet układam Pasjansa. Wychodzę pograć ze znajomymi w koszykówkę na przepięknym obiekcie, jaki nam na olsztyńskich Jarotach wybudowali. Zmęczę się przynajmniej fizycznie, to nie skaczę potem po ścianach w domu. Ba, nawet zdarza mi się skrobać moje własne "arcydzieła" na konkursy literackie, o których się dowiaduję. Przeglądam komixxy, demotywatory, lfgcomic, darkencomic, kawernę, poltergeista, youtube'a, bulbapedię (tą tylko jak gram akurat w Pokemony), wiadomości z NBA, wiadomości na polskich portalach internetowych (czasami znajduję istne perełki - aż nie chce się wierzyć momentami, że te portale redagują dorośli ludzie), robię szybką prasówkę - Gazeta Olsztyńska, Gazeta Wyborcza, co tydzień "NIE" Urbana. Wreszcie przesiaduję na moim prześwietnym komunikatorze męcząc się z ludźmi (rzadko), lub męcząc ludzi (częściej), rozmawiając o tym, co czytałem, co oglądałem, w co grałem, co robiłem, co napisałem, co ciekawego na komixxach, co na demotywatorach.. (Rozumiecie w którą stronę to zmierza?)
A jednak dalej są chwile, kiedy znajduję samego siebie, siedzącego przed ekranem monitora, ewentualnie leżącego plackiem na łóżku, wpatrującego się tępo w sufit, gdzie zwyczajnie nie wiem co z sobą począć. Zaczynam wierzyć, że pod tym towarzysko brzmiącym słowem "wakacje", kryje się nie tylko okres dwóch miesięcy wolnych od szkoły, ale wielki projekt, mający na celu obserwację ludzi w warunkach zakrzywienia czasoprzestrzeni, które sprawia, że chwile poświęcone na aktywną formę wypoczynku dostają nagłego przyspieszenia, podczas gdy momenty bezsilności wobec nudy doznają widocznego wydłużenia. A zegarek niby tyka w porządku.
Część ludzi powie: "Bo nie umiesz sobie zajęcia znaleźć!", ale doświadczony brakiem rodzeństwa, naprawdę nauczyłem się organizować sobie czas, żeby nie umrzeć z braku czegokolwiek do zmajstrowania. Jednak okres wakacyjny mnie przerasta.
Inni rzucą: "Mógłbyś więcej z ludźmi przebywać!", ale ja już teraz wciskam się wszędzie tam, gdzie moja obecność nie będzie uznana za nieporozumienie.
Reszta powie: "Znajdź sobie dziewczynę!", ale..
No tak, to może być to.
Pewnie znajdą się i tacy, którzy powiedzą: "Znajdź sobie robotę!", ale oprócz tego, że boję się nudy, odczuwam paniczny lęk przed zorganizowanymi czynnościami uwzględniającymi pracę, nawet, jeśli obiecana jest zapłata.
Pozostaje mi tylko pisać. Pisać to, o czym właśnie myślę. O tym, co chodzi mi po głowie. Może mi ulży? Jeśli nie, to zawsze zajmę się czymś przez pół-, a może nawet całą godzinkę.
Podsumowanie oddam w ręce parafrazie pewnej reklamy.
A czy ty wiesz, co będziesz robił przez całe wakacje?
Enjoy! : )
|