Film

Napisał Dział: Film

antios

Po mocno nacechowanej politycznym komentarzem „Czarnej Panterze”, oraz potężnej dawce emocji w „Avengers: Wojna bez granic”, szefostwo Marvel Studios doszło do słusznego skądinąd wniosku, że w środku wakacji warto dać widzom nieco odpocząć i poczęstować ich produkcją lekką, łatwą i przyjemną. A cóż innego w MCU nadawało się do tego celu lepiej, niż kontynuacja „Ant-Mana” z 2015 roku?

Napisał Dział: Film

dwajnesamobojcajonson

Filmy z Dwaynem „The Rockiem” Johnsonem przyzwyczaiły widzów do określonego, niezbyt wysokiego poziomu. Nielogiczności oraz nierzadko zwyczajna głupota scenariusza byłaby nie do zniesienia, gdyby nie potężna charyzma aktora oraz porywające sceny akcji. Niestety „Drapacz chmur” dowodzi, że nawet charakterystycznie uniesiona brew gwiazdy kina akcji nie gwarantuje powodzenia w obliczu tak licznych braków. Choć scenariusz przypomina kilka luźno związanych sznurków służących specom od efektów specjalnych do urządzenia pokazu umiejętności, tak przemyca ponadczasowy morał. Nie ma takiej technologii z którą nie poradzi sobie strażacki topór i srebrna taśma. Jeśli z seansu mielibyście wynieść jedną rzecz (prócz pustego pudełka po popcornie) niech będzie to maksyma „jeśli nie możesz czegoś naprawić taśmą naprawczą, oznacza to że użyłeś za mało taśmy”.

Napisał Dział: Film

iniemamocni22

Kiedy w 2004 roku na ekrany kin wchodzili „Iniemamocni”, stanowili prawdziwe zjawisko. Kinowe Uniwersum Marvela miało się pojawić dopiero za kilka lat, a choć wcześniej mieliśmy okazję obejrzeć kilka udanych produkcji superbohaterskich (jak np. „X-Men”), daleko jeszcze było do wypracowania tak popularnej obecnie formuły, w której grupa bohaterów napędza film wzajemnymi relacjami i żartami, fabułę traktując jak postać drugoplanową. Niby bez niej film wiele by nie stracił, ale fajnie, że się przewija. Czy po rewolucji jaką w kinie spod znaku peleryn i majtasów zafundował nam Marvel, „Iniemamocni 2” w ogóle mają jeszcze rację bytu?

Napisał Dział: Film

luke cage sezon 2

Seriale powstałe we współpracy Netflixa z Marvelem łączy jedna, konkretna cecha – są za długie. Zarzut ten powraca jak bumerang i gdy tylko zobaczyłem z ilu odcinków składa się drugi sezon przygód kuloodpornego bohatera, pozwoliłem sobie na głośne westchnienie. Nauczony doświadczeniem, spodziewałem się względnie interesującej osi fabularnej, stopniowo rozwadnianej przez zbędne wątki, które poza dobijaniem do zaplanowanych trzynastu odcinków nie posłużą niczemu konkretnemu. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że poboczne historie nie tylko nie przeszkadzają, ale też umiejętnie rozwijają postaci drugo i trzecioplanowe, ukazując pełniejszy obraz życia w Harlemie oraz związane z nim trudy.

Napisał Dział: Film

Jurassic World Fallen Kingdom

„Park Jurajski” to jeden z tych filmów, które będę pamiętał do końca życia – po raz pierwszy byłem w kinie właśnie na nim. A że dodatkowo jak każdy pierwszoklasista o dinozaurach wiedziałem (albo tak mi się przynajmniej wydawało) wszystko, możliwość obejrzenia wyglądających jak żywe dinozaurów na wielkim ekranie sprawiła, że już na zawsze pokochałem kino. Oczywistym jest więc, że w moim odczuciu kolejne produkcje z serii o Parku Jurajskim nie miały szans by choć zbliżyć się do tego samego poziomu co jedynka – z takim ładunkiem wzmocnionych przez nostalgię emocji, skazane były na pożarcie przez T-Rexa. I choć nowe rozdanie, czyli „Jurassic World” oceniam jako co najwyżej przeciętny blockbuster, na seans „Jurassic World: Upadłe Królestwo” szedłem z ochotą.

Napisał Dział: Film

solo movie

Dopóki nie ogłoszono tego oficjalnie, pomysł nakręcenia filmu o przygodach młodego Hana Solo uważałem za absurdalny. Wydawało mi się, że ostatnim, co Kathleen Kennedy i spółka chcieliby zrobić w przebogatym i niemal nieograniczonym uniwersum Gwiezdnych Wojen, będzie produkcja opowiadająca historię postaci, którą już naprawdę dobrze znamy, nie wspominając nawet o konieczności zmierzenia się z ikoniczną rolą Harrisona Forda. Teraz, gdy „Han Solo: Gwiezdne Wojny – historie” wchodzi na ekrany kin nie da się już dłużej zaprzeczać rzeczywistości – naprawdę to zrobili! A co tym bardziej zadziwiające, pomimo licznych kłopotów na planie, udało im się stworzyć gwarantujące solidną porcję rozrywki kino przygodowe.

Napisał Dział: Film

deadpool 2 toop1

Jak wszystkie fenomeny – a takim bez wątpienia okazała się produkcja z 2016 roku – „Deadpool” doczekał się tak wielu analiz, że chyba każdy, kto miał do czynienia z popkulturą przez ostatnie dwa lata, jest w stanie podać przyczyny stojące ze sukcesem produkcji z Najemnikiem z Gębą. Charyzmatyczny i wygadany antybohater do spółki z kompletnym brakiem cenzury i znakomitym marketingiem złożyły się na prawdziwy kasowy hit. Nie udałoby się jednak osiągnąć tak imponującego wyniku bez całych pokładów humoru, może niezbyt wyszukanego, za to z pewnością celnego i trafiającego tym mocniej, im bardziej siedziało się w światku superbohaterszczyzny oraz popkultury jako takiej. Nic więc dziwnego, że kiedy „Deadpool” zarobił ponad siedemset pięćdziesiąt milionów dolarów, początkowo nieprzychylne Wade’owi Wilsonowi studio 20th Century Fox szybko dało zielone światło dla kontynuacji jego przygód. A jeśli liczyć „X-Force”, to nawet więcej niż jednej... Ryan Reynolds, który przy filmie pełni mniej lub bardziej oficjalnie tyle funkcji, że aż ciężko je wszystkie wymienić, doszedł do bardzo prostego wniosku – tworząc kontynuację „Deadpoola” trzeba zrobić dokładnie to samo co wcześniej. Tylko więcej, mocniej i lepiej. Aby osiągnąć ten cel, postanowił zatrudnić sobie do pomocy (oficjalnie jako reżysera) Davida Leticha, byłego kaskadera i współtwórcę takich hitów jak „John Wick” i „Atomic Blonde”, który miał sprawić, by Deadpool doczekał się scen akcji na jakie zasługuje.

Napisał Dział: Film

Rampage Dzika furia

Nie ulega wątpliwości, że Dwayne „The Rock” Johnson jest bardzo zapracowanym człowiekiem. Z charakterystycznie uniesioną brwią i niespożytymi pokładami charyzmy coraz częściej stanowi ostatnią linię obrony ludzkości. Oswaja zwierzęta, radzi sobie w najeżonej niebezpieczeństwami dżungli, walczy z żywiołami, a zagadki kryminalne rozwiązuje w kąpielówkach. Miesiąc po światowej premierze, „Rampage: Dzika furia” trafił do polskich kin, a w nim The Rock będzie musiał zmierzyć się z największym (może poza leniwym podejściem do pracy na planie w wykonaniu Vina Diesela) wyzwaniem do tej pory: krwiożerczymi, zmutowanymi bestiami rodem z wydanej w 1986 roku gry wideo!

Napisał Dział: Film

avengers wojna bez granic

Kiedy w 2008 roku na ekrany kin wchodził „Iron Man” nikt, łącznie z jego twórcami, nie podejrzewał, że zapoczątkuje on jedno z największych zjawisk w historii kina. Behemot znany pod nazwą Marvel Cinematic Universe to na tę chwilę już niemal dwadzieścia powiązanych ze sobą filmów, dziesiątki postaci i miliardy zarobionych dolarów. Te liczby nie na każdym muszą zrobić wrażenie, ale wystarczy, że przypomnicie sobie co robiliście dziesięć lat temu, i ile od tamtego czasu się w waszym życiu zmieniło – sporo się działo, prawda? W tym samym czasie MCU rozwijało się razem z nami, zmierzając do jednego, kulminacyjnego punktu, po którym już nic nie miało być takie samo – zarówno wewnątrz samego uniwersum, jak i w kinie rozrywkowym.

Napisał Dział: Film

FTWD 401 RF 1206 0202 RT

Począwszy od szóstego sezonu, „The Walking Dead” nie jest w stanie złapać właściwego rytmu. Niczym żywy trup, serial potyka się o własne, złożone z fabularnych głupot, dłużyzn i nadmiernego filozofowania, bebechy. Właśnie dlatego gdy w 2015 roku na horyzoncie pojawił się „Fear the Walking Dead”, obiecując opowieść o zwykłych ludziach stawiających czoła śmiertelnemu zagrożeniu na samym początku końca świata, pozwoliłem sobie na odrobinę nadziei. Promyk został jednak zduszony słabym pierwszym sezonem oraz tragicznym drugim. I choć trzecia odsłona „przygód” rodziny Clark prezentowała znacznie wyższy poziom (przebijając nawet główną serię), musiałem się mocno zastanowić nim sięgnąłem po udostępnione przedpremierowo dwa odcinki czwartego sezonu. Ku mojemu zaskoczeniu, nieco ponad półtorej godziny później na poważnie rozważam włączenie „Fear the Walking Dead” do obowiązkowych, cotygodniowych seansów.