Mass Effect 3 (recenzja)
Trylogia dobiegła końca. Jedna z najlepszych gier action RPG ostatnich 10 lat – „Mass Effect”, ponownie zagościła na naszych dyskach, a cel w trzeciej części przygód Johna Shepharda był jeden: ratunek Ziemi.
Zacznę od refleksji. Mając za sobą pierwszą, drugą i trzecią część „Mass Effect”, wcielając się trzykrotnie w Johna Shepharda i zgłębiając fantastyczny scenariusz gry przygotowany przez BioWare, pod koniec zaczął ogarniać mnie smutek. Fabularne rozłożenie wszystkich wątków na trzy części, rozwój bohaterów i w końcu niesamowite zakończenie wykonane zostało w iście Hollywoodzkim stylu. Dlatego szkoda, że obecnie powstaje tak mało seriali dziejących się w kosmosie, które mogłyby opowiadać tak świetną historię, jaką wymyślili scenarzyści BioWare. Trzy części „Mass Effect” mogłyby funkcjonować jako scenariusze do trzech sezonów produkcji np. stacji Syfy.
King's Bounty: Nowe Światy [PC] (recenzja)
Dominik Korycki zrecenzował dla nas King's Bounty: Nowe Światy.
Jeśli nie mieliście styczności z serią King’s Bounty, to warto poznać ją bliżej, chociażby przez zagranie w demo. W skład Nowych Światów wchodzi pięć elementów takich jak: KB: Wojownicza Księżniczka (czyli kontynuacja KB: Legendy), przygody rozbudowane o nowy wątek, dwie miniopowieści oraz edytor. Można się zastanowić nad sensem zakupu tej gry, gdyż znowu dostajemy podstawową wersję (KB: Wojownicza Księżniczka), do której dołożone są malutkie dodatki, a jeśli mamy już podstawkę, same dodatki możemy dokupić za mniejszą cenę.
Zacznijmy do początku, czyli rozszerzenia do Wojowniczej Księżniczki zatytułowanego Marsz Orków. W kwestii fabuły to klasyczna powtórka z rozrywki: księżniczka Amelia wyrusza na poszukiwanie rycerza, który uratuje królestwo Endorii przed Baalem. Rozgrywka ma oczywiście postać znaną z KB: Legenda (albo z Heroes of Might and Magic), czyli przemierzanie świata, turowa walka z przeciwnikami i rozwijanie naszego bohatera. W Marszu Orków dostajemy nowe questy, nowe jednostki, budynki, zaklęcia i przedmioty; wszystko to przedłuża rozgrywkę, ale wybór odpowiedniej strategii wciąż należy do nas. Oczywiście możemy próbować wygrywać potyczki liczebnością wojsk lub za pomocą rozszerzonego arsenału czarów, choć często bardzo skuteczne okazuje się znalezienie złotego środka między tymi metodami. Nie zapominajmy także, że oddano nam do dyspozycji smoczego przyjaciela, którego umiejętności również da się rozwijać, a raz na turę za punkty może pomóc ubić parę jednostek wroga lub przywlecze jajo większe od siebie, z którego wykluwają się wojska.
The Elder Scrolls V: Skyrim (recenzja)
Z krzykiem i mieczem Skyrime przemierzając
Oczekiwania wobec kolejnej części serii zatytułowanej Skyrim były przeogromne. Gra dzięki olbrzymiemu światu i fantastycznemu klimatowi fantasy w większości je spełniła, stając się jedną z najlepszych gier 2011 roku.
Zawsze ceniłem sobie serię The Elder Scrolls, która oferowała coś wyjątkowego w porównaniu do innych gier z gatunku RPG. Wiele godzin spędzonych nad Morrowindem, trochę mniej przy Oblivionie, sprawiały, że moje oczekiwania wobec Skyrima były ogromne. Czy gra ja spełniła?
Pierwsze wrażenie zawsze jest najważniejsze i Skyrim to potwierdza. Początkowe minuty gry to zauroczenie wspaniałym klimatem fantasy i pięknem otaczającego świata. Takie rzucenie nas w środek akcji, gdy budzimy się na wozie ze skazańcami dobrze pozwala wczuć się w postać bohatera i poznać początek całej historii. Gdy już z kompanem uciekniemy katowi spod topora i siejącemu zamęt smokowi, rozpoczyna się kompletna swoboda.
Hunted: Kuźnia Demona (recenzja)
Jakub Ćwiek opisał swoje wrażanie z czasu spędzonego z grą Hunted: Kuźnia Demona.
Klisza w krainie fantasy
A miało być tak pięknie. Gears of War było jedną z dwóch gier, dla których kupiłem konsolę, dlatego plotka, że oto powstaje GoW w klimacie fantasy, sprawiła, że odłożyłem na bok wszelkie plany literacko-zawodowe i kupiłem miesięczny zapas coli i chipsów. A także – w naturalnej konsekwencji – pakę pieluch dla dorosłych. Słowem – zrobiłem wszystko to, co do tej pory zaplanowałem sobie na okoliczność premiery trzeciego Diablo. Bo od Hunted: Kuźni Demona aż bił potencjał...
Tak, jak widzicie, nastawiłem się. I teraz sam sobie jestem winien.
Alpha Protocol (recenzja)
Gry RPG nieosadzone w realiach fantasy/SF są zjawiskiem rzadszym niż dotrzymane obietnice przedwyborcze. Tym ciekawszą pozycją jest Alpha Protocol studia Obsidian, znanego m.in. z Knights of the Old Republic II czy Neverwinter Nights 2. W odróżnieniu od tych produkcji AP przeszła trochę bez echa (moim zdaniem niesłusznie), lecz została wznowiona przez CD Projekt w Platynowej Kolekcji – jest zatem dobra okazja, by przyjrzeć jej się raz jeszcze.
Alpha Protocol to połączenie strzelanki, skradanki i RPG – wszelkie skojarzenia z Deus Ex są jak najbardziej na miejscu, gdyż w kwestii gameplaya to produkcje bardzo podobne. Zasadnicza różnica polega na tym, że twórcy AP stoją twardo na ziemi i zamiast „odrutowanego” Adama Jensena serwują nam Michaela Thortona, świeżo zrekrutowanego agenta tajnej amerykańskiej organizacji wojskowej, znanej pod kryptonimem „Protokół aAlfa”. Jako szpieg Mike będzie się skradał, miotał granatami, strzelał, walczył wręcz, włamywał do komputerów, pozyskiwał informacje od rozmówców – wszystko ku chwale Stanów Zjednoczonych.
The First Templar [PC] (recenzja)
Twórcom popkultury templariusze nigdy się nie znudzą, prawda? To tak jak ze smokiem – gdziekolwiek się go nie wrzuci, będzie wyglądał dobrze (ani słowa o serialowym Wiedźminie!) i przyniesie w pakiecie kilka motywów, którymi można urozmaicić całokształt świata przedstawionego. W przypadku templariuszy do tych motywów należy zaliczyć dużą ilość mordobicia – ze szczególnym uwzględnieniem wyrzynania Saracenów, Kościół (a jak on, to wiadomo, że i Inkwizycja), posądzenie o czary, herezję i homoseksualizm, klątwę mistrza Jakuba i – rzecz jasna – świętego Graala. Wystarczy teraz wszystko to wymieszać, dodać piersiastą pannę, z homoseksualizmu ewentualnie zrezygnować... et voilà! Przepis na action-rpg gotowy. W każdym razie z takiego przekonania wyszli ludzie z Haemimont Games, tworząc The First Templar.
Deus Ex: Brakujące ogniwo [PC] (recenzja)
Adam Jensen powraca. Po pasjonujących wydarzeniach z Buntu ludzkości, dzięki dodatkowi DLC Brakujące ogniwo możemy jeszcze raz przyjrzeć się spiskowi, w który zamieszany został główny bohater.
Jeszcze przed premierą podstawowej wersji gry, twórcy Deus Ex zapowiedzieli, że w październiku wydany zostanie dodatek DLC, który będzie zawierał jedną dodatkową misję. Uzupełnia ona wydarzenia, których byliśmy świadkami w „Buncie ludzkości. Jest to fragment głównego wątku, celowo pominięty przez twórców. Pamiętacie zapewne wizytę Jensena w porcie Hengsha i „wybuchowe” zakończenie misji. Adam ledwo co uszedł z życiem, po czym schował się w ładowni jednego ze statków płynących do Singapuru. Grając w Bunt ludzkości nie mieliśmy pojęcia, że trzydniowy przeskok w fabule nie był przypadkowy. W trackie wspomnianych trzech dni działo się bardzo dużo i o tym właśnie opowiada Brakujące ogniwo.
Two Worlds II (recenzja)
Dwie rzeczy składają się na dobrego erpega: fabuła i system rozwoju postaci. Ideałem jest, by oba aspekty stały na wysokim poziomie, jednak nawet gdy jeden z nich kuleje, drugi – o ile został należycie dopracowany – może sprawić, że gra wciąż będzie dawać sporo radości. Two Worlds II polskiego studia Reality Pump stanowi dobry przykład tej prawidłowości.
Po zainstalowaniu gierki i wykonaniu wszystkich magicznych czynności związanych z aktywacją, zostałam powitana przez menu połączone, o dziwo, z kreatorem postaci. Tworzenie bohatera – niestety można grać tylko facetem – polegało na dopasowaniu kilkunastu parametrów typu „szerokość szczęki” czy „długość nosa” (o wszelkich cechach i zdolnościach przyszło mi decydować już w trakcie gry). Następnie pozostał już tylko wybór stopnia trudności i podziwianie najbardziej drętwego intra w historii elektronicznej rozrywki. Ogłuszona, sięgnęłam po instrukcję i dopiero stamtąd dowiedziałam się co nieco o fabule. Mamy oto całkowicie typową krainę fantasy, którą pragnie sobie podporządkować Zły Imperator Imperium Zła. Jedyna nadzieja w Bohaterze (przez całą grę nie poznajemy jego imienia), który jest wraz ze swą siostrą więziony przez Złego Imperatora, który chce wykorzystać oboje w rytuale przywołania zapomnianego boga, co – jak łatwo przewidzieć – da mu władzę nad światem. Na szczęście Bohatera z opresji ratują orkowie, a ich wyrocznia powierza mu misję ratowania ludzkości (i orkości). Jak widać, fabuła jest płaska niczym EKG nieboszczyka i tak samo porywająca. W zasadzie jest jedynie pretekstem do posyłania gracza w coraz to nowe lokacje wypełnione rzeszami wrogów; tylko wypełnianie questów z głównego wątku fabularnego zapewnia dostęp do nowych obszarów.
Magicka [PC] (recenzja)
Magicka na pierwszy rzut oka to kolejny klon Diablo osadzony w gatunku hack'n'slash. Ta produkcja niewielkiego studia, choć nie wydano na nią majątku, broni się przede wszystkim fantastycznym humorem, który zapewnia wiele godzin zabawy.
Od początku widzimy, że twórcy nie chcą na poważnie traktować ram RPG – Magicka jest jakby pastiszem, który dodatkowo wyśmiewa różne elementy popkultury. Takim sposobem w dialogach ujęto m.in. zabawne nawiązania do World of Wacraft, Gwiezdnych Wojen czy Walecznego serca Mela Gibsona. Trzeba podkreślić, że nie jest to humor wymuszony – wszystko przychodzi naturalnie. Twórcom udało się bez problemu umieścić w grze ogromną ilość dobrego humoru. Przygody naszego bohatera – rozmowy z postaciami, śmieszne sytuacje, w jakie wpadamy i do tego śmieszny język, jakim posługują się bohaterowie – kupa śmiechu gwarantowana.
Deus Ex: Human Revolution [PC] (recenzja)
Tak jak wszystkie gry czy filmy będące kolejnymi częściami cyklu, tak i Deus Ex: Human Revolution najłatwiej byłoby opisać porównując go do pierwowzoru: wymieniając zmiany i oceniając, czy wyszły one serii na dobre. Sądzę jednak, że fanów pierwszego Deusa do zakupu kontynuacji zachęcać nie trzeba – powiem tylko, że znajdą w niej wszystko, co w jedynce znali i lubili: skradanie, strzelanie, pełnokrwiste postacie i złożoną, pełną zwrotów akcji fabułę. A teraz spójrzmy na grę okiem gracza, który z serią spotyka się po raz pierwszy i oceńmy, czy warto poświęcić na nią czas i pieniądze.
I never asked for this
Przełom w biotechnologii sprawił, że ziściło się to, co dla jednych było snem, a dla innych koszmarem: fuzja człowieka z maszyną. Błyskawiczny rozwój techniki, napędzany przez konkurencję pomiędzy największymi korporacjami, doprowadził do tego, że w 2027 roku już jedną dwudziestą część ludzkości stanowią „ulepszeni”, wyposażeni w cybernetyczne implanty pozwalające przekroczyć ograniczenia ludzkiego ciała. Pogardliwie zwani „druciarzami”, przez niezmodyfikowaną większość społeczeństwa postrzegani są jako wynaturzenie, zagrożenie dla tego, co nazywamy „człowieczeństwem”.







