Świat Dysku: Ankh-Morpork (recenzja)
Wielu z was kojarzy zapewne olbrzymich rozmiarów żółwia A’Tuina płynącego przez wszechświat i niosącego na swojej skorupie cztery słonie dźwigające na grzbietach świat o kształcie dysku. Terry Pratchett wydał już kilkadziesiąt książek osadzonych w tym fascynującym uniwersum, które podbiły serca wielu czytelników. W oparciu o Świat Dysku powstało wiele filmów, gier komputerowych, a nawet RPG. Jednakże dopiero teraz na rynek wkroczyła gra planszowa.
Wydana przez firmę Phalanx gra planszowa Świat Dysku: Ankh-Morpork oferuje wiele zabawy oraz przejrzyste i łatwe zasady. Gra przeznaczona jest dla 2 – 4 osób. Plansza przedstawia miasto Ankh-Morpork (najbardziej cuchnące, najobrzydliwsze ze znanych nam miast, którego mieszkańcy w obliczu zagrożenia nie walczą z wrogiem, tylko otwierają przed nim bramy) podzielone na dwanaście dzielnic, w których toczy się rozgrywka. Celem gry jest przejęcie władzy nad miastem, co wcale nie jest takie proste. Co więcej, może okazać się, że każdy z graczy ma inne warunki zwycięstwa, co czyni rozgrywkę nieprzewidywalną.
Gra planszowa Świat Dysku: Ankh-Morpork!
ŚWIAT DYSKU
ANKH – MORPORK
Witaj w Ankh – Morpork! Największym, najgorzej pachnącym i najbardziej… interesującym mieście Świata Dysku! Lord Vetinari - miejski patrycjusz i tyran - zaginął, więc mieszkańcy z ciekawością wypatrują tego, kto silną ręką zagarnie przywództwo dla siebie. Przy okazji obstawiają zakłady.
Czy to któryś z możnych Lordów przejmie władzę w mieście? A może do łask wróci Król, gdy mieszkańcom znudzi się anarchia i nieporządek? Krąży też plotka, że Vetinari celowo zniknął z pola widzenia, by jego oponenci obnażyli swe intencje, co ułatwi patrycjuszowi toczenie walki o utrzymanie swej despotycznej władzy...
Ankh – Morpork to gra planszowa o prostych zasadach i… skomplikowanych relacjach. Każdy gracz (od dwóch do czterech osób) będzie próbował zrealizować własną drogę do zwycięstwa, właściwą dla roli wylosowanej na początku rozgrywki. Cele graczy będą tajne i często przeciwstawne, przez co każda partia będzie miała pełny emocji i niepowtarzalny przebieg.
Neuroshima Hex
Chciałbym Wam przedstawić grę, której warto poświęcić uwagę. Jest to druga jej edycja. Gra osadzona jest w postapokaliptycznym świecie zniszczonym w wyniku wieloletnich walk ludzi z maszynami. W północnej części Stanów Zjednoczonych powstał Moloch, cybernetyczny twór dążący do zniszczenia ludzkości. Nadzieję na uratowanie świata pokłada się w Posterunku, który posiada regularną armię walczącą z cybernetycznym wrogiem. Większość ludności zorganizowała się w gangi, które nie są zainteresowane walką wyzwoleńczą, a toczonymi ze sobą regularnymi wojnami.
Wolsung gra planszowa
Trudno się przyzwyczaić do stwierdzenia, że Polacy nie gęsi… i też swoje piękne planszówki mają, ale po rozpakowaniu Wolsunga można zostać patriotą.
W pudełku
Wspaniała plansza, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się zbyt „urozmaicona”, po okiełzaniu reguł „jesteśmy w domu”, bo wszystko na tym kartonowym dziele sztuki ma swoje miejsce, a gracz może spokojnie delektować się dbałością o szczegóły. Plansza jest dwustronna i — choć w praktyce niczemu nie służy — dodaje nieco smaczku i tworzy klimat świata, w którym osadzona jest gra.
Karty są z grubego kartonu: golemy, paromobile, lokomotywy i sterowce. Wszystkie zachwycają grafiką. To kolejna wisienka na wolsungowym torciku. Czasami aż chce się tworzyć właśnie tego golema, właśnie ten pojazd, bez względu na wynik gry.
Instrukcja została ładnie wydana, jest przejrzysta, obrazki wspomagają działanie intelektu, nawet gdy wlewamy do kufelka kolejne piwo, bo sól z paluszków podsyca pragnienie.
Reguły tej planszówki są proste. Wystarczy raz przeczytać instrukcję, postępować zgodnie z przykazaniami twórców z Kuźni Gier i po prostu zacząć grać — wszystko pięknie się ułoży. Jak w życiu.







