Film

Napisał Dział: Film

Alien Covenant

Kiedy ukazał się pierwszy zwiastun „Prometeusza”, fani marki „Alien” byli zachwyceni. Nie tylko za sterami franczyzy ponownie miał stanąć jeden z jej ojców, ale także sam trailer zapowiadał fantastyczne widowisko. Niestety, jak to ze zwiastunami bywa, także i ten okazał się jedynie znakomicie zmontowaną reklamówką, z którą finalny produkt niewiele miał wspólnego. Ridley Scott wyciągnął wnioski z niepowodzenia projektu z 2012 roku i... postanowił zrobić to samo jeszcze raz. Tylko tym razem lepiej.

Napisał Dział: Film

straznicyrecenzja

Po ogromnym sukcesie, jakim okazała się pierwsza część „Strażników Galaktyki”, reżyser James Gunn poza satysfakcją, sławą oraz pokaźnym zasileniem domowego budżetu zyskał coś, czego wielu jego kolegom i koleżankom (szczególnie pracującym dla Disneya) nigdy nie będzie dane zaznać – praktycznie nieograniczoną swobodę przy tworzeniu kontynuacji swego dzieła. Gunn to inteligentny facet i zdawał sobie sprawę, że jeżeli ktoś daje ci na zabawki dwieście baniek, to należy z tego w pełni skorzystać. I czuć to w absolutnie każdej sekundzie „Strażników Galaktyki vol. 2”. Reżyser nie poszedł tu jednak najprostszą możliwą drogą, czyli robiąc to samo, tylko oferując nam więcej, mocniej i efektowniej... ale jednocześnie dał fanom produkcję, która podnosi każdy z uwielbianych w jedynce elementów do kwadratu. Nowe dzieło Gunna jest pełne takich pozornych sprzeczności, przez co znacznie trudniej jest je ocenić i może polaryzować odbiorców, co widać zresztą po pierwszych recenzjach.

Napisał Dział: Film

fast8

„Szybcy i Wściekli 8” przebojem wdarli się do kin, z miejsca bijąc kilka rekordów, w tym wydzierając ten związany z największym globalnym otwarciem w historii kina z rąk „Przebudzenia Mocy”. Pomimo szesnastoletniej historii oraz zmiennego poziomu kolejnych części, ta odświeżona przy okazji „Szybkich i Wściekłych 5” seria pokazuje, że nadal jest w stanie zapewnić masę dobrej rozrywki pod popcorn i nachosy..

Napisał Dział: Film

Ghost in the Shell

Niewiele japońskich tytułów jest otoczonych na Zachodzie taką czcią, jak „Ghost in the Shell”. Pierwotnie wydane jako manga, dzieło Masamune Shirow zabrało czytelników w podróż do cyberpunkowego świata, gdzie granica między człowiekiem a maszyną z dnia na dzień staje się coraz mniej wyraźna. Kilka lat później, już jako anime stworzone przez Mamoru Oshii, GitS wciągał pięknie wykreowanym światem, wyrazistymi bohaterami, jak również emocjonującymi scenami walki z wykorzystaniem futurystycznych technologii. To dopasowanie wszystkich elementów stanowiło największy atut filmu, a zarazem przeszkodę nie do przejścia dla Ruperta Sandersa, oferującego własne spojrzenie na wykreowany w 1989 roku świat.

Napisał Dział: Film

ironfist

Choć dotychczasowe seriale powstałe w kooperacji Marvela i Netflixa nie były bez skazy, ilość zalet zazwyczaj przewyższała wady – czasem w większym stopniu („Daredevil”), czasem w mniejszym („Jessica Jones”). Wraz z powszechnie chwalonymi filmami z MCU, w świadomość twórców powiązanych z Domem Pomysłów chyba wkradło się zbytnie rozprzężenie i poczucie sytości. „Iron Fist”, ich najnowsza produkcja, jest bowiem serialem pozbawionym nie tylko pasji, ale też elementarnej wiedzy na temat postaci, której losy zostały zaadaptowane na mały ekran.

Napisał Dział: Film

kongking

Choć „Godzilla” z 2014 roku kilka rzeczy robiła fenomenalnie, była mocno krytykowana za nadmierne rozbudowanie filmu w warstwie dotyczącej ludzkich bohaterów (co wcale nie przełożyło się na jakość tychże), i małą ilość scen z samym potworem. Było to tym boleśniejsze, że kiedy już Godzilla pojawiała się na ekranie, robiła fantastyczne wrażenie. Twórcy „Kong: Wyspa Czaszki” odrobili jednak lekcje i nie powtórzyli błędów swych kolegów. Król powrócił!

Napisał Dział: Film

loganhead

Siedemnaście lat. Tyle czasu w Wolverine'a wciela się Hugh Jackman. Tyle lat należy mieć, żeby obejrzeć samodzielnie najnowszy film z Rosomakiem. Kiedy aktor po raz pierwszy wysuwał adamantowe szpony, debiutowała Nokia 3310, na rynku miało się dopiero pojawić PlayStation 2, a wielu ludzi wciąż nie rozumiało, że XX wiek skończy się dopiero w nocy z 31.12.2000 na 1.01.2001. Ekranizacje komiksów superbohaterskich, szczególnie po porażce „Batman & Robin”, były praktycznie martwe. Natomiast sam Hugh Jackman, jeszcze przed premierą „X-Men”, został zalany falą negatywnych komentarzy, w których to internetowi znawcy wymieniali powody, dla których jest najgorszym możliwym wyborem dla odtwórcy Wolverine'a (pewne rzeczy, jak widać, od 2000 roku nic się nie zmieniły). Teraz, siedemnaście lat później, uwielbiany przez fanów Jackman żegna się z rolą Jamesa Howletta w „Loganie”. I w końcu, po katastrofach w postaci poprzednich solowych filmów, udało się pokazać Wolverine'a na ekranie w pełnej krasie!

Napisał Dział: Film

lego batman

Słysząc hasło „Batman” zwykle rysujemy sobie w głowie określony obraz: mroczny, zacięty, błyskotliwy, samotny detektyw, odważny i nienawidzący broni palnej facet w kostiumie nietoperza. Ten opis mniej więcej odpowiada współczesnemu wizerunkowi Mrocznego Rycerza, nie licząc skrajnych wariacji, jak psychopatyczny masowy morderca-idiota od Snydera. Często zapominamy jednak, że Batman to postać, która towarzyszy popkulturze już od niemal osiemdziesięciu lat, i na przestrzeni tego czasu przechodził szereg metamorfoz, często skrajnych i naprawdę szalonych – od mrocznego noir po tandetne historyjki lat 60. Dzięki temu powstało archiwum idei tak przepastne, że dla uzdolnionego autora może stać się spełnieniem marzeń. Na szczęście twórcy „Lego Batman: Film” zdawali sobie z tego sprawę, dzięki czemu zafundowali nam szaloną przejażdżkę przez dzieje tytułowego bohatera. Od razu zaznaczę, że widziałem film z oryginalną ścieżką dźwiękową, więc możliwe, że oglądając go z dubbingiem czeka was zupełnie inne doświadczenie.

Napisał Dział: Film

johnwick2

„John Wick” okazał się jedną z tych produkcji, o której niemal nikt nie słyszał przed premierą, nie miał wobec niej dużych oczekiwań, a z kina wychodził zachwycony. Kiedy jednak pierwsza część mogła wziąć widza z zaskoczenia, wobec drugiej należy stawiać już wyższe wymagania. Na szczęście twórcy „John Wick: Chapter Two” doszli do słusznego wniosku: to, co zrobili, było dobre, należy więc się tego trzymać, robiąc jednak wszystkiego więcej, mocniej, mroczniej i jeszcze bardziej dynamicznie.

 

Napisał Dział: Film

Resident Evil Ostatni rozdział

Od premiery „Resident Evil 4”, w której to części Leon S. Kennedy został wysłany do Hiszpanii celem odbicia córki Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Ashley Graham, minęło dwanaście lat. Mniej więcej wtedy prezentowany przez serię poziom zaczął lecieć na łeb. Własną cegiełkę do kryzysu dołożył Paul Anderson, serwując pięć filmów, które (poza pierwszym) zapewniały widzom siniaki z powodu zbyt częstych facepalmów. I o ile „Resident Evil VII: Biohazard” zawraca gry na właściwy tor, tak poziom najnowszego i miejmy nadzieję, naprawdę ostatniego, wybryku kinowego dokopał się do jądra Ziemi i ani na chwilę nie przestaje drążyć.