Film

Napisał Dział: Film

Blade Runner 2049

„Blade Runner” doczekał się tak wielu omówień, że chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć dlaczego jest to dzieło kultowe i powszechnie wielbione. Z racji spowijającego produkcję z 1982 roku nimbu, karkołomnym wydawało się stworzenie współczesnej kontynuacji, która nie ośmieszy oryginału, jak miało to miejsce w przypadku Obcego czy Terminatora. Nie wspominając nawet o dorównaniu otoczonemu kultem filmowi Ridley'a Scotta. Denis Villeneuve przy okazji „Nowego Początku” udowodnił jednak, że rozumie inteligentne kino science fiction jak nikt inny we współczesnym Hollywood i jeśli komuś ta misja miała się powieść, to właśnie jemu.

Napisał Dział: Film

kingsmanzlotykragus

„Kingsman: Tajne Służby” okazał się jednym z tych filmów, o których niewiele słyszy się przed premierą, po czym okazują się dużym hitem. Znakomite pomysły zaczerpnięte z komiksu Marka Millara, błyskotliwa reżyseria, fantastyczna choreografia scen akcji, postaci które lubimy od samego początku oraz masa humoru sprawiły, że mieliśmy do czynienia z filmem gwarantującym świetną zabawę. Produkcja z 2014 roku zaskoczyła mnie niezwykle pozytywnie, a co za tym idzie, w stosunku do jej kontynuacji miałem więc spore wymagania.

Napisał Dział: Film

to klaun

Fakt, że Stephen King nie ma szczęścia do ekranizacji nikogo nie powinien zaskoczyć. Obok filmów świetnych, jak „Skazani na Shawshank”, „Lśnienia”, czy „Zielonej Mili”, można znaleźć słabe, jak „Maksymalne przyspieszenie”, „Cmentarną szychtę”, „Lunatyków”, czy „Carrie” z 2013 roku. Obawy związane z powrotem do Derry były tym większe, że miniserial „To” z 1990 roku, choć ówcześnie należał do chlubnych wyjątków, to brzydko się zestarzał, choć Pennywise’a w wykonaniu Tima Curry’ego nadal można spokojnie postawić wśród ikon horroru. Całe szczęście, wersja z 2017 roku okazała się być jedną z najlepszych adaptacji powieści Kinga od lat.

Napisał Dział: Film

Annabelle Narodziny zła

Annabelle po raz pierwszy pojawiła się na srebrnym ekranie w „Obecności” z 2013 roku, filmie traktującym o przypadkach znanego małżeństwa demonologów, Eda i Lorraine Warrenów. Choć na ekranie gościła zaledwie przez chwilę, wywarła ogromne wrażenie na miłośnikach gatunku. Przerażająca, zamknięta w przeszklonej gablocie lalka roztaczała wokół siebie atmosferę grozy, a jej martwe spojrzenie wzbudzało w widzach niepokój. W 2014 roku Annabelle otrzymała własny film, który choć osiągnął finansowy sukces, zebrał kiepskie recenzje. Trzy lata później, nawiedzona lalka powraca na ekrany w produkcji autorstwa Davida F. Sandberga.

Napisał Dział: Film

Wojna o Planetę Małp

W 1968 roku, Franklin J. Schaffner wyreżyserował film oparty na wątkach wydanej w 1963 roku we Francji „La Planète des Singes” autorstwa Pierre’a Boulle’a, dając początek jednej z najciekawszych franczyz. Kultowe sceny (jak widok klęczącego przed Statuą Wolności Charlesa Hestona), nawet pomimo niemal trzydziestoletniego zaniedbania marki, nadal pozostają żywe w świadomości fanów filmów s-f. Od tamtego czasu otrzymaliśmy serial aktorski (i animowany), komiksy, książki, a nawet grę, ale na powrót Planety Małp na srebrny ekran trzeba było czekać aż do 2001 roku, gdy Tim Burton podjął się niezbyt udanej próby opowiedzenia na nowo historii sprzed blisko czterdziestu lat. Udany powrót do serii pojawił się dopiero dekadę później, gdy w kinach pojawiła się, „Geneza Planety Małp” w reżyserii Ruperta Wyatta.

Napisał Dział: Film

defenders

Kiedy w 2015 roku na platformie Netflix debiutował „Daredevil” z Charliem Coxem i Vincentem D'Onofrio chyba nikt nie spodziewał się, że produkcja osiągnie tak wielki sukces – zarówno fani jak i krytycy byli zachwyceni. Zapoczątkowane wtedy wątki tajemniczej organizacji znanej jako Dłoń, Czarnego Nieba i wojny o Nowy Jork przeplatały się przez kolejne seriale, by w końcu spleść się w „Defenders”. Z taką liczbą ninja oraz towarzyszących im mistycznych mocy nie byłby sobie w stanie poradzić nawet sam Diabeł z Hell's Kitchen (o takiej pierdole, jaką jest serialowy Iron Fist nie wspominając), w związku z czym otrzymaliśmy tak długo oczekiwany crossover, w którym zobaczymy wszystkich bohaterów netfliksowego zakątka MCU wspólnie w akcji.

Napisał Dział: Film

valerian1

Kiedy w roku 1967 Pierre Christin i Jean-Claude Mezieres opublikowali pierwszą historię z Valerianem i Laureliną, chyba nawet oni nie przewidzieli jak wielki wpływ komiks ten będzie miał na czytelników. Dziś zaprezentowana przez autorów w pierwszych tomach wizja raczej na nikim nie zrobi wielkiego wrażenia (choć trzeba przyznać, że czas bardzo dobrze obszedł się z „Valerianem”), pięćdziesiąt lat temu mieliśmy jednak do czynienia z nowatorskimi dla komiksu pomysłami. Na tyle udanymi, że inspirowały kolejne pokolenia twórców, czego ślady możemy wyraźnie zobaczyć chociażby w Gwiezdnych Wojnach. Jednym z wielkich fanów duetu Christin i Mezieres okazał się francuski reżyser Luc Besson, czego wpływ wyraźnie widać w „Piątym Elemencie” (przy którym współpracował także Mezieres). Sam „Piąty Element”, film rewolucyjny jak na swoje czasy, okazał się zresztą ostatnią udaną produkcją filmowca, nic więc dziwnego, że chcąc przywrócić pełnię blasku swemu nazwisku dwadzieścia lat później, Besson postanowił wziąć na warsztat właśnie przygody Valeriana i Laureliny.

Napisał Dział: Film

darktowerfilm

„Mroczna Wieża” w reżyserii Nikolaja Arcela to trwający półtorej godziny festiwal zmarnowanego potencjału, w którym wygrać można jedynie irytację, znudzenie i złość. Gdzieś tam, w zalewie absolutnej przeciętności można natrafić na przebłyski filmu, którym adaptacja serii Stephena Kinga mogła się stać, gdyby nakręcenie jej powierzono komuś kompetentnemu. Spomiędzy mętnych wód artystycznej mielizny prześwituje próba stworzenia kompletnej, logicznie ułożonej narracji, czy zbudowania interesującej mitologii skoncentrowanego wokół tytułowej Mrocznej Wieży wszechświata. Jednak wszystko to ginie w bezmyślnie napisanym scenariuszu (w którym to palce maczał sam Arcel, wsparty przez trójkę scenarzystów (z dorobku których warto wymienić takie „perełki”, jak finałowy sezon „Zagubionych”, czy „Batman i Robin”) składającym się z najbardziej oklepanych schematów i klisz kina akcji. Nikolaj Arcel wziął na warsztat serię, którą King niejednokrotnie nazywał swoim magnum opus i przekształcił ją w bezkształtną papkę.

Napisał Dział: Film

aatomicblondecover

Charlize Theron jest jedną z tych aktorek, które nie dały się zaszufladkować. Kiedy producenci w Hollywood zacierali już ręce z myślą, że trafiła im się kolejna ładna buzia prosto na plakaty komedii romantycznych, Theron zdecydowała się na rolę fizycznie odrażającej prostytutki-morderczyni w dramacie „Monster” (za którą zresztą otrzymała Oscara). Pokazała tym samym, że traktuje swoją karierę poważnie i dzięki umiejętnemu dobieraniu ról nie pozwoli się wpisać w stereotypy. Od tego czasu wielokrotnie grała silne kobiece postaci (ostatnio szczególnie upodobała sobie role antagonistek), których zwieńczeniem – wydawałoby się – była Furiosa, która w „Mad Max: Na drodze gniewu” przyćmiła tytułowego bohatera. I kiedy wydawało się, że twardszej postaci już nie zagra, na ekrany kin weszła „Atomic Blonde”.

Napisał Dział: Film

Spider Man Homecoming Tom Holland

Przygody Spider-Mana doczekały się wielu adaptacji, w tym kilkukrotnie na wielkim ekranie, jednak obie próby – trylogię Sama Raimiego i dwa filmy z Andrew Garfieldem – ciężko jednoznacznie uznać za sukces. Najbliżej był prawdopodobnie „Spider-Man 2” z 2004 roku, choć daleko mu do doskonałości. Osobiście, do dzisiaj nie jestem w stanie kupić Tobeya Maguire w roli Petera Parkera – kiedy filmy Raimiego wchodziły do kin, sam byłem nastolatkiem i widząc na ekranie dobiegającego trzydziestki faceta, którego próbuje się mi przedstawić w roli mojego rówieśnika, odczuwałem spory dyskomfort. Na szczęście w Marvelu dobrze zdawali sobie sprawę z błędów popełnionych przez poprzedników, i byli w stanie wytłumaczyć Sony, że pora w końcu oddać sprawiedliwość najpopularniejszemu bohaterowi Domu Pomysłów także na srebrnym ekranie.