04 Lip Top 10 - Alan Moore (recenzja)

Napisał Dział: Komiksy Komentarze DISQUS_COMMENTS

Top 10Choć Alan Moore stworzył szereg wybitnych dzieł dla największych wydawnictw komiksowych, a także dostarczył materiał źródłowy wytwórni Warner Bros., nigdy nie dał się wtłoczyć w korporacyjne schematy, tocząc liczne boje ze swymi wydawcami. Doprowadziło to do szeregu kuriozalnych sytuacji, w których to, na przykład, komiksy jego autorstwa oficjalnie przypisywane są „pierwotnemu scenarzyście” (wydany u nas przez Muchę „Miracleman”), lub scenarzysta w ogóle nie widnieje na liście płac i rozczarowany kolejną adaptacją swego dzieła nie chce mieć z nim nic wspólnego („Watchmen: Strażnicy”). Nic więc dziwnego, że kiedy kolega Moore'a i założyciel WildStorm Productions, Jim Lee, zaproponował Anglikowi wydawanie komiksów pod własnym, skromnie nazwanym imprintem - America’s Best Comics, scenarzysta od razu się zgodził. I właśnie w ramach ABC Moore stworzył „Top 10” - komiks, w którym z tak charakterystycznym dla niego poczuciem humoru mógł odreagować rozczarowanie amerykańskim rynkiem wydawniczym.

Historia pokazana w „Top 10” to opowieść o policjantach zmagających się z kolejnymi wyzwaniami. Tytułowy dziesiąty posterunek nie jest jednak zwyczajnym komisariatem. Czy czytając kolejne komiksy Marvela nie zastanawialiście się czasem, jaka jest liczba herosów i łotrów przypadających na jednego normalnego mieszkańca Nowego Jorku? Alan Moore tak właśnie zrobił, w efekcie czego powstało Neopolis – założone przez nazistowskich naukowców miasto, do którego przenieśli się obdarzeni mocami mieszkańcy Ziemi (i okolic – czasem bardzo dalekich…). Okazało się bowiem, że kiedy ich liczba zaczęła wzrastać w tempie, jakie znamy z komiksów Marvela i DC, nie było innego sposobu żeby nad nimi zapanować. A przecież Neopolis istnieje jeszcze w alternatywnych wymiarach… I właśnie w takich warunkach przestrzegania prawa pilnują funkcjonariusze dziesiątego komisariatu.

Choć początkowo wydaje się, że opowieść będzie się toczyć wokół nowej na posterunku Robin „Toybox” Slinger, Moore szybko wyprowadza nas z błędu – każdy z funkcjonariuszy jest równie ważny dla historii, a głównymi bohaterami są tak naprawdę sam posterunek oraz otaczające go miasto. Na kolejnych kadrach poznajemy niezwykle barwną, jak na Neopolis przystało, grupę gliniarzy oraz problemy, z którymi zmagają się na co dzień. Będąca chodzącym arsenałem Irma, na którą w domu czekają dzieci oraz mąż – bezrobotny prognostyk; obdarzony ludzkimi przymiotami pies Kemlo Cezar, zamknięty na stałe w humanoidalnym pancerzu; posiadający skórę z teflonu krewki Smax czy też Corbeau – ozdobionymi pawimi piórami wyznawca szatana. Powołując ich do życia Moore nie postawił jednak jedynie na szalone koncepty – każdy z policjantów ma swój wyraźnie zarysowany charakter, poglądy, z przyjemnością śledzi się ich wzajemne relacje. To postaci z krwi i kości, których los naprawdę czytelnika obchodzi – w dodatku działają zarówno osobno, jak i w grupie. Duży wpływ na dobry ich odbiór mają także dialogi, które jak zawsze u Moore’a stoją na najwyższym poziomie. Podobnie jak ma to miejsce w filmach Tarantino, tu chce się oglądać jak postaci po prostu siedzą i ze sobą rozmawiają.

Tym jednak, co w „Top 10” jest w mojej opinii najciekawsze, to szereg mniej lub bardziej oczywistych odniesień do popkultury. Od narysowanych gdzieś w tle bohaterów znanych z innych dzieł, aż po historie odnoszące się do kondycji rynku komiksowego – uważna lektura niejednemu czytelnikowi sprawi wiele radości. Moim ulubionym meta-komentarzem jest wątek z obdarzonymi mocami myszami, które zalęgły się w mieszkaniu matki jednego z policjantów. Nie będę jednak psuł wam przyjemności z samodzielnego odkrywania tej oraz innych historii. Nie zawsze są to jedynie zabawne dodatki – Moore nie boi się kontrowersyjnych tematów i fakt, że wydawca przepuścił mu niektóre wątki, np. ten dotyczący lokalnego odpowiednika Ligi Sprawiedliwości, jest zaskakujący. W międzyczasie bowiem Jim Lee sprzedał WildStorm (pod którego skrzydłami działało ABC) DC Comics, z czego jak się zapewne domyślacie, Alan Moore nie był zbyt zadowolony…

Z ukazaniem różnorodności świata Neopolis znakomicie poradził sobie Gene Ha – zarówno każdy z policjantów, jak i samo miasto oraz znajdujące się gdzieś w tle postaci zyskały unikalne cechy, które je wyróżniają i sprawiają, że kolejne strony ogląda się z równie wielką przyjemnością. Na planszach znajduje się także szereg mniejszych i większych smaczków, których wyłapywanie stanowi niemal równie dobrą zabawę, co śledzenie głównej historii.

„Top 10” to jedna z najciekawszych pozycji jakie ukazały się na naszym rynku wydawniczym w ostatnim czasie. Na najbardziej podstawowym poziomie to po prostu świetnie napisana i narysowana, pełna humoru historia o zasiedlonym przez barwnych gliniarzy posterunku i ich problemach – i już samo to stawiałoby „Top 10” wysoko w rankingu. Wraz jednak z szeregiem dodatkowych warstw, które czytelnik może odkryć samemu, zyskujemy fantastyczny komentarz na temat popkultury. To jednocześnie komiks niezwykle lekki w odbiorze, jak i wymagający – pozycja obowiązkowa w biblioteczce każdego komiksiarza.

Top 10

Ostatnio zmieniany wtorek, 04 lipiec 2017 14:49
Więcej w tej kategorii: « Wonder Woman tom 1 (recenzja)