Write on poniedziałek, 15 luty 2010 Dział: Opowiadania

 O impulsywności i gorącym sercu


Dziś, Cyrpis, jest dobry dzień na snucie opowieści. Siadaj tu, przy mnie, pomożesz mi obierać czosnek. I opowiem ci o wilku. Wiele ich w życiu widziałaś, ale takiego nigdy, i pewnie nie zobaczysz, bo pochodził z rasy będącej dziś na wymarciu.

Od reszty wilczych ras różni się ona tym, że jej przedstawiciele potrafią przewidywać. Umieją działać, jakby świadomie układając taktykę, niczym leśny generał, tylko bez oddziału piechurów.

Tacy łowcy wolą żyć w pojedynkę, nie wchodzić sobie nawzajem w drogę, bo pomoc watahy raczej nie jest im potrzebna, a towarzystwo mogłoby przeszkadzać. Wadery spotykało się z małymi, wyjątkowo.
Write on środa, 20 styczeń 2010 Dział: Opowiadania
Kiedy Babcia Kapturka z Babcioszna oznajmiła, że wkrótce wyda wspaniałą ucztę dla uświetnienia swoich sto jedenastych urodzin, w Kapturkowie zapanował wielki gwar i podniecenie.
Z właściwą sobie pieczołowitością, przygotowania do tak dostojnej uroczystości Babcia rozpoczęła już ponad miesiąc wcześniej i co chwila obserwowano przetaczające się drogami Kapturkowa coraz to nowe wozy i zaprzęgi przybywające ze wszystkich stron Śródziemia. A to heroiczni czyściciele dywanów z dalekiej północy, a to malarze pokojowi zza wielkiej rzeki Gwyny...
(...zwanej Gieovien przez elfów, na cześć elfiej księżniczki Gieovien, która nieszczęśliwie zakochała się w ludzkim księciu Kazimierzu, lecz gdy na jaw wyszło, że jej uczucie pozostaje nieodwzajemnione, dała se siana. Powstało na ten temat wiele pieśni, w tym słynna „O, Gieovien” :

O, Gieovien, o, Gieovien,
O, Gieovien, o, Gieovien, o, Gieovien,
O, Gieovien, o, Gieovien,
Nieszczęsna Gieovien!
Write on piątek, 04 wrzesień 2009 Dział: Artykuły

                    Śmierć jest czymś więcej niż końcem życia : to zmartwychwstanie […]

 

 

 

Kapadocjanie

Kapadocjanie, Klan Śmierci, Rabusie Grobów (ang. Graverobbers). Jeden z najbardziej interesujących, tajemniczych i znienawidzonych klanów, który obecnie praktycznie nie istnieje. Co stało za tym, że inne wampiry tak bardzo obawiały się Kapadocjan? Czy były to odkryte przez nich tajemnice o całej Rodzinie? Może tylko plotki o tym, iż Klan Śmierci odnalazł sekret na powrót do życia śmiertelnika? A może było to spowodowane zazdrością, chęcią uzyskania sekretów tak bardzo strzeżonych przez Rabusiów Grobów? Historia upadku Kapadocjan rozmyła się w mrokach dziejów tak jak prawie cała prawda o klanie i ich Stwórcy.

 

Write on sobota, 29 sierpień 2009 Dział: Książka

Łukasz Orbitowski napisał: „język Jacka Soboty odurza bardziej niż wszystkie używki Philipa K. Dicka, nastroje które tworzy, są tyleż posępne co potępieńczo cudowne”.
Trudno z tym stwierdzeniem polemizować choć z narkotykami amerykańskiego pisarza nie miałem do czynienia. Opublikowany przez Wydawnictwo Dolnośląskie zbiór opowiadań Padlina potwierdza jednak moje przypuszczenia, że Jackowi warto poświęcać swój wolny czas. Proza olsztynianina faktycznie oszałamia. Wpływ na narodziny wspomnianego stanu ducha i ciała ma nie tylko styl ale i tematyka tekstów. Autor nie zadowala się nic nie znaczącymi opowiastkami i opowiadania, tą jakże popularną dziś formę literacką, traktuje z najwyższą powagą. Jacek Sobota, warmińsko-mazurski filozof, porusza w nich całą gamę różnorakich zagadnień. Od najbardziej błahych po wybitnie eschatologiczne.

Inwestując w Padlinę miałem pewne obawy. Tyle pochlebnych głosów, krocie pozytywnych recenzji, słowa uznania od wielkich tego świata. Pochwały za postawienie na tematykę filozoficzną. Z drugiej strony, twórczość Jacka kojarzyłem z literaturą luźną, sensacyjną. W mojej głowie roiło zrodziło się pytanie: czy problemy filozoficzne i sensacja to rzeczywiście dobre połączenie? Bałem się, iż będę miał styczność z kolejnym Owenem Yeatsem, odsmażanym Chandlerem (przy całym szacunku dla tego pana). Martwiłem się, że ostatecznie w starciu dwóch tendencji wartka akcja wygra z przesłaniem.
W tym miejscu proszę o zatrzymanie się i posłuchanie. Nie żebym nie cenił książek pisanych "dla rozrywki". Niezaprzeczalnie pełnią one ważną funkcję w społeczeństwie. Odprężają, rozluźniają, pomagają zapomnieć. Niech będzie im chwała i cześć i uwielbienie. Są jednak "wartości", w mniejszy lub większy sposób przewyższający "pisanie dla rozrywki". Są pisarze, którzy dla tych "wartości" piszą. Na podstawie zasłyszanych uwag doszedłem do wniosku, że autor Padliny zalicza się do tego drugiego grona.
Zanim zasiadłem do lektury, postawiłem poprzeczkę bardzo wysoko.

Write on środa, 24 czerwiec 2009 Dział: Książka

Elżbieta Żukowska w artykule Typologia Piroga polskiego czyli o fantasy słowiańskiej piętnaście lat później wymienia książkę Michała Studniarka jako jeden z pierwszych przykładów polskiego urban fantasy. Wskazuje, iż jeżeli polscy autorzy faktycznie myślą o wskrzeszaniu słowiańskich legend to powinni zacząć od tworzenia baśni miejskich, których akcja rozgrywałaby się "we współczesnych wielkich miastach, które okazują się zawierać w sobie krainy czarodziejskie i tajemnicze". Tłumaczy, iż w ten sposób zapomnianym bóstwom o wiele łatwiej będzie przeniknąć do wyobraźni dzisiejszych czytelników i tym samym wygrać z Importami, magicznymi istotami spoza wierzeń wczesno słowiańskich, które według bohaterów Studniarka nie robią niczego innego poza mamieniem ludzi.



Herbata z kwiatem paproci ukazała się w 2004 roku dzięki agencji wydawniczej Runa. Jej autorem jest historyk, pisarz fantasy i horroru Michał Studniarek, który na rynku czytelniczym zadebiutował opowiadaniem Ciche miejsce dla Alex ("Legenda" 1998). Na stałe zadomowił się w Warszawie, gdzie pracuje jako tłumacz oraz współpracuje z ludźmi tworzącymi grę fabularną Wiedźmin.
Wspomniana w niniejszej pracy książka jest jego pierwszą powieścią.

Bohaterem powieści jest Adam Chors, ekonomista oraz dziennikarz jednego z warszawskich tygodników, który pewnego dnia wiedziony pragnieniem napicia się dobrej herbaty trafia do "Piątej" lokalu, w którym rozpoczyna się jedna z najdziwniejszych historii, w któych zdarzyło mu się uczestniczyć. Delektując się atmosferą herbaciarni poznaje właścicielkę jednej ze stołecznych galerii, panią Goplanę Mroziewicz, która prosi go o drobną przysługę: o przyniesienie kwiatu paproci.
Write on czwartek, 04 czerwiec 2009 Dział: Książka
 
Długa droga do domu (ang. The Longest Way Home) została wydana w 2002 roku. W Polsce nie jest ona aż tak bardzo znana jak na Zachodzie. 
 

 

Nie przebija popularnością takich książek jak Umierając żyjemy, cyklu Kroniki Majipooru czy chociażby Człowieka w labiryncie. Uważam jednak, że jest to ważna pozycja, z którą powinien zapoznać się każdy, kto choć trochę interesuje się takimi zagadnieniami jak historiozofia czy miejsce człowieka w otaczającym go wszechświecie. Robert Silverberg niniejszą pozycją udowadnia, że słusznie należy mu się etykietka z napisem „największy żyjący mistrz science fiction”.

 

Bohaterem powieści jest piętnastoletni Joseph Pan Keilloran, który obudzony pewnej nocy przez „serie oddalonych, stłumionych huków, uderzeń i łupnięć”, musi dokonać czegoś naprawdę niezwykłego. Mianowicie musi dorosnąć, w parę chwil przeistoczyć się z dziecka w mężczyznę, który będzie w stanie sprostać czekającym go problemom. Ze swojej strony mogę was zapewnić, że z całą pewnością nie będzie cierpiał na ich brak.