|
 Na pewno wielu z Was zna twórczość Miroslava Zambocha. Czeski pisarz, absolwent fizyki na wydziale inżynierii jądrowej praskiej politechniki, na polskim rynku pojawił się w 2005 roku, kiedy to Fabryka Słów wydała jego powieść „Sierżant”. Łącznie nakładem FS ukazało się 11 jego książek. Mimo, że kojarzyłam nazwisko autora, to „Łowcy” są pierwszą powieścią, którą miałam okazję przeczytać.
Mark Twilli, matematyk i fizyk teoretyczny pracujący w zespole prof. Valentrepa nad projektem „Skok Kazualny”, odkrywa wolny wektor prowadzący na Ziemię w czasach mezozoiku. Pod wpływem emocji podejmuje spontaniczną decyzję i sprzedaje współrzędne wektora Janowi Petrowi Flaksowi, przyjacielowi z czasów liceum, a jednocześnie przedstawicielowi firmy Hard Hunters. Ten zaś organizuje dla milionerów wyprawę łowiecką po trofeum, którego nikt na Ziemi nie zdobył (i najprawdopodobniej nie zdobędzie). Oprócz bogatych myśliwych w ekspedycji udział biorą logistyk i specjalista ds. technicznych Daniel Storch, rosyjski myśliwy Grimkow oraz doktor Palfrey, paleontolog. Początki w mezozoiku wydają się dla doświadczonych łowców sielanką. Jednak do czasu… Po pierwszym spotkaniu z jaszczurami nic nie wydaje się już proste i jasne, a akcja staje się coraz bardziej zagmatwana i intrygująca.
Opowieść snuta przez Zambocha wciąga już od pierwszej strony. Jej wielkim plusem są udane opisy – poczynając od zwykłych sytuacji poprzez zrozumiałe nawet dla laika wyjaśnienia dotyczące kontinuum czasoprzestrzennego, aż do wykładów doktora Palfreya na temat mezozoiku. Te ostatnie, umiejętnie przeplatane z akcją, dostarczają sporej wiedzy o czasach, w których znaleźli się bohaterowie, poruszając za równo kwestie geograficzne, jak i biologiczne (co świadczy o solidnym przygotowaniu autora). Dzięki temu łatwo wyobrazić sobie z detalami Ziemię ery dinozaurów. Kolejnym plusem jest różnorodność bohaterów. Mamy więc arystokratę lorda Campbella, który w każdej sytuacji zachowuje się po dżentelmeńsku, gburowatego i nieustannie czujnego myśliwego Grimkowa, opozycję cichego naukowca Marka Twilliego oraz Henry’ego Wirgana, typowego samca alfa, króla polowań, który zazdrośnie strzeże swej ukochanej – Alice Goodwig. Na uwagę zasługuje także Palfrey, którego pasja jest niemal zaraźliwa. Oprócz wymienionych są jeszcze inni uczestnicy wyprawy. Dzięki tej mnogości charakterów i temperamentów możemy zaobserwować wielowymiarowe przemiany, jakie zachodzą w bohaterach, a także w ich relacjach z innymi podczas wyprawy. Do czego będą zdolni uczestnicy ekspedycji, stając oko w oko z największymi drapieżnikami wszechczasów? Jakie relacje rozwiną się w grupie, która jest skazana na swoje towarzystwo przez długie tygodnie? Zamboch starannie analizuje ludzkie zachowania w sytuacji zagrożenia, a także skłania do refleksji: jak ja bym się zachował? Jednak „Łowcy” to przede wszystkim powieść przygodowa, a tych w trakcie czytania nie brakuje. Nie jest to grzeczna wersja dla nastolatków, krew leje się strugami, a wokół walają się ochłapy mięsa (dosłownie!). Pojawiają się też trupy, a napięcie rośnie z każdą chwilą. W trakcie czytania pojawią się też niejasności i inne spojrzenie na teorię ewolucji, które tylko potęgują nastrój grozy: czy na pewno wielkość mózgu odzwierciedla iloraz inteligencji? Czy drapieżniki żyjące miliony lat temu mogły być bardziej rozwinięte intelektualnie, niż nam się wydaje? „Łowcy” Zambocha zdecydowanie są książką, w której każdy może znaleźć coś dla siebie i świetnie się bawić. Do sięgnięcia po nią zachęca również przyzwoita okładka. Od siebie dodam jedynie, że gdy na półkach pojawi się kolejna część, zakupię ją bez wahania – i to powinno wystarczyć za rekomendację.
Autor: Miroslav Zamboch Tłumaczenie: Rafał Wojtczak Wydawnictwo: Fabryka Słów ISBN: 978-83-7574-216-9 Liczba stron: 560 Format: 125x195 mm Okładka: miękka ze skrzydełkami Cena: 34,99 zł
|
Komentarze
Bardzo mnie ciekawi co za historię wykreował autor wokół ulubionej tematyki mojego dzieciństwa :>