07 Mar Grzegorz Drukarczyk - Bogowie są śmiertelni (recenzja)

Napisał Dział: Książka Komentarze DISQUS_COMMENTS

bogowie_sa_smiertelni-miniSą tacy autorzy, którzy piszą niewiele, za każdym razem jednak wywołując spore zamieszanie. Nierzadko ich publikacje ukazują się w mało znanych wydawnictwach, a mimo to trafiają do szerokiego grona odbiorców. Tak jest w przypadku Grzegorza Drukarczyka, który przerywa wieloletnie milczenie nową powieścią Bogowie są śmiertelni.

Escobar, znany przemytnik i były żołnierz, powraca na planetę Garbus po długiej nieobecności. Większość jego kompanów pożegnała się już z tym światem, a ci, którzy przeżyli, rozpierzchli się po wszechświecie. Przepełniony nienawiścią i chęcią zemsty Esco ma tylko jeden cel – zabić wszystkich, którzy przyczynili się do jego zniknięcia. Los zdaje się mu sprzyjać – na planecie Eltenera wybucha bunt przeciwko Białemu Oficjum i Korporacji Handlu, których przedstawicieli mężczyzna tak bardzo nie cierpi. Dodatkowo organizacje te mają poważne wewnętrzne problemy, na jaw wychodzą skrzętnie ukrywane tajemnice. Przemytnik wyrusza więc na Eltenerę, by ostatecznie rozliczyć się ze starymi wrogami.

Fabuła składa się z kilku wątków, jednak autor poświęcił największą uwagę dwóm spośród nich – losom Escobara i walce buntowników z wojskami Kongregacji. Na początku czytelnik może czuć się nieco zagubiony – autor od razu rzuca nas w wir wydarzeń rozgrywających się w obcej rzeczywistości, którą poznajemy bardzo powoli. Odbiorcy przyzwyczajeni do tego, że na kilku pierwszych stronach znajdą przynajmniej ogólne informacje o świecie, w którym się znaleźli, mogą czuć się zawiedzeni, a nawet poirytowani. Jednak mimo kilkudziesięciostronicowego zawirowania warto czytać dalej, bo kolejne elementy układanki wprawią czytelników w prawdziwe zaskoczenie.

Escobar to bardzo ciekawa i złożona postać. Twardy facet, który swoją nieustępliwością i siłą zdobył respekt nawet wśród najpotężniejszych. Jego dawni podwładni dobrze wiedzą, że można go kochać, nienawidzić albo się go bać (najczęściej wszystko naraz). Ale gdzieś pod tą zimną powłoką kryje się Esco – szalony, zaślepiony nienawiścią i chęcią zemsty. To wewnętrzne rozdarcie bohatera jest doskonale widoczne i z prawdziwą ciekawością śledzi się jego losy, kibicując jednej lub drugiej stronie jego osobowości.

Tak jak już wcześniej wspomniałam, świat przedstawiony w książce odkrywamy stopniowo. Tutaj podział na dobrych i złych dawno odszedł do lamusa, zamiast tego są silni i słabi. To świat przepełniony z jednej strony szaleństwem i fanatyzmem, z drugiej ślepym egoizmem i żądzą władzy. Jak na książkę z gatunku science fiction przystało, w powieści rządzi technologia. I tu niektórzy czytelnicy mogą odczuć niedosyt. O ile pełno jest przeróżnych urządzeń, o tyle są one dosyć skąpo opisane. To, co nasza wyobraźnia umieści pod określeniem phobos czy wiropłat, zależy tylko od nas. Zdecydowanie więcej jest opisów wyglądu świata, akcji i przeżyć wewnętrznych bohaterów. W zależności od tego, czego od gatunku oczekujemy, może to być dla nas plus lub minus.

W książce mamy do czynienia z dwoma rodzajami narracji. Pierwszoosobową prowadzi Escobar, natomiast w częściach, gdzie ta postać się nie pojawia, narrator jest trzecioosobowy. Język ze względu na narrację wykazuje duże zróżnicowanie. Escobar nie szczędzi przekleństw, a fragmenty przez niego przedstawiane są jak jego myśli – chaotyczne i pełne emocji. Tymczasem narracja trzecioosobowa jest bardzo stonowana i rozbudowana. Taki kontrast dodatkowo wyostrza cechy charakteru bohatera. Niemniej obie narracje mają jedną wspólną cechę: mianowicie przepełnione są epitetami i porównaniami, których bogactwo wykracza nieco poza schemat języka używanego w fantastyce. Dzięki temu niemal czujemy na plecach żar Ti-Dejaniry i palący piasek pod stopami. Po raz kolejny Drukarczyk udowodnił, że jego warsztat literacki stoi na najwyższym poziomie.

Nie sposób zapomnieć o cechach wydawniczych powieści. Bogowie są śmiertelni ukazali się w ramach bookazinu „SF”. Jest to połączenie magazynu i książki, oferujące regularne pojawianie się nowych tytułów za przystępną cenę. I tu warto się zatrzymać, bo przystępna cena wiąże się często z niższą jakością. Innymi słowy, okładka książki nie należy do najtrwalszych, mała czcionka może męczyć oko, a papier – delikatnie mówiąc – nie poraża bielą. Ci, którzy cenią sobie w książkach również ładne i solidne wykonanie, poczują zapewne rozczarowanie. Ale coś za coś, wykonanie jest mimo wszystko adekwatne do ceny.

Znakomite wrażenia z lektury psują niestety literówki. Nie zdarzają się one bardzo często, jednak powinno ich nie być wcale. Miejmy nadzieję, że kolejne numery „SF” będą pod tym względem bardziej dopracowane.

Podsumowując, Bogowie są śmiertelni to mocny powrót Drukarczyka i udany początek nowej serii wydawniczej Almazu. Otrzymujemy świetną powieść science fiction w niskiej jak na nasze czasy cenie. Mam tylko nadzieję, że na kolejną książkę autora nie przyjdzie nam czekać wielu lat, a „SF” będzie miało coraz wyższy poziom.             


Autor: Grzegorz Drukarczyk
Tytuł: Bogowie są śmiertelni
Wydawnictwo: Almaz
Miejsce wydania: Tarnowskie Góry
Data wydania: 2012
ISBN-13: 977208411912101
Wymiary: 140 x 200
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka

Ostatnio zmieniany środa, 14 marzec 2012 10:59