Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Gry

Ostatni dzień Straszydeł

Kampania “Straszydeł” na wspieram.to dobiega końca – jeszcze tylko dziś można wesprzeć grę i czekać na nie byle jaki egzemplarz, ponieważ cała akcja przebiegła nad wyraz pomyślnie.

Kampania

Podczas zbiórki udało się na obecną chwilę zebrać ponad dwukrotność środków potrzebnych do ufundowania gry, co oznacza mniej więcej tyle, że nie ma żadnych obaw à propos tego, czy tytuł w ogóle ujrzy światło dzienne, ponadto samo pudełko, będzie wzbogacone o szereg ekskluzywnych dodatków, które usprawnią rozgrywkę, dodadzą klimatu i poszerzą wariantywność rozgrywki.

Dawno, dawno temu obok ludzi żyły straszydła. Zamieszkiwały bory, knieje, uroczyska, a nawet zakątki dawnych izb, gdzie nie sięgało światło świec. Dobrze było żyć z nimi w zgodzie, co by jakiś psot nie wyrządziły, albo do zguby człeka nie doprowadziły. Toteż często zostawiono im resztki strawy, co do dziś przejawia się w obrzędach i zwyczajach.

Tak naprawdę straszydła żywiły się strachem. Miały wiele okazji do uczty. Każdy wierzył, że w odmętach jezior czają się utopce, czy wodnice. Zapuściwszy się zbyt głęboko w las, dzieci mogły zobaczyć jakiegoś starca przedzierającego się przez knieje i każdy wiedział, że był to Run. Nawet co odważniejsi młodzieńcy, przechwalający się w karczmie przy kuflu piwa, że nie straszne im te babskie bajania, wracając chwiejnym krokiem do chałupy na rozstaju dróg żegnali się po trzykroć. Ot, na wszelki wypadek.

Lata mijały, pradawne bory wycinano, łąki koszono, rzeki regulowano, a moczary osuszano. Z traktów znikali ludzie, na rozdrożach rozbłysły latarnie, a na pola zaczęły rozlewać się coraz większe, dymiące miasta. Głos z serca, zastąpiło szkiełko i oko mędrca. Coraz mniej osób wierzyło w straszydła, mało kto się jeszcze ich bał. Nastały dla nich czasy głodu i tułaczki. Musiały się przystosować lub zginąć. Zaczęły łączyć się w większe watahy i szukać resztek strachu w zaułkach rozrośniętych miast.