Rozgrywka
W ogarniętej rewolucją przemysłową alternatywnej Europie wieku XIX zbliża się wielka wystawa światowa. Na jakieś 30-50 minut rozgrywki gracz wciela się w wynalazcę i ma za zadanie zaprojektować choćby przepiękne lokomotywy albo paramobile. Cele są określone już na samym starcie, poprzez wylosowanie jednej karty zadań. Determinuje ona postępowanie wynalazcy przez całą rozgrywkę, ale jednocześnie pozwala na elastyczność w podejmowaniu strategicznych decyzji. Nie ma mowy o powtarzaniu jakichś schematów.
Aby zaprojektować wymarzone maszyny musimy pogodzić się z tym, że droga do sukcesu jest jak polskie drogi — kręta i pełna niespodzianek.
Rozgrywka składa się z faz przypadających na każdą turę, z tym, że nie wszystkie fazy zawsze występują w danej kolejce. Podstawowa faza sprowadza się do rozdzielenia pracowników między trzy dostępne kombinaty. Przez kilka kolejnych tur wyczekujemy, aż rozpocznie się tzw. tura produkcji, w której mamy możliwość zebrania dostępnych surowców (m.in.: węgiel, szkło, złoto) z bocznicy kolejowej do naszego magazynu. To, czy będziemy zadowoleni, zależy od tego, jak rozdysponowaliśmy pracowników w poprzednich turach. Następnie, jeżeli nas na to stać, mamy okazję tworzyć upragnione lokomotywy i golemy, czyli zbieramy wspaniałe karty do swojej kolekcji, wzbudzając przy okazji niepokój i zazdrość przeciwników.
Wolsung to szybka, rodzinna gra. Gracze raczej nie wchodzą w interakcje. Początkowo wydaje się, że sukces w dużej mierze zależy od szczęścia, ale strategia też się przydaje, przede wszystkim w rozdzielaniu pracowników. Właśnie w tej fazie warto zapomnieć o jawności i wybrać opcję, umożliwiającą ukrywanie liczby pracowników, których wynalazca oddaje się do kombinatów. Rozgrywka dużo zyskuje wtedy na atrakcyjności.
Wolsung sprawdza się tak samo dobrze w przypadku trzech graczy, jak i dwóch — wtedy tego trzeciego przy planszy zastępują karty. Powiedzmy sobie, że ten dodatkowy przeciwnik potrafi zepsuć nam plany: jest nieprzewidywalny, dzięki czemu może choćby zdmuchnąć nam sprzed nosa surowce, których tak potrzebujemy. Najbardziej jednak frustruje to, że nie można się na niego obrazić, nawet dać w gębę… bo to tylko karty. Podczas gry w cztery osoby czas oczekiwania na kolejkę nieco się wydłuża. Ale dłużyznę rekompensuje czynnik większej rywalizacji, nieprzewidywalność rozgrywki.
Ostanie słowo
Świat Wolsunga to świat barwny, steampunkowy — to się czuje w grafice i w modyfikacjach, które ożywiają grę, wpływają na jej przebieg. Szybko jednak zapominamy o klimacie, kiedy następuje nasza kolejka — trzeba liczyć, zapełniać magazyny, kombinować, by w końcu zaprojektować wymarzoną maszynę. Końcowy efekt, kiedy możemy już pokazać efekty naszej pracy na wystawie, nie pozwala nam zapomnieć, że to kraina takich państw jak: Wotany, Slavia, Morgowia czy Nordia.
Wolsung w niczym nie ustępuje zachodnim produkcjom, prócz ceny, ale to akurat polubią wasze portfele. Dla starego wyjadacza będzie to gra jedna z wielu, ale wszystkich pewnie porwie specyficzny klimat tego alternatywnego świata.
Zresztą, świat Wolsunga ma ogromny potencjał — prócz planszówki to gra fabularna, a kto wie, może kiedyś powstanie seria książek osadzona w tym świecie.
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: 30-60 min.
Instrukcja: polska
Wydanie: polskie![]()
Wolsung gra planszowa
Trudno się przyzwyczaić do stwierdzenia, że Polacy nie gęsi… i też swoje piękne planszówki mają, ale po rozpakowaniu Wolsunga można zostać patriotą.
W pudełku
Wspaniała plansza, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się zbyt „urozmaicona”, po okiełzaniu reguł „jesteśmy w domu”, bo wszystko na tym kartonowym dziele sztuki ma swoje miejsce, a gracz może spokojnie delektować się dbałością o szczegóły. Plansza jest dwustronna i — choć w praktyce niczemu nie służy — dodaje nieco smaczku i tworzy klimat świata, w którym osadzona jest gra.
Karty są z grubego kartonu: golemy, paromobile, lokomotywy i sterowce. Wszystkie zachwycają grafiką. To kolejna wisienka na wolsungowym torciku. Czasami aż chce się tworzyć właśnie tego golema, właśnie ten pojazd, bez względu na wynik gry.
Instrukcja została ładnie wydana, jest przejrzysta, obrazki wspomagają działanie intelektu, nawet gdy wlewamy do kufelka kolejne piwo, bo sól z paluszków podsyca pragnienie.
Reguły tej planszówki są proste. Wystarczy raz przeczytać instrukcję, postępować zgodnie z przykazaniami twórców z Kuźni Gier i po prostu zacząć grać — wszystko pięknie się ułoży. Jak w życiu.
autora
kawernian







