29 Wrz KM/H – Mark Millar i Duncan Fegredo

Napisane przez Dział: Komiksy Komentarze DISQUS_COMMENTS

1 top

Superbohaterowie są obecnie zauważalni w każdej sferze kultury, od komiksów zaczynając, idąc przez książki i na filmach nie kończąc. Mamy nieustannie do czynienia z klasycznymi postaciami z wielkich uniwersów Marvela czy DC, ale też wśród innych fantastycznych światów -jestwięcw czym przebierać. Jednym z ciekawszych i oryginalniejszych projektów jest „Millarworld”, linia komiksów należąca do Marka Millara (do której prawa zyskał niedawno „Netflix”), w której jak do tej pory ukazały się choćby „Kick-Ass”, „Wanted”, „Secret Service” czy właśnie „KM/H”.

Mark Millar słynie ze swojego niestandardowego podejścia do tematu superbohaterów, który prezentuje zarówno w swoich autorskich projektach, jak i pozycjach wydawanych pod szyldem wielkich wydawnictw (choćby „Superman: Czerwony Syn” czy „Wolverine: Staruszek Logan”), więc po najnowszym tytule wydawnictwa Mucha Comicsrównież można się było spodziewać powiewu świeżości. Jak się jednak okazało „KM/H” to wyjątkowo sprawnie napisana historia, w której i bohaterowie, i fabuła nie zaskoczą czytelników niespotykaną dotąd problematyką czy złożonością, lecz mimo to dostarczą czystej przyjemności płynącej z poznania pędzących jak same postacie wydarzeń.

Fabuła komiksu skupia się na zwyczajnym chłopaku Roscoe, który poprzez handel narkotykami na ulicach upadającego Detroit, stara się zarobić na swoją i swojej dziewczynyprzyszłość oraz spełnienie marzeń.Jak można się łatwo domyślić zajęcie to szybko wpędza go w tarapaty i zostaje skazany na piętnaście lat pozbawienia wolności, gdzie przez zbieg okoliczności spotykapodejrzany narkotyk o nazwie „KM/H”. Po jego zażyciu zyskuje nadludzką prędkość, sprawiającą, że świat wokoło zdaje się dosłownie zamierać w bezruchu. Dzięki temu bezproblemowo ucieka z więzienia i wraz ze swoją dziewczyną oraz przyjacielem postanawia zmienić dotychczasowe życie i niczym współczesny Robin Hood rabuje bogatych i część zdobyczy oddaje biednym. Szybko ściąga to na nich uwagę samego Pentagonu i Departamentu do Spraw Paranormalnych, w którym od trzydziestu lat przebywa inny, pierwszy znany w historii superczłowiek, niejaki Pan Springfield.

1

Roscoe i jego przyjaciele nie są klasycznymi superbohaterami, nie zdobyli w niezwykłych okolicznościach nadludzkich mocy, ani się z nimi nie urodzili, lecz ich zdolności wywołała mała, podejrzana tabletka. Uzyskanych w ten sposób „mocy” nie wykorzystują do walki ze złem czy złoczyńcami, tylko od razu przystępują do okradania sklepów, banków, a nawet innych ludzi, którzy w ich mniemaniu nie zasługują na posiadany majątek. Stawia ich na jednej linii ze zwykłymi złodziejami i kryminalistami, lecz przez to, że również okradają elitę i mafijnych bossów stają się dla przeciętnych ludzi bohaterami na miarę samego Robin Hooda, a fakt, że część swoich zdobyczy rozdają na ulicach jeszcze ten wizerunek umacnia. Mimo tego nie są oni złoczyńcami, nie chcą nikogo skrzywdzić, ani tym bardziej zabić, działają tak, jak zapewne większość ludzi na ich miejscu – samolubnie. Lecz mimo to i tak borykają się z problemami moralnymi, są młodzi, niedoświadczeni, z głową pełną pomysłów i marzeń, co koniec końców czyni ich wiarygodnymi i ciekawymi postaciami, pchającymi tę krótką i nieskomplikowaną fabułę do przodu.

2

Od strony graficznej komiks prezentuje się całkiem nieźle, rysownikDuncan Fegredo, który pracował między innymi w Vertigo, czy też przy serii „Hellboy”, doskonale uchwycił choćby tak ważną w tym tytule dynamiczność i prędkość, z którą poruszają się postacie. Kadry są schludne, dopracowane i jasne, dzięki czemu całość czyta się wyjątkowo płynnie i przyjemnie. Jest to również zasługa fabuły, rozwijającej się bez zbędnych wątków czydłużyzn, przez co komiks wydaje się być idealnym materiałem do przeniesienia na ekran (co przy dotychczasowej ilości zekranizowanych dzieł Marka Millara nie wydaje się być czymś niemożliwym).

„KM/H” może nie jest komiksem wybitnym czy oryginalnym, choć jest dziełem ciekawym i przede wszystkim świetnie napisanym. Nie uświadczymy w nim głębokiego przesłania bądź istotnej problematyki.Wręcz przeciwnie, komiks zdaje się pokazywać, co by było gdyby zwyczajni, amerykańscy nastolatkowie zderzyli się z czymś nadzwyczajnym, jak posiadanie supermocy. Dodając do tego sprytne zamknięcie fabułyi przyjemną dla oka grafikę, dostajemy całkiem przyzwoity komiks, po który warto sięgnąć, będąc fanem twórczości Marka Millara, bądź będąc po prostu entuzjastą szybkich i prostych historii.

3