02 Lip Michaił Achmanow - Przybysze z ciemności. Inwazja (recenzja)

Napisał Dział: Książka Komentarze DISQUS_COMMENTS

inwazjaNapisanie dobrej książki z gatunku science fiction wymaga dużej wiedzy. Owszem, każdy może wykreować Wszechświat, w którym prawa fizyki nie będą miały żadnego zastosowania, jednak ilu czytelników po taką powieść sięgnie? Wiele osób we wspomnianym gatunku ceni prawdopodobieństwo zaistnienia opisywanych wydarzeń, jak i nawiązania do naszej rzeczywistości. Pisarz musi jednak swoje koncepcje tak przedstawić, by ani nie zanudzić, ani też nie zamęczyć czytelnika zbyt zawiłą kreacją świata. Świetnie dał sobie z tym radę Michaił Achmanow w Inwazji, pierwszym tomie space operowego cyklu Przybysze z ciemności.

Jest rok 2088. Załoga krążownika „Skowronek”, należącego do Zjednoczonych Sił Kosmicznych, rozmieszcza niedaleko orbity Jowisza urządzenia nawigacyjne. Pewnego dnia dochodzi do silnego wybuchu w pobliżu planety. Chcąc ustalić przyczynę katastrofy, kapitan wysyła na patrol kilka myśliwców. Gdy jednostki znajdują się blisko miejsca zdarzenia, jakaś nieznana siła zaczyna je przyciągać. Spanikowany dowódca „Skowronka” wydaje rozkaz ostrzelania pustej przestrzeni. Po chwili dochodzi do kolejnego wybuchu, a statek rozpada się na kawałki. Kilku ocalałych pilotów myśliwców trafia w ręce Obcych (z wyglądu podobnych do ludzi), określających się mianem bino faata.

Tekst składa się z kilkunastu krótkich rozdziałów. Naprzemiennie obserwujemy pilotów porwanych przez Obcych i wydarzenia mające miejsce na Ziemi, gdyż informacje o przybyciu kosmitów docierają na naszą planetę niemal natychmiast. W tym tomie wiele uwagi poświęcono przedstawieniu bino faata oczami ludzi. Ktoś, kto sugerując się tytułem oczekiwał kosmicznych bitew, może poczuć się odrobinę zawiedziony.  Owszem, w książce dochodzi do kilku starć, jednak nie one są tutaj najważniejsze, lecz wprowadzenie czytelnika w uniwersum opisywanego świata. Nie sposób się jednak nudzić – kosmici Achmanowa to oryginalnie przedstawiona, dopracowana rasa i z niemałą ciekawością oczekuje się kolejnych rozdziałów jej poświęconych. 

Głównym bohaterem jest jeden z pilotów myśliwców, Paweł Litwin. Posiada on wiele cech typowych dla wojskowych. Z jednej strony jest chłodny i pozbawiony sentymentów, z drugiej czuje się w pełni odpowiedzialny za swoich podwładnych. Potrafi bardzo szybko podejmować bardzo trudne decyzje. Ma twarde zasady i jasno określone priorytety. Wiedząc, że tylko on może powstrzymać inwazję Obcych, nie boi się poświęcić tego, co dla niego najcenniejsze. Ciężko jest jednak mówić o Litwinie jako o bohaterze idealnym. W starciu z bino faata nie waha się przed podłym podstępami, a chęć zemsty skutecznie gasi współczucie, jakie zdawał się żywić w stosunku do kosmitów. Moim zdaniem brakuje mu jednak przysłowiowego pazura, choćby jednej, ale mocno charakterystycznej cechy, która na trwale zapisałaby jego postać w mojej pamięci. Kto wie, może kolejne tomy odsłonią bardziej interesujące oblicze Litwina?

Język, w jakim napisana jest Inwazja, jest całkiem przyjemny. Autor nie zalewa czytelnika mnogością specjalistycznych pojęć, a trudniejsze terminy są dokładnie wytłumaczone w tekście lub w przypisach, dzięki czemu całość jest zrozumiała. Wyjaśnienia są tak wplecione w treść, że nie burzą fabuły. Jedyne, do czego można się przyczepić, to opisy. Czasem są nieprecyzyjne, przez co chwilami trudno mi było sobie wyobrazić pewne elementy rzeczywistości. Jednak w ogólnym rozrachunku książkę czyta się  miło. 

O wydaniu bookazinu „SF” swoją opinię wyraziłam już przy okazji recenzowania książki Bogowie są śmiertelni autorstwa Grzegorza Drukarczyka. Osobiście nie przeszkadza mi gorsze wykonanie, jednak jest coś, na co po raz kolejny muszę zwrócić uwagę, czyli literówki. Tak jak pierwszy numer, tak i ten nie jest od nich wolny. Co prawda jest ich niewiele, jednak czy nie dałoby się ich w końcu całkiem wyeliminować?

Ciekawym dodatkiem jest wstęp, stanowiący wyczerpujący przegląd rosyjskiej space opery od początków jej istnienia. Ci, którzy dopiero poznają ten gatunek i jego obecność w literaturze w tym kraju  otrzymują coś w rodzaju przewodnika, zaś dla osób znających tytuły wymienione przez autora wstępu to po prostu miły gest ze strony wydawcy.

Podsumowując, Przybysze z ciemności. Inwazja to bardzo udany początek całkiem interesującego cyklu. Otrzymujemy świetnie wykreowaną, oryginalną rzeczywistość, nawiązującą jednocześnie do naszych realiów . Mimo teoretycznych różnic, sfery polityki, kultury i gospodarki są podobna. Wielu może się wydawać, że ciągłe odkrycia czy przemierzanie kosmosu wszystko zmienią. Tymczasem to nie przekształca ludzkiej mentalności, dlatego Ziemia Achmanowa niewiele różni się od naszej, a pozornie obce nazwy skrywają całkiem swojskie oblicze. Autor kpi z myślenia, że wystarczy nowy wynalazek, by wszyscy ludzie stali się dobrzy i na świecie zapanował ład. 

Jedyne, co mogę teraz zrobić, to cierpliwie czekać na publikację kolejnych tomów.


Tytuł: Przybysze z ciemności. Inwazja
Autor: Michaił Achmanow
Wydawca: Almaz
Miejsce wydania: Tarnowskie Góry
Data wydania: 2012
ISBN: 977-20-841-1912-1 
Tłumaczenie: Agnieszka Chodkowska-Gyurics
Wymiary: 140x200 mm
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka

Ostatnio zmieniany wtorek, 03 lipiec 2012 01:56