Jezus wraz ze swoim opiekunem Józefem z Arymatei i jego sługą Awą wyrusza w podróż na Wschód. Towarzysząc kupcowi, ma nadzieję odwrócić od siebie uwagę Rzymian, którzy już w tamtym okresie upatrywali w dorastającym chłopcu przyszłego przywódcę rebelii. W trakcie podróży bohaterowie docierają do królestwa Kuszanów, którym wcześniej król Persji Kacper przepowiedział przyjście Mesjasza w postaci młodego chłopca. Gdy władca Kuszanów Taktu gości podróżnych, na jego dworze pojawia się starzec imieniem Majtrejadżna. Chce zostać duchowym przewodnikiem Jezusa i zabrać go w podróż. Józef zgadza się pod warunkiem, że pójdzie z nimi Awa. Król chce, by jego syn podążył wraz z nimi – Vima również jest prześladowany i Taktu boi się, że zamordują go wrodzy Hunowie. Do grupy dołącza Sanum, przyjaciółka księcia, jej opiekunka Lariska i Zhu, syn dworskiego lekarza. Wzorując się na buddyjskich podaniach, Jezus zmienia imię na Issa, a Vima na Mitra. Tak oto siódemka pielgrzymów wyrusza w jedyną w swoim rodzaju drogę w celu odnalezienia Prawdy.
Książka wskazuje na wiele zależności pomiędzy chrześcijaństwem a buddyzmem. Przenikanie się historii Dalekiego Wschodu z kształtowaniem się chrześcijaństwa jest bardzo logiczne i spójne. Nie odnosi się wrażenia, że całość jest naciągana. Autorka bardzo dobrze wykorzystała posiadaną wiedzę, nie dokonując jednocześnie nadinterpretacji. Zdecydowany plus i niestety stosunkowa rzadkość w tego typu literaturze. Odczułam co prawda drobny niedosyt z powodu skrótowego przedstawienia dziejów królestwa Kuszanów, jednak nie jest to przecież książka historyczna.
Nie będę za bardzo wypowiadać się na temat postaci, gdyż są one niejako odwzorowaniem swoich odpowiedników z Biblii i buddyjskich legend. Uderzająca jest jednak ich papierowość. Nawet w najgorszych sytuacjach wszystkich przepełnienia daleko idący spokój, co jest po prostu dziwne. Czyżby efekt ubocznych próby zastosowania stylu biblijnego?
Właśnie, styl. Czyta się po prostu nijak. Nawet moment najazdu Hunów wydaje się jakiś taki płaski i bez wyrazu. Książka jest przez to mniej wciągająca. Doczyta się ją do końca, bo jest krótka, ale lektura nie daje zbyt wielkiej przyjemności. Spory minus, zważywszy na to, co autorka chce nam przekazać ustami bohaterów. Poza tym wydaje mi się, że książka głównie adresowana jest raczej do dorastającej młodzieży, co dodatkowo pogarsza sytuację. Jest to w końcu taka grupa docelowa, która z jednej strony potrafi zachwycać się rzeczami całkowicie absurdalnymi, z drugiej łatwo jest ją zrazić. A nic tak nie razi jak płaskie dialogi.
Issa... niesie ze sobą sporo wartości. Buddyzm w zestawieniu z chrześcijaństwem nie jest zły, tylko po prostu inny. Nie ma tutaj podziału na czarne i białe, pewne postawy i tradycja zwyczajnie się różnią, ale autorka niczego nie gloryfikuje ani nie potępia. Owszem, pojawiają się pewne dylematy, ale nie ma jednoznacznego osądzania. Interpretacja i podjęcie decyzji pozostają w rękach czytelnika. Nienarzucanie poglądów odbiorcy to niby zwykła rzecz, ale w tym wypadku cieszy mnie wyjątkowo.
Oprócz małego słowniczka postaci, podziękowań i krótkiej notki na temat Kuszanów na końcu znajdziemy listę dziewięciu przykładowych pytań, jakie mogą zadawać sobie czytelnicy w trakcie rozmowy o książce. Jednocześnie autorka zachęca do kontaktowania się z nią nie tylko w sprawie powieści, ale też wiary w ogóle. Po części pomysł ciekawy, jednak wszystko zależy od tego, jakich odpowiedzi pisarka będzie udzielać. Poza tym trąci to trochę kaznodziejstwem.
Jak już wcześniej wspomniałam, Issa... to pozycja skierowana głównie do młodych czytelników. Nie oznacza to jednak, że dorosły nie może po nią sięgnąć. Zawiera w swej treści pewne uniwersalne prawdy, nad którymi zastanowić się może każdy i wcale nie musi być wierzący. Pytanie tylko, na ile treść zrekompensuje poszczególnemu czytelnikowi nieudaną stylistykę. Ja przeczytałam książkę do końca, choć chwilami było ciężko, ale nie uważam, że zmarnowałam czas. Może nie wywróciła mojego życia do góry nogami, ale przecież nie tego oczekiwałam. Co mnie najbardziej zaciekawiło i zwróciło moją uwagę, to mocne podkreślenie powiązań między chrześcijaństwem i buddyzmem. Jeśli ktoś interesuje się tematyką religijną, a w szczególności biblijną, nie powinien czuć się zawiedziony.
Autor: Lois Drake
Tytuł: Issa: Sekretne lata z życia Jezusa
Wydawnictwo: Illuminatio
Miejsce wydania: Białystok
Data wydania: 2011
ISBN-13: 978-83-62476-10-7
Wymiary: 145 x 205
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka
Projekt okładki: Wiesław Marcysiak

Nie mam w zwyczaju czytać książek, których fabuła jest mocno zakorzeniona w tematyce biblijnej. Nie chodzi tu o jakieś osobiste uprzedzenia czy poglądy, po prostu mnie to nie interesuje. Może dlatego, że większość tych, z którymi miałam styczność, to pisane na „jedno kopyto” pseudodokumenty, zarabiające na wywoływaniu sensacji. Niemniej można również trafić na całkiem dobre i przyzwoite pozycje.






