Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książki

Ars Machina podsumowuje 2011 rok

Wydawnictwo Ars Machina na swoim blogu zaprezentowało podsumowanie minionego roku działałności. Zapraszamy do lektury!

 Rok 2011 dobiegł końca, a 2012 stawia swoje pierwsze, niepewne kroki. My zaś, z dumą mogąc powiedzieć, że przetrwaliśmy pierwszy rok swojej działalności, chcielibyśmy podsumować wszystko, co było w tym czasie dobre i złe. Nie będziemy jednak wychodzić poza granice własnego podwórka i spróbujemy jak najrzetelniej przedstawić sukcesy oraz wpadki z ubiegłych dwunastu miesięcy.

NAJWIĘKSZY SUKCES: Rozpoczęcie działalności wydawnictwa
Choć ubiegły rok obfitował w wydarzenia trudne dla branży wydawniczej, jak chociażby wprowadzenie 5% podatku VAT na książki, co zwiększyło koszty prowadzenia działalności, a także zatory płatnicze, które nie ominęły chyba żadnego wydawcy, udało się nam w miarę spokojnie przetrwać cały pierwszy rok działalności. Pozwólcie, że posłużę się metaforą żeglarską: pomimo niespokojnych mórz nasz statek stopniowo rozwijał swoje żagle i teraz sunie powoli po nieco spokojniejszych wodach. Wygląda też na to, że nie przecieka, co cieszy tym bardziej. Na horyzoncie nie widać żadnego sztormu, więc wszystkie żagle na maszt!

SUKCES: Zaproszenie do Polski Petera Wattsa
Myślę, że z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że było to dla nas jedno z najważniejszych wydarzeń minionego roku, a także spore przedsięwzięcie finansowe i organizacyjne. Z tego miejsca chciałbym złożyć najserdeczniejsze podziękowania kierownictwu Falkonu 2011, bez których to wszystko prawdopodobnie by nie wypaliło. Dzięki ich wsparciu mogliśmy zorganizować wydarzenie na fantastyczno-naukową skalę Polski. Na spotkanie autorskie Petera przybyło ponad sto osób, natomiast jego prelekcji wysłuchało prawie dwa razy tyle słuchaczy. Pierwotnie obawialiśmy się, że szyki pokrzyżują nam organizatorzy Bachanaliów Fantastycznych z Zielonej Góry, którzy zaprosili autora na konwent odbywający się zaledwie niecałe trzy miesiące wcześniej, ale ostatecznie wydarzenie okazało się być sukcesem.

SUKCES: Zbudowanie fundamentów bazy fanowskiej
Żadne wydawnictwo nie może obyć się bez czytelników. To prawda stara jak świat. Dlatego tym bardziej cieszy nas, że wokół Ars Machiny zaczęło obracać się tylu ciekawych ludzi. Może to brzmieć jak wazeliniarstwo, ale musicie uwierzyć nam na słowo – z każdego nowego fana na profilu Facebook cieszymy się jak małe dzieci, a rozmawianie z czytelnikami, czy to za pomocą sieci, czy na żywo w trakcie konwentów, to czysta przyjemność. Świetnie jest widzieć, że to co się robi sprawia radość innym, a co ważniejsze dostarcza nieogłupiającej rozrywki.

Skoro było o sukcesach, to trzeba szczerze wypunktować też wpadki, a tych było kilka.

NAJWIĘKSZA PORAŻKA: Pośpiech przy dwóch pierwszych książkach
Choć pośpiech odbił się niekorzystnie nie tylko na dwóch pierwszych pozycjach (dla przypomnienia Steampunk i Rozgwiazda), to z pewnością to zapamiętamy najbardziej. Bo któż będzie za jakiś czas pamiętał, że nasza strona internetowa ruszyła z dwumiesięcznym opóźnieniem, a przedsprzedaż Steampunka przeprowadziliśmy głównie poprzez największy serwis aukcyjny w Polsce? Kiepska redakcja i błędy edytorskie w pierwszych książkach będą się natomiast ciągnąć za nami długo. To dało nam solidnie do myślenia. Kolejne książki przygotowywaliśmy już o wiele skrupulatniej i mamy nadzieję, że to widać.

PORAŻKA: Tylko cztery wydane pozycje z zamierzonych sześciu
Nie jest to może porażka wynikająca bezpośrednio z braku naszych chęci czy zaniechań, ale mimo wszystko traktujemy ją w takich kategoriach. Z jednej strony przyczyniła się do tego trudniejsza sytuacja na rynku książki, z drugiej natomiast fakt, że w ostatnim roku poruszaliśmy się niemal wyłącznie w dość wąskiej niszy science-punkowej. By temu zapobiec, na najbliższy rok planujemy nieco bardziej zbilansowany plan wydawniczy, obejmujący zarówno książki dla młodszych i starszych czytelników, jak również miłośników fantasy, science-fiction i steampunka. Miejmy nadzieję, że przyniesie to zamierzony efekt.

PORAŻKA: Kwestia dystrybucji
Jako młodzi ludzie mamy swoje ideały. W naszym idealnym świecie dobra książka w niskiej cenie równa się sukces. Reality check. Wcale nie. Jak się okazało, sukces rodzi się z dowolnej książki rozprowadzanej przez sporego dystrybutora przy dużych nakładach na marketing. My chcieliśmy początkowo zaoferować czytelnikom inną formę dystrybucji – sieciową i bezpośrednią. Nie do końca się to udało. Wprawdzie cały czas trzymamy się pierwotnego założenia, że u siebie sprzedajemy sporo taniej i z darmową wysyłką, ale to współpraca z dużym dystrybutorem pozwoliła nam na wypłynięcie na naprawdę szerokie wody. Czy pod tym względem jest to porażka? Absolutnie nie. Ale pod kątem ideowym – wtopa na całej linii.

Na koniec kilka słów na temat każdej z książek. Przy każdej pozycji podajemy nakład bazowy, chociaż liczba książek, którymi dysponowaliśmy, mogła nieznacznie różnić się, ze względu na niewielkie nadwyżki, jakie otrzymywaliśmy z drukarni, a które zostały rozsyłane jako egzemplarze promocyjne.

STEAMPUNK
Nakład/wyszło z magazynu: 1500/1484
Do Steampunka podeszliśmy bardzo ostrożnie. Nieduży nakład spowodowany był ograniczonymi funduszami, jakimi dysponowaliśmy na początku działalności. Z perspektywy czasu stwierdzamy jednak, że można się było pokusić o większy, chociażby ze względu na duże zamówienie z Empiku, którego nie mogliśmy zrealizować w całości (a które prawdopodobnie rozeszłoby się, wziąwszy pod uwagę tempo sprzedaży książki). Obecnie zarówno u nas, jak i u dystrybutora zostały ostatnie egzemplarze. Z tego sprzedało się ok. 85%. Być może więc, jeśli kiedyś w przyszłości zdecydujemy się na wydanie antologii Steampunk II, pokusimy się o dodruk. O wpadce redaktorsko-korektorskiej związanej ze Steampunkiem napomknęliśmy już powyżej. Bijemy się w pierś.
BILANS WYDAWNICZY: na plus

ROZGWIAZDA
Nakład/wyszło z magazynu: 2000/1706
Jak do tej pory Rozgwiazda jest naszą najlepiej sprzedającą się pozycją. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy sprzedaży z magazynów wyszła większa część nakładu, a ok. 75% całości została sprzedana. Całkiem nieźle, jak na nikomu nieznane wydawnictwo, które weszło na rynek z książkami niebędącymi potencjalnymi bestsellerami. Przy odrobinie szczęścia reszta nakładu zniknie z magazynów w ciągu najbliższego półrocza, co pozwoli nam pomyśleć nad tym, jak przedłużyć żywotność tej wyśmienitej trylogii. Po głowie chodzi mi piękne, twarde wydanie na gwiazdkę 2012, ale do tego czasu wszystko może się zmienić. Na razie cieszy nas, że trylogia ryfterów cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem.
BILANS WYDAWNICZY: na plus

SŁOŃCE SŁOŃC
Nakład/wyszło z magazynu: 2500/1316
Tutaj w pierwszym momencie przyszło mi do głowy, że przeszarżowaliśmy z nakładem. Zakładaliśmy, że nieco lżejsze, ale równie ciekawe oblicze steampunka znajdzie większą liczbę amatorów. Z drugiej strony z perspektywy czasu wydaje nam się, że należało nieco inaczej zaprezentować zawartość – okładkę przygotować w nieco bardziej przygodowym tonie, być może umieścić książkę na dziale młodzieżowym. A tak, czytelnicy sięgali z ciekawości, mając nadzieję na kolejną porcję hard sf i w jakiejś części odchodzili niespełnieni. Mimo to, od czasu do czasu wciąż pojawiają się nowe recenzje książki, w całkiem pozytywnym tonie. Być może więc nasze przemyślenia wprowadzimy w życie przy okazji drugiego tomu serii, który zdaniem bardzo wielu zachodnich czytelników bije swojego poprzednika na głowę, i w ten sposób zachęcimy do sięgnięcia również po Słońce Słońc.
BILANS WYDAWNICZY: na zero

WIR
Nakład/wyszło z magazynu: 2000/1589
Wir był naszą pierwszą książką, na którą czytelnicy naprawdę czekali. Splendoru premierze dodała wizyta samego Petera Wattsa, na którego podpis czatowało po spotkaniach kilkudziesięciu czytelników. Dane z niecałych dwóch pierwszych miesięcy sprzedaży są obiecujące i sugerują, że książka podzieli los Rozgwiazdy. Nas o wiele bardziej cieszy, że w końcu udało się podciągnąć poziom edytorski, a co ważniejsze redakcyjny. Wciąż nie jest idealnie, ale forma zwyżkuje. W tym tempie następne pozycje będą pozbawione jakichkolwiek wpadek i chochlików.
BILANS WYDAWNICZY: tendencja na plus

I to tyle, jeśli chodzi o tegoroczne podsumowanie. Na koniec chcielibyśmy podziękować wszystkim naszym współpracownikom, w szczególności dystrybutorowi, firmie L&L z Gdańska oraz naszym stałym kontrahentom: księgarni SELKAR, sklepowi Gildia.pl oraz poznańskiemu sklepowi KiK. Mamy szczerą nadzieję, że ten rok będzie obfitował w same pozytywne wydarzenia. Czego Wam i sobie życzymy.