08 Lis Jarosław Grzędowicz - Azyl (recenzja)

Napisane przez Dział: Książka Komentarze DISQUS_COMMENTS

Jarosław Grzędowicz AzylW tym roku przypadł jubileusz debiutu Jarosława Grzędowicza – trzydzieści pięć lat temu na łamach łódzkiego czasopisma „Odgłosy” w wieku lat siedemnastu opublikował „Azyl dla starych pilotów”, a potem – jeszcze w tym samym roku (1982) – w tygodniku ukazała się „Twierdza Trzech Studni”. Tak to właśnie się zaczęło, a mimo że wiele z tych opowieści zaginęło w pomrokach (nie aż tak dawnych) dziejów, udało się znaleźć je i zamknąć w jednym tomie. Tomie stanowiącym studium wczesnej twórczości jednego z najważniejszych polskich pisarzy fantastycznych.

W zbiorze „Azyl” udało się Fabryce Słów zebrać dziewięć utworów Jarosława Grzędowicza, które zaginęły, autor nie miał ich fizycznie, i sama praca wykopania ich ze starych pism nie należała do najprostszych. Właściwie czytelnik ma do czynienia z ośmioma opowiadaniami, w tym z debiutanckim „Azylem dla starych pilotów” i drugim, wspomnianym już opowiadaniem, „Twierdza” oraz mikropowieścią „Przespać piekło”. Oprócz nich można natknąć się na „Ruletę”, „Śmierć szczurołapa”, „Dom na Krawędzi Światła”, „Enter i jesteś martwy”, „Rozkaz kochać!” oraz „Chwila przed deszczem”. Całość spina przedmowa Grzędowicza „Lista zaginionych”, która wyjaśnia cel zbioru i fakt, dlaczego do tej pory nie ukazały się w żadnych cyklach; druga rama to posłowie napisane przez Krzysztofa Sokołowskiego w opisowy, ale i w niektórych miejscach empiryczno-interpretacyjny sposób przedstawiającego historię oraz proces wydawniczy zawartych w tomie opowieści. Ciekawostką jest zamieszczony po notce biograficznej fragment powieści (nie jest to zabieg nowatorski ani nachalny) „Bramy Światłości” Mai Lidii Kossakowskiej, żony autora.

W przekroju zbiór jest po prostu różnorodny. Są to opowieści o rozmaitej estetyce oraz treści udowadniające, że Grzędowicz już na wczesnym stadium swej pisarskiej „choroby” zastosowywał się do swoistej ideologii pisania. Postawa (twórcza) autora wobec fantastyki jest nie tylko głoszona często przez niego teoretycznie, ale i udowadnia on jej działania praktycznie, i tak pisarz na początku kariery korzystał z środków oferowanych przez obieg fantastyczny obficie i różnorodnie, oddziałując na czytelników na wiele sposobów. Trafimy w „Azylu” zatem na treści głęboko filozoficzne, ubrane w przygodowy płaszcz, znajdziemy i próbę rozebrania na czynniki pierwsze SF i logicznego złożenia z owych puzzli nowego obrazu gatunku, wielokrotnie spotkamy zabawę konwencją (co później stanie się elementem stylu Grzędowicza, wyróżniającym go na tle innych autorów fantastyki – choćby w „Panu Lodowego Ogrodu”), a na koniec mocne postapokaliptyczne uderzenie.

Zbiór opowiadań (i mikropowieści) „Azyl” staje się więc uzupełnieniem układanki, praktycznym dopełnieniem twórczości Grzędowicza, pozwalającym w pełni poznać – dzięki Fabryce Słów – literacką ścieżkę pisarza, poszukiwanie przez niego właściwej dla siebie drogi ekspresji i powolne odkrywanie, że najlepiej czuje się bawiąc się konwencjami i gatunkami, estetykami i stylami, rekwizytami i emocjami. Rok 2017 staje się więc wyjątkowy nie tylko ze względu na sam jubileusz, ale także wydanie najnowszego dzieła pisarza („HEL-3) i zbioru, zamykającego najstarsze utwory autora, co daje nam, czytelnikom, możliwość jeszcze wyraźniejszego zbadania esencji warsztatu i stylu Grzędowicza.

Jarosław Grzędowicz Azyl

Więcej w tej kategorii: « Jim Butcher - Zdrajca (recenzja)