Recenzje

Napisane przez Dział: Planszówki

Obóz ninja Adam E. Daulton

Czy kiedykolwiek marzyłeś o tym, aby wniknąć w świat Kung Fu Pandy, przyjąć zwierzęcego awatara i popisać się zdolnościami wschodnich sztuk walki? Karciana gra „Obóz ninja” Adama E. Daultona niejako umożliwia wcielenie się w antropomorficznych wojowników ninja, zmagających się ze sobą na treningowej arenie, w której wszystkie – ustalone regułami – chwyty są dozwolone i albo można utrudnić przeciwnikowi życie, albo samemu jak najszybciej i jak najwięcej i zgarnąć wysoko punktowanych kart.

Napisane przez Dział: Planszówki

Morze chmur Théo Rivière Miguel Coimbra

Czy marzyliście kiedykolwiek o tym, żeby zmierzyć się z legendą siedmiu mórz i wdziać piracki płaszcz, zasłonić opaską oko i sięgnąć szpadą po niezliczone łupy hiszpańskiej floty skarbów? A gdyby tak poszybować pod chmurami wraz z łowcami piorunów rodem z „Gwiezdnego pyłu”, dotrzeć do niezbadanych lądów i zebrać niewybredną kompanię? Obie wizualizacje możecie przeżyć jednocześnie w grze „Morze chmur”, gdzie przyjdzie wam zmierzyć się nie tylko z okrutnym losem, ale też innymi wilkami morskimi, łaknącymi waszych zdobyczy.

Napisał Dział: Konsole

Star Wars Battlefront II

Październik jest niezwykle napięty pod względem premier. Ale jeszcze zanim takie tytuły, jak „Śródziemie: Cień Wojny”, czy „Assassin’s Creed Origins” na dobre zagoszczą na półkach sklepowych, EA wspólnie z Dice postanowiło urządzić testy sequela tytułu, który dwa lata temu został okrzyknięty jednym z rozczarowań roku. Zgodnie z zapowiedziami, „Star Wars: Battlefront II” ma stać się przykładem wsłuchiwania się w głos graczy, nie tylko oferując znacznie więcej zawartości w dniu premiery, ale też rezygnując z przepustki sezonowej. Udostępniona do testów zawartość sugeruje, że wcale nie muszą to być obietnice bez pokrycia.

Napisane przez Dział: Planszówki

kanagawa 3dd

Malarstwo nie należy do najłatwiejszych zajęć i raczej nie każdy ma predyspozycje, aby stać się drugim Pablem Picassem, Wojciechem Siudmakiem czy Janem Matejką, aczkolwiek wszyscy mogą spróbować swych sił w karciance „Kanagawa”, umożliwiającej stworzenie własnego pejzażu w stylu quasi-japońskim.

Gra została stworzona przez cały zespół twórców, ale to projektanci zasłużyli na największe uznanie, Bruno Cathala – pierwszy z nich – zapewne znana planszówkomaniakom gwiazda owego światka, odpowiedzialny m.in. za „Abbys”, „Cyklady”, „Misja: Czerwona Planeta”, „Pięć klanów” oraz „Yamatai”. Charles Chevallier, choć nieco mniej znany projektant, zdążył już nabrać doświadczenia przy „Antarktydzie” i „Wikingowie na pokład”. Natomiast za piękne ilustracje, które odgrywają – egzekwio – pierwszorzędną rolę w rozgrywce, odpowiada Jade Mosch, niezwykle utalentowana artystka, debiutująca na planszówkowym poletku. Nie można pominąć również redaktora, Virginie Gilson i Ludvica Papaisa, kierownika projektu, a także tłumacza na polski, Piotra Wiśniewskiego i Agi Jakimiec, odpowiedzialnej za skład edycji polskiej.

Napisał Dział: Konsole

destiny2

Gdy trzy lata temu zasiadałem do „Destiny” byłem gotów na przeżycie przygody o rozmachu i jakości godnej twórców „Halo”. Zderzenie z rzeczywistością było brutalne: utknąłem gdzieś pomiędzy świetnym PvP, a żmudnym grindem sprzętu. Wenus i Marsa znałem jak własną kieszeń, aż dotarło do mnie, że jestem znudzony. Nauczony tamtym doświadczeniem oraz niezbyt przekonany materiałem udostępnionym w ramach bety, podchodziłem do premiery „Destiny 2” z rezerwą. Jak szybko miało się okazać, niesłusznie. Trzy tygodnie później, regularnie wracam na Farmę, toczyć nierówną walkę z siłami Ghaula.

Napisał Dział: Konsole

uncharted zaginione dziedzictwo 1000x600

„Uncharted 4: Kres Złodzieja” okazało się fantastycznym zakończeniem przygody Nathana Drake'a i jedną z najlepszych gier 2016 roku. Niezawodne studio Naughty Dog, podobnie jak miało to miejsce w przypadku „The Last of Us”, po premierze dużej gry postanowiło wydać do niej sporych rozmiarów dodatek. Czy „Uncharted: Zaginione Dziedzictwo” za bardzo nie rozwodni serii? I czy fani w ogóle go potrzebują?

Napisane przez Dział: Planszówki

sztukawojny

Wojna towarzyszy człowiekowi odkąd tylko chwycił za pobliski kamień, wychodząc z mroków jaskini i postanowił zjeść kolację sąsiada, albo gdy bardziej szlachetnie wyruszał na wyprawę łowiecką. Z biegiem czasu walki stawały się znacznie wysublimowane, ich chaos tkwił w metodzie i taktyce, komplikującej się i nawarstwiającej, która pomogła wodzom wygrywać batalie. Jednym z największych mentorów strategii i taktyki, pionierem rozróżniania obu tych dziedzin, stał się starożytny chiński generał Sun Zi, autorytet w wojskowości. On to też swymi koncepcjami i metodologią zaraził menadżerstwo czy ekonomię. Nic więc dziwnego, że przeniknął do popkultury – a jednym z tego przejawów jest planszowa gra „Sztuka wojny” (już tytularnie oddająca cześć opus vitae Sun Zi).

Napisał Dział: Konsole

Mario Rabbids Kingdom Battle

Rozważając zakup nowej konsoli od Nintendo – prawdopodobnie jak każdy jej potencjalny użytkownik – z nadzieją wypatrywałem materiałów na temat najnowszej odsłony przygód włoskiego hydraulika. Japoński gigant trzymał jednak w zanadrzu kilka sporych niespodzianek – we własnej produkcji nie tylko umieścił swą gwiazdę wśród realistycznie wyglądających postaci na ulicach jednego z amerykańskich miast, ale też równolegle pozwolił na stworzenie gry z Mario Ubisoftowi (!), połączenie jej z kórlikami (!!), a następnie doprawienie wszystkiego mechaniką taktyczno-turowej strzelanki (!!!). „Mario + Rabbids: Kingdom Battle” to zdecydowanie jedna z najbardziej zaskakujących gier ostatnich lat.

Napisał Dział: Konsole

calliiduty

Seria „Call of Duty” zdaje się towarzyszyć graczom od zawsze. Co roku na rynek zostają wypuszczone kolejne części i ciężko jest sobie wyobrazić, że jeszcze czternaście lat temu rynek wojennych FPS-ów był zdominowany przez zapomniany już„Medal of Honor”. Infinity Ward zakończyło rządy tytułu od EA, dając początek jednemu z najbardziej dochodowych tasiemców w historii elektronicznej rozgrywki. Jednak kilka lat temu coś przestało działać. Być może stało się to przez przekonanych o nieomylności deweloperów, a może przez chciwość wydawcy, ale w 2013 roku, wraz z „CoD: Ghosts” seria złapała zadyszkę, doskonale widoczną przy „Infinite Warfare”, który choć i tak zdominował listy sprzedaży, nie osiągnął takiego sukcesu, jakiego się po nim spodziewano.

Napisane przez Dział: Planszówki

wikingowieokladka

Wiosenne słońce zaczyna przedzierać się przez mgielne, szarobiałe niebo, pstrząc złotem wody zatoki i górskie pasma fiordów. Z południa czuć rześki wiatr, a spod śnieżnej pierzyny przezierają zielone kępy turzyc czy szkarłaty rojników. W portowych dokach wybucha rejwach, zgiełk i krzątanina niesie się przez osadę i odbija od ścian masywów gromkim echem. Zaczęło się. Jarl zwołuje swych druhów, lecz nie wszyscy popłyną wraz z nim w pierwszą łupieżczą wyprawę, tylko najsprytniejsi, najszybsi bądź najsprawniejsi będą mogli zająć jeden albo więcej statków i wypłynąć w szerokie morze. Nie ma zatem na co czekać, „Wikingowie na pokład!”.