Gry

Napisał Dział: Strategie

men_of_war_wietnamKolejny dodatek do szanowanej wśród taktycznych strategów gry Men of War przenosi nas do Wietnamu. Tak trudno nie było jeszcze nigdy! Przeczytajcie naszą recenzję.

Czasy klasycznych Commandosów odeszły bezpowrotnie. To były fantastyczne gry: z przeciętną jak na dzisiejsze czasy grafiką (szczególnie pierwsze części), ale za to z ogromną grywalnością. Od premiery Behind Enemy Lines minęło już 13 lat, a ja nadal wspominam tę produkcję jako wzór taktycznej strategii wojennej. Pyro Studios odeszło w zapomnienie, a przodowanie w gatunku przejęło ukraińskie studio Best Way, które po raz pierwszy w swojej nie tak długiej historii postanowiło wybrać się w nieco inne czasy i w inne miejsce, czyli do Wietnamu. Czy dodatek do Men of War pod tytułem Wietnam jest warty uwagi?

Napisał Dział: cRPG

deus_ex_pcTak jak wszystkie gry czy filmy będące kolejnymi częściami cyklu, tak i Deus Ex: Human Revolution najłatwiej byłoby opisać porównując go do pierwowzoru: wymieniając zmiany i oceniając, czy wyszły one serii na dobre. Sądzę jednak, że fanów pierwszego Deusa do zakupu kontynuacji zachęcać nie trzeba – powiem tylko, że znajdą w niej wszystko, co w jedynce znali i lubili: skradanie, strzelanie, pełnokrwiste postacie i złożoną, pełną zwrotów akcji fabułę. A teraz spójrzmy na grę okiem gracza, który z serią spotyka się po raz pierwszy i oceńmy, czy warto poświęcić na nią czas i pieniądze. 


I never asked for this

Przełom w biotechnologii sprawił, że ziściło się to, co dla jednych było snem, a dla innych koszmarem: fuzja człowieka z maszyną. Błyskawiczny rozwój techniki, napędzany przez konkurencję pomiędzy największymi korporacjami, doprowadził do tego, że w 2027 roku już jedną dwudziestą część ludzkości stanowią „ulepszeni”, wyposażeni w cybernetyczne implanty pozwalające  przekroczyć ograniczenia ludzkiego ciała. Pogardliwie zwani „druciarzami”, przez niezmodyfikowaną większość społeczeństwa postrzegani są jako wynaturzenie, zagrożenie dla tego, co nazywamy „człowieczeństwem”.

Napisała Dział: Konsole

duke_nukem_foreverZapraszamy do lektury recenzji gry Duke Nukem Forever w wersji na Xboxa 360, zrecenzował ją dla Was Marcin Kargul.

Piętnaście lat! Dokładnie tyle przyszło nam czekać na kontynuację przygód Księcia. Po wielu niespełnionych obietnicach i niezliczonych zmianach terminu wydania, nikt nie dowierzał, kiedy Duke Nukem Forever wreszcie doczekał się oficjalnej daty premiery. Króliczek, którego goniliśmy przez grubo ponad dekadę, ostatecznie wpadł w nasze ręce. Lecz teraz, kiedy już go mamy, rodzi się pytanie, co sprawiło nam więcej frajdy: schwytanie króliczka, czy może pogoń za nim?

What? Did you think I was gone forever?


Oryginalny Duke Nukem 3D stanowił swego rodzaju przełom. Kiedy na rynku rządziły mroczne i pełne powagi FPS-y pokroju Doom II oraz Quake, produkt 3D Realms oferował nieco odmienne podejście do tematu. Bohater, stanowiący zwykły zlepek różnych twardzieli kina akcji, wydawał się wówczas czymś niezwykle świeżym.

Napisał Dział: Strzelanki

Warhammer 40spacemarine_pc_front 000: Space Marine to nowe dziecko Relic Entertainment. Po RTSie Dawn of War oraz taktycznej dwójce, w końcu przyszedł czas na typową grę akcji. W Space Marine naszym głównym, jeśli nie jedynym zadaniem, będzie przedzieranie się przez zastępy wrogów z modlitwą do Imperatora na ustach. Być może nie jest to szczyt marzeń gracza, ale fana Warhammera na pewno.

Służ imperatorowi dzisiaj, bo jutro możesz być martwy.

Nie da się opisać gry w świecie Warhammera bez ujęcia specyfiki tego uniwersum. Słyszałem różne zarzuty pod adresem Space Marine, że jest nudna, dialogi wymuszone i ogólnie słaba fabuła. Owszem dla osoby, która całkowicie nie zna tego uniwersum, nie przeczytała ani jednej książki, nie zagrała w żadną z gier fabularnych lub figurkowych, będzie trudno zrozumieć, że ta fabuła właśnie taka musi być. Świat Warhammera jest pełen patosu, heroizmu, intryg, podstępu. Postacie pokazane w Space Marine są odzwierciedleniem tych wszystkich aspektów. Osobiście trochę żałowałem Inkwizytora i tego, że fabuła potoczyła się w tę stronę, ale takie też jest 41 milenium - bezlitosne, bezwzględne i zdradliwe.

Napisał Dział: Przygodowe

dead_island1Tęsknicie za wakacjami? Mamy dla was propozycję nie do odrzucenia. Zapraszamy na piękną wyspę, gdzie nigdy nie zachodzi słońce! A zombie otrzymacie w prezencie. Przeczytajcie naszą recenzję Dead Island!

Wyspa – koniecznie tropikalna, z piaszczystymi plażami i błękitnym morzem. Bohater – najlepiej do wyboru przez gracza, potrafiący poradzić sobie w trudnych warunkach. A do tego katastrofa samolotu, którego tajemnica wyspy „przyciągnęła” do siebie. Czy to nowa gra oparta na amerykańskim serialu Lost/Zagubieni? Nie, to Dead Island, która czerpie wzorce z wielu innych produkcji, nie tylko komputerowych/konsolowych, ale też z dzieł filmowych i serialowych.

O nowej produkcji Techlandu było głośno długo przed jej premierą: a to za sprawą absolutnie genialnego zwiastuna, który zauważony został przez wszystkie, największe portale na całym świecie. Jak pokazuje Dead Island, moda na umarlaki oraz inne „sztywne” stworzenia trwa, a rozgrywka potrafi wciągać na długie godziny. Warunek jest tylko jeden – trzeba stworzyć zapadającą w pamięć, ciekawą otoczkę okraszoną dobrą, wciągającą historią. Czy wrocławskiemu producentowi się to udało?

Dział: Przygodowe

Limbo_9Mroczny las zamieszkany przez złe dzieci i monstrualne pająki. Opuszczone magazyny pełne skrzypiących wózków i podłączonej do prądu podłogi. Rzeczywistość, która staje na głowie, gdy pociągnie się za dźwignię. Oto dziecięce Przedpiekle.

Nigdy nie darzyłam platformówek wielkim uznaniem z powodu nieatrakcyjnego schematu obowiązującego niemal w każdym tytule z tego gatunku: "strzałka w prawo plus skok" w kolorowym świecie pikselozy.  Oczywiście grywałam i w bardziej skomplikowane pozycje, jak na przykład Claw czy MediEvil, ale moja opinia na temat gier platformowych właściwie się nie zmieniła: proste i do natychmiastowego zapomnienia. Chyba, że tą grą jest LIMBO, tytuł duńskiego dewelopera Playdead.

Napisała Dział: cRPG

Sacred_2Sacred 2 to już klasyka; gra miała premierę w 2008 roku. W tym roku ukazała się w serii Premium Games jako Sacred 2: Złota Edycja. I znów okazuje się, że – mimo upływu lat – jest to pozycja godna zainteresowania.

W skład wydawnictwa wchodzą 3 płyty DVD zawierające grę Sacred 2 – Fallen Angel i dodatek Sacred 2 – Władca Smoków oraz tzw. premium disc z materiałami dodatkowymi – grafikami, tapetami, wygaszaczami, materiałami video itp.

Po premierze gra otrzymywała wysokie noty i zbierała pozytywne recenzje. Dziś, w 3 lata po pierwszym wydaniu, Sacred 2 nadal oferuje sporo dobrej zabawy. Jest to gra typu hack & slash, lub, jak kto woli, action – RPG, w której wcielamy się w jedną z 6 postaci i ruszamy eksplorować ogromny, złożony świat obciążeni ważną misją.

Sacred 2 to tzw. prequel; akcja gry rozgrywa się ok. 2000 lat przed wydarzeniami z pierwszej części. Znów polem naszej rozgrywki staje się Ancaria, tutaj jest jednak jeszcze młodą krainą, w której dopiero kształtuje się równowaga sił dobra i zła...

Napisał Dział: cRPG

deus_exCzwarty kwartał każdego roku to prawdziwy wysyp najbardziej oczekiwanych gier. Deus Ex: Bunt Ludzkości zaatakował jednak z zaskoczenia, jeszcze w sierpniu, wprawiając w zachwyt miliony graczy na całym świecie.

Wyjątkowo nudny jak co roku, sezon wakacyjny już za nami. Premiera Deus Ex: Bunt Ludzkości rozpoczyna bowiem gorącą jesień. Wtedy to na półkach sklepowych pojawia się mnóstwo wyjątkowych tytułów, które będą kandydować w wielu plebiscytach, w tym na Grę Roku 2011. Pytanie tylko, czy jest sens czekać na premiery kolejnych produkcji. Przechodząc w całości grę Eidos Studios jestem przekonany, że Deus Ex ma wszystko by zostać najlepszą ostatnich dwunastu miesiący. A miejsce na podium (przynajmniej w moim zestawieniu) ma już zapewnione.

Nowy Deus Ex ma bowiem wszystko to, co w grach uwielbiam – połączenie akcji, skradanki i elementów RPG. Ten smakowity mix gatunków  spisuje się wybornie, a każdy element gry jest dopracowany niemal do perfekcji. Ciężko mi w pamięci znaleźć grę, która daje taką swobodę, taką różnorodność i nie jest przy tym typowym sandboxem. Główny wątek gry jest dokładnie eksponowany i potrafi wciągać do tego stopnia, że zapomina się o wielu zadaniach pobocznych. A tych na każdej z map znajduje się przynajmniej kilka. O szczegółach później, skupmy się na głównej ścieżce fabularnej.

Napisał Dział: Konsole

t3okladkaTransformery znów powracają, by dostarczyć nam rozrywki; tym razem na konsoli X-box 360.  Koncern Activision zdecydował się na wydanie gry Transformers: Dark of the Moon, w związku z wejściem do kin filmu o tym samym tytule. Produkcją zajęło się wewnętrzne studio deweloperskie High Moon, które wcześniej przygotowywało grę Transformers: Wojna o Cybertron (całkiem przyzwoita).

Transformers: Dark of the Moon jest grą akcji i przede wszystkim na ten element położono nacisk. Uproszczono gameplay względem Wojny o Cybertron (choćby poprzez rezygnację z apteczek i robotów naprawczych), dodano nowy tryb przemiany robotów oraz upiększono grafikę dzięki ulepszonemu silnikowi Unreal Engine 3.

Napisała Dział: Strategie

DungeonsDungeons to, pod wieloma względami, interesująca propozycja na rynku gier komputerowych. Wyróżnia ją fabuła – rzecz dzieje się w świecie fantasy, jednak tutaj mamy możliwość pokierować siłami zła, zamiast setny raz stać po stronie lukrowanego (lub nieco bardziej szorstkiego, ale ciągle) dobra. Interesującym pomysłem jest także przemieszanie gatunków. Dungeons, w gruncie rzeczy, to strategia czasu rzeczywistego (RTS), jednak jest tu także trochę elementów typowych dla gier hack'n'slash.

Jesteśmy oto Panem Podziemi, niejakim Demiosem. Prezentujemy się całkiem okazale i mamy spore włości; nie powinna więc dziwić obecność u naszego boku pięknej, demonicznej, trochę rogatej i ogoniastej Kalipso. Niestety, najwyraźniej nie sprawdziliśmy się jako partner życiowy, bo Kalipso nie tylko z nami zrywa, ale jeszcze, knując podstępny spisek, doprowadza nas do upadku. W niesławie uciekamy z naszych włości, tracimy pozycję oraz kontakty towarzyskie i, cóż, musimy zacząć wszystko od początku. Napędzani żądzą zemsty, władzy i prestiżu budujemy sobie nową siedzibę i nowe lochy, werbujemy nowe sługi, pomnażamy zasoby i zwalczamy wrogów, by znów wszyscy drżeli na dźwięk naszego wyszukanego imienia.


Wiele graczek i graczy pamięta jeszcze ciągle przebój z końca lat 90’ XX w. - wydaną przez Bullfroga grę Dungeon Keeper (DK) oraz jej kontynuację. Grając w Dungeons, nie sposób uniknąć porównań do tamtej serii, jeśli tylko miało się okazję w nią zagrać. Podobieństwa są uderzające, istnieją jednak także dość istotne różnice, które powodują, że w przypadku Dungeons zdecydowanie można mówić o twórczym rozwinięciu motywu.