25 Wrz Cixin Liu - Ciemny las (recenzja)

Napisał Dział: Książka Komentarze DISQUS_COMMENTS

ciemny lasNiespełna pół roku temu kończyłem lekturę „Problemu trzech ciał” bardzo zaskoczony: o ile wysoka jakość lektury nie była dla mnie niespodzianką – zachwyty czytelników znałem wcześniej – to już sama jej treść – jak najbardziej. To science fiction w stylu, w jakim robiło się je kilkadziesiąt lat wcześniej: skupione wokół rzeczywistego problemu naukowego i środowiska samych badaczy, starające się zrobić na czytelniku wrażenie raczej pomysłowością wizji niż jej efektownością. „Ciemny las” jest bardzo podobny – Cixin Liu daje odbiorcom kolejną potężną dawkę tego, co przyniosło sukces jego wcześniejszej powieści. I dobrze!

Trisolarianie dotrą na Ziemię za jakieś czterysta lat. Trudno mieć wątpliwości co do tego, że ich przybycie będzie równoznaczne z wyglądanym przez tysiące lat Sądem Ostatecznym – Obcy nawet nie kryją swoich zamiarów, a przewaga technologiczna, jaką mają nad ludźmi, nie pozwala żywić złudzeń. Ale ludzkość, swoim zwyczajem, poddać się nie zamierza, dlatego decydenci rozpaczliwie szukają jakiejkolwiek szansy na odwrócenie karty.

W recenzji „Problemu trzech ciał” zaznaczyłem, że największe wrażenie w powieści robi skala przedstawionych wydarzeń. Naiwny jak dziecko we mgle! W pierwszej części cyklu chiński pisarz stworzył fabułę rozciągającą się na kilkadziesiąt lat, ale dopiero w „Ciemnym lesie” naprawdę rozwija skrzydła – opowieść rozciąga się na przestrzeni kilku stuleci! Liu oczywiście nie opisuje drobiazgowo każdego najdrobniejszego faktu, ale, po pierwsze, skróty zostały wplecione w tekst bardzo zręcznie (choć klasycznie – pisarz używa hibernacji jako pretekstu skoku czasowego) i, po drugie, pełnią bardzo ważną funkcję, bo pozwalają autorowi pokazać kolejne etapy rozwoju ludzkiej cywilizacji. Zdarzają mu się decyzje wątpliwe, jak chociażby pominięcie Wielkiego Jaru, czyli wywołanego zapaścią ekonomiczną okresu degeneracji społeczeństwa, kiedy ludzie cudem uniknęli apokalipsy – bohaterowie wspominają go tylko jako wydarzenie historyczne. Mimo to opowieści zawartej w „Ciemnym lesie” nie sposób się oprzeć: choć nie ma w niej już tej paranoi i tajemnicy, które niemal do samego końca napędzały „Problem trzech ciał”, to druga część z nadmiarem nadrabia niezwykłym dramatyzmem, bo dopiero teraz bohaterowie podejmują decyzje, które zaważą na istnieniu całej ludzkości.

Z pewnością nie zmniejszyła się też pomysłowość Liu. Na pochwałę zasługują przede wszystkim Wpatrzeni w Ścianę, czyli odpowiedź ludzkości na całkowitą inwigilację przez Trisolarian – wydaje się, że w obliczu rejestrujących wszystko poza niewypowiedzianymi myślami sofonów człowiek nie jest w stanie zrobić absolutnie nic, aby ukryć swe plany, jednak autor i bohaterowie „Ciemnego lasu” znajdują rozwiązanie. Rozwiązanie, warto dodać, bardzo ciekawe pod względem fabularnym i tragicznym, bo losy kolejnych ludzi pełniących tę enigmatyczną funkcję składają się na jeden z najciekawszych wątków powieści. Inną wyjątkową ideą jest tytułowy ciemny las, który bezpośrednio wiąże się z opisaną w książce socjologią kosmiczną – podobnego spojrzenia na kosmos, zawierającego w sobie sporo lemowskiego pesymizmu oraz pierwotną dzikość, dawno w tak głośnym tytule nie było.

W całym „Ciemnym lesie” zawodzi tylko jedna wizja: społeczeństwa przyszłości. Cixin Liu już w „Problemie trzech ciał” zapewnia sobie doskonałe fabularne wytłumaczeni braku postępu, kiedy każe sofonom zablokować rozwój badań podstawowych, ale kiedy przenosi akcję dwieście lat w przód nieco brakuje mu pewności. Chiński pisarz nie potrafi zostawić czytelnika z niczym, dlatego pokazuje mu podziemne miasta, potężne statki kosmiczne, konwencjonalną technikę komputerową wyżyłowaną do granic możliwości. Sprawia to wrażenie, jakby zatrzymał się w pół kroku: z jednej strony nie tworzy nic rzeczywiście niezwykłego, nie próbuje nawet zbliżyć się do wizji z „Accelerando”, „Ślepowidzenia” i „Echopraksji” czy polskich „Gamedeków”, z drugiej – nie potrafi tematu zupełnie porzucić. Efekt budzi mieszane uczucia, jakby Liu chciał zamydlić czytelnicze oczy ubraniami przekształconymi w kolorowe ekrany (to oczywiście przykład z książki).

Mimo tego drobnego niedociągnięcia „Ciemny las” to doskonały wybór dla wszystkich czytelników, którzy trzymają fantastykę naukową głęboko w sercach. Jako osoba zakochana w tym gatunku ładnych parę lat z zaskoczeniem przyłapałem się na zastanowieniu, czy przypadkiem nie patrzę na rozwój cyklu, który w przyszłości stanie się klasykiem. Oby trzeci tom sprawił, że tak będzie!

ciemny las