10 Lut John R. R. Tolkien - Opowieść o Kullervo (recenzja)

Napisał Dział: Książka Komentarze DISQUS_COMMENTS

John R. R. Tolkien Opowieść o KullervoKullervo wychowuje się w posiadłości swego stryja, Untamo. Problem w tym, iż ten jest idealnym przeciwieństwem troskliwego opiekuna: nie dość, że sam doprowadził do śmierci ojca chłopca, to jeszcze jego samego traktuje jak niewolnika, a nawet kilkukrotnie próbuje zabić. I choć magia  zwierzęcego towarzysza pozwala Kullervo przeżyć, to jego naznaczonych przez wczesną tragedię losów z pewnością nie sposób uznać za szczęśliwe.

„Opowieść o Kullervo” to kolejny tom, który udowadnia, że autor „Władcy Pierścieni” oraz „Hobbita, czyli tam i z powrotem” miał bardzo szerokie zainteresowania kulturowe, które mocno wpłynęły zarówno na kształt jego najsłynniejszych dzieł, jak i olbrzymiego świata Śródziemia. Tym razem John R. R. Tolkien wziął na warsztat fińską „Kalevalę” – epicki poemat zebrany i wydany w XIX wieku. Brytyjski pisarz, podobnie jak to było w przypadku wzorowanego na „Beowulfie” „Sellic Spell”, postanowił stworzyć opowieść opartą na konkretnych wątkach ludowych historii. Wydany przez Prószyńskiego i S-kę tom zawiera w sobie samą „Opowieść o Kullervo” zarówno w wersji angielskiej, jak i polskiej, a także szerokie omówienie wraz z referatami samego Tolkiena na jej temat.

Na samym początku warto zaznaczyć, że tytułowa historia to w gruncie rzeczy opowiadanie – co prawda fragmenty prozy poprzecinane są gdzieniegdzie poezją, ale jest jej na tyle mało, że nawet uczuleni na nią nie powinni narzekać. Tekst z pewnością nie jest obszerny: to zaledwie kilkadziesiąt stron stanowiących raczej pisarską wprawkę niż skończone dzieło. Widać w „Opowieści o Kullervo” pierwsze oznaki talentu Tolkiena, który wybuchł potem, aby rozpalać zbiorową wyobraźnię kolejnych pokoleń czytelników – do nich z pewnością należy kreacja samego protagonisty, niezwykle tragicznego, jak i perfekcyjnie przeprowadzone odrealnienie świata przedstawionego. Pisarz nie posługuje się szczególnie wyrafinowanymi środkami, a i tak daje czytelnikowi nieodparte wrażenie ucieczki od codzienności i wpadnięcia w rzeczywistość zdecydowanie głębszą i bardziej magiczną.

Mimo to trudno wątpić w to, że „Opowieść o Kullervo” to tom skierowany przede wszystkim do tych, którym zależy na poznaniu twórczości Tolkiena bardziej dogłębnie; na prześledzeniu jego procesu twórczego, odkryciu połączeń pomiędzy poszczególnymi dziełami czy nawet wątkami i bohaterami, a także zrozumieniu, skąd właściwie wzięło się Śródziemie. Dla nich wydawca przygotował naprawdę sporo: począwszy od wstępu i posłowia, obu pióra redaktorki książki Verlyn Flieger, przez obszerne komentarze do samego tekstu, aż do dwóch wersji wygłoszonego przez samego Tolkiena referatu na temat „Kalevali”.

Jeżeli jesteście zainteresowani literaturą nie tylko z punktu widzenia przeciętnego czytelnika, ale także z perspektywy naukowca, a przy tym kochacie „Władcę Pierścieni” czy „Hobbita”, to powinniście sięgnąć po tę książkę bez wahania. Natomiast jeśli spełniacie tylko ten drugi warunek, musicie się dobrze zastanowić: czy sięgnąć po króciutką „Opowieść o Kullervo”, czy może chwycić  po raz kolejny za swą ulubioną lekturę i zagłębić się w niezapomnianym legendarium Tolkiena.

John R. R. Tolkien Opowieść o Kullervo