15 Paź Gotham Central: Na służbie (recenzja)

Napisane przez Dział: Komiksy Komentarze DISQUS_COMMENTS

gothamcentralGotham nigdy nie było przyjemnym miejscem. Ulice pełne przemocy, urzędy przeżarte przez korupcję, niebezpieczeństwo czyhające w każdym zakątku miasta. Dodajmy do tego zgraję szaleńców jak Joker, Two-Face, Pingwin czy Mr. Freeze i mamy najniebezpieczniejsze miasto w Stanach Zjednoczonych. Z tymi wszystkimi problemami muszą radzić sobie policjanci z Gotham, którzy od momentu pojawienia się Mrocznego Rycerza żyją w jego cieniu, i którym coraz trudniej walczyć jest z rosnącą ilością superprzestępców.

Scenarzyści Ed Brubaker („Velvet”, „Fatale”) oraz Greg Rucka („Lazarus”, „Wonder Woman”) połączyli siły aby ukazać codzienną pracę policjantów GCPD. Rozdzielając poszczególne historie na zmianę dzienną i nocną pokazują, że przestępczość w Gotham nigdy nie śpi. Przypominają również, że czasami dotyka ona bezpośrednio funkcjonariuszy – jak w przypadku opowieści o policjantce Reene Montoya i jej kontakcie z Two-Facem (warto wspomnieć, że owa policjantka później odegra ważną rolę w świecie DC jako The Question).

Ale co to byłby za komiks o Gotham bez Mrocznego Rycerza? Wspaniały! Batman, choć w całym albumie pojawia się jedynie na kilku kadrach, jest przedstawiony jako katalizator wydarzeń, z którymi przyjdzie zmierzyć się policjantom. Jestem fanem teorii na temat Bruce'a Wayne'a jako tego, który zakładając maskę zainspirował masę superzłoczyńców do ekstremalnych działań pod osłoną maski i w tym komiksie znajduję jej potwierdzenie. W „Gotham Central” widać jak uderza to w zwykłych obywateli miasta oraz policjantów. Komiks ten spokojnie można nazwać „Marvels” świata DC. W obu widzimy jak świat superbohaterów oddziałuje na codzienność zwykłych ludzi, choć w przypadku „Gotham Central” otrzymujemy zdecydowanie mroczniejszą wizję, odpowiednio dostosowaną do stylistyki komiksów DC. Ed Brubaker i Greg Rucka nie boją się pokazać niepożądanych skutków działań Batmana – szaleńczych planów, krwawych morderstw czy porwań, uderzających w porządnych obywateli.

Jedną z najważniejszych rzeczy, które pozwoliły temu komiksowi zdobyć rzeszę fanów (i nagrodę Eisnera) jest chemia między bohaterami, niesnaski między policjantami, różnice poglądów i poruszane tematy: depresji, gwałtu, stresu pourazowego, odrzucenia ze względu na orientację seksualną czy śmierci współpracownika. Co więcej, scenarzyści ukazują to w sposób niezwykle realistyczny, nie ograniczając się do prostych skrótów – widać zmobilizowane działania policji po zabójstwie ich kolegi przez Mr Freeza, widać wspólną gorycz porażki po nierozwiązanej sprawie czy zniechęcenie, gdy przychodzi do wezwania Batmana do pomocy. Tutaj nawet głupie rozmówki i wzajemne docinki w czasie codziennej pracy mają znaczenie, nadają bohaterom charakteru – czytając „Gotham Central” czujemy się jakbyśmy bezpośrednio ich podglądali lub wręcz oglądali dokument o pracy policji w Gotham.

Michael Lark („Lazarus”) świetnie wpasowuje się ze swoim stylem w tę kryminalno-obyczajową historię. Jego proste rysunki pozwalają skupić się na tym co najważniejsze, czyli na bohaterach. Różnorodne kadrowanie i płynne przejścia między nimi dodają dynamiki nawet w zwykłych scenach rozmów w samochodzie. Genialną pracę wykonali też koloryści: Noelle Gaddings i Matt Hollingsworth.

„Gotham Central” jest doskonałym przykładem, że dobry zespół twórców z pomysłem potrafi z mało znanych postaci (a tak zazwyczaj traktowani byli policjanci w przygodach Batmana – może prócz Gordona i Bullocka) wyłuskać wspaniałą i porywającą historię. I to bez wstawiania Mrocznego Rycerza w każdą przygodę, aby komiks się lepiej sprzedał. „Na służbie” to dopiero początek znajomości z funkcjonariuszami GCPD, a poziom historii z tomu na tom jest coraz wyższy.

gothamcentral