13 Cze Exit. Zakazany zamek - Inka i Markus Brand (recenzja)

Napisane przez Dział: Planszówki Komentarze DISQUS_COMMENTS

IMG 20180612 102746

Wraz z rozkwitem w polskich miastach pokojów zagadek, czyli tzw. escape roomów, na rynku gier planszowych również pojawiły się tytuły nawiązujące do tej popularnej rozrywki. Dzięki temu każdy, kto ma ochotę spróbować swoich sił w rozwiązywaniu tego typu łamigłówek, nie musi nawet wychodzić z domu – wystarczy, że sięgnie po jeden z wielu dostępnych tytułów, przykładowo po najnowszy tytuł serii „Exit”, czyli „Zakazany Zamek”.

Autorzy gry to małżeństwo, Inka i Markus Brand, twórcy wielu gier – w tym całej serii „Exit” oraz strategicznego „Gangesu”. Poprzednie tytuły z ich cyklu escape roomów mają zarówno swoich zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników, ci drudzy w najnowszej odsłonie znów nie odnajdą niczego dla siebie, gdyż jest to kolejna porcja niewybrednych zagadek służących do odnajdywania zakodowanej informacji (w tym przypadku – kluczy).

500 500 productGfx 53566cadd13093b3bb0a06829f38f735W pudełku odnajdziemy – tradycyjnie już – krótką instrukcję, jeden dysk dekodujący, osiemdziesiąt osiem kart (w tym dwadzieścia cztery karty zagadek), trzydzieści jeden kart rozwiązań i trzydzieści trzy karty podpowiedzi. Oprócz tego jest jeszcze obowiązkowa, dwunastostronicowa księga z zagadkami oraz cztery „tajemnicze” kartonowe elementy. Wszystko to jest wykonane bardzo dobrze, niewielkie pudełko jest sztywne i opatrzone klimatyczną grafiką, karty są tradycyjne, książeczka cieniutka, zaś najciekawszy dysk dekodujący w tym przypadku jest zadrukowany wzorami kluczy, które dodają trochę charakteru rozgrywce przy jednoczesnym jej uprzykrzaniu.

Celem gry jest oczywiście wydostanie się z tytułowego zakazanego zamku poprzez rozwiązywanie kolejnych zagadek i zdobywanie kodów (kluczy) potrzebnych do otwierania drzwi i przedmiotów. Przygotowanie do gry jest szybkie i proste – wystarczy podzielić karty według rewersów na dwie talie: zagadek (od A do Z) i rozwiązań (od 1 do 31), a karty podpowiedzi ułożyć zgodnie z symbolami jedną na drugiej, tworząc jedenaście stosików, przy czym należy pamiętać, że żadnej z kart nie wolno pod żadnym pozorem podglądać. Następnie czytamy instrukcję, wyjmujemy dysk dekodujący, przygotowujemy sobie kartki, coś do pisania, nożyczki, włączamy stoper (bądź po prostu zapisujemy godzinę rozpoczęcia) i przystępujemy do rozgrywki, otwierając księgę „Zakazanego Zamku”.

Przebiegu gry, ze względu na fakt, iż jest to gra jednorazowa, nie wypada zdradzać, aby nikomu nie popsuć zabawy. Powiedzieć można jedynie, że po odkryciu zagadki, wyciąga się z talii odpowiednią, przypisaną do niej kartę i przystępuje się do jej rozwikłania. Jeżeli mamy z tym trudności, korzystamy z kart ze wskazówkami bądź w ostateczności wybieramy kartę z rozwiązaniem (co znacząco obniża końcowy wynik gry). Po samodzielnym rozgryzieniu łamigłówki otrzymuje się kod (klucz), który należy wprowadzić pod odpowiednim symbolem na dysku dekodującym, dzięki czemu otrzymuje się numer karty rozwiązania. Jeśli kod był prawidłowy, karta nas o tym informuje i dostajemy dostęp do nowych zagadek, jeśli zaś nie był, również dostajemy taką informację i należy szukać dalej prawidłowego rozwiązania. Gra kończy się w momencie rozwiązania ostatniej zagadki czyli ucieczki z zamku. Z pomocą tabelki umieszczonej na końcu instrukcji podlicza się zdobyte podczas gry punkty, aby dowiedzieć się, ile gwiazdek udało nam się zdobyć, liczy się przy tym czas rozgrywki oraz ilość wykorzystanych kart podpowiedzi.

„Exit. Gra tajemnic” to tak naprawdę seria różnorodnych zagadek, w których historia nie odgrywa żadnej znaczącej roli. Krótkie wprowadzenie graczy w realia, w jakich się znaleźli, oraz kilka klimatycznych ilustracji bądź elementów nie sprawi, że poczujemy się jak w prawdziwym escape roomie. Tytułowa gra opierająca się przede wszystkim na zagadkach, łamigłówkach, puzzlach, ciekawym systemie dysku dekodującego i wszelakich operacjach, które musimy wykonać na kartach, do tej pory broniła się sama w sobie. Niestety recenzowany „Zakazany zamek”, który na pudełku informuje nas o zaawansowaniu na poziomie „eksperckim”, nie kłamie, gdyż znajdujące się w nim przeszkody w większości przypadków są wyjątkowo trudne do przeskoczenia. Jeżeli nie mieliście wcześniej do czynienia z tą serią, gorąco nie polecam rozpoczynania swojej przygody od tego tytułu, bo z całą pewnością już na wstępie się sparzycie i możecie się całkiem zrazić do gier tego typu.

„Zakazany zamek” daje graczom wyjątkowo w kość, dodatkowo jednorazowość gry w tym przypadku jest jak najbardziej adekwatna, gdyż chęć ocalenia wszystkich elementów (chociażby poprzez skanowanie kart czy książki) wielce uprzykrza i psuje rozgrywkę. Nad łamigłówkami trzeba trochę posiedzieć, przez co czas gry wydłuża się nieubłagalnie, pudełkowa informacja o czterdziestu pięciu do dziewięćdziesięciu minut gry wydaje się ogromnie trudna do osiągnięcia, tym bardziej przy rozgrywce w jedną lub dwie osoby. Podsumowując, jeśli jesteś fanem serii „Exit”, bądź czujesz się silny w rozwiązywaniu wyjątkowo trudnych i pokrętnych zagadek, to „Zakazany Zamek” jest jak najbardziej dla ciebie, w innym wypadku radzę omijać ten tytuł szerokim łukiem.

Plusy:
Ładne wykonanie
Brak powtarzalności względem poprzednich tytułów z serii
Prosta instrukcja
Idealna dla miłośników zagadek

Minusy:
Jednorazowość rozgrywki
Arcytrudne zagadki
Dość irytujące klucze na dysku dekodującym