30 Paź Ghost Stories - Antoine Bauza (recenzja)

Napisane przez Dział: Planszówki Komentarze DISQUS_COMMENTS

Ghost Stories Antoine Bauza

Druga edycja „Ghost Stories” to niezwykle udana, dynamiczna i oferująca wiele rozrywki gra planszowo-karciana, oferująca tryb jednoosobowy i wieloosobowy, czyli nawet w czasie samotności możemy zmierzyć się z grą bez prądu, a w drugim wariancie wykorzystać możliwość kooperacji i, być może, podnieść poziom trudności.

Chyba niejeden fan popkultury choć raz marzył o tym, aby opanować kung-fu czy karate, zapewne niemało miłośników kultury popularnej chciało też walczyć z duchami, potworami, przybyszami z przyszłości, kosmitami i innym tałatajstwem, no i oczywiście nie można zaprzeczyć, że całkiem duży procent pragnął albo wciąż pragnie mieć nadnaturalne umiejętności. Być może wszystko to uda się zdobyć w grze „Ghost Stories”, w której gracze na starcie otrzymują moc, ale i zadanie ochrony wiosek przed wszelakiej maści duchami, które czasem bardziej przypominają demony.

Generalnie gra skierowana jest dla czterech graczy, aczkolwiek zasady zostały ułożone tak, że po kilku drobnych zmianach – ukłutych w instrukcji – swobodnie można rozgrywać w dwie, trzy, a nawet jedną osobę. Sama rozgrywka została opracowana tak, aby nowicjusze i wprawieni w planszówkach weterani mogli wybrać sobie odpowiedni z czterech poziomów trudności, acz po małych modyfikacjach gracze mogą jeszcze bardziej sobie „utrudnić” zabawę.

Twórca, Antoine Bauza, ma dość okazałe doświadczenie w branży gier bez prądu, odpowiada między innymi za projekt „7 cudów świata”, „Takenoko”, „Hanabi”, „Mały Książę”, „Potwory do szafy”, „7 samurajów”, „Tokaido” i wiele, wiele innych, w tym niemało dodatków do niektórych z przytoczonych powyżej tytułów. Szczęściem, większość z nich dostępna jest w Polsce i w wersjach spolszczonych.

Wypada również przyznać, że zawartość – nie do końca przyciągającego oko pudełka, przypominającego nieco grę retro – jest okazała. W wyprasce gracze znajdą cztery plansze graczy, dziewięć kafli wioski, trzy kości tao (i jedna szara dodatkowa), pięćdziesiąt pięć kart duchów (niebieskich) i dziesięć czerwonych (tzw. wcieleń Wu Fenga – bossów), dwadzieścia znaczników tao (po cztery z każdego koloru, aby zmniejszyć życie ducha), tyleż znaczników qi (życia, które można zużywać na powstrzymanie ducha), cztery figurki taoistów, cztery znaczniki jin-jang, osiem figurek duchów (wzywanych za pomocą konkretnych kart, owe duchy mogą wyłączyć pole wioski, co sprawi, że nie można będzie korzystać z jego umiejętności), dwie figurki Buddy (zamykające na stałe slot albo niszczące ducha), znacznik nieaktywnego tao, zwój mantry osłabienia, cztery znaczniki nieaktywnej mocy, trzy żetony mocy, instrukcję (klarowną, obszerną), kartę pomocy (ściągawkę) i arkusz do zapisywania wyników rozgrywek. Wszystkie elementy zostały wykonane z odpornego na ścieranie, wytrzymałego materiału, karty nie powtarzają się, choć estetyka niektórych oscyluje wokół przeciętnej.

Na szczęście nie o wrażenia estetyczne w „Ghost Stories” chodzi, a o dobrą zabawę; gdy rozłożymy planszę z kafelek i wylosujemy taoistę (z odpowiednią dla niego mocą) rozgrywka na początku wydaje się odrobinę statyczna, ale po przełamaniu swoistych barier, kiedy wciągniemy się w grę i zaznajomimy z możliwościami i regułami, planszówka nabiera coraz bardziej dynamicznego charakteru, co prawda niektóre opcje pozwalają nam na rozwiązanie „Ghost” bardzo sprawnie i szybko, na czym ucierpi różnorodność. Niestety, gra nie może pochwalić się zbyt wysokim poziomem regrywalności, co nie zmienia tego, że sięganie po tytuł w pewnym momencie stanie się koszmarem. Oferuje wiele rozwiązań, swoistą losowość i możliwość kooperacji, chociaż wiele aspektów – szczególnie przy nazbyt częstych potyczkach – może stać się monotonnymi, na czym straci urok tego tytułu. A przyznać trzeba, że klimat jakiś w niej tkwi, trzeba tylko dobrze się w nią wczuć i grać z odpowiednimi graczami.

Ostatecznie, mimo wszystko, gra wypada na wielu płaszczyznach dobrze – rozgrywka, choć jej przebieg jest łatwy do oszukania, serwuje wiele opcji i możliwości, pozwala graczom opracowywać taktyki kooperacji i pobudza do swoistego hazardu (wezwać ducha za cenę nowego życia?). Do tego losowość sprawia, że szereg kart nie powtarza nam się tak często, ale ich umiejętności i wymagania do zniszczenia są stosunkowo ubogie. Skalowalność z kolei pozwala na cieszenie się dynamiczną (o ile wszyscy są już w rudymentarnym stopniu przygotowani) rozgrywkę, w której nawet najwyższy poziom trudności nie powinien być wielkim wyzwaniem. Zachwycać może niektórych wykonanie – solidne, odporne – opatrzone niejednorodnymi ilustracjami, pasującymi do rozgrywki. I choć są w „Ghost” minusy, plusy i idąca z nieprzesadnie częstych potyczek przyjemność jest niepomiernie satysfakcjonują i przyćmiewają drobne niedociągnięcia.

Ghost Stories Antoine Bauza1