Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Gry

Call of Duty WWII – co wiemy do tej pory?

Zgodnie z tradycją serii, nowa odsłona „Call of Duty” trafi w ręce graczy już 03.11.2017, po ponad dwóch latach spędzonych na deskach kreślarskich w Sledgehammer Games. Przed studiem znanym z pracy nad „Advanced Warfare” i „Modern Warfare 3” zostało postawione nie lada wyzwanie – powrót do korzeni serii. Czy dzięki sięgnięciu po ciężki, ubłocony klimat II Wojny Światowej „Call of Duty” odzyska bazę fanów naruszoną wraz z wystrzeleniem serii w kosmos? Z informacji ujawnionych podczas oficjalnej prezentacji wynika, że gracze mogą wreszcie otrzymać kawał solidnej gry. Należy przy tym pamiętać, że wszystkie informacje to póki co czysty marketing i aż do tegorocznego E3, gdzie grywalny multiplayer ma zostać udostępniony wszystkim chętnym, trzeba brać wszystkie obietnice z przymrużeniem oka.

W kampanii gracze pokierują dziewiętnastoletnim Teksańczykiem, Ronaldem „Redem” Danielsem, który trafił między młot a kowadło w postaci skonfliktowanych oficerów, Piersona oraz Turnera. Obaj przejawiają skrajne poglądy na temat wartości życia szeregowego żołnierza oraz środków prowadzących do celu. Jeśli wierzyć zapewnieniom Activision, czeka nas opowieść o poświęceniu, odwadze oraz braterstwie na polu bitwy (czyli w sumie coś co zapowiadają rok w rok). Poza Danielsem, w kampanii przewinąć mają się „kobiety z ruchu oporu, afro-amerykański żołnierz (ciekawe na ile odważnie zostanie ukazana segregacja rasowa występująca w tamtym okresie w amerykańskiej armii), brytyjski oficer oraz dziecko. Jeśli wierzyć obietnicom, gra ma dotykać o wiele cięższej tematyki związanej z wojną niż do tej pory, poruszając między innymi wątki rasizmu, religii i seksizmu. Zgodnie z wywiadem udzielonym serwisowi Glixel, chcąc jak najlepiej oddać tę tematykę, Sledgehammer współpracuje z historykiem, Martinem Morganem, autorem takich książek, jak „Americans on D-Day”, czy „Down to Earth: The 507th Parachute Infantry Regiment in Normandy”.

Bardzo interesująco wypadają informacje o zmianach w rozgrywce. Na czoło wysuwa się brak regenerującego się zdrowia, gdzie ranny gracz będzie musiał dokuśtykać do medyka celem otrzymania pomocy. Podobnie wyglądać będzie kwestia otrzymywania amunicji, która nie będzie już stertami leżeć za każdym rogiem. Wszystko to ma budować obraz Danielsa jako zwykłego żołnierza, który po ukończeniu przyspieszonego kursu trafił na front. Gracz nie będzie już superbohaterem, który na śniadanie łyka granat, przegryzając go przyjętą na klatę serią z MG-42. Czy oznacza to wprowadzenie klas graczy w multiplayerze, czy Sledgehammer ograniczy się do zwykłego, nawet jeśli nowego dla serii, mechanizmu tylko w kampanii? Przyznam, że byłbym bardziej niż zadowolony z takiego urozmaicenia sieciowej części zabawy.

Reakcję graczy na zmianę najlepiej widać na YouTube. Zwiastun kampanii dla pojedynczego gracza zadebiutował 26.04 i w ciągu jednego dnia zebrał ponad sześć milionów wyświetleń, gromadząc więcej niż pół miliona pozytywnych ocen (przy negatywnych oscylujących wokół czterdziestu tysięcy). Dla porównania, zwiastun „Infinite Warfare” zbierał negatywne oceny niczym polujący na Pokemony gracz Pokemon GO, obecnie posiadając ich przeszło trzy i pół miliona.

Choć multiplayer ma zostać zaprezentowany dopiero podczas czerwcowego E3, to już teraz pojawiły się pierwsze informacje na temat nowych trybów rozgrywki. Szczególnie interesująco wygląda ten nazwany po prostu „Wojną”, a przywodzący skojarzenia ze znanymi z „Battlefielda 1” operacjami. Wojna ma być fabularyzowaną, asymetryczną bitwą między stronami realizującymi odmienne cele (z pewnością chodzi tu o atak oraz obronę punktu). Niestety, nie ujawniono informacji dla ilu graczy będzie przewidziany ten tryb, ale nie ulega wątpliwości, że inwazja w Normandii wypadnie blado w przypadku zachowania ośmioosobowych drużyn.

Nieco światła na przytoczoną powyżej kwestię może rzucić kolejny element sieciowej rozgrywki, a mianowicie Kwatera Główna, mająca pełnić rolę zbliżoną do Wieży z „Destiny”. Ma być to miejsce, gdzie walczący w ramach jednej dywizji gracze mogą się poznać oraz zademonstrować posiadany sprzęt. Choć wcale nie musi mieć to wpływu na ilości graczy w poszczególnych trybach, tak umieszczenie w grze swego rodzaju poczekalni (Kwatera Główna może również pełnić rolę lobby, gdzie czekający na mecz gracze będą mogli zmienić wyposażenie, czy przetestować nowy sprzęt – ale to wszystko jedynie domysły i gdybania) wydaje się być interesującym, oryginalnym pomysłem.

Zmieniony ma zostać również system rozwoju postaci, choć nie podano w tej kwestii żadnych konkretów, poza zasygnalizowaniem wprowadzenia Dywizji, do których gracz będzie mógł dołączyć i awansować wewnątrz jej struktury. Czy przystąpienie do jednej z dostępnych Dywizji będzie miało wpływ na klasę gracza, dostępny sprzęt albo mundur? Tego jeszcze nie wiemy. Nie ulega jednak wątpliwości, że Sledgehammer stara się okiełznać charakterystyczny dla „Call of Duty” chaos panujący w rozgrywkach sieciowych. Czyżby razem z „Call of Duty: WWII” gracze mieli bliżej zapoznać się z maksymą „PTFO or GTFO”?

Standardowo już, nowy CoD oferować będzie tryb zabawy w kooperacji, gdzie gracze staną przeciwko wynikom eksperymentów nazistów (skojarzenia z „Wolfensteinem”?). Sledgehammer obiecuje nową fabułę i tajemniczego, równie nowego przeciwnika. O ile ten tryb posiada całkiem liczne grono fanów, z których część deklaruje nawet kupowanie kolejnych odsłon jedynie dla zabawy w kooperacji, osobiście tęsknię za wyzwaniami z takiego „Modern Warfare 2”, czyli Special Ops, będących w sumie serią niepowiązanych ze sobą zadań rozgrywających się w lokacjach znanych z kampanii. Walka z falami wroga pod Burger Town, sianie zniszczenia z pokładu AC-130, czy wyścigi na skuterach śnieżnych zapewniły ogromną ilość dobrej zabawy przy podzielonym ekranie.

Towarzyszące ujawnieniu nowego „Call of Duty” obietnice oraz zapowiedzi brzmią bardzo interesująco, choć dzieje się tak za każdym razem. Gracze słyszą o prawdziwych, przejmujących historiach, mrocznych i wciągających. Niestety, w ostatnich latach te obietnice zbyt często okazywały się być jedynie głośnym marketingiem, pozostawiając rozczarowanych graczy z tytułem, który okazał się być co najwyżej poprawny. Choć powrót do II Wojny Światowej jest świetną decyzją, przed rozważeniem złożenia zamówienia przedpremierowego lepiej będzie zaczekać na E3 i reakcję osób, którym dane będzie przetestować nowego „Call of Duty” w akcji.