Recenzje

Napisał Dział: Komiksy

hawkeyeNadmiar potrafi być szkodliwy. Kierując się tą myślą, na kilka miesięcy odciąłem się od komiksów, a w szczególności od przygód trykociarzy od wielkiej dwójki. Zarówno te wydawane po Polsku, jak i sprowadzane zza oceanu historie zaczęły stopniowo zlewać się w jedno, a ja zdałem sobie sprawę, że potrzebuję chwili oddechu. Piętrząca się na półce sterta regularnie wydawanych komiksów (oraz związane z nią wyrzuty sumienia) pewnego wieczoru przeważyła i sięgnąłem po pierwszą z zaległych opowieści – „Hawkeye: Moje życie to walka”, co okazało się bardzo dobrą decyzją.

Napisał Dział: Film

defenders

Kiedy w 2015 roku na platformie Netflix debiutował „Daredevil” z Charliem Coxem i Vincentem D'Onofrio chyba nikt nie spodziewał się, że produkcja osiągnie tak wielki sukces – zarówno fani jak i krytycy byli zachwyceni. Zapoczątkowane wtedy wątki tajemniczej organizacji znanej jako Dłoń, Czarnego Nieba i wojny o Nowy Jork przeplatały się przez kolejne seriale, by w końcu spleść się w „Defenders”. Z taką liczbą ninja oraz towarzyszących im mistycznych mocy nie byłby sobie w stanie poradzić nawet sam Diabeł z Hell's Kitchen (o takiej pierdole, jaką jest serialowy Iron Fist nie wspominając), w związku z czym otrzymaliśmy tak długo oczekiwany crossover, w którym zobaczymy wszystkich bohaterów netfliksowego zakątka MCU wspólnie w akcji.

Napisane przez Dział: Książka

falszywyChociaż przy pierwszym wrażeniu „Fałszywy pocałunek” wydaje się romansową fantasy albo paranormal romance w tonie young adult, to tak naprawdę jest klasyczną opowieścią o uciekającej księżniczce, rycerskim księciu i „bestii”, mogącej zaszkodzić ich nienarodzonemu jeszcze związkowi. Cała historia co prawda nie wnosi zbyt wiele do gatunku, ale sprawnie odtwarza znany schemat i napisana jest nie najgorszym językiem.

Napisał Dział: Film

valerian1

Kiedy w roku 1967 Pierre Christin i Jean-Claude Mezieres opublikowali pierwszą historię z Valerianem i Laureliną, chyba nawet oni nie przewidzieli jak wielki wpływ komiks ten będzie miał na czytelników. Dziś zaprezentowana przez autorów w pierwszych tomach wizja raczej na nikim nie zrobi wielkiego wrażenia (choć trzeba przyznać, że czas bardzo dobrze obszedł się z „Valerianem”), pięćdziesiąt lat temu mieliśmy jednak do czynienia z nowatorskimi dla komiksu pomysłami. Na tyle udanymi, że inspirowały kolejne pokolenia twórców, czego ślady możemy wyraźnie zobaczyć chociażby w Gwiezdnych Wojnach. Jednym z wielkich fanów duetu Christin i Mezieres okazał się francuski reżyser Luc Besson, czego wpływ wyraźnie widać w „Piątym Elemencie” (przy którym współpracował także Mezieres). Sam „Piąty Element”, film rewolucyjny jak na swoje czasy, okazał się zresztą ostatnią udaną produkcją filmowca, nic więc dziwnego, że chcąc przywrócić pełnię blasku swemu nazwisku dwadzieścia lat później, Besson postanowił wziąć na warsztat właśnie przygody Valeriana i Laureliny.

Napisał Dział: Film

darktowerfilm

„Mroczna Wieża” w reżyserii Nikolaja Arcela to trwający półtorej godziny festiwal zmarnowanego potencjału, w którym wygrać można jedynie irytację, znudzenie i złość. Gdzieś tam, w zalewie absolutnej przeciętności można natrafić na przebłyski filmu, którym adaptacja serii Stephena Kinga mogła się stać, gdyby nakręcenie jej powierzono komuś kompetentnemu. Spomiędzy mętnych wód artystycznej mielizny prześwituje próba stworzenia kompletnej, logicznie ułożonej narracji, czy zbudowania interesującej mitologii skoncentrowanego wokół tytułowej Mrocznej Wieży wszechświata. Jednak wszystko to ginie w bezmyślnie napisanym scenariuszu (w którym to palce maczał sam Arcel, wsparty przez trójkę scenarzystów (z dorobku których warto wymienić takie „perełki”, jak finałowy sezon „Zagubionych”, czy „Batman i Robin”) składającym się z najbardziej oklepanych schematów i klisz kina akcji. Nikolaj Arcel wziął na warsztat serię, którą King niejednokrotnie nazywał swoim magnum opus i przekształcił ją w bezkształtną papkę.

Napisane przez Dział: Książka

wrotaobeliskowokladkaUmberto Eco mawiał, że „wartość estetyczna dzieła jest tym większa, im bogatsze są możliwości jego interpretacji”, a trzeba być naprawdę skrajnym ignorantem, aby przy każdym ponownym odczytaniu „Wrót Obelisków” nie dostrzec czegoś nowego. Jemisin w „Piątej Porze Roku” podjęła niezwykle ważkie współcześnie tematy – kryzys tożsamości, alienacja czy wyobcowanie – w drugim tomie zaś poszerzyła horyzont problematyki i konsekwentnie rozbudowała świat.

Napisał Dział: Film

aatomicblondecover

Charlize Theron jest jedną z tych aktorek, które nie dały się zaszufladkować. Kiedy producenci w Hollywood zacierali już ręce z myślą, że trafiła im się kolejna ładna buzia prosto na plakaty komedii romantycznych, Theron zdecydowała się na rolę fizycznie odrażającej prostytutki-morderczyni w dramacie „Monster” (za którą zresztą otrzymała Oscara). Pokazała tym samym, że traktuje swoją karierę poważnie i dzięki umiejętnemu dobieraniu ról nie pozwoli się wpisać w stereotypy. Od tego czasu wielokrotnie grała silne kobiece postaci (ostatnio szczególnie upodobała sobie role antagonistek), których zwieńczeniem – wydawałoby się – była Furiosa, która w „Mad Max: Na drodze gniewu” przyćmiła tytułowego bohatera. I kiedy wydawało się, że twardszej postaci już nie zagra, na ekrany kin weszła „Atomic Blonde”.

Napisane przez Dział: Książka

Jim Butcher Drobna przysługa„Drobna przysługa” Jima Butchera, „Akt Dresdena” księga dziesiąta (i nie ostatnia), czyli losów chicagowskiego czarodzieja-detektywa ciąg dalszy. Opowiada ona o pozornie bezpiecznym czasie, po którym niby-cnego maga zalewa lawina nowych problemów, a wszystko z powodu jednego, dawnego zobowiązania, umowy podpisanej z kimś, z kim nie warto zadzierać. Nikogo nie powinno zdziwić, że dla detektywa zadanie początkowo idzie podejrzanie zbyt łatwo, poza tym to historia z życia Dresdena, słowem – bez wielkiego zamieszania, kilku trupów i wymiany ciętych zdań się nie obejdzie.

Napisał Dział: Film

Spider Man Homecoming Tom Holland

Przygody Spider-Mana doczekały się wielu adaptacji, w tym kilkukrotnie na wielkim ekranie, jednak obie próby – trylogię Sama Raimiego i dwa filmy z Andrew Garfieldem – ciężko jednoznacznie uznać za sukces. Najbliżej był prawdopodobnie „Spider-Man 2” z 2004 roku, choć daleko mu do doskonałości. Osobiście, do dzisiaj nie jestem w stanie kupić Tobeya Maguire w roli Petera Parkera – kiedy filmy Raimiego wchodziły do kin, sam byłem nastolatkiem i widząc na ekranie dobiegającego trzydziestki faceta, którego próbuje się mi przedstawić w roli mojego rówieśnika, odczuwałem spory dyskomfort. Na szczęście w Marvelu dobrze zdawali sobie sprawę z błędów popełnionych przez poprzedników, i byli w stanie wytłumaczyć Sony, że pora w końcu oddać sprawiedliwość najpopularniejszemu bohaterowi Domu Pomysłów także na srebrnym ekranie.

Napisał Dział: Komiksy

Top 10Choć Alan Moore stworzył szereg wybitnych dzieł dla największych wydawnictw komiksowych, a także dostarczył materiał źródłowy wytwórni Warner Bros., nigdy nie dał się wtłoczyć w korporacyjne schematy, tocząc liczne boje ze swymi wydawcami. Doprowadziło to do szeregu kuriozalnych sytuacji, w których to, na przykład, komiksy jego autorstwa oficjalnie przypisywane są „pierwotnemu scenarzyście” (wydany u nas przez Muchę „Miracleman”), lub scenarzysta w ogóle nie widnieje na liście płac i rozczarowany kolejną adaptacją swego dzieła nie chce mieć z nim nic wspólnego („Watchmen: Strażnicy”). Nic więc dziwnego, że kiedy kolega Moore'a i założyciel WildStorm Productions, Jim Lee, zaproponował Anglikowi wydawanie komiksów pod własnym, skromnie nazwanym imprintem - America’s Best Comics, scenarzysta od razu się zgodził. I właśnie w ramach ABC Moore stworzył „Top 10” - komiks, w którym z tak charakterystycznym dla niego poczuciem humoru mógł odreagować rozczarowanie amerykańskim rynkiem wydawniczym.