Shadowcat
- Punkty
- 706
- Użytkownik od:
- poniedziałek, 15 czerwca 2009 19:49
- Ostatnio on-line:
- 6 godz temu
- Profil oglądano:
- 759 razy
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Purple-eyed Dreamer na forum.
Podoba mi się rys rękawów koszuli i talii. Rozumiem, że nieproporcjonalnie małe piersi do po ojcu? 
Świetne, Purple. Ja czekam na następne! Może tym razem ktoś z Kawernian?
Więcej…
Świetne, Purple. Ja czekam na następne! Może tym razem ktoś z Kawernian?
Więcej…
23 godzin temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Re: Słówko o sporcie... na forum.
Galurtinus napisał:
To piszę.
Długo się do tego zbierałam, dzięki czemu i punktów, o których mogę pisać przybyło. Niech więc mija to prędko i bezboleśnie.
Dawno, dawno temu, kiedy mówiłam na chleb "beb", a na muchy "tapty", czyli w okolicach swojej podstawówki, uwielbiałam biegać i wspinać się po drzewach, których u nas, na Dzikim Zachodzie, dostatek. To pierwsze trzymało się mnie jeszcze przez dobrych kilka lat, minęło jednak w liceum. Rower był szybszy, można nim było jechać szybciej i dalej, pamięć o kondycji zmieniła sposób swojej realizacji, a zmysł biegacza długodystansowego zaginął bezpowrotnie w otchłani podświadomości, Z pewnością gdyby nie trudność w zdobyciu sprzętu tutaj, we Wrocławiu, jeździłabym wciąż - jakoś nie mogę przekonać się do instytucji rowerów miejskich. Poza tym marzyła mi się swego czasu rowerowa wycieczka przez Polskę. Miła to memu sercu perspektywa. Należałoby do niej powrócić.
Gdzieś po drodze miała miejsce również fascynacja łyżworolkami, nie przyjęła jednak wyczynowej formy. Zajeżdżałam je kilometrami dopóki nie straciłam sprzętu. Nie miałam ich na nogach od jakichś... czterech lat.
Okres liceum przyniósł ze sobą rodzaj sportu, który jest ze mną do dziś. Taniec z ogniem popularnie zwany Fireshow, nie śmiem jednak twierdzić, by to, co wykonuję mogło nazywać się którymkolwiek z nich. Ani to w mym wykonaniu taniec, a i show z tego marny. Zaniedbuję moje ogniste z wielkim zapamiętaniem. Stało się to dla mnie prywatną przyjemnością, tańcem w wybranych okolicznościach i bez specjalnego (niestety) treningu. Nie sądzę bym straciła do tego serce. Jednak to, czego mi trzeba, już mam a wzbogacenie umiejętności mógłby mi przynieść z kimś wspólny trening. W pojedynkę nie potrafię zmotywować się do pracy.
Taniec irlandzki. O, tak, ten pochłania wiele mych sił i czasu. Wspaniała to zabawa i momentami wielce wyczynowy sport! Połączenie tej cudownej muzyki z Zielonej Wyspy rodem wraz z ruchem, który zawsze pozwalał mi się... wyzwolić - to doprawdy coś wspaniałego! Zdecydowanie upodobałam sobie tańce grupowe - te tradycyjne zwane ceili. Tańce solowe, przygotowywane w ramach pokazów, jak również na zawody, nie dają mi aż takiej frajdy, choć z pewnością są milsze dla oka obserwatora. Od niedawna w ramach tych zajęć, trenujemy również irlandzki step. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to coś strasznego i póki co absolutnie awykonalnego dla moich kostek. Okiełznam jednak tego potwora, bo to rytm, którym bije moje serce!
Dzięki mojej średniowiecznej drużynie udało mi się (dzięki Ci!) rozpocząć (upragnioną!) naukę jazdy konnej. Jak wszystkie małe wojownicze księżniczki marzyło mi się to od zarania dziejów. No, może trochę później...
Wiedziałam, że tak będzie, że pochłonie mnie to do reszty, że myśleć o tym będę co dzień. Od jakiegoś czasu jestem już spuszczoną ze sznurka, lonża o dziwo została za mną. W tym momencie jestem za kilkoma galopami i bezsprzecznie jest to mój ulubiony sposób jazdy. To niepowtarzalne uczucie. Gdybym tylko potrafiła dogadać się z pewną klaczą... Obawiam się, że to kolejna z pań, z którą mamy wyraźny konflikt interesów. 
Cóż, obecnie próbuję jeszcze strzelać z łuku i - tu już zupełnie hobbystycznie - zaprawiać się w mieczu. To również dzięki drużynowym treningom. Za mną jednak ledwie kilkanaście godzin treningów i wciąż nie potrafię orzec w czym lepiej się czuję, póki co zatem rozdrabniam się i na łucznictwo, i szermierkę. Cóż, zobaczymy co się z tego jaja wykluje.
Uff... Kocham ruch!
Więcej…
Trenujecie coś, pasjonujecie się czymś? Tak? To pisać.
To piszę.
Długo się do tego zbierałam, dzięki czemu i punktów, o których mogę pisać przybyło. Niech więc mija to prędko i bezboleśnie.
Dawno, dawno temu, kiedy mówiłam na chleb "beb", a na muchy "tapty", czyli w okolicach swojej podstawówki, uwielbiałam biegać i wspinać się po drzewach, których u nas, na Dzikim Zachodzie, dostatek. To pierwsze trzymało się mnie jeszcze przez dobrych kilka lat, minęło jednak w liceum. Rower był szybszy, można nim było jechać szybciej i dalej, pamięć o kondycji zmieniła sposób swojej realizacji, a zmysł biegacza długodystansowego zaginął bezpowrotnie w otchłani podświadomości, Z pewnością gdyby nie trudność w zdobyciu sprzętu tutaj, we Wrocławiu, jeździłabym wciąż - jakoś nie mogę przekonać się do instytucji rowerów miejskich. Poza tym marzyła mi się swego czasu rowerowa wycieczka przez Polskę. Miła to memu sercu perspektywa. Należałoby do niej powrócić.
Gdzieś po drodze miała miejsce również fascynacja łyżworolkami, nie przyjęła jednak wyczynowej formy. Zajeżdżałam je kilometrami dopóki nie straciłam sprzętu. Nie miałam ich na nogach od jakichś... czterech lat.
Okres liceum przyniósł ze sobą rodzaj sportu, który jest ze mną do dziś. Taniec z ogniem popularnie zwany Fireshow, nie śmiem jednak twierdzić, by to, co wykonuję mogło nazywać się którymkolwiek z nich. Ani to w mym wykonaniu taniec, a i show z tego marny. Zaniedbuję moje ogniste z wielkim zapamiętaniem. Stało się to dla mnie prywatną przyjemnością, tańcem w wybranych okolicznościach i bez specjalnego (niestety) treningu. Nie sądzę bym straciła do tego serce. Jednak to, czego mi trzeba, już mam a wzbogacenie umiejętności mógłby mi przynieść z kimś wspólny trening. W pojedynkę nie potrafię zmotywować się do pracy.
Taniec irlandzki. O, tak, ten pochłania wiele mych sił i czasu. Wspaniała to zabawa i momentami wielce wyczynowy sport! Połączenie tej cudownej muzyki z Zielonej Wyspy rodem wraz z ruchem, który zawsze pozwalał mi się... wyzwolić - to doprawdy coś wspaniałego! Zdecydowanie upodobałam sobie tańce grupowe - te tradycyjne zwane ceili. Tańce solowe, przygotowywane w ramach pokazów, jak również na zawody, nie dają mi aż takiej frajdy, choć z pewnością są milsze dla oka obserwatora. Od niedawna w ramach tych zajęć, trenujemy również irlandzki step. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to coś strasznego i póki co absolutnie awykonalnego dla moich kostek. Okiełznam jednak tego potwora, bo to rytm, którym bije moje serce!
Dzięki mojej średniowiecznej drużynie udało mi się (dzięki Ci!) rozpocząć (upragnioną!) naukę jazdy konnej. Jak wszystkie małe wojownicze księżniczki marzyło mi się to od zarania dziejów. No, może trochę później...
Cóż, obecnie próbuję jeszcze strzelać z łuku i - tu już zupełnie hobbystycznie - zaprawiać się w mieczu. To również dzięki drużynowym treningom. Za mną jednak ledwie kilkanaście godzin treningów i wciąż nie potrafię orzec w czym lepiej się czuję, póki co zatem rozdrabniam się i na łucznictwo, i szermierkę. Cóż, zobaczymy co się z tego jaja wykluje.
Uff... Kocham ruch!
Więcej…
23 godzin temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Spotkania gangu wrocławskiego na forum.
Ja na czerwiec raczej odpadam. Sesja, sesją ale mam parę wyjazdów, z których każdy będzie kosztował mnie tyle, co nocka z Wami w labiryncie. Następnym razem.
Kłaniam się uniżenie.
PS. Swoich chłopców, rzecz jasna, powiadomię.
Więcej…
Kłaniam się uniżenie.
PS. Swoich chłopców, rzecz jasna, powiadomię.
Więcej…
1 dzień temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Spotkania gangu wrocławskiego na forum.
Dobrze gada. Choć moi na dwa nie da rady.
Mogget w Gutcie napisał:
We środę, we środę. Po kole z analizy.
Więcej…
Mogget w Gutcie napisał:
Wrocław, może jakieś piwo we wtorek, albo środę?
We środę, we środę. Po kole z analizy.
Więcej…
3 dni temu
Lena odpowiedział(a) w temacie Odp: Spotkania gangu wrocławskiego na forum.
Niech będzie i lipiec! Mnie to nawet na rękę.
Więcej…
Więcej…
4 dni temu
Starczy marudzenia, szukania w sobie win i pogoni za własnym wyidealizowanym mitem, własną nieosiągalną Wieżą! Wolf zaczął żyć i jeszcze trochę pożyje. Nareszcie się dzieje. I to wyjątkowo niespodziewanie.
I starczy oglądania filmów w samotności!
Cholerna wiosna.
Więcej…
I starczy oglądania filmów w samotności!
Cholerna wiosna.
Więcej…
4 dni temu
Bolo odpowiedział(a) w temacie Odp: Nowy świat. na forum.
Vale'en popatrzył na Matematyczkę jakoś dziwnie.
- Ostatnio coś mniej empatyczny się stałem... No nic, czas poleźć i zameldować o skończeniu zadania, jeśli jeszcze imć Silverblade nie słyszał tego huku.
Więcej…
- Ostatnio coś mniej empatyczny się stałem... No nic, czas poleźć i zameldować o skończeniu zadania, jeśli jeszcze imć Silverblade nie słyszał tego huku.
Więcej…
5 dni temu
Tixon odpowiedział(a) w temacie Odp: Królowie Polski na forum.
Dawaj. Co masz na jego obronę?
Więcej…
Więcej…
5 dni temu
Szamajim dodał/a nowy komentarz w artykule Merida waleczna i jej matka w spocie filmu animowanego
7 dni temu
Ściana

