Recenzje

Napisał Dział: Film

 fernando byczek

Disney wraz z działającym pod jego kierunkiem Pixarem już kilka lat temu zdominował rynek pełnometrażowych filmów animowanych. Od lat wypuszczają dobre i bardzo dobre produkcje, przykuwając do ekranów tak dzieci, jak i dorosłych. Kto nie kojarzy takich hitów, jak „Gdzie jest Nemo?”, „Odlot”, „Wall-E”, czy „Iniemamocni”, by wymienić tylko kilka z nich? Choć pozostałe wytwórnie próbują stawać w szranki z rozrywkowym gigantem, często stoją na z góry przegranych pozycjach. Jednym z pretendentów jest Blue Sky Studios, twórcy między innymi „Epoki Lodowcowej” oraz „Rio” i... to by było na tyle, jeśli chodzi o ich głośne tytuły. Na przełomie 2017 i 2018 roku Blue Sky postanowiło spróbować sił w reinterpretacji krótkiej opowieści dla dzieci z 1936 roku, „Byczka Fernando” pióra Munro Leafa.

Napisał Dział: Film

Bright

Netflix kojarzony jest głównie z tworzeniem seriali i choć w ofercie platformy nie brakuje filmów pełnometrażowych, w tym wyprodukowanych przez amerykańską korporację (jak „Okja”, „Beast of no Nation”, czy „Opiekun”), to właśnie „Bright” był reklamowany jako jedno z ich najpoważniejszych przedsięwzięć. Film w reżyserii Davida Ayera miał stać się fundamentem z którego telewizyjny gigant weźmie się za bary z kinami, próbując wykroić dla siebie kawałek tego tortu. Przez pierwszą godzinę zdawało się, że ta doprawiona elementami buddy cop movie mieszanka fantasy z kryminałem działa.

Napisał Dział: Książka

stulecie przemocyCzasy, w których miłośnicy popkultury skupionej wokół superbohaterów uznawani byli za zaprzysiężonych eskapistów, minęły bezpowrotnie. Niegdysiejsi komiksowi herosi nie są już nieskalanymi wzorami do naśladowania, a bolączki dnia codziennego – jak choćby uzależnienia – dogoniły ich dawno temu; we współczesnej popkulturze istota obdarzona nadludzkimi mocami często okazuje się symbolem problemów skrajnie ludzkich. Tę obserwację można spokojnie odnieść do „Stulecia przemocy” – trzeciej powieści Laviego Tidhara wydanej w naszym kraju.

Napisane przez Dział: Książka

ksiezyc

Nie wiem, co stało za wznowieniem z nowym opracowaniem graficznym i kontynuowaniem wydawania cyklu otwartego „Rzekami Londynu” – czy na rzeczy jest ponowny boom na urban fantasy (szczególnie w odmianie rozrywkowej), niedawna rekomendacja autora (i samych książek) przez Andrzeja Sapkowskiego, czy danie drugiej szansy pisarzowi, jak konfratrowi, Jimowi Butcherowi – ale za taką decyzję wypada tylko podziękować wydawcy, bo literatury na takim poziomie nigdy dość.

Napisał Dział: Film

starwarslastjedi

„Przebudzenie Mocy” było filmem, który miał dwa zadania – przywrócić nieco już zaśniedziałej w świadomości ludzi marce Gwiezdnych Wojen należny jej blask, a także wprowadzić do sagi o rodzinie Skywalkerów nowe pokolenie bohaterów. Oba te zadania udało się zrealizować, choć nie obyło się bez ofiar; ucierpiał przede wszystkim scenariusz, który ani w odpowiednim stopniu nie pokazał galaktycznego tła wydarzeń (choć biorąc pod uwagę jak wyglądało to w prequelach, trudno się twórcom dziwić), ani też nie wzbił się nigdy na poziom, który byłby czymś więcej niż jedynie recyclingiem pomysłów z „Nowej Nadziei”. Tworząc „Ostatniego Jedi” Rian Johnson miał więc do spełnienia zupełnie inna rolę – rozwinąć bohaterów i wątki z poprzedniego Epizodu, nadać im tak potrzebnej głębi, a także poprowadzić sagę w stronę finału.

Napisał Dział: Film

cocohead

Na „Coco” wybraliśmy się dość późno, bo prawie dwa tygodnie po premierze i choć nastawiałem się na typowy dla Pixara film animowany, po seansie potrzebowałem chwili, by zebrać myśli. Po Lee Unkrichu, człowieku stojącym za takimi tytułami jak „Gdzie jest Nemo?”, czy „Toy Story 3” spodziewałem się nie tylko wysokiego poziomu animacji, ale też poruszenia kilku ważnych tematów, nie miałem jednak pojęcia, że gdy w kinie na nowo włączono światła, ja nadal będę trawił to, co właśnie zobaczyłem. Zamiast prostej, zabawnej animacji, „Coco” okazał się być poruszającą opowieścią o rodzinie i pamięci.

Napisane przez Dział: Książka

Brandon Mull Smocza strażPięcioksiąg „Baśnioboru”, zamknięty tomem „Klucze do więzienia demonów”, otworzył i zamknął spójną linię fabularną. „Smocza straż”, która wkroczyła na księgarniane półki, z kolei zgrabnie wkomponowując się w uniwersum, przechodząc przez otwartą furtkę oraz kontynuując i uzupełniając motywy pozostawione w poprzedniczkach. Szczęściem, „Baśniobór. Nowe przygody” zapowiada się jako seria równie przyjemna i wymyślna, jak wcześniejsze perypetie bohaterów.

Napisał Dział: Film

ligasprawiedliwosci

„Lidze Sprawiedliwości” kłopoty towarzyszyły od samego początku; zdjęcia do niej ruszyły zaraz po premierze „Batman V Superman: Świt Sprawiedliwości”, filmu, łagodnie rzecz ujmując, niezbyt ciepło przyjętego przez krytyków (i znaczną część widzów), więc nie było zbyt wiele czasu, aby poprawić wskazane w recenzjach bolączki. Życie prywatne i zawodowe Bena Afflecka zaczęło walić się w gruzy, rodzinę Snyderów spotkała straszliwa tragedia, a studio w celu dokończenia projektu zatrudniło Jossa Whedona. Twórca „Firefly” na ostatnią chwilę zarządził dokrętki na ogromną skalę, a także w znacznym stopniu (co najmniej w 1/3) przepisał scenariusz i znacząco skrócił czas trwania produkcji. Kiedy więc Henry Cavill stawił się na plan z bujnym wąsem, zapuszczonym na potrzeby nowego „Mission Impossible”, ekipa na planie jedynie wzruszyła ramionami – dzień jak co dzień. Jak więc finalnie prezentuje się „Liga Sprawiedliwości”?

Napisał Dział: Film

mothermovie

„Mother!” Darrena Aronofsky'ego miało swoją premierę w USA już dwa miesiące temu i zyskało miano filmu niezwykle kontrowersyjnego, skrajnie dzielącego publikę, nikogo nie pozostawiając obojętnym. Na seansie na którym byłem, po lewej stronie miałem faceta, który szybko zaczął na zmianę ziewać i spoglądać na zegar w telefonie, po prawej natomiast kobietę, która nie była w stanie patrzeć na wiele z rozgrywających się na ekranie wydarzeń, spinając się i zasłaniając oczy; empirycznie więc doświadczyłem w Polsce tego, co pokazały oceny widowni za Wielką Wodą. „Mother!” dzieli jak chyba żadna z tegorocznych premier.

Napisane przez Dział: Książka

Jarosław Grzędowicz AzylW tym roku przypadł jubileusz debiutu Jarosława Grzędowicza – trzydzieści pięć lat temu na łamach łódzkiego czasopisma „Odgłosy” w wieku lat siedemnastu opublikował „Azyl dla starych pilotów”, a potem – jeszcze w tym samym roku (1982) – w tygodniku ukazała się „Twierdza Trzech Studni”. Tak to właśnie się zaczęło, a mimo że wiele z tych opowieści zaginęło w pomrokach (nie aż tak dawnych) dziejów, udało się znaleźć je i zamknąć w jednym tomie. Tomie stanowiącym studium wczesnej twórczości jednego z najważniejszych polskich pisarzy fantastycznych.