Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książki

Dyrektor szkoły uważa, że fantastyka niszczy dziecięce mózgi

Myśleliście, że takie afery to tylko u nas? Nic z tych rzeczy. Ostatnio rzekomo szkodliwym wpływem literatury fantastycznej na młodych czytelników zainteresował się dyrektor prywatnej szkoły w Nailsworth w angielskim hrabstwie Gloucester.

Graeme Whiting w krótkim eseju na stronie szkoły odradza uczniom czytanie, jako szkodliwej, fantastycznej literatury jak „Igrzyska Śmierci”, „Harry Potter” i „Władca Pierścieni” czy powieści Terry’ego Pratchetta.

Zdaniem Graeme’a Whitinga zawierają one treści nieczułe i uzależniające, które wyzwalają w dzieciach trudne zachowania. Pisze, że książki te można kupić bez specjalnego pozwolenia i mogą one zniszczyć wrażliwe nieświadome mózgi dzieci, z których wiele może zwiększać ostatnie statystyki chorych psychicznie osób młodych.

Whiting podkreśla dziecięcą niewinność, a serwowanie im modnej ostatnio fantastycznej literatury porównuje szkodliwością z karmieniem wielkimi ilościami cukru. Wymienione książki uważa za mroczne i demoniczne, sam stojąc, jak zaznacza, na straży staromodnych wartości tradycyjnej literatury.

Zamiast Rowling, Pratchetta i Tolkiena zaleca więc uczniom czytanie klasyków jak Wordsworth, Keats, Dickens, Shelley i Shakespeare. Z całym szacunkiem dla klasyków – w czym przedstawione w ich utworach śmierć, wojny, bieda, niesprawiedliwości, zbrodnie, a nierzadko i nadprzyrodzone motywy różnią się od wymienionych przez dyrektora fantasy książek fantasy? Na przykład tym, że raczej nie były pisane z myślą o młodych, nastoletnich odbiorcach, wiedza o dziecięcej psychologii, jeśli w ogóle istniała, była wówczas znacznie mniejsza. A i optymistyczne przesłanie znajdziemy częściej w tych odsądzanych od czci i wiary seriach.

Dyrektor szkoły swoją wypowiedź kończy mocnym przesłaniem, bo obok rozsądnego stwierdzenia, że do rodziców należy poświęcenie czasu na przyjrzenie się treściom i formom i wyciągnięcie własnych wniosków, pojawiają się jednoznaczny nakaz, by „strzec się diabła w tekście”.

Cóż, o ile nie sposób się nie zgodzić, że chociażby „Gra o Tron” nie jest serią odpowiednią dla najmłodszych czytelników i nie wszystko, co ma smoka na okładce, nadaje się dla dzieci, warto więc, aby rodzice wiedzieli, co kupują – o tyle z opowieści o nastoletnich czarodziejach, losów Katniss Everdeen czy kolejnych odkrywanych stopniowo bohaterów i wydarzeń Świata Dysku można nauczyć się raczej wiele dobrego – podejmowania konfrontacji z wyzwaniami i własnymi słabościami, stawania po słusznej stronie i bronienia jej, znaczenia przyjaźni, przebaczenia i odkupienia swoich win… I można by tak wymieniać dalej. Ale Wy już to wszystko wiecie, prawda?

Źródło: telegraph.co.uk