Disciples III (recenzja)
Trochę przyszło nam poczekać na trzecią część Apostołów. Inny producent, nowe technologie, sporo zmian — czy to wszystko wyszło serii i grze na dobre?
Studio Akella, twórca Apostołów, przenosi nas w trójwymiarowy świat, w którym przyjdzie nam dowodzić armiami trzech różnych nacji: Imperium, Legionu Potępionych oraz Elfiego Przymierza. Każda z nich ma własną kampanię, których fabuły rozgrywane w kolejności zaplanowanej przez twórców tworzą spójną całość. I tutaj od razu powiem, że tak nudnej, sztampowej i oklepanej historii dawno nie widziałem. Wiadomo, strategia nie musi posiadać rozbudowanej fabuły, ale w tych opartych na motywach fantasy jest to bardzo ważny czynnik — kiedy już rozbudujemy miasto na maksa i rozwiniemy jednostki, nie pozostaje nam nic innego niż śledzenie wątku fabularnego. Ten niestety pozostawia wiele do życzenia. Poczynając od płaskich jak kartka papieru postaci, a na praktycznie całkowitej przewidywalności kończąc; nie ma w nim nic, co mogłoby zainteresować gracza. Gdyby tchnięto w niego choć trochę polotu, znacznie urozmaiciłby grę i sprawił, że jej ukończenie nie byłoby okupione setką ziewnięć.
Gra o tron: Początek (recenzja)
"Gra o tron: Początek" to pierwsza komputerowa produkcja osadzona w świecie Pieśni Lodu i Ognia George'a R.R. Martina, który wielbicielom seriali znany jest z serialu "Gra o tron". Czy spełnia wysokie wymagania fanów produkcji HBO?
Na wstępie należy zaznaczyć, że gra nie opowiada o wydarzeniach znanych z powieści czy serialu. W ramach kampanii zostajemy przeniesieni w przeszłość i uczestniczymy w znanych wydarzeniach ze świata Pieśni Lodu i Ognia. Pierwsza kampania (z ośmiu) opowiada o tym, jak Nymeria ze swym ludem ląduje w Dorne, a później śledzimy lądowanie Targaryenów. To właśnie wraz z ich pojawieniem wybucha wojna, po której Aegon Zdobywca został władcą prawie całego Westeros i wykuł słynny Żelazny Tron.
Men of War: Wietnam (recenzja)
Kolejny dodatek do szanowanej wśród taktycznych strategów gry Men of War przenosi nas do Wietnamu. Tak trudno nie było jeszcze nigdy! Przeczytajcie naszą recenzję.
Czasy klasycznych Commandosów odeszły bezpowrotnie. To były fantastyczne gry: z przeciętną jak na dzisiejsze czasy grafiką (szczególnie pierwsze części), ale za to z ogromną grywalnością. Od premiery Behind Enemy Lines minęło już 13 lat, a ja nadal wspominam tę produkcję jako wzór taktycznej strategii wojennej. Pyro Studios odeszło w zapomnienie, a przodowanie w gatunku przejęło ukraińskie studio Best Way, które po raz pierwszy w swojej nie tak długiej historii postanowiło wybrać się w nieco inne czasy i w inne miejsce, czyli do Wietnamu. Czy dodatek do Men of War pod tytułem Wietnam jest warty uwagi?
Dungeons (PC) – recenzja
Dungeons to, pod wieloma względami, interesująca propozycja na rynku gier komputerowych. Wyróżnia ją fabuła – rzecz dzieje się w świecie fantasy, jednak tutaj mamy możliwość pokierować siłami zła, zamiast setny raz stać po stronie lukrowanego (lub nieco bardziej szorstkiego, ale ciągle) dobra. Interesującym pomysłem jest także przemieszanie gatunków. Dungeons, w gruncie rzeczy, to strategia czasu rzeczywistego (RTS), jednak jest tu także trochę elementów typowych dla gier hack'n'slash.
Jesteśmy oto Panem Podziemi, niejakim Demiosem. Prezentujemy się całkiem okazale i mamy spore włości; nie powinna więc dziwić obecność u naszego boku pięknej, demonicznej, trochę rogatej i ogoniastej Kalipso. Niestety, najwyraźniej nie sprawdziliśmy się jako partner życiowy, bo Kalipso nie tylko z nami zrywa, ale jeszcze, knując podstępny spisek, doprowadza nas do upadku. W niesławie uciekamy z naszych włości, tracimy pozycję oraz kontakty towarzyskie i, cóż, musimy zacząć wszystko od początku. Napędzani żądzą zemsty, władzy i prestiżu budujemy sobie nową siedzibę i nowe lochy, werbujemy nowe sługi, pomnażamy zasoby i zwalczamy wrogów, by znów wszyscy drżeli na dźwięk naszego wyszukanego imienia.
Wiele graczek i graczy pamięta jeszcze ciągle przebój z końca lat 90’ XX w. - wydaną przez Bullfroga grę Dungeon Keeper (DK) oraz jej kontynuację. Grając w Dungeons, nie sposób uniknąć porównań do tamtej serii, jeśli tylko miało się okazję w nią zagrać. Podobieństwa są uderzające, istnieją jednak także dość istotne różnice, które powodują, że w przypadku Dungeons zdecydowanie można mówić o twórczym rozwinięciu motywu.
StarCraft II: Wings of Liberty
Nie, nie należę do tych ortodoksów, którzy wychodzą z założenia, że StarCrafta (SC) nikomu nie trzeba przedstawiać. Mam świadomość, że istnieją osoby, które nie miały okazji grać w pierwszą odsłonę tej gry, choćby dlatego, że miała ona premierę 12 lat temu. Wystarczająco dawno, by w tzw. międzyczasie pojawiło się nowe pokolenie graczy. Zanim więc przejdę do samej recenzji, napiszę kilka słów o fenomenie zwanym StarCraftem, kto wie, o co chodzi, może po prostu przeskoczyć ten fragment.
Fenomen StarCrafta
SC to RTS, czyli strategia czasu rzeczywistego. Stworzyła go firma Blizzard Entertainment, przez wielu graczy uważana za kultową (odpowiada także za takie hity, jak seria "Diablo", "Warcraft" oraz "World of Warcraft"). Od jej produktów (w tym także od SC) uzależniają się ludzie na całym świecie i to nie tylko w przenośni, także dosłownie.
King's Bounty: Nowe Światy
Odwieczna rywalizacja pomiędzy dwoma tytanami strategii turowych na PC, jakimi są Heroes of Might and Magic oraz King's Bounty, trwa. Mocna pozycja wśród tytułów z tego gatunku do czegoś zobowiązuje, a także nęci do poszerzenia wpływów, co jest jasne, jak słońce. Stąd też Cenega zdecydowała się wydać dodatek Nowe Światy do rozszerzenia wspomnianej podstawki, King's Bounty: Wojownicza Księżniczka z uwagi na duże zainteresowanie graczy. Co więcej, na samym wstępie kusi miły gest: w sprzedaży mamy do wyboru najnowszy dodatek oddzielnie (50zł), jak i z dołączoną podstawką (100zł).






