Film

Napisał Dział: Film

Jurassic World Fallen Kingdom

„Park Jurajski” to jeden z tych filmów, które będę pamiętał do końca życia – po raz pierwszy byłem w kinie właśnie na nim. A że dodatkowo jak każdy pierwszoklasista o dinozaurach wiedziałem (albo tak mi się przynajmniej wydawało) wszystko, możliwość obejrzenia wyglądających jak żywe dinozaurów na wielkim ekranie sprawiła, że już na zawsze pokochałem kino. Oczywistym jest więc, że w moim odczuciu kolejne produkcje z serii o Parku Jurajskim nie miały szans by choć zbliżyć się do tego samego poziomu co jedynka – z takim ładunkiem wzmocnionych przez nostalgię emocji, skazane były na pożarcie przez T-Rexa. I choć nowe rozdanie, czyli „Jurassic World” oceniam jako co najwyżej przeciętny blockbuster, na seans „Jurassic World: Upadłe Królestwo” szedłem z ochotą.

Napisał Dział: Film

solo movie

Dopóki nie ogłoszono tego oficjalnie, pomysł nakręcenia filmu o przygodach młodego Hana Solo uważałem za absurdalny. Wydawało mi się, że ostatnim, co Kathleen Kennedy i spółka chcieliby zrobić w przebogatym i niemal nieograniczonym uniwersum Gwiezdnych Wojen, będzie produkcja opowiadająca historię postaci, którą już naprawdę dobrze znamy, nie wspominając nawet o konieczności zmierzenia się z ikoniczną rolą Harrisona Forda. Teraz, gdy „Han Solo: Gwiezdne Wojny – historie” wchodzi na ekrany kin nie da się już dłużej zaprzeczać rzeczywistości – naprawdę to zrobili! A co tym bardziej zadziwiające, pomimo licznych kłopotów na planie, udało im się stworzyć gwarantujące solidną porcję rozrywki kino przygodowe.

Napisał Dział: Film

deadpool 2 toop1

Jak wszystkie fenomeny – a takim bez wątpienia okazała się produkcja z 2016 roku – „Deadpool” doczekał się tak wielu analiz, że chyba każdy, kto miał do czynienia z popkulturą przez ostatnie dwa lata, jest w stanie podać przyczyny stojące ze sukcesem produkcji z Najemnikiem z Gębą. Charyzmatyczny i wygadany antybohater do spółki z kompletnym brakiem cenzury i znakomitym marketingiem złożyły się na prawdziwy kasowy hit. Nie udałoby się jednak osiągnąć tak imponującego wyniku bez całych pokładów humoru, może niezbyt wyszukanego, za to z pewnością celnego i trafiającego tym mocniej, im bardziej siedziało się w światku superbohaterszczyzny oraz popkultury jako takiej. Nic więc dziwnego, że kiedy „Deadpool” zarobił ponad siedemset pięćdziesiąt milionów dolarów, początkowo nieprzychylne Wade’owi Wilsonowi studio 20th Century Fox szybko dało zielone światło dla kontynuacji jego przygód. A jeśli liczyć „X-Force”, to nawet więcej niż jednej... Ryan Reynolds, który przy filmie pełni mniej lub bardziej oficjalnie tyle funkcji, że aż ciężko je wszystkie wymienić, doszedł do bardzo prostego wniosku – tworząc kontynuację „Deadpoola” trzeba zrobić dokładnie to samo co wcześniej. Tylko więcej, mocniej i lepiej. Aby osiągnąć ten cel, postanowił zatrudnić sobie do pomocy (oficjalnie jako reżysera) Davida Leticha, byłego kaskadera i współtwórcę takich hitów jak „John Wick” i „Atomic Blonde”, który miał sprawić, by Deadpool doczekał się scen akcji na jakie zasługuje.

Napisał Dział: Film

Rampage Dzika furia

Nie ulega wątpliwości, że Dwayne „The Rock” Johnson jest bardzo zapracowanym człowiekiem. Z charakterystycznie uniesioną brwią i niespożytymi pokładami charyzmy coraz częściej stanowi ostatnią linię obrony ludzkości. Oswaja zwierzęta, radzi sobie w najeżonej niebezpieczeństwami dżungli, walczy z żywiołami, a zagadki kryminalne rozwiązuje w kąpielówkach. Miesiąc po światowej premierze, „Rampage: Dzika furia” trafił do polskich kin, a w nim The Rock będzie musiał zmierzyć się z największym (może poza leniwym podejściem do pracy na planie w wykonaniu Vina Diesela) wyzwaniem do tej pory: krwiożerczymi, zmutowanymi bestiami rodem z wydanej w 1986 roku gry wideo!

Napisał Dział: Film

avengers wojna bez granic

Kiedy w 2008 roku na ekrany kin wchodził „Iron Man” nikt, łącznie z jego twórcami, nie podejrzewał, że zapoczątkuje on jedno z największych zjawisk w historii kina. Behemot znany pod nazwą Marvel Cinematic Universe to na tę chwilę już niemal dwadzieścia powiązanych ze sobą filmów, dziesiątki postaci i miliardy zarobionych dolarów. Te liczby nie na każdym muszą zrobić wrażenie, ale wystarczy, że przypomnicie sobie co robiliście dziesięć lat temu, i ile od tamtego czasu się w waszym życiu zmieniło – sporo się działo, prawda? W tym samym czasie MCU rozwijało się razem z nami, zmierzając do jednego, kulminacyjnego punktu, po którym już nic nie miało być takie samo – zarówno wewnątrz samego uniwersum, jak i w kinie rozrywkowym.

Napisał Dział: Film

FTWD 401 RF 1206 0202 RT

Począwszy od szóstego sezonu, „The Walking Dead” nie jest w stanie złapać właściwego rytmu. Niczym żywy trup, serial potyka się o własne, złożone z fabularnych głupot, dłużyzn i nadmiernego filozofowania, bebechy. Właśnie dlatego gdy w 2015 roku na horyzoncie pojawił się „Fear the Walking Dead”, obiecując opowieść o zwykłych ludziach stawiających czoła śmiertelnemu zagrożeniu na samym początku końca świata, pozwoliłem sobie na odrobinę nadziei. Promyk został jednak zduszony słabym pierwszym sezonem oraz tragicznym drugim. I choć trzecia odsłona „przygód” rodziny Clark prezentowała znacznie wyższy poziom (przebijając nawet główną serię), musiałem się mocno zastanowić nim sięgnąłem po udostępnione przedpremierowo dwa odcinki czwartego sezonu. Ku mojemu zaskoczeniu, nieco ponad półtorej godziny później na poważnie rozważam włączenie „Fear the Walking Dead” do obowiązkowych, cotygodniowych seansów.

Napisał Dział: Film

ciche miejsce

O filmie „Ciche miejsce” usłyszałem (nomen omen) od mojej żony, która pewnego wieczoru zwróciła moją uwagę na zwiastun i muszę przyznać, że jestem jej z tego powodu naprawdę wdzięczny. Dzieło Johna Krasinskiego, które można zakwalifikować jako połączenie grozy z postapokalipsą oraz szczyptą dramatu sprawiło, że przez nieco ponad półtorej godziny obserwowałem w napięciu losy bohaterów, chłonąc interesująco skonstruowany świat po zagładzie ludzkości. Świat, przy którego tworzeniu wreszcie pokuszono się o oryginalność. To nie kolejny film korzystający z oklepanych do bólu motywów, tanich jumpscare’ów, czy rozwiązań deus ex machina. „Ciche miejsce” pokazuje zwykłych ludzi i walkę o przetrwanie w świecie, gdzie najdrobniejszy dźwięk może się równać śmierci.

Napisał Dział: Film

rpofilm

Nigdy nie lubiłem powieści „Ready Player One”. Co więcej, nie potrafiłem do końca zrozumieć jej fenomenu – napisana została jak typowa powieść dla nastolatków, ze wszystkimi wadami tego typu literatury (główny bohater to Gary Stu, czyli męski odpowiednik Mary Sue, większość sytuacji rozwiązuje deus ex machina, itd.), ale swoją moc opierała na nostalgii do popkultury lat osiemdziesiątych, która przyciągnąć mogła tylko ludzi, którzy byli już w wieku, w którym tego typu „dzieł” się nie czyta, bo szkoda na nie czasu. Prawda? Oczywiście wyniki sprzedaży książki i opinie czytelników na forach mówią co innego, ale mojemu wewnętrznemu krytykowi wcale to nie przeszkadza. Dlatego też na seans „Ready Player One” (w rodzimym wydaniu „Player One”, bo autor polskiego przekładu książki – swoją drogą, fatalnego – widocznie uznał, że polski odbiorca jest zbyt głupi na tak długi tytuł, w dodatku po angielsku) wybierałem się z wyjątkowo negatywnym nastawieniem. Wiem, że to nieprofesjonalne z mojej strony, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że... szybko zmieniłem zdanie.

Napisał Dział: Film

tomb raider recka

Rok 1996 zapisał się złotymi zgłoskami w historii elektronicznej rozgrywki. To właśnie wtedy gracze otrzymali takie tytuły, jak „Duke Nukem 3D”, „Resident Evil”, „Pokemon Red”, czy właśnie „Tomb Raider”. Na przestrzeni lat, seria traktująca o przygodach twardej pani archeolog o charakterze równie ostrym co jej polygonowy biust miała swoje wzloty i upadki, aż w 2013 roku Crystal Dynamics postanowiło wykonać dość odważny ruch, wydając grę mającą być świeżym startem dla Lary Croft. Zamiast biuściastej, niezniszczalnej heroski, gracze ujrzeli młodą, niedoświadczoną dziewczynę, która musiała uczyć się wszystkiego „w biegu”. Podobnie do tematu podszedł Roar Uthaug, norweski reżyser znany między innymi z katastroficznego filmu „Fala”.

Napisał Dział: Film

terror amc

Dan Simmons dobrze zdawał sobie sprawę, że samo wsadzenie potwora do opowieści nie uczyni jej ani straszną, ani wciągającą. Aby tak się stało, należy wykreować szereg ciekawych, niejednoznacznych bohaterów, umieścić ich w środowisku, które próbuje zabić ich na każdym kroku i pozwolić im wchodzić w interakcje – a dopiero później stopniowo wprowadzać bestię, która będzie eliminować kolejne postaci. O tym samym wiele lat temu przekonał widzów Ridley Scott, dlatego gdy przyszło do ekranizacji „Terroru” Dana Simmonsa, a jednym z producentów został twórca „Obcego” wiedziałem, że to nie może się nie udać.