Od chwili wypadku mężczyznę prześladują koszmary, w których samochód spada, a oni wszyscy giną. Na dodatek nie jest on w stanie pogodzić się ze śmiercią Lindy. Po trzech i pół roku postanawia wrócić w tamto miejsce, by w ten sposób odegnać nocne wizje. Szybko okazuje się, że jest to jedynie początek niezwykłej wyprawy Jamesa, która na zawsze odmieni jego życie.
Między niebem a ziemią to romans. Od razu ostrzegam, że rzadko sięgam po ten rodzaj literatury. Jeśli już, są to pozycje, które są w stanie dać mi coś więcej prócz chwilowego wzruszenia. Nietypowo podchodzące do tematu, albo pokazujące stare schematy w inny sposób. Ta powieść w pewnym stopniu to robi. Nie jest to typowa historia o miłości, ale raczej o godzeniu się z utraceniem jej. To zapis drogi, jaką człowiek przechodzi, by zaakceptować śmierć bliskiej osoby. Przez większość stron powieści James jako narrator oprowadza nas po swojej przeszłości, sam jednocześnie szukając odpowiedzi i sposobu na pogodzenie się z rzeczywistością. Jesteśmy świadkami jego autoanalizy własnych zachowań, rozliczania się z przeszłością.
Napisałam wcześniej, że ta książka jest wyjątkowa jedynie po części. Dlaczego? Nie podoba mi się panująca w niej atmosfera przesadnej łagodności. Nie oczekiwałam morza łez czy gradu emocji, jednakowoż nie lubię, kiedy pisarz za wszelką cenę próbuje ukazać jakiś ważny problem w przesadnie jasnym świetle. . Nawet nie chodzi o to, że autor unika nieprzyjemnych scen. Zdarzają się tu również i takie, ale opisane są w sposób, który sprawia, że w wyobraźni mam obraz w pastelowych kolorach, zasnuty mgłą. Padające w książce słowa są w większości neutralne, za mało jest tu określeń o wyraźnym emocjonalnym nacechowaniu. Tekst napisany jest ciągle w tym samym, spokojnym rytmie, co mnie osobiście bardzo nużyło. Wrażenie delikatności potęgują dodatkowo ilustracje dmuchawców przy każdym z rozdziałów. Może jest to celowy zabieg autora. Pewnie chciał pokazać, że śmierć wcale nie jest taka straszna, że można ją przedstawić w inny, łagodniejszy sposób. Albo po prostu ukazać problem z perspektywy mijających lat – nie wiem. Cokolwiek jednak twórca powieści próbował nam przekazać, moim zdaniem zwyczajnie mu nie wyszło. Nie stwierdzam, że to czyni książkę niezdatną do czytania. Na pewno znajdą się czytelnicy, którym ten styl będzie odpowiadał, dla których właśnie to będzie plusem. Każdy ma swój gust i inne oczekiwania wobec lektury. Mnie osobiście się to bardzo nie podobało i odbierało satysfakcję z czytania.
Charaktery postaci, tak jak i cała powieść, również utrzymane są w „jasnej tonacji”. Nadinterpretacją byłoby stwierdzenie, że są mdłe. Mają pewne swoje indywidualne cechy, ale nie widać ich na tyle, by móc nawiązać jakąś więź z bohaterami. Co prawda James na początku nabiera wyraźniejszych rysów, ale później i tak niejako stapia się z rytmem książki. Kolejny moim zdaniem minus.
Między niebem a ziemią nie zostanie mi w pamięci na długo. Owszem, przeczytałam do ostatniej linijki, czekając na odpowiedź na pytanie, które od początku towarzyszy Jamesowi. Ale to niestety był jedyny powód. Niemniej, jeśli ktoś lubi w książkach trudną tematykę przedstawioną w delikatny sposób i nie wymaga zbyt dużo od bohaterów, nie powinien poczuć się rozczarowany. Ale tym, którzy nie mogą obyć się bez bogatych wewnętrznie postaci i realnego podejścia do problemów, Między niebem a ziemią nie polecam nawet na leniwe późne godziny. Zwyczajnie się zanudzą.
Autor: James F. Twyman
Tytuł: Między niebem a ziemią
Miejsce wydania: Białystok
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-62476-13-8
Ilość stron: 244
Wymiary: 145 x 205
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Tłumaczenie: Ewa Androsiuk-Kotarska
James F. Twyman - Między niebem a ziemią (recenzja)
Według tych, którzy pozostali na tym świecie, śmierć zawsze przychodzi przed czasem. Ileż wtedy w głowie niewypowiedzianych słów, ile niewykonanych gestów. Czasem można się przygotować do nadejścia ostatecznego końca, jednak wbrew pozorom to wcale niczego nie ułatwia. Każdy musi przejść od żalu i bólu do akceptacji utraty bliskiej osoby. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy ktoś zatrzymuje się w fazie cierpienia.
W listopadzie 2005 roku Linda Twyman zostaje zamordowana. Jej mąż James, z którym od wielu lat była w separacji, miał miał wtedy spędzić święta z ich córką Angelą w Minneapolis w Oregonie. James już od dłuższego czasu marzył, by Linda przeniosła się z Chicago do niego i by znów mogli być rodziną. Niestety, nie zdążył jej tego powiedzieć. Po pogrzebie żony mężczyzna wraz z Angelą i jej przyjaciółką Heather wracają do Oregonu, by tam rozsypać jej prochy. Mimo szalejącej zamieci postanawiają obrać najkrótszą trasę. Wiedzie ona nad przepaścią, toteż James stara się jechać bardzo powoli. W pewnym momencie na drogę wyskakuje królik, a mężczyzna próbując go wyminąć wpada w poślizg. Ich srebrne BMW cudem zatrzymuje się tuż nad krawędzią przepaści.
autora
kawernian







