Mogget
- Punkty
- 181
- Użytkownik od:
- niedziela, 04 grudnia 2011 17:27
- Ostatnio on-line:
- Wczoraj
- Profil oglądano:
- 217 razy
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Purple-eyed Dreamer na forum.
Podoba mi się rys rękawów koszuli i talii. Rozumiem, że nieproporcjonalnie małe piersi do po ojcu? 
Świetne, Purple. Ja czekam na następne! Może tym razem ktoś z Kawernian?
Więcej…
Świetne, Purple. Ja czekam na następne! Może tym razem ktoś z Kawernian?
Więcej…
22 godzin temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Re: Słówko o sporcie... na forum.
Galurtinus napisał:
To piszę.
Długo się do tego zbierałam, dzięki czemu i punktów, o których mogę pisać przybyło. Niech więc mija to prędko i bezboleśnie.
Dawno, dawno temu, kiedy mówiłam na chleb "beb", a na muchy "tapty", czyli w okolicach swojej podstawówki, uwielbiałam biegać i wspinać się po drzewach, których u nas, na Dzikim Zachodzie, dostatek. To pierwsze trzymało się mnie jeszcze przez dobrych kilka lat, minęło jednak w liceum. Rower był szybszy, można nim było jechać szybciej i dalej, pamięć o kondycji zmieniła sposób swojej realizacji, a zmysł biegacza długodystansowego zaginął bezpowrotnie w otchłani podświadomości, Z pewnością gdyby nie trudność w zdobyciu sprzętu tutaj, we Wrocławiu, jeździłabym wciąż - jakoś nie mogę przekonać się do instytucji rowerów miejskich. Poza tym marzyła mi się swego czasu rowerowa wycieczka przez Polskę. Miła to memu sercu perspektywa. Należałoby do niej powrócić.
Gdzieś po drodze miała miejsce również fascynacja łyżworolkami, nie przyjęła jednak wyczynowej formy. Zajeżdżałam je kilometrami dopóki nie straciłam sprzętu. Nie miałam ich na nogach od jakichś... czterech lat.
Okres liceum przyniósł ze sobą rodzaj sportu, który jest ze mną do dziś. Taniec z ogniem popularnie zwany Fireshow, nie śmiem jednak twierdzić, by to, co wykonuję mogło nazywać się którymkolwiek z nich. Ani to w mym wykonaniu taniec, a i show z tego marny. Zaniedbuję moje ogniste z wielkim zapamiętaniem. Stało się to dla mnie prywatną przyjemnością, tańcem w wybranych okolicznościach i bez specjalnego (niestety) treningu. Nie sądzę bym straciła do tego serce. Jednak to, czego mi trzeba, już mam a wzbogacenie umiejętności mógłby mi przynieść z kimś wspólny trening. W pojedynkę nie potrafię zmotywować się do pracy.
Taniec irlandzki. O, tak, ten pochłania wiele mych sił i czasu. Wspaniała to zabawa i momentami wielce wyczynowy sport! Połączenie tej cudownej muzyki z Zielonej Wyspy rodem wraz z ruchem, który zawsze pozwalał mi się... wyzwolić - to doprawdy coś wspaniałego! Zdecydowanie upodobałam sobie tańce grupowe - te tradycyjne zwane ceili. Tańce solowe, przygotowywane w ramach pokazów, jak również na zawody, nie dają mi aż takiej frajdy, choć z pewnością są milsze dla oka obserwatora. Od niedawna w ramach tych zajęć, trenujemy również irlandzki step. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to coś strasznego i póki co absolutnie awykonalnego dla moich kostek. Okiełznam jednak tego potwora, bo to rytm, którym bije moje serce!
Dzięki mojej średniowiecznej drużynie udało mi się (dzięki Ci!) rozpocząć (upragnioną!) naukę jazdy konnej. Jak wszystkie małe wojownicze księżniczki marzyło mi się to od zarania dziejów. No, może trochę później...
Wiedziałam, że tak będzie, że pochłonie mnie to do reszty, że myśleć o tym będę co dzień. Od jakiegoś czasu jestem już spuszczoną ze sznurka, lonża o dziwo została za mną. W tym momencie jestem za kilkoma galopami i bezsprzecznie jest to mój ulubiony sposób jazdy. To niepowtarzalne uczucie. Gdybym tylko potrafiła dogadać się z pewną klaczą... Obawiam się, że to kolejna z pań, z którą mamy wyraźny konflikt interesów. 
Cóż, obecnie próbuję jeszcze strzelać z łuku i - tu już zupełnie hobbystycznie - zaprawiać się w mieczu. To również dzięki drużynowym treningom. Za mną jednak ledwie kilkanaście godzin treningów i wciąż nie potrafię orzec w czym lepiej się czuję, póki co zatem rozdrabniam się i na łucznictwo, i szermierkę. Cóż, zobaczymy co się z tego jaja wykluje.
Uff... Kocham ruch!
Więcej…
Trenujecie coś, pasjonujecie się czymś? Tak? To pisać.
To piszę.
Długo się do tego zbierałam, dzięki czemu i punktów, o których mogę pisać przybyło. Niech więc mija to prędko i bezboleśnie.
Dawno, dawno temu, kiedy mówiłam na chleb "beb", a na muchy "tapty", czyli w okolicach swojej podstawówki, uwielbiałam biegać i wspinać się po drzewach, których u nas, na Dzikim Zachodzie, dostatek. To pierwsze trzymało się mnie jeszcze przez dobrych kilka lat, minęło jednak w liceum. Rower był szybszy, można nim było jechać szybciej i dalej, pamięć o kondycji zmieniła sposób swojej realizacji, a zmysł biegacza długodystansowego zaginął bezpowrotnie w otchłani podświadomości, Z pewnością gdyby nie trudność w zdobyciu sprzętu tutaj, we Wrocławiu, jeździłabym wciąż - jakoś nie mogę przekonać się do instytucji rowerów miejskich. Poza tym marzyła mi się swego czasu rowerowa wycieczka przez Polskę. Miła to memu sercu perspektywa. Należałoby do niej powrócić.
Gdzieś po drodze miała miejsce również fascynacja łyżworolkami, nie przyjęła jednak wyczynowej formy. Zajeżdżałam je kilometrami dopóki nie straciłam sprzętu. Nie miałam ich na nogach od jakichś... czterech lat.
Okres liceum przyniósł ze sobą rodzaj sportu, który jest ze mną do dziś. Taniec z ogniem popularnie zwany Fireshow, nie śmiem jednak twierdzić, by to, co wykonuję mogło nazywać się którymkolwiek z nich. Ani to w mym wykonaniu taniec, a i show z tego marny. Zaniedbuję moje ogniste z wielkim zapamiętaniem. Stało się to dla mnie prywatną przyjemnością, tańcem w wybranych okolicznościach i bez specjalnego (niestety) treningu. Nie sądzę bym straciła do tego serce. Jednak to, czego mi trzeba, już mam a wzbogacenie umiejętności mógłby mi przynieść z kimś wspólny trening. W pojedynkę nie potrafię zmotywować się do pracy.
Taniec irlandzki. O, tak, ten pochłania wiele mych sił i czasu. Wspaniała to zabawa i momentami wielce wyczynowy sport! Połączenie tej cudownej muzyki z Zielonej Wyspy rodem wraz z ruchem, który zawsze pozwalał mi się... wyzwolić - to doprawdy coś wspaniałego! Zdecydowanie upodobałam sobie tańce grupowe - te tradycyjne zwane ceili. Tańce solowe, przygotowywane w ramach pokazów, jak również na zawody, nie dają mi aż takiej frajdy, choć z pewnością są milsze dla oka obserwatora. Od niedawna w ramach tych zajęć, trenujemy również irlandzki step. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to coś strasznego i póki co absolutnie awykonalnego dla moich kostek. Okiełznam jednak tego potwora, bo to rytm, którym bije moje serce!
Dzięki mojej średniowiecznej drużynie udało mi się (dzięki Ci!) rozpocząć (upragnioną!) naukę jazdy konnej. Jak wszystkie małe wojownicze księżniczki marzyło mi się to od zarania dziejów. No, może trochę później...
Cóż, obecnie próbuję jeszcze strzelać z łuku i - tu już zupełnie hobbystycznie - zaprawiać się w mieczu. To również dzięki drużynowym treningom. Za mną jednak ledwie kilkanaście godzin treningów i wciąż nie potrafię orzec w czym lepiej się czuję, póki co zatem rozdrabniam się i na łucznictwo, i szermierkę. Cóż, zobaczymy co się z tego jaja wykluje.
Uff... Kocham ruch!
Więcej…
23 godzin temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Spotkania gangu wrocławskiego na forum.
Ja na czerwiec raczej odpadam. Sesja, sesją ale mam parę wyjazdów, z których każdy będzie kosztował mnie tyle, co nocka z Wami w labiryncie. Następnym razem.
Kłaniam się uniżenie.
PS. Swoich chłopców, rzecz jasna, powiadomię.
Więcej…
Kłaniam się uniżenie.
PS. Swoich chłopców, rzecz jasna, powiadomię.
Więcej…
1 dzień temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Spotkania gangu wrocławskiego na forum.
Dobrze gada. Choć moi na dwa nie da rady.
Mogget w Gutcie napisał:
We środę, we środę. Po kole z analizy.
Więcej…
Mogget w Gutcie napisał:
Wrocław, może jakieś piwo we wtorek, albo środę?
We środę, we środę. Po kole z analizy.
Więcej…
3 dni temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Spotkania gangu wrocławskiego na forum.
Niech będzie i lipiec! Mnie to nawet na rękę.
Więcej…
Więcej…
4 dni temu
Jej, dziś 11 godzin w pracy i całe trzy dni wolnego. W poniedziałek 12 i...kolejne trzy dni wolnego
Zapierdzielanie na początku miesiąca powoduje, że muszą mnie teraz oszczędzać, bo wyrobiłem godziny
W końcu odpocznę, wyśpię się, poczytam. Wrocław, może jakieś piwo we wtorek, albo środę? 
Więcej…
Więcej…
4 dni temu
5 dni temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Spotkania gangu wrocławskiego na forum.
Jak pisałam, do godziny 15:00 nie istnieję. Po niej dzwońcie lub wbijajcie do moi (telefon i adres na PW).
Więcej…
Więcej…
8 dni temu
Valuris odpowiedział(a) w temacie Odp: Re: Slot Art Festival na forum.
Uwaga, uwaga ;D Mam jeszcze wolne miejsca na wolontariat! Oczywiście jeśli byście chcieli to szefować będę wam ja ;D, ale spoko jestem miłą szefową 
Więcej…
Więcej…
10 dni temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Co teraz czytacie? na forum.
Bolo napisał:
Cieszę się, że obie koniec końców Ci się podobały.
W Lewisowskim Podziale... urzekła mnie bardziej wizja piekła jako tego bezdennego miejsca, w które wikłamy się sami, w którego głębie wchodzimy z własnej, nieprzymuszonej woli. Obrazowość tej konkretnej wizji - przejęła mnie najbardziej.
Co do drugiej pozycji, moim zdaniem w dalszej części opowieści Lewis skupił się na tym, po co stwarzał sytuację z początków książki. To takie w jego stylu - zająć się jednostką, a dokładniej tym, co dzieje się w jej wnętrzu.
Bolo napisał:
Nie przypominam sobie by była mi trudną jednak moich spazmów rozkoszy znajdziesz wiele w temacie tego autora.
U mnie zaś Pratchettowskie Czarodzicielstwo czyli dalsza część marszu przez kolejne tomy Świata Dysku. Tu wielkie zaskoczenie - powrót Rincewinda! To najbardziej sympatyczny tchórz jakiego znam.
Więcej…
- Podział ostateczny (C.S. Lewis): jedna z dwóch książek, które zabrałem Lenie, a które przeczytałem mniej więcej na akord. Ta przedstawia wielce ciekawą wizję raju, jednak z odmętów pamięci wiem, że mocno mi się kojarzyła z "Boską komedią". Nie mniej jednak niezła książka.
- Dopóki mamy twarze (C.S. Lewis): o. Ta tutaj się zaczęła nieźle. I tak do połowy była bardzo wciągającą i zwyczajnie dobrą lekturą. A potem zaczęło się pieprzyć, coraz więcej biadolenia, coraz mniej konkretów, zupełnie jakby się skończył pomysł panu Lewisowi. Tak, to druga książka, którą miałem od Leny. I też niezła. Mimo wszystko.
- Dopóki mamy twarze (C.S. Lewis): o. Ta tutaj się zaczęła nieźle. I tak do połowy była bardzo wciągającą i zwyczajnie dobrą lekturą. A potem zaczęło się pieprzyć, coraz więcej biadolenia, coraz mniej konkretów, zupełnie jakby się skończył pomysł panu Lewisowi. Tak, to druga książka, którą miałem od Leny. I też niezła. Mimo wszystko.
Cieszę się, że obie koniec końców Ci się podobały.
W Lewisowskim Podziale... urzekła mnie bardziej wizja piekła jako tego bezdennego miejsca, w które wikłamy się sami, w którego głębie wchodzimy z własnej, nieprzymuszonej woli. Obrazowość tej konkretnej wizji - przejęła mnie najbardziej.
Co do drugiej pozycji, moim zdaniem w dalszej części opowieści Lewis skupił się na tym, po co stwarzał sytuację z początków książki. To takie w jego stylu - zająć się jednostką, a dokładniej tym, co dzieje się w jej wnętrzu.
Bolo napisał:
- Zimowy Monarcha (Cornwell): a tu jak najbardziej mi się podobało. Chociaż książka jest trudna, długa, trochę męcząca, to wszystko jest zrekompensowane. Ciężko mi powiedzieć teraz, co mi się podobało. Czy to styl, czy postacie, czy mitologia, czy wuj-wie-co, ale po prostu mi się podobało.
Nie przypominam sobie by była mi trudną jednak moich spazmów rozkoszy znajdziesz wiele w temacie tego autora.
U mnie zaś Pratchettowskie Czarodzicielstwo czyli dalsza część marszu przez kolejne tomy Świata Dysku. Tu wielkie zaskoczenie - powrót Rincewinda! To najbardziej sympatyczny tchórz jakiego znam.
Więcej…
10 dni temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Re: Noc Kupały - zdjęcia, filmiki, wrażenia na forum.
Tox, Tox, poratuj! Powiedz, proszę, że otchłanie Twoich komputerowych wnętrz kryją wciąż archiwa tego zjazdu. Filmiki:
Tox napisał:
nam pochłonęło.
Więcej…
Tox napisał:
FANFARY!
SPECJALNIE DLA SMOKA!
EDIT:
Poruszenie w szeregach xD
Najbardziej śmiechowy śmiech na Kawernie
SPECJALNIE DLA SMOKA!
EDIT:
Poruszenie w szeregach xD
Najbardziej śmiechowy śmiech na Kawernie
nam pochłonęło.
Więcej…
10 dni temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: TOWARZYSZEWO 2012!!! na forum.
Tox napisał:
Jak nie podjął, kto nie podjął?! Toć to temat rzeka (wysokoprocentowo płynąca) od... Towarzyszewa 2011.
Tox napisał:
Podobnie jak kilku innych Kawernian.
SABATON, KURCZAK!
Tox napisał:
I ja, ja też!
Więcej…
Aż normalnie w szoku jestem, że nikt tego tematu jeszcze nie podjął!
Jak nie podjął, kto nie podjął?! Toć to temat rzeka (wysokoprocentowo płynąca) od... Towarzyszewa 2011.
Tox napisał:
Jak powszechnie wiadomo, Towarzyszewo gości Kawernian zawsze w sierpniu, zazwyczaj po Woodstoku, bo owczywistym jest, ze Towarzysz wooda nie opuści 
Podobnie jak kilku innych Kawernian.
SABATON, KURCZAK!
Tox napisał:
Ano, i ja, i Panditta Carlitta mamy urodziny, więc zapewne jakieś okołourodzinowe atrakcje będą.
I ja, ja też!
Więcej…
10 dni temu
Ściana
Grupy

