Kawerna – fantastyka, książki fantastyczne, fantasy
MEDIA
Kategorie: Książki

Przeczytajcie fragment powieści Bomba

Wydawnictwo YA! podzieliło się z nami kolejnym fragmentem powieści autorstwa Joelle Charbonneau. Zapraszamy do lektury!

Oficjalny opis książki:

Diana to córka kongresmena, która musi być idealna. Rashid to muzułmanin, który chciałby być dla innych nie tylko muzułmaninem. Z to sierota, który chciałby stać się dla kogoś ważny. Tad to homoseksualista, który właśnie ogłosił coming out. Frankie to sportowiec, który skrywa tajemnicę. Cas to klarnecistka, która chciałaby być szanowana. Szóstka uczniów szkoły średniej poznaje się w dramatycznych okolicznościach. W ich szkole ktoś podkłada ładunki wybuchowe. Uwięzieni w zniszczonym budynku wspólnie starają się przetrwać. Po pewnym czasie okazuje się, że bombę podłożyło jedno z nich…

 

„Bomba” Joelle Charbonneau
Premiera 13 lutego 2019 r., wyd. YA!
Fragment 2

Z.

Z. przestał chodzić w kółko i podszedł z powrotem do okna, żeby wyjrzeć z drugiego piętra na dół.
Obserwował.
Czekał.
Wszedł wejściem od szatni sportowych. Nie widział żadnych nauczycieli. Minął tylko kilku futbolistów z pierwszej klasy, którzy zachowywali się, jakby byli zbyt ważni, żeby zwrócić na niego uwagę. Chryste, jak on nienawidził tego miejsca. Tak samo jak zapachu świeżej farby i środka dezynfekującego, którym było tu czuć. Jakby pomieszczenie było nowe.
Tylko że nic w nim nie było nowe. Mogli sprzątać te szatnie i malować je bez końca, ale jak długo będą stały, tak długo będzie tu tak samo beznadziejnie.
Może przychodząc do szkoły, Z. igrał z ogniem. Przyglądał się nowym uczniom, którzy wchodzili głównym wejściem, przekonani, że jeśli tylko się postarają, wszystko będzie świetnie. Nie powinien mieć do nich pretensji o to, że dali się nabrać na bajkę o równych szansach. Ale gdyby się dobrze rozejrzeli, zobaczyliby, jak to naprawdę jest. Zrozumieliby, że w tym miejscu nie ma sprawiedliwości. Nie ma równych szans.
Jeszcze zanim przekroczyłeś próg, uznawano cię za kogoś obdarzonego potencjałem albo bezwartościowego. Ale blondwłosa królowa szkoły o idealnie uczesanych włosach, która weszła wcześniej po schodach w swojej różowej bluzce, nie chciała o tym myśleć. Bo w jej życiu wszystko się układało.
Z. zauważył pana Caseya, który szedł z parkingu dla nauczycieli w kierunku szkoły, i ścisnął okienną framugę. Ile razy powtarzał sobie w głowie słowa pana Caseya? Setki.
Leń.
Całkowity brak szacunku.
Bezwartościowe dziwadło.
Czy Z. urywał się z lekcji?
Owszem.
Czy nie odrabiał prac domowych?
A kogo obchodziło, co jakiś facet napisał dwieście lat temu?
Jakie, do cholery, miało to znaczenie?
Pan Casey wiedział, że Z. ma to gdzieś. Ale i tak przy każdym pytaniu wzywał go do odpowiedzi. Co zrobiła jakaś tam postać? Dokąd poszła, żeby coś tam zrobić? Co miało symbolizować jakieś tam kolorowe światło?
Aż wreszcie:
– Wydaje się panu, że nie musi pan czytać lektur, panie Vega? Miał pan coś ciekawszego do roboty?
– Owszem – odpowiedział Z., zaciskając pod biurkiem pięści, podczas gdy reszta klasy spuściła nagle wzrok albo zaczęła wyglądać przez okno; patrzyła wszędzie, byle nie na niego. Ale on patrzył prosto na pana Caseya. Nie pozwoli się złamać. – Coś w tym stylu.
– W takim razie możesz tu zostać po lekcji i wytłumaczyć, dlaczego niby zadania, na które wszyscy inni jakoś potrafią znaleźć czas, są poniżej twojej godności.
Z. nienawidził reszty uczniów za to, że gdy tylko rozległ się dzwonek, poderwali się z ławek i jak najszybciej opuścili klasę, a jeszcze bardziej nienawidził pana Caseya za to, w jaki sposób na niego patrzył – jakby Z. nie miał żadnej wartości – i za to, co powiedział, i za fakt, że mógł mówić takie rzeczy i uważał, że
ujdzie mu to na sucho.
– Mówiłam ci, żebyś tego nie robił.
Z. odwrócił się gwałtownie do drzwi. W wejściu stała Kaitlin.
Na jej okolonej prostymi brązowymi włosami twarzy widniało niezadowolenie.
– Co ty tu robisz? – zapytał.
Skrzyżowała ramiona na piersiach i weszła do środka.
– Próbuję powstrzymać cię przed zrobieniem czegoś głupiego.
– Wracaj do domu. – Z. pospiesznie ruszył w jej stronę. – Kaitlin, wynoś się stąd.
– Nie, dopóki nie powiesz, co robisz w klasie pana Caseya.
– Uniosła brodę, rzucając mu spojrzenie bardzo w stylu jego matki. – Nie odpisywałeś na moje wiadomości.
– Może nie miałem ochoty z tobą gadać.
Z błękitnych oczu Kaitlin wyczytał, że ją to zraniło. Poczuł ścisk w gardle, ale nie zamierzał cofać swoich słów. Nie mógł.
Kaitlin przygryzła wargę i wyprostowała się.
– Słuchaj. Wiem, że cierpisz i że byłeś wściekły, kiedy dostałeś tamten list…
– Przestań! – krzyknął Z. – Po prostu przestań! Nie odpisywałem ci, bo nie chciałem, żebyś mi mówiła, co mam robić, a czego nie, jakbym był jakimś projektem dobroczynnym i nie potrafił sam się o siebie zatroszczyć.
W jej oczach pojawiły się łzy.
– Wcale nie o to mi chodziło.
Nie. Kaitlin wcale taka nie była. Ale nie w tym rzecz.
– W takim razie udowodnij to.
Wyciągnął rękę i wpił palce w jej ramię. Zobaczył w jej oczach strach. To było okropne. Nienawidził siebie samego. Ale nie miał wyboru, jeśli chciał mieć pewność, że Kaitlin nie będzie w pobliżu, kiedy on weźmie się do dzieła.
– Wynoś się stąd, Kaitlin. Ale to już.
Szarpnął ją w stronę drzwi, ale Kaitlin wyrwała mu rękę i się cofnęła.
– Głucha jesteś? – krzyknął. – Co ty niby wyprawiasz?
Roztarła ramię i podniosła głowę, spoglądając mu prosto w oczy z uporem, który zademonstrowała już tamtego pierwszego dnia, kiedy podwiózł ją do domu.
– Nigdzie nie idę.

Tytuł: Bomba
Autor: Joelle Charbonneau
Wydawca: UROBOROS
Tłumacz: Agnieszka Walulik
ISBN: 978-83-280-6113-2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
Wydanie: 1
Data premiery: 13.02.2019 r.
Powieść kupicie: http://bit.ly/bomba-wydawnictwo-ya

Źródło: informacja prasowa