Konsole

Napisał Dział: Konsole

Horizon1

Po przeszło trzydziestu godzinach spędzonych w postapokaliptycznym świecie „Horizon: Zero Dawn”, wypełnieniu ostatniego łowieckiego wyzwania Loży i zebraniu ostatniego Metalowego Kwiatu, z żalem uświadomiłem sobie, że nie zostało już nic do zrobienia. Niewiele myśląc, wskoczyłem na grzbiet nieco już poobijanego Bieguna i wyruszyłem na wschód, w kierunku terenów plemienia Nora i chaty Rosta, chcąc upewnić się, że żadne zadanie poboczne nie umknęło mojej uwadze oraz pozwolić bohaterce zamienić jeszcze kilka słów z przybranym ojcem. Przygody w opanowanym przez maszyny świecie, nawet pomimo sporych uproszczeń w mechanice oraz okropnej mimiki postaci, wciągnęły mnie bez reszty.

Napisał Dział: Konsole

sniper42

W niedużym studiu Rebellion wyszli z podobnego założenia, co w gigantycznym Ubisofcie – skoro nasz produkt ma niezłe oceny i się sprzedaje, to po co coś zmieniać? Wypuszczajmy kolejne identyczne gry, tylko w innych lokacjach! O ile jednak w serii „Assassin's Creed” sama zmiana miejsca akcji potrafiła wprowadzić gracza w zupełnie nowy klimat , tak podmiana Afryki Północnej na Włochy w „Sniper Elite 4” nie zmieniła praktycznie nic.

Napisał Dział: Konsole

resident

Nie licząc spin-offów i odświeżania starych odsłon, średnio co trzy części „Resident Evil” przeżywa rewolucję. Od otwarcia drzwi posiadłości Spencerów, aż po ostateczną rozgrywkę z Nemesis, graczy straszyły żywe trupy. W chwili gdy Leon S. Kennedy postawił stopę na terenie hiszpańskiej wioski, wirus T ustąpił miejsca Las Plagas i wirusowi C, z którymi zmagaliśmy się aż do zakończenia szóstej odsłony. Niestety, po „Resident Evil 4” poziom całości zaczął się drastycznie obniżać, a kolejne części coraz wyraźniej odchodziły od tkwiących w gatunku survival horror korzeni. Gdy na rynek trafiła żenująco słaba „Umbrella Corps”, gracze gotowi byli porzucić Residenta na dobre. Całe szczęście, kolejnym etapem rewolucji okazał się być „Resident Evil VII: Biohazard”.

Napisał Dział: Konsole

ff2

Na „Final Fantasy XV” trzeba było czekać przeszło dziesięć lat. Tytuł został ogłoszony w 2006 roku jeszcze jako „Final Fantasy Versus XIII”, część składowa „Fabula Nova Crystallis Final Fantasy XIII”. Siedem lat później, w 2013 roku, „Versus XIII” został przemianowany na samodzielną część nieco podupadającej serii i prace nad „Final Fantasy XV” ruszyły pełną parą. W związku z czym, pod koniec 2016 roku w ręce graczy trafił tytuł, który miał zadowolić tak weteranów serii, jak i osoby dopiero stawiające pierwsze kroki w świecie Chocobossów i postaci ze spiczastymi fryzurami.

Napisał Dział: Konsole

w22

Po „Watch Dogs 2” sięgnąłem kilka dni po jej wydaniu. Jeszcze stojąc w kolejce do kasy biłem się z myślami, nie będąc do końca pewien, czy warto wydawać przeszło dwieście złotych na sequel gry będącej jednym z faworytów do tytułu największego rozczarowania minionych lat. Chyba nie ma gracza, który nie słyszał o nieczystych zagraniach marketingowych Ubisoftu, papierowym bohaterze i ogromnej ilości błędów nękających pierwsze „Watch Dogs”. Całe szczęście, kontynuacja bije na głowę oryginał.

Napisał Dział: Konsole

krasnoludy

Gatunek RPG przyzwyczaił graczy do pewnej swobody, dając wolną rękę od kreacji bohatera począwszy, na doborze oraz kolejności wykonywania zadań skończywszy. „The Dwarves” zabiera graczy w podróż do przeszłości, gdzie dowolność zostaje  wyłączona na rzecz snucia opowieści oraz budowania klimatu godnego sesji ulubionego roleplay’a w gronie znajomych. Niestety, wyprawa ta niesie ze sobą spory bagaż problemów.

Napisał Dział: Konsole

Call of Duty Infinite Warfare

Choć seria Call of Duty już dawno doczekała się licznego grona hejterów, jej tegoroczna odsłona pobiła wszelkie rekordy – zwiastun „Call of Duty: Infinite Warfare” zebrał bezprecedensową ilość negatywnych ocen w historii YouTube, a grono krytyków marki poszerzyło się nawet o jej dotychczasowych zwolenników. Podczas gdy konkurencyjny „Battlefield 1” zabiera graczy w przeszłość, Infinity Ward rozwija wizję konfliktu przyszłości.

Napisał Dział: Konsole

Gears of War 3

Gdy pięć lat temu oglądałem zakończenie „Gears of War 3”, czułem jednocześnie satysfakcję i smutek. Z jednej strony cieszyłem się, że konflikt, który niemal doprowadził do zagłady Sery został zakończony, ale z drugiej nie chciałem się żegnać z Marcusem, Colem i Bairdem oraz ostatnim z braci Carmine, Claytonem. Pierwsza część serii „Gears of War” była jednym z dwóch powodów zakupienia przeze mnie XBOXa 360 i nie ukrywam, że zżyłem się z bohaterami.  Spin-off z 2013 roku już tak bardzo nie przypadł mi do gustu, głównie ze względu na kiepską fabułę oraz papierowe postaci, i może właśnie dlatego czułem obawy przez nadciągającą czwórką.

Napisał Dział: Konsole

battlefield1zdjecie

Przełom października i listopada okazał się być szczególnie owocny dla miłośników strzelanek. Na rynku pojawiły się takie tytuły, jak „Gears of War 4”, „Titanfall 2”, a już czwartego listopada ma miejsce premiera „Call of Duty: Infinite Warfare” wzmocniona przez remaster „Modern Warfare”. Jednak najbardziej wyczekiwanym zarówno przeze mnie, jak i rzeszę graczy na całym świecie tytułem tej jesieni był „Battlefield 1”, który wreszcie trafił na sklepowe półki.

Napisał Dział: Konsole

mafia3

„Mafia III” była jedną z najbardziej wyczekiwanych gier drugiej połowy 2016 roku; pierwsza część cieszy się w Polsce dużym szacunkiem i przez wielu graczy jest bardzo dobrze wspominana, a i jej kontynuacja ma liczną grupę zwolenników. Trzeci tytuł z serii budził jednak liczne kontrowersje – zamiast ponownego pięcia się w strukturach organizacji przestępczej o włoskich korzeniach, twórcy zaserwowali nam opowieść o żądnym zemsty Mulacie, który w odpowiedniku Nowego Orleanu końca lat 60. dąży do zniszczenia rodziny Marcano. O dziwo to właśnie nowe realia i protagonista okazały się jedną z największych zalet gry. Niestety kuleje cała reszta...