Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książki

Przeczytajcie fragment 5. tomu Starej Floty

Wydawnictwo Drageus podzieliło się ze swoimi czytelnikami fragmentem swojej najnowszej publikacji – w księgarniach znajdziecie już „Wyzwanie”, 5. tom cyklu „Stara Flota” autorstwa Nicka Webba. Zanim kupicie swój egzemplarz książki, to możecie przeczytać fragment książki u nas!

Oficjalny opis powieści:

Mgła wojny przesłania wszystko. Wrogowie czyhają w ciemności, czają się w sercu floty, która przysięgła bronić Zjednoczonej Ziemi. Wszędzie tylko spiski i morderstwa, a w tle… czekają siły inwazyjne obcych. Szczątki okrętu Golgotów zostały pogrzebane głęboko pod powierzchnią największego księżyca Saturna. Masa Tytana powoli, lecz nieuchronnie wzrasta. Dolmasi, podczas drugiej wojny z Rojem sojusznicy Zjednoczonej Ziemi, atakują ludzi bez powodu. A tymczasem admirał Shelby Proctor stara się znaleźć odpowiedź na najbardziej palące pytania: jak szczątki „Wiktorii”, jednostki Starej Floty, znalazły się wewnątrz tajemniczego okrętu Golgotów? I czy na pewno to kapitan Tim Granger przesłał wiadomość: „Shelby, oni nadchodzą”? I czy „oni” to Rój? Jeżeli tak, niechaj Bóg ma Ziemian w opiece…

stara flota 5

tytuł: Stara Flota 5: Wyzwanie
cykl: Stara Flota, tom 5
autor: Nick Webb
ISBN: 978-83-65661-75-3
EAN: 9788365661753
data wydania: 27-09-2018
cena detaliczna brutto: 39,90
liczba stron: 432
format: 125x195mm
okładka miękka
tytuł oryginału: Defiance: Legacy Fleet Book Five
tłumaczenie: Małgorzata Koczańska

Fragment

Proctor pokręciła głową.
– Co za paskudny bajzel. – Zamyśliła się nad tym, czego się dowiedziała. I nad implikacjami, które wynikały z tych informacji. Oraz nad możliwościami. – Jak on to zrobi? Do¬myślam się, że ten konflikt z Dolmasi to jego robota. I za¬kładam, że ten obcy okręt, który przewiercił kilka naszych księżyców, też jest z nim powiązany.
Liu wzruszyła ramionami.
– Myślę, ale nie jestem pewna, że Shovik-Orion ma tajne placówki badawcze. I prowadzi w tajemnicy zakazane bada¬nia. Mam też podejrzenia graniczące z pewnością, że właśnie tam bada się zakazaną technologię wytwarzania sztucznych osobliwości, która wiąże się z obwodami metaprzestrzennymi.
– Obwód… Mój Boże… – szepnęła Proctor. Wiadomość była przerażająca i przygnębiająca, o ile oczywiście Liu mówiła prawdę. Sztuczne osobliwości wynalezione przez Konfederację Rosyjską i wykorzystane przez Rój podczas ostatniej wojny spowodowały niewyobrażalne zniszczenia. Sama myśl, że ktoś mógłby ulepszyć tę technologię…
– Przynajmniej raz słyszałam, jak Mullins wspomniał o obwodzie, chociaż wtedy nie wiedziałam, co to znaczy? – Liu zawiesiła głos jak przy pytaniu raczej niż stwierdzeniu.
Proctor zastanowiła się, ile może jej powiedzieć. W tej rozmowie wolałaby tylko pytać, ale może wzmianki o istot¬nych kwestiach odświeżą pamięć Liu albo nawet wzbudzą zaufanie.
– Bomba znad Sangre de Cristo nie była tylko głowicą jądrową. Połowa energii wybuchu została… przekierowana do metaprzestrzeni. Sądzimy, że właśnie dlatego pojawił się obcy okręt, a Dolmasi popadli w obłęd i w ogóle. – Proctor wycelowała palec w Liu. – A tak przy okazji, to ściśle tajne informacje.
– Nie żyję, pamięta pani? To znaczy, że albo straciłam dostęp do tajnych danych, albo zyskałam wyższy poziom dostępu niż pani. – Był to słaby żart, podkreślony równie słabym uśmiechem, ale admirał doceniła tę uprzejmość. Chociaż zastanawiała się, czy pracownica wywiadu nie sto¬suje na niej psychologicznych sztuczek.
– Ma’am? – odezwał się przez głośnik w suficie łączno¬ściowiec. Proctor uniosła głowę.
– O co chodzi, poruczniku Qwerty?
– Właśnie wykryliśmy bardzo dokładnie nakierowany sy¬gnał metaprzestrzenny. Był praktycznie wymierzony prosto w nas, bardzo wąska wiązka, przynajmniej w przestrzeni.
Proctor uniosła brew.
– Źródło?
– No właśnie w tym problem, ma’am. Wydaje się, jakby pojawił się znikąd. Przez chwilę sądziłem, że wysłano go z księżyca Mao, ale potem sprawdziłem koordynaty i nie do końca pasują. Sygnał chyba został wysłany znad księżyca, przynajmniej z naszej perspektywy.
– Odkodowałeś wiadomość?
– Nie, ma’am. Pracuję nad tym.
Admirał skinęła głową, a potem wyciągnęła rękę do Liu.
– Zrozumiałam, poruczniku. Informuj mnie.
Liu ruszyła za nią do holu szpitala pokładowego, w któ¬rym czekał doktor Patel.
– Dziękuję, doktorze. Muszę pożyczyć twoją pacjentkę. Nie martw się, oddam ją, zanim dzień dobiegnie końca.
– Proszę pani? – odezwała się Liu. Do Proctor dopiero teraz dotarło, że nie powiedziała, czego od niej chce.
– Ostatnio sprawdzaliśmy Shovik-Orion na własną rękę. Chciałabym, abyś przejrzała wyniki naszych poszukiwań i powiedziała, co o tym myślisz. Liu skinęła głową.
Drzwi rozsunęły się i weszła obstawa Proctor. Szlag, byli naprawdę dobrzy. Wiedzieli dokładnie, kiedy admirał wy¬chodzi. Skinęła im głową – żołnierze odpowiedzieli jej tym samym – a potem spojrzała na Liu.
– Proszę ze mną.
Dostrzegła, że Liu przygląda się żołnierzom z dziwnym wyrazem twarzy. Czyżby ich rozpoznała?
Kiedy admirał się odwróciła, żołnierze zdjęli już strzelby z ramion.
I wycelowali je prosto w nią.

Źródło: informacja prasowa