Write on wtorek, 01 grudzień 2009 Dział: Opowiadania

Długi, czarny tunel - tylko tyle widziałem, a może raczej NIE widziałem. Właściwie nie wiem nawet czy to był tunel, po prostu było czarno i tyle! Nie widziałem nawet własnych rąk i to nie było przyjemne. Pustka i cisza zalegały dookoła.

Jak ja się tu znalazłem? Hmm... Dobre pytanie... Chyba boli mnie głowa, coś czuję, że nie trzeba było tyle pić wczoraj. Wczoraj? A może to jeszcze dzisiaj? W ogóle to która godzina? I gdzie do cholery jestem? Aaauuuu, moja głowa...

I wtedy zobaczyłem! Małe, okrągłe, całkowicie białe światło. Jak to było? Iść czy nie iść? Co na moim miejscu zrobił by Chuck Norris? Ehh... W końcu postanowiłem jednak iść. Zrobiłem niepewnie kilka kroków, kto wie czy nie byłem na skraju jakiejś przepaści? Z każdym krokiem nabierałem jednak pewności siebie. Światło szybko się zbliżało. Znacznie ZA szybko biorąc pod uwagę moje tempo marszu. Potem rozdzieliło się na dwa światła, które zbliżały się coraz szybciej. Coś mi się tu nie podoba, to wygląda zupełnie jak... Przeciągły gwizd wyrwał mnie z zamyślenia.

O kur***! Pociąg!

Write on poniedziałek, 09 listopad 2009 Dział: Opowiadania
Drzewa nieznacznie kołysały koronami na ciepłym i delikatnym wietrze uwięzionym w dużym ogrodzie obfitującym w różnorodną roślinność. Pod osłoną nocy, w księżycowym blasku, wszystko wydawało się przepełnione tajemnicą i magią. Ciężkie krople – blade wspomnienie po popołudniowym deszczu, spływały leniwie po kolorowych płatkach kwiatów. Soczyście zielona trawa muskała łagodnie stopy dwóch osób siedzących na sporej skale usytuowanej nad niewielkim, pełnym rechotu żab, jeziorem.
Write on piątek, 04 wrzesień 2009 Dział: Artykuły

                    Śmierć jest czymś więcej niż końcem życia : to zmartwychwstanie […]

 

 

 

Kapadocjanie

Kapadocjanie, Klan Śmierci, Rabusie Grobów (ang. Graverobbers). Jeden z najbardziej interesujących, tajemniczych i znienawidzonych klanów, który obecnie praktycznie nie istnieje. Co stało za tym, że inne wampiry tak bardzo obawiały się Kapadocjan? Czy były to odkryte przez nich tajemnice o całej Rodzinie? Może tylko plotki o tym, iż Klan Śmierci odnalazł sekret na powrót do życia śmiertelnika? A może było to spowodowane zazdrością, chęcią uzyskania sekretów tak bardzo strzeżonych przez Rabusiów Grobów? Historia upadku Kapadocjan rozmyła się w mrokach dziejów tak jak prawie cała prawda o klanie i ich Stwórcy.

 

Write on wtorek, 01 wrzesień 2009 Dział: Opowiadania
- Raz, raz... raz, dwa... Próba mikrofonu, powtarzam... Próba mikrofonu... 

*** 

Sufit. Białe, pobrużdżone niebo występujące w każdym domu. 
- Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego widzę biały sufit? - Chłopiec nie otrzymał 
odpowiedzi. Zamrugał. Zmarszczył brwi. Był coraz bardziej zaskoczony. – O ile sobie dobrze przypominam, to nie miałem w pokoju takiego białego paskudztwa. 
Nie wiedząc co zrobić, zawołał: 
- Maamoo... Maammmoooo...! 
Cisza. 
- Hej! Co się dzieje? Gdzie jesteś?! – wykrzyknął kilkanaście sekund później. Nie doczekawszy się i tym razem żadnej reakcji ze strony rodziców, zaczął rozmyślać. Wspomnienia zawsze działały kojąco. Zanurzony w wirtualnym świecie przeszłości szukał schronienia, czekał, czekał... aż w końcu poczuł strach. Brak jakichkolwiek odgłosów przyprawiał go o gęsią skórkę.
Write on czwartek, 27 sierpień 2009 Dział: Opowiadania
Niebo zasnute było smoliście czarnymi chmurami. Przywodziły na myśl żałobny całun. Nad pustynią panowała ciemność, która zdawała się sięgać lodowatymi mackami aż do samych kości.

B
iegł, nie zważał na to. Po piasku tylko konie, wielbłądy i gepardy potrafiły się szybko poruszać, jemu została wyłącznie wytrwałość. Biegł więc tak już trzeci dzień i nie wiedział, jak długo jeszcze będzie zmuszony uciekać. Cała nadzieja tkwiła w tym, że pogoń mogła przemieszczać się tylko nocą. On mógł wykorzystać także jaśniejszą część doby, choć poruszanie się w spiekocie dnia nie było rzeczą najłatwiejszą. Nie miał jednak najmniejszego wyboru, jeśli chciał ocalić życie. Musiał jak najszybciej odnaleźć miasto lub choćby wioskę, ukrytą w oazie pośrodku pustyni. Miejsce, gdzie żyli ludzie, bo tylko ich obecność mogła go uchronić przed śmiercią. Więc biegł dalej, długie minuty, jeszcze dłuższe godziny.
Write on poniedziałek, 10 sierpień 2009 Dział: Opowiadania
Opowiadanie z pojedynku z Kessem, umieszczone w świecie wiedźmina.

- Aevellaen! Chodź no na chwilę – rzekł pękaty krasnolud, zwany Gehert. Nie wyglądał na zadowolonego z ostatnich łupów. W sumie nie było się z czego cieszyć, gdyż udało im się pokonać dziesięcioosobowy podjazd sił Kaedweńskich, które jeszcze nie wycofały się z Górnego Aedrin. Nie dość, że był to niewielki oddział pod komendą pijanego dowódcy, to w dodatku nie wieźli nic cennego.
Write on niedziela, 26 lipiec 2009 Dział: Opowiadania
 Opowiadanie z pojedynku z Friją. Kiedyś, na GMFie jeszcze :P


Rose siedziała na ławce w szkole podstawowej w Centralii, czekając na córkę. Wokół niej panowała niewyobrażalna cisza. Aż ciężko było uwierzyć, że znajduje się w miejscu, w którym tak pełno jest dzieci. Kobieta trwała tak od kilkunastu minut, nie zmieniając pozycji. Pogrążona była w myślach. Skupiona na wydarzeniach, które miały miejsce, jak była nastolatką. Utrzymywała wówczas kontakt z mężczyzną, który okazał się idealnym przyjacielem. Zawsze potrafił doradzić i pocieszyć. Jednak pewnego dnia odszedł, mówiąc jedynie, że wróci i wtedy nic nie będzie takie jak dawniej. Od tamtej chwili jej myśli skupiały się jedynie na Nim. Tęskniła za Jego dotykiem i głosem. Tak bardzo pragnęła zagłębić się w rozmowie ze swym Opiekunem, jak lubiła Go nazywać.
Write on piątek, 17 lipiec 2009 Dział: Film
alt
Dungeon Siege: W imię króla

Tytuł org.: In the Name of the King: A Dungeon Siege Tale
Gatunek: Fantasy
Data premiery: 2006-03-11
Produkcja: Niemcy, USA, Kanada
Reżyseria: Uwe Boll
Obsada: Jason Statham, Ray Liotta, John Rhys-Davies, Claire Forlani, Leelee Sobieski, Burt Reynolds

Filmów fantasy powstaje naprawdę mało więc pomimo przeczytania wielu niepochlebnych opinii na temat owego dzieła Uwe Bolla, postawnowiłem zaryzykować i obejrzeć Dungeon Siege: W imię króla.
Cóż, mój błąd.
Samo nazwisko reżysera, trzykrotnie nominowanego i jednokrotnego zdobywcy Złotej Maliny, powinno odstaszać. Na moje nieszczęście silniej przyciągały nazwiska aktorów: Jason Statham - znany z Włoskiej roboty i Transportera, Ray Liotta - niezapomniany Henry Hill z Chłopców z ferajny, czy John Rhys-Davies znany wszystkim miłośnikom fantasy jako Gimli z Władcy Pierścieni. Z każdą minutą filmu zastanawiałem się, co takiego zrobił Uwe, że zgodzili się zagrać w jego filmie.
Przejdźmy do samego filmu.
Film pod względem fabularnym pozostawia wiele do życzenia. Głównym bohaterem jest człowiek, którego zwą Farmerem (w tej roli Statham), do którego zwraca się tak nawet rodzina. Pewnego dnia miasto, w pobliżu, którego mieszka, zostaje zaatakowane przez armię, krogów, którzy mordują mu syna i uprowadzają żonę. Farmer wyrusza szukać zemsty na ciemiężycielach, którym przewodzi spragniony władzy, potężny mag, Gallian (Ray Liotta). By uwolnić żonę i uchronić królestwo przed pogrążeniem się w chaosie Farmer będzie musiał zabić maga. Chciałbym móc napisać coś więcej o fabule, ale niestety jest ona strasznie liniowa, a rzadkie wątki poboczne właściwie nic nie wnoszą do filmu i wydają się być upchnięte „na siłę”.
Write on środa, 24 czerwiec 2009 Dział: Archiwum

Zapraszamy do zapoznania się z listą książek, które niebawem ukażą się nakładem wydawnictwa MAG.

Matthew Woodring Stover Bohaterowie umierają


data wydania: 01.07.2009
ISBN: 978-83-7480-139-3
tytuł oryginału: Heroes Die
rok wydania oryginału: 1998
oprawa: miękka
Format: 135x205 mm


"Nie brakuje zarozumiałych snobów, którzy zarzucają Stoverowi "popadanie w skrajności" i "schlebianie prostym gustom poprzez epatowanie przemocą", mimo, że nie chciało im się przeczytać ani jednej jego powieści. Ja jednak od dziesięciu lat nie czytałem książek, która zawierałaby taką głęboką refleksję nad konsekwencjami przemocy oraz naturą i zakresem odpowiedzialności za swoje czyny jak "Bohaterowie umierają" i druga część "Ostrze Tyshalle'a".

Write on środa, 24 czerwiec 2009 Dział: Opowiadania

Historia ta zaczęła się zwyczajnie, w sposób wręcz najzwyklejszy, w miejscu tak prozaicznym jak miejska piwiarnia gdzie wieczoru tego, jak i następnego i następnego po następnym, piwo strumieniami się lało. Złocisty trunek odmian wszelkich chlupotał w dzbanach, kuflach, szklanicach jako i w gardłach. Piwo kapało z powały, a w dziurach w podłodze utworzyły się małe jeziorka o niezmąconej tafli pokrytej gęstą mgłą piany.