Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Aktualności, Arcyważne, Gry

Growy tydzień #9

Miniony tydzień upłynął głównie na nabijaniu się z Bethesdy (coraz mniej śmiesznym, a coraz bardziej tragicznym) oraz spekulacji co do tytułów, które mają zostać ogłoszone na The Game Awards, gali odbywającej się w nocy z czwartku na piątek. Trzeba przyznać, że jeśli choć część plotek się sprawdzi, szykuje się prawdziwie soczyste wydarzenie. Zapraszamy do cotygodniowego przeglądu najciekawszych growych newsów!

Zwiastuny na The Game Awards

W nocy z szóstego na siódmego grudnia w Los Angeles będzie miała miejsce gala The Game Awards, ostatnia w tym roku okazja, by podsycić hype związany z już zapowiedzianymi pozycjami, lub ogłosić coś zupełnie nowego. Zgodnie ze słowami organizatorów, na tegorocznym TGA ma zostać ujawnionych aż dziesięć nowych produkcji, co jedynie napędziło maszynę spekulacji oraz przecieków dotyczących między innymi „Alien: Blackout”, „Mortal Kombat XI”, „Borderlands 3”, czy nowe RPG od Obsidiana. Poniżej zebraliśmy te najciekawsze i muszę przyznać, że sam większości z nich wyczekuję z niecierpliwością.

* Mortal Kombat XI

Po rewolucyjnym „Mortal Kombat” z 2011 roku i pozostawiającym sporo do życzenia „Mortal Kombat X” nadeszła pora na ogłoszenie następcy kultowej serii mordobić. Na kilka dni przed The Game Awards do sieci wyciekło całkiem sporo szczegółów na temat jedenastki i choć nie wszystko przypadło mi do gustu, tak zapowiedziany nowy tryb nieco zrównoważył niezadowolenie z nieobecności flagowych postaci. Przede wszystkim, nowy Mortal (obok kampanii) ma zawierać tryb przygodowy (czyżby godny następca „The Shaolin Monks”? Oby!), który może być rozgrywany solo oraz w kooperacji, a także pozwalać na bogatą modyfikacji wyglądu bohatera, ale z drugiej strony… w grze ma zabraknąć tak istotnych postaci, jak:

Johny Cage
Baraka
Mileena
Sonya Blade
Goro
Kano

Nie bez znaczenia jest fakt, że dwie z wymienionych postaci (Baraka oraz Mileena) należą do moich ulubionych zawodników. Pozostaje mieć nadzieję, że powracające oraz nowe postaci (choć po MKX nie jestem szczególnie optymistycznie nastawiony do tych drugich) wypełnią pustkę po starych znajomych.

* The Avengers

Podana przez Geoffa Keighley’a informacja o obecności braci Russo na tegorocznym TGA zelektryzowała graczy, sugerując jedno z dwóch wydarzeń związanych z najpotężniejszymi superbohaterami uniwersum Marvela – trailer „Avengers 4”, albo owoc ogłoszonej jeszcze w 2017 roku współpracy Domu Pomysłów ze Square Enix. Cokolwiek by to nie było, mam wrażenie, że ta edycja The Game Awards przejdzie do historii.


* Dragon Age

Od czasu wydania “Mass Effect: Andromeda” Bioware nie jest w najlepszym miejscu. Niezbyt pozytywne recenzje, rozżalenie fanów po przedwczesnym skasowaniu fabularnych DLC oraz coraz większy sceptycyzm otaczający nadciągający „Anthem” składają się na średnio przyjazną atmosferę otaczającą tego niegdyś wychwalanego dewelopera. Nie można jednak zapomnieć, że to właśnie oni dali światu takie perełki, jak „Baldur’s Gate”, „Star Wars: Knights of the Old Republic”, „Jade Empire”, czy właśnie „Dragon Age: Origins”. To właśnie ta nostalgia oraz wiara w możliwości weteranów snucia wciągających opowieści sprawiła, że gdy Casey Hudso stwierdził, że jeszcze w grudniu zostanie ogłoszony nowy projekt ze świata Thedas, poczułem nagłą potrzebę powrotu do przygód Inkwizytora (jedyna część w której nie zrobiłem platyny). Choć kolejne części „Dragon Age” nie powtórzyły spektakularnego sukcesu „Origins”, tak trzymam kciuki za nową odsłonę i z całą pewnością siądę przed telewizorem w dniu premiery.

* Borderlands 3

Od kilku dni Randy Pitchford bawi się w kotka i myszkę z fanami, publikując dość… nietypowe tweety, których motywem przewodnim jest cyfra 3. Choć istnieje szansa, że dyrektor generalny studia Gearbox Software jedynie drażni się z graczami, tak te niezobowiązujące wiadomości na portalu społecznościowym na dobre rozbudziły apetyt graczy na kolejną przygodę na Pandorze. Czy słusznie? Przekonamy się za kilka dni.

* Splinter Cell

Choć Ubisoft nie potwierdził obecności Sama Fishera na The Game Awards, tak sama postać przewija się w zwiastunie zapowiadającym tegoroczną gale (a dokładnie w 0:53 linkowanego montażu). Od ostatniego spotkania z agentem Trzeciego Echelonu minęło już pięć lat i choć staram się nie podsycać nadziei na rychłe spotkanie… chyba pora odkurzyć wydaną w 2011 roku remake HD pierwszych trzech części.

Star Wars: Jedi Fallen Order

O „Star Wars: Jedi Fallen Order” po raz pierwszy usłyszeliśmy na EA Play 2018 w czerwcu. Choć całość odbyła się przy okazji prezentacji na temat dalszego rozwoju „Battlefronta II”, tak kilka zdań od prezesa Respawn Entertainment wystarczyło, by rozgrzać spragnionych konkretnej przygody w świecie Gwiezdnych Wojen fanów. Do dziś wiedzieliśmy tylko tyle, że odpowiedzialne za świetne „Titanfall 2” studio pracuje nad grą osadzoną pięć lat po wydarzeniach znanych z „Zemsty Sithów”, a graczom przyjdzie się wcielić w padawana imieniem Cal, który jako jeden z nielicznych przeżył krwawą czystkę. I choć to wciąż jedyne konkretne okruchy wiedzy na temat „Jedi Fallen Order”, tak za sprawą drobnego przecieku na Reddicie mieliśmy okazję dowiedzieć się, że premiera gry przewidywana jest na listopad 2019 r. Nie wiem jak wy, ale ja nie mogę się doczekać.

Pierwszy duży dodatek do „Battlefielda V”

Pomimo pozostawiającym nieco do życzenia wyników, Dice nie zamierza porzucić pierwotnego planu poszerzania najnowszego Battlefielda o darmową zawartość. Już czwartego grudnia wszyscy gracze otrzymają dostęp do całkiem przyjemnie wyglądającego pakietu, na który składa się nowy rozdział kampanii dla jednego gracza, nowa mapa – Panzerstorm (duża ilość pojazdów!), poligonu treningowego, gdzie każdy będzie mógł do woli szlifować swoje umiejętności oraz cała gama poprawek, możliwość modyfikowania wyglądu pojazdu, nowe skórki oraz bronie. Trzymam kciuki za dalszy rozwój „Battlefielda V” (choćby przez wzgląd na brak przepustki sezonowej) i już wkrótce zamierzam wrócić na pole bitwy.

Fallout 76 bany, torby i pozwy

Od premiery „Fallouta 76” trudno nie odnieść wrażenia, że Bethesda dokłada wszelkich starań, by odciągnąć uwagę graczy od wpadek EA oraz Activision Blizzard. Nikogo już nie dziwią doniesienia o kolejnych błędach, ale teraz doszły do tego wieści na temat pozwu zbiorowego złożonego przez użytkowników którym odmówiono zrefundowania zakupu postapokaliptycznego potworka, przekręty na jakości torby wchodzącej w skład edycji kolekcjonerskiej, czy banach serwowanych graczom, których zachowanie w grze uznano za homofobiczne (tu akurat plus dla Bethesdy). Wisienką na torcie zwanym utratą zaufania do dewelopera okazała się wieść o tym, że Bethesda jednak zapłaciła za wyprodukowanie płóciennych plecaków, które następnie… wręczyła tak zwanym „influencerom” , wciskając graczom wymówki o kosztach wyprodukowania reklamowanego w ramach edycji kolekcjonerskiej przedmiotu i odmawianie wymiany bubla. Choć początkowo można się było z „Fallouta 76” i Todda Howarda nabijać, tak obecnie nikomu już do śmiechu nie jest. Bethesda najwyraźniej przegapiła posadzenie „Battlefronta 2” na pręgierzu, a teraz za to płaci. W tym wszystkim szkoda jedynie graczy oraz samego „Fallouta”.

Gry o Supermanie nie będzie

Przyszła pora na informację, która złamie serce niejednemu fanowi Supermana. Rocksteady oficjalnie stwierdziło, że choć prace nad niezapowiedzianym jeszcze nowym tytułem trwają (w związku z czym nie wezmą udziału w The Game Awards), tak nie jest to gra z Kal’Elem. Jako fan Supka jestem z jednej strony rozczarowany, ale z drugiej – odczuwam dziwną ulgę. Moce Człowieka ze Stali niezbyt pasują do emocjonującej i stawiającej wyzwania gry (a przynajmniej nie bez szeroko zakrojonego znerfienia), a stajnia DC Comics obfituje w niezwykle ciekawych herosów, wręcz skrojonych pod grę w stylu Rocksteady. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś otrzymamy porządny tytuł z Supermanem i wyczekiwać uchylenia rąbka tajemnicy otaczającej nowy projekt deweloperów.

Blizzard wciąż walczy z efektami Blizzconu

Choć Bethesda stara się odciągnąć uwagę od wtopy na tegorocznym Blizzconie, Blizzard nie osiada na laurach, starając się odbudować zaufanie graczy. Zgodnie z zapowiedzią zamieszczoną na forum studia, najbliższy rok będzie należał do Diablo, a nowa, pełnoprawna odsłona walki ze złem (choć niekoniecznie będzie to część czwarta serii) zostanie ujawniona w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Pozostaje trzymać kciuki za Blizz, bo choć ogłoszenie „Immortal” oraz próby obrony tej decyzji było niewątpliwym potknięciem, tak płynie z tego zdarzenia bardzo ważna nauczka na przyszłość dla całej branży – warto wsłuchiwać się w głos fanów. Oby ta dotarła do kogo trzeba, a gdy Blizzard będzie już gotowy do ogłoszenia nowej gry, niech uczyni to z właściwym sobie przytupem.

Kingdoms of Amalur: Reckoning we wstecznej kompatybilności

Choć „Kingdoms of Amalur: Reckoning” z 2012 roku spotkał się z mieszanymi ocenami, tak ten cRPG na długie tygodnie zawładnął moją konsolą. Z takimi nazwiskami na pokładzie, jak Todd McFarlane i R.A. Salvatore gra zdawała się być skazana na sukces, ale późniejsze zawirowania finansowe sprawiły, że na sześć lat słuch o tym IP zaginął. Temat wypłynął we wrześniu tego roku, gdy THQ Nordic przejęło prawa do marki, a nadzieje graczy odżyły. Choć od tamtego czasu nie mieliśmy wieści na temat ewentualnej kontynuacji lub remastera tytułu, w zeszłym tygodniu „Kingdoms of Amalur: Reckoning” trafił do grona tytułów wchodzących w ofertę kompatybilności wstecznej na XBOX One, a ja już planuję powrót do Faelands,