Film

Napisał Dział: Film

cocohead

Na „Coco” wybraliśmy się dość późno, bo prawie dwa tygodnie po premierze i choć nastawiałem się na typowy dla Pixara film animowany, po seansie potrzebowałem chwili, by zebrać myśli. Po Lee Unkrichu, człowieku stojącym za takimi tytułami jak „Gdzie jest Nemo?”, czy „Toy Story 3” spodziewałem się nie tylko wysokiego poziomu animacji, ale też poruszenia kilku ważnych tematów, nie miałem jednak pojęcia, że gdy w kinie na nowo włączono światła, ja nadal będę trawił to, co właśnie zobaczyłem. Zamiast prostej, zabawnej animacji, „Coco” okazał się być poruszającą opowieścią o rodzinie i pamięci.

Napisał Dział: Film

ligasprawiedliwosci

„Lidze Sprawiedliwości” kłopoty towarzyszyły od samego początku; zdjęcia do niej ruszyły zaraz po premierze „Batman V Superman: Świt Sprawiedliwości”, filmu, łagodnie rzecz ujmując, niezbyt ciepło przyjętego przez krytyków (i znaczną część widzów), więc nie było zbyt wiele czasu, aby poprawić wskazane w recenzjach bolączki. Życie prywatne i zawodowe Bena Afflecka zaczęło walić się w gruzy, rodzinę Snyderów spotkała straszliwa tragedia, a studio w celu dokończenia projektu zatrudniło Jossa Whedona. Twórca „Firefly” na ostatnią chwilę zarządził dokrętki na ogromną skalę, a także w znacznym stopniu (co najmniej w 1/3) przepisał scenariusz i znacząco skrócił czas trwania produkcji. Kiedy więc Henry Cavill stawił się na plan z bujnym wąsem, zapuszczonym na potrzeby nowego „Mission Impossible”, ekipa na planie jedynie wzruszyła ramionami – dzień jak co dzień. Jak więc finalnie prezentuje się „Liga Sprawiedliwości”?

Napisał Dział: Film

mothermovie

„Mother!” Darrena Aronofsky'ego miało swoją premierę w USA już dwa miesiące temu i zyskało miano filmu niezwykle kontrowersyjnego, skrajnie dzielącego publikę, nikogo nie pozostawiając obojętnym. Na seansie na którym byłem, po lewej stronie miałem faceta, który szybko zaczął na zmianę ziewać i spoglądać na zegar w telefonie, po prawej natomiast kobietę, która nie była w stanie patrzeć na wiele z rozgrywających się na ekranie wydarzeń, spinając się i zasłaniając oczy; empirycznie więc doświadczyłem w Polsce tego, co pokazały oceny widowni za Wielką Wodą. „Mother!” dzieli jak chyba żadna z tegorocznych premier.

Napisał Dział: Film

strangersezon2

Pierwszy sezon „Stranger Things” okazał się niespodziewanym sukcesem. Opowieść o czwórce kumpli z małego, amerykańskiego miasteczka obudziła ogromne pokłady nostalgii u ludzi pamiętających lata 80. ubiegłego wieku, co w połączeniu ze świetnie napisanymi bohaterami oraz wciągającą akcją uczyniło z wycieczki do Hawkins jeden z najlepszych seriali minionego roku. Czy drugi sezon był w stanie powtórzyć ten sukces? Bracia Dufferowie stanęli przed nie lada wyzwaniem. Pozbawieni elementu zaskoczenia oraz świadomi wyśrubowanych oczekiwań wobec kontynuacji, zabrali fanów na jazdę bez trzymanki, wywiązując się z powierzonego im zadania śpiewająco. Drugi sezon „Stranger Things” stanowi doskonały przykład na to, że więcej nie zawsze musi oznaczać gorzej. Mamy więcej akcji, CGI (które tym razem nie jest aż tak kiepskie), elementów obyczajowych, nawiązań do popkultury lat 80., oraz kilku nowych bohaterów. I choć obfitość wątków nie zawsze pozwala rozwinąć wszystkie w zadowalający sposób, to już teraz mogę spokojnie stwierdzić, że drugi sezon „Stranger Things” trzyma bardzo wysoki poziom.

Napisał Dział: Film

thorhead

Większość widzów postać Thora w MCU ocenia przez pryzmat jego występów w obu częściach „Avengers” - głównie dlatego, że o solowych przygodach herosa Asgardu lepiej zapomnieć. Pierwszej ekranizacji przygód boga burzy i piorunów bliżej do produkcji pokroju „Daredevila” z 2003 roku niż „Iron Mana” (z kuriozalną charakteryzacją głównego bohatera na czele), a i drugiej, choć ta przynajmniej miała na siebie jakiś pomysł, nie można nazwać dobrym filmem. „Thor: Ragnarok” miał jednak z dotychczasowymi wpadkami uczynić to, co tytułowe wydarzenie z Asgardem – wypalić je z pamięci do cna. Popiół jest wszak znakomitym nawozem...

Napisał Dział: Film

Blade Runner 2049

„Blade Runner” doczekał się tak wielu omówień, że chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć dlaczego jest to dzieło kultowe i powszechnie wielbione. Z racji spowijającego produkcję z 1982 roku nimbu, karkołomnym wydawało się stworzenie współczesnej kontynuacji, która nie ośmieszy oryginału, jak miało to miejsce w przypadku Obcego czy Terminatora. Nie wspominając nawet o dorównaniu otoczonemu kultem filmowi Ridley'a Scotta. Denis Villeneuve przy okazji „Nowego Początku” udowodnił jednak, że rozumie inteligentne kino science fiction jak nikt inny we współczesnym Hollywood i jeśli komuś ta misja miała się powieść, to właśnie jemu.

Napisał Dział: Film

kingsmanzlotykragus

„Kingsman: Tajne Służby” okazał się jednym z tych filmów, o których niewiele słyszy się przed premierą, po czym okazują się dużym hitem. Znakomite pomysły zaczerpnięte z komiksu Marka Millara, błyskotliwa reżyseria, fantastyczna choreografia scen akcji, postaci które lubimy od samego początku oraz masa humoru sprawiły, że mieliśmy do czynienia z filmem gwarantującym świetną zabawę. Produkcja z 2014 roku zaskoczyła mnie niezwykle pozytywnie, a co za tym idzie, w stosunku do jej kontynuacji miałem więc spore wymagania.

Napisał Dział: Film

to klaun

Fakt, że Stephen King nie ma szczęścia do ekranizacji nikogo nie powinien zaskoczyć. Obok filmów świetnych, jak „Skazani na Shawshank”, „Lśnienia”, czy „Zielonej Mili”, można znaleźć słabe, jak „Maksymalne przyspieszenie”, „Cmentarną szychtę”, „Lunatyków”, czy „Carrie” z 2013 roku. Obawy związane z powrotem do Derry były tym większe, że miniserial „To” z 1990 roku, choć ówcześnie należał do chlubnych wyjątków, to brzydko się zestarzał, choć Pennywise’a w wykonaniu Tima Curry’ego nadal można spokojnie postawić wśród ikon horroru. Całe szczęście, wersja z 2017 roku okazała się być jedną z najlepszych adaptacji powieści Kinga od lat.

Napisał Dział: Film

Annabelle Narodziny zła

Annabelle po raz pierwszy pojawiła się na srebrnym ekranie w „Obecności” z 2013 roku, filmie traktującym o przypadkach znanego małżeństwa demonologów, Eda i Lorraine Warrenów. Choć na ekranie gościła zaledwie przez chwilę, wywarła ogromne wrażenie na miłośnikach gatunku. Przerażająca, zamknięta w przeszklonej gablocie lalka roztaczała wokół siebie atmosferę grozy, a jej martwe spojrzenie wzbudzało w widzach niepokój. W 2014 roku Annabelle otrzymała własny film, który choć osiągnął finansowy sukces, zebrał kiepskie recenzje. Trzy lata później, nawiedzona lalka powraca na ekrany w produkcji autorstwa Davida F. Sandberga.

Napisał Dział: Film

Wojna o Planetę Małp

W 1968 roku, Franklin J. Schaffner wyreżyserował film oparty na wątkach wydanej w 1963 roku we Francji „La Planète des Singes” autorstwa Pierre’a Boulle’a, dając początek jednej z najciekawszych franczyz. Kultowe sceny (jak widok klęczącego przed Statuą Wolności Charlesa Hestona), nawet pomimo niemal trzydziestoletniego zaniedbania marki, nadal pozostają żywe w świadomości fanów filmów s-f. Od tamtego czasu otrzymaliśmy serial aktorski (i animowany), komiksy, książki, a nawet grę, ale na powrót Planety Małp na srebrny ekran trzeba było czekać aż do 2001 roku, gdy Tim Burton podjął się niezbyt udanej próby opowiedzenia na nowo historii sprzed blisko czterdziestu lat. Udany powrót do serii pojawił się dopiero dekadę później, gdy w kinach pojawiła się, „Geneza Planety Małp” w reżyserii Ruperta Wyatta.