Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Filmy

Faceci w czerni 3 (recenzja)

Minęło 10 lat od krytykowanej, drugiej części serii opowiadającej o tajnej organizacji zajmującej się kontrolą kosmitów na Ziemi. Agent J (Will Smith) oraz agent K (Tommy Lee Jones) znowu pojawili się na ekranie w filmie, który praktycznie kręcono bez scenariusza.

O problemach w realizacji “Facetów w czerni 3” było bardzo głośno. Pojawiały się opinie, że jeśli uda się to posklejać w sensowną całość, to będzie sukces Barry’ego Sonnenfelda i spółki. A dlaczego? Otóż zdjęcia rozpoczęły się bez gotowego scenariusza – często aktorzy dostawali swoje dialogi tuż przed kręceniem danej sceny, nie obyło się także bez improwizacji. Efekt końcowy zaskakuje, bo jest aż za dobry.

Czasami zdarzają się sequele, które są lepsze od pierwowzoru, ale jak dobrze wiemy, jest to bardzo rzadka sytuacja. “Faceci w czerni 3” nie niosą ze sobą powiewu świeżości i nie są tak zabawni jak pierwsza część, ale pozwalają nam zapomnieć o błędach drugiej odsłony. Jest to godny sequel dobrego filmu, który pomimo gigantycznych problemów w produkcji, wyszedł całkiem nieźle.

Podczas oglądania nie da się odczuć, że ten scenariusz powstawał w takich bólach. Cohen samą historię podróży w czasie przekazał w sposób prosty i zrozumiały. Wszystko trzyma się sensownej całości i do tego ładnie zamyka fabularnie całą serię na wypadek, gdyby nikt nie chciał zrealizować czwartej części. Dialogi – w większości zabawne – zostały napisane nieźle, choć dało się kilka razy w tym elemencie dostrzec niedopracowanie. Duży plus za wiele nawiązań do poprzednich części i kultury masowej oraz ponownie epizody gwiazd w postaci kosmitów. Tim Burton, Justin Bieber czy Lady Gaga to tylko kilka najbardziej znanych nazwisk.

faceci1W filmie skupiono się głównie na relacji naszych dwóch bohaterów, która jest taka, jaką polubiliśmy – braterska i wesoła. Will Smith i Tommy Lee Jones grają na takim poziomie, jak nas do tego przyzwyczaili, dzięki czemu nie da się nie lubić ich postaci. Wprowadzono także trochę emocji i niespodzianek. Przyjemnie było poznać przyczyny przemiany K w zgryźliwego starca. Perełką tej części bez wątpienia jest Josh Brolin – nie lada sztuką jest tak perfekcyjnie zagrać Tommy’ego Lee Jonesa. Po jakimś czasie można zapomnieć, że oglądamy innego aktora w roli młodego agenta K.

Gdy przypomnę sobie drugą część, pamiętam, że czarny charakter był bardzo przeciętny. Nie potrafił nas rozbawić ani emocjonować, jak robal z pierwszej odsłony. Łotrem w trzecich przygodach facetów w czerni jest kosmita imieniem Borys Bestia. Bliżej mu do klimatu czarnego charakteru z jedynki – bezwzględny, czasem zabawny. Nie jest jednak rewelacyjny – możliwe, że Jermaine Clementowi brakowało tego czegoś do stworzenia łotra, który będzie budzić większe wrażenie.

“Faceci w czerni 3” to pierwsza przygoda z 3D Barry’ego Sonnenfelda, który najpierw testował kamery, dochodząc do wniosku, że lepiej sprawdzi się konwersja. Prawda jest taka, że sam fakt konwersji nie jest niczym złym – podstawą jest dobre rozplanowanie i dopracowanie. Sonnenfeld odrobił w tym elemencie pracę domową – większość scen została świetnie rozplanowana pod 3D. Efekty wychodzące z ekranu są bardzo często wykorzystywane, ale bez nachalnego rzucania wszystkim, czym popadnie w widza. Jest tego sporo, kilka scen budzi spore wrażenie (sklep RTV!) i cieszy oko. To samo jest z głębią, która jest odczuwalna od początku do końca i jest dobrze wykorzystana. Produkcja zdaje też test ze zdejmowaniem okularów – przy prawidłowym 3D, większość scen powinna być rozmyta i tak też było.

faceci2Sonnenfeld jest reżyserem, który kamerą operuje bardziej tradycyjnie. Jak wiemy, pod 3D muszą być w miarę spokojne, dłuższe sceny, zamiast montażu w stylu Michaela Baya, gdyż wówczas działa to negatywnie na samopoczucia widza. Reżyser był tego świadomy i nawet podczas dynamicznego pościgu w latach 60. wszystko zostało zrobione należycie. “Faceci w czerni 3” to przykład blockbustera, w którym rzeczywiście 3D jest dobrze wykorzystane i jest zaletą rozrywki. Konwersja została bardziej dopracowana niż w większości filmów niekręconych kamerami 3D, jakie widziałem w ostatnich latach.

Agenci J i K pomimo upływu lat powrócili w dobrej formie i udowadniają, że jeszcze potrafią bawić widzów. Mamy dobrą akcję, w większości dopracowane efekty specjalne, genialną charakteryzację Ricka Bakera, dużo humoru i bohaterów, których lubimy. Chociaż nie jest to letni hit, o którym będziemy pamiętać przez następne lata jako o klasyce gatunku, dostarcza dobrej rozrywki i odpowiedniej ilości emocji.

Ocena: 7/10

{youtube}9oOwQoHIYzA{/youtube}