07 Kwi Player One – Ernest Cline (recenzja)

Napisane przez Dział: Książka Komentarze DISQUS_COMMENTS

ernestclinePrzyszłość. Rok 2045. Wyniszczony, przeludniony świat, w którym rzeczywistość wirtualna jest znacznie lepszą alternatywą od prawdziwego otoczenia, a to, co w niej się znajduje wycenia się obecnie na znacznie wyższą wartość niż to, co otacza przeciętnych ludzi. W takie realia zabiera nas Ernest Cline, jeden z autorów okrzykniętych klasykiem za życia, a recenzowane dzieło właśnie wkracza na ekrany polskich kin, więc czytelnicy i widzowie mogą zrewidować swe oczekiwania wobec drugiego dzieła.

Młody chłopak z biednej dzielnicy po śmierci multimiliardera, twórcy gry OASIS, poświęca każdą wolną chwilę na zgłębianie popkultury lat 70. i 80., aby wygrać pozostawioną przez Jamesa Hallidaya grę o tzw. wielkanocne jajo (Easter Egg). Po pięciu latach od uruchomienia gry Wade odnajduje pierwszą wskazówkę i włącza machinę, napędzaną przez następnych graczy. Jedni z nich, zwani „jajogłowymi” oraz „szóstki”, druga frakcja, należąca do bezwzględnych pracowników największej firmy informatycznej; podążają krok w krok za Wade’em, prowadzącym ten wirtualny wyścig szczurów, oddziałujący na świat realny.

Główny bohater całkowicie zanurzony w wirtualnym świecie, mający jedynie wirtualnego przyjaciela i zadurzający się po uszy w wirtualnej dziewczynie, nie wyściubia nosa ze swojej kryjówki i woli swe informatyczne. Podobnie, jak jego internetowi znajomi. Wszyscy z grupy są wielkimi geekami, a „koledzy” nie pozostają daleko w tyle w wyścigu po jajo.

Mnóstwo nawiązań do filmów, książek, muzyki i przede wszystkim gier z lat 70. i 80. jest świetną sprawą dla ludzi pamiętających tamte czasy i uwielbiających popkulturę. Książka oddaje po części hołd i odwołuje się do sentymentu – coraz częściej łechtanego przez współczesną popkulturę (wystarczy wspomnieć „To” czy „Stranger Things”) – do lat, gdy dzieciaki grały na flipperach, kolekcjonowały karty, oglądały kreskówki, po piwnicach ogrywały planszówki i karcianki, ale całość ubiera w szaty ponowoczesności i zbliżającej się klęski.

Wartka i wciągająca akcja, wyrazisty, nieprzeciętny humor, barwny, pełen nawiązań świat przedstawiony to coś, co nie pozwala czytelnikowi się od siebie oderwać – opisy nie są zbyt długie, ale też nie za krótkie, ich sugestywność odpowiednio oddziałuje na wyobraźnię, zaś dialogi nie męczą, są ciekawie skonstruowane i często nasiąknięte dowcipem (jak choćby kłótnia o „Zaklętą w sokoła”).

Główny bohater dużo główkuje, ma niesamowitą pamięć i jest sprytny, dzięki czemu nawet krótkie momenty słabości nie zanudzają odbiorcy, za to nierzadko wprowadzają coś nowego do fabuły. Nie jest to pędząca jak pendolino historia z ciągłymi bitwami, starciami, pojedynkami, jednakże odkrywanie przez bohatera kolejnych wskazówek i rozwiązywanie zadań w OASIS jest tak samo wciągające, jak odkrywanie reguł rządzących światem wirtualnym oraz realnym „Playera One”.

W książce udało się autorowi zawrzeć wiele, ale na pierwszym miejscu Cline postawił wartość przyjaźni i miłości. Udowodnił, że dla „tych złych” liczą się tylko pieniądze i gotowi są dla nich zabić, zaś druga strona medalu integruje się za sprawą pasji, bzików czy wytworów popkultury – i dzięki temu wspólnymi siłami potrafi pokonać tych, których łączy jedynie taka sama żądza władzy i pieniądza.

Natalia Stanek