Steins;Gate (recenzja)
Podróże w czasie to chyba jeden z najciekawszych i jednocześnie najbardziej oklepanych motywów fantastycznych. Przez wiele dzieł przewija się temat wehikułu czasu, machiny, która ponoć pozwala podróżować w przeszłość i przyszłość. Co by jednak było, gdyby takie ustrojstwo powstało z przebudowania mikrofalówki w urządzenie zmieniające banany w zielony żel i przy okazji przesyłające e-maile w przeszłość? Tego właśnie dokonali bohaterowie anime Steins;Gate – samozwańczy szalony naukowiec Okabe Rintarou i jego asystenci. Zachęceni udanym eksperymentem nie poprzestali na jednym doświadczeniu. Szybko jednak okazało się, że zabawa z czasem może się źle skończyć, a jedna mała ingerencja w przeszłość powoduje skutki, które trudno będzie odwrócić. Zwłaszcza że na trop małego laboratorium bardzo szybko wpada tajemnicza organizacja SERN, próbująca zdobyć władzę nad czasem.
Full Metal Panic! (ANIME)
Ile razy ludzkość musiała się zmierzyć z terroryzmem? Wiele. Jednakże pomimo konsekwencji, jakie on niesie za sobą, ludzie nie potrafią sobie z nim poradzić. Osoby mające już dość ciągłej i niekończącej się walki postanowiły stworzyć niezależną organizację militarną Mithril, zrzeszającą najemników z całego świata. Dysponują technologią wyprzedzającą o ładnych parę lat największe potęgi technologiczne świata (tj. Stany Zjednoczone, Japonię itd.). Wykorzystują w pełni swoje możliwości, namierzają i likwidują bazy terrorystyczne na całym globie. Przełom w ich działaniach rozpoczyna się, gdy trójka, młodych najemników — Sousuke Sagara, Kurtz Weber i Melissa Mao — dostają nietypową misję. Muszą wyruszyć do Tokio, aby chronić nastolatkę uczęszczającą do Jindai High School — Kaname Chidori. Sierżant Sagara, będący rówieśnikiem dziewczyny, wciela się w rolę ucznia liceum, dzięki czemu bez problemów może ją obserwować. Na nieszczęście Sagary, zadanie jest o wiele trudniejsze, niż się wydaje, gdyż ochroniarz kompletnie nie może sobie poradzić z przystosowaniem do szkolnego życia…Soul Eater (anime)
Soul Eater to anime typu shounen, czyli takie, które jest skierowane głównie do młodszych odbiorców, jednak nie powinniśmy się tym zanadto sugerować. W końcu shounen z samej swojej definicji jest gatunkiem prostym, nastawionym na lekką rozrywkę. Znam wielu dorosłych ludzi, którzy z zapałem oglądają Naruto lub Bleach i nawet nie zdają sobie sprawy, że to pozycje skierowane bardziej do „małolatów”. Przysiadając do tego anime oczekiwałem kolejnego „Dragon Balla”, oczywistego fabularnie i skierowanego na walkę w wręcz nieprzyzwoitym stopniu*. Przeliczyłem się jednak i dostałem coś znacznie ciekawszego i bardziej oryginalnego. 






