03 Sty Leight Bardugo - Szóstka Wron (recenzja)

Napisane przez Dział: Książka Komentarze DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(15 głosów)

szostkaGdy przychodzi nam sięgnąć po książkę na pozór sztampową, od razu przychodzą na myśl doświadczenia, jakie towarzyszyły podczas poznawania podobnej lektury – dlatego w pewnym stopniu nastawiamy się na pobudzenie w nas tych samych emocji. „Szóstka wron” z jednej strony jest właśnie takim tytułem, z drugiej może dać nam coś więcej.

Najnowszą na naszym rynku powieść Leigh Bardugo, autorki trylogii „Grisza”, uznaje się za utwór spod znaku young adult, czyli taki, który przybliża młodym czytelnikom okres buntu i dojrzewania, czas, gdy młodzież przeistacza się w dorosłych. Jednak po lekturze „Szóstki wron” trochę trudno samemu określić tak tę książkę. Prawdą jest, że na pierwszy plan wysuwają się młodzi, gniewni bohaterowie, lecz oni jakby dojrzeli szybciej, a przynajmniej osiągnęli etap rozwoju, który w ich świecie wydaje się dorosłością. Zmuszani są przez los do wykonywania czynów nieprzystojących dzieciom, robią rzeczy brutalne i okrutne, myślą również zupełnie nie jak nastolatkowie, co nieco kontrastuje z młodzieńczymi wtrąceniami w dialogach bądź zachowaniem odbiegającym od innych standardowego.

Cała fabuła bazuje według swoistego, dobrze znanego w powieściach przygodowych schematu – bohater zbiera drużynę i wyrusza na misję odnalezienia człowieka, wartego dla mocodawców tyle, że gdy ten zjawi się w ich progach, nie będzie dla nich problemem obsypanie odpowiedzialną za to osobę górą złota. Oczywiście, nie może obejść się bez wszelakich utrudnień i przeszkód na drodze do wykonania celu, które po brzegi naszpikowane są zwrotami akcji, gwałtownym wzrostem napięcia i chwilami zwątpienia w powodzenie misji – na szczęście Bardugo dba o swoich bohaterów, co raz wychodzi na plus, a raz sprawia, że podejrzanie wiele im się udaje.

Kaz Brekker to postać niepozbawiona charakteru, mimo że ma zaledwie siedemnaście lat to już dowodzi portowym gangiem, bandą szubrawców i gwałtowników miasta Ketterdam. Nie żyje mu się źle, ale nie jest to wymarzona egzystencja: na chleb, wino i kobiety trzeba zapracować nielekkim zadaniem, a i sumienie co i rusz zostaje obciążone. Kiedy więc zjawiają się w jego progach osoby proponujące mu misję, która po wszystkim sprawi, że będzie do końca życia opływał w luksusie i dostatku, zgadza się bez namysłu. Chłopak pisze się na włamanie i wydobycie z trzewi silnie obwarowanej, pilnie strzeżonej twierdzy wojskowej naukowca, zdolnego do stworzenia i zniszczenia rzeczy, o których Kazowi nawet się nie śniło. W tym celu Brekker przed wyruszeniem musi zebrać drużynę, a ta nie może składać się z byle kogo, tylko największych szubrawców z jego gangu i kogoś, kto podobno zna warownię od środka.

A trzeba przyznać, że Lodowy Dwór, gdzie przetrzymywany jest więzień to nie byle schronisko dla bezdomnych, tylko Alcatraz świata fantasy jak się patrzy. Nikt się do niego nigdy nie włamał i nikt nigdy z niego nie uciekł, chociaż rozchodzą się pewne pogłoski. I chcąc nie chcąc, dla nikogo nie powinno być to wielkie zaskoczenia albo spoiler, nasza drużyna spod ciemnej gwiazdy dostaje się do środka, a tam… Idzie im zadziwiająco łatwo.

Bardugo zwodzi nas na każdym możliwym kroku – suspens jest tutaj wyważony, co chwilę otrzymujemy jakieś niespodziewane rozwinięcie motywu bądź zwrot fabuły, a to, co napędza do czytania kolejnych stron jest niezmienne – tajemnica, poznanie losów bohaterów i wartka akcja. Dynamicznych scen nie brakuje, walka oraz kombinatoryka postaci również stoi na wysokim poziomie, zaś finał to prawdziwa petarda, której przewidzenie nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać i pozostawia w wielkiej niepewności, jak przystało na rasowy cliffhanger.

Leigh Bardugo nie pisze w sposób oporny – to także wielki plus dla tłumacza – tekst jest gładki, czyta się go szybko i przyjemnie, ciesząc się fabułą, a nie aspektami językowymi. Nie ma tutaj specjalnych udziwnień, choć nie brak też metaforycznych porównań, które przyczyniają się do tego, że świat odbierany jest przez nas jako pełen barw, tętniący życiem i bogaty w rozmaitości.

„Szóstka wron” nie jest dziełem odkrywczym, ale na pewno ciekawym – ma w sobie wszystko to, co sprawia, że jesteśmy usatysfakcjonowani lekturą: wciągającą akcję, interesującą fabułę, bohaterów z krwi i kości oraz sekrety świata. Bardugo dba o to, żeby zadowolenie czytelnika było na pierwszym miejscu. Wyborna lektura czeka w powieści wszystkich, którzy szukają rozrywki na przyzwoitym poziomie.

szostka