Write on sobota, 09 styczeń 2010 Dział: Książka
 Wszystko rosło posłusznie nieuchronnemu prawu, rozpychając się i wyrodniejąc w swym pędzie do wzrostu. Temperatura, światło, wilgotność - te nie zmieniały się, pozostawały takie same od... lecz nikt nie wiedział, od jak dawna. Nikogo już nie obchodziły doniosłe pytania, zaczynające się od "Jak długo...?" lub "Dlaczego...?" Tutaj nie było już miejsca dla rozumu. Tu było miejsce dla wzrastania, dla roślin. Jak w cieplarni.
   
Tak zaczyna się jedna z powieści Briana W. Aldissa, autora znajdującego się w czołówce najsłynniejszych pisarzy science fiction, twórcy znanego "Non stop". Śmiało można również dodać, że mamy do czynienia z klasyką gatunku, gdyż niebawem minie pół wieku od dnia, w którym "Cieplarnia" pojawiła się na księgarskich półkach. Przez niemal pięćdziesiąt lat zachęcała do kupna nie tylko nazwiskiem autora oraz zdobytą Nagrodą Hugo, ale także opinią wizjonerskiej opowieści o bardzo odległej przyszłości Ziemi.
    Zacznijmy jednak od początku, a mianowicie od czasów, w jakie wysyła nas Aldiss, abyśmy mogli śledzić historię głównych bohaterów. Autor wysyła nas w czasy pozbawione nie tylko techniki czy nauki, ale również wszelkich śladów, które powinna pozostawić po sobie ludzka cywilizacja. Można przypuszczać, że akcja rozgrywa się na Ziemi za kilka miliardów lat, w momencie, gdy na Słońcu wypalił się już prawie cały wodór i niedługo zacznie się katastroficzny w skutkach proces wykorzystywania helu. Zdaniem naukowców po tym zdarzeniu Słońce zamieni się w czerwonego olbrzyma, następnie w nową, spopielając wszystkie planety układu i na koniec stanie się białym karłem. Warunki są co najmniej niekorzystne dla ziemskiej fauny, która w świecie "Cieplarni" właściwie nie istnieje. Z drugiej strony wzmożone promieniowanie sprzyja florze, która zdominowała planetę. Jednakże to nie jest ta sama roślinność, którą znamy z ogródków i skwerów. Zielsko, na skutek konkurencji, przekształciło się w zdolnego do ruchu, lotu i kamuflażu, inteligentnego, a zarazem śmiertelnie groźnego przeciwnika dla ostatniego przedstawiciela zwierząt na Ziemi - skarlałego i niemal bezbronnego człowieka.
Write on piątek, 04 wrzesień 2009 Dział: Artykuły

                    Śmierć jest czymś więcej niż końcem życia : to zmartwychwstanie […]

 

 

 

Kapadocjanie

Kapadocjanie, Klan Śmierci, Rabusie Grobów (ang. Graverobbers). Jeden z najbardziej interesujących, tajemniczych i znienawidzonych klanów, który obecnie praktycznie nie istnieje. Co stało za tym, że inne wampiry tak bardzo obawiały się Kapadocjan? Czy były to odkryte przez nich tajemnice o całej Rodzinie? Może tylko plotki o tym, iż Klan Śmierci odnalazł sekret na powrót do życia śmiertelnika? A może było to spowodowane zazdrością, chęcią uzyskania sekretów tak bardzo strzeżonych przez Rabusiów Grobów? Historia upadku Kapadocjan rozmyła się w mrokach dziejów tak jak prawie cała prawda o klanie i ich Stwórcy.

 

Write on niedziela, 28 czerwiec 2009 Dział: cRPG

The bards tale recenzjaNim podszedłem do Bard's Tale, to słyszałem wiele dobrego o tej produkcji. Zachwalano mi ją jako zabawną, nowatorską, komiczną, prześmiewczą, wspaniałą, et cetera, et cetera. Miała to być humorystyczna opowieść o Bardzie, który zostaje nie do końca zgodnie ze swoją wolą wplątany w rolę kolejnego Wybrańca. I to Wybrańca, który, zgodnie z utartym, wyśmiewanym w tej grze schematem, ma uratować uwięzioną w wieży księżniczkę. Ów Bard (przez duże B, gdyż takie zdaje się być jego imię) jest, co trzeba zaznaczyć, pozbawionym honoru gagatkiem, jakiemu zależy wyłącznie na pieniądzach, luksusach i zaspokojeniu swojej chuci. Wydawałoby się: materiał na świetną, przezabawną pozycję.